Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Nie umiem sobie z tym poradzić :(

Autor: marta91 • 02.02.2014 16:33 • 22 odpowiedzi

marta91

02.02.2014 16:33

Odpowiedz
Wiem, że takich postów jest tysiące, ale oglądam was jakiś czas z ''ukrycia'' i wiem, że tylko Wy jesteście w stanie podnieść mnie na duchu.
Jakiś czas temu zachorowałam na zapalenie płuc na który dostałam standardowo antybiotyk jednak po tym antybiotyku pojawiła się wysypka(do tej pory nie wiem czy ma to jakiś związek z chorobą) oraz straszne zmęczenie.Pojawiły się też bolesne węzły pod pachą o czym poinformowałam mojego lekarza rodzinnego, po czym zostałam skierowana na morfologię krwi, która wyszła zła do tego stopnia, że laboratorium wysłało moje wyniki faksem do przychodni.
Potem sprawy potoczyły się szybko szpital- biopsja węzła, tomograf, prześwietlenie płuc(które wykazało guz w sródpiersiu), biopsja szpiku(wyszedł czysty) oraz pet który wykazał zajętę kości w kręgosłupie co mnie zdizwiło przy czystym szpiku. Dla potwierdzenia zrobiono mi trepenobiopsje która ma to potwierdzić, ale lekarze i tak podali mi pierwszy cykl beacoop eskalowany bez tego wyniku. Na wypisie ze szpitala mam rozpoznanie: ziarnica zlośliwa NSI stopień IV co mnie strasznie załamało. Liczyłam na to ze choroba jest mniej zaawansowana. Czy komuś z was sie zdarzyło, ze szpik był czysty a kości zajęte ? Jak poradzić sobie z tymi złymi myślami? Czy już zawsze będe się tak panicznie bać o swoje życie.... ?Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Mam 23 lata i jeszcze sporo do zrobienia :( Bardzo was przepraszam za chaotyczność mojej wypowiedzi , ale jestem strasznie roztrzęsiona.

Asowa

02.02.2014 17:13

Odpowiedz

O 17:33, dnia 2014-02-02 Marta91 napisał(-a):

Wiem, że takich postów jest tysiące, ale oglądam was jakiś czas z ''ukrycia'' i wiem, że tylko Wy jesteście w stanie podnieść mnie na duchu.

Jakiś czas temu zachorowałam na zapalenie płuc na który dostałam standardowo antybiotyk jednak po tym antybiotyku pojawiła się wysypka(do tej pory nie wiem czy ma to jakiś związek z chorobą) oraz straszne zmęczenie.Pojawiły się też bolesne węzły pod pachą o czym poinformowałam mojego lekarza rodzinnego, po czym zostałam skierowana na morfologię krwi, która wyszła zła do tego stopnia, że laboratorium wysłało moje wyniki faksem do przychodni.

Potem sprawy potoczyły się szybko szpital- biopsja węzła, tomograf, prześwietlenie płuc(które wykazało guz w sródpiersiu), biopsja szpiku(wyszedł czysty) oraz pet który wykazał zajętę kości w kręgosłupie co mnie zdizwiło przy czystym szpiku. Dla potwierdzenia zrobiono mi trepenobiopsje która ma to potwierdzić, ale lekarze i tak podali mi pierwszy cykl beacoop eskalowany bez tego wyniku. Na wypisie ze szpitala mam rozpoznanie: ziarnica zlośliwa NSI stopień IV co mnie strasznie załamało. Liczyłam na to ze choroba jest mniej zaawansowana. Czy komuś z was sie zdarzyło, ze szpik był czysty a kości zajęte ? Jak poradzić sobie z tymi złymi myślami? Czy już zawsze będe się tak panicznie bać o swoje życie.... ?Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Mam 23 lata i jeszcze sporo do zrobienia :( Bardzo was przepraszam za chaotyczność mojej wypowiedzi , ale jestem strasznie roztrzęsiona.

Marto,jesteś na początku leczenia więc nic dziwnego, że jesteś przerażona.

Cierpliwienpoczekaj na ostateczny wynik trepanobiopsji.

To trudne ale czekania się nie przeskoczy.

Sąmtutajmosoby, które wygrały tę walkę.

Może pomyśl o pogadaniu z psychologiem? Pewnie tam gdzie się leczysz jest taki specjalista.

marta91

02.02.2014 17:18

Odpowiedz

O 18:13, dnia 2014-02-02 Asowa napisał(-a):

O 17:33, dnia 2014-02-02 Marta91 napisał(-a):

Wiem, że takich postów jest tysiące, ale oglądam was jakiś czas z ''ukrycia'' i wiem, że tylko Wy jesteście w stanie podnieść mnie na duchu.

Jakiś czas temu zachorowałam na zapalenie płuc na który dostałam standardowo antybiotyk jednak po tym antybiotyku pojawiła się wysypka(do tej pory nie wiem czy ma to jakiś związek z chorobą) oraz straszne zmęczenie.Pojawiły się też bolesne węzły pod pachą o czym poinformowałam mojego lekarza rodzinnego, po czym zostałam skierowana na morfologię krwi, która wyszła zła do tego stopnia, że laboratorium wysłało moje wyniki faksem do przychodni.

Potem sprawy potoczyły się szybko szpital- biopsja węzła, tomograf, prześwietlenie płuc(które wykazało guz w sródpiersiu), biopsja szpiku(wyszedł czysty) oraz pet który wykazał zajętę kości w kręgosłupie co mnie zdizwiło przy czystym szpiku. Dla potwierdzenia zrobiono mi trepenobiopsje która ma to potwierdzić, ale lekarze i tak podali mi pierwszy cykl beacoop eskalowany bez tego wyniku. Na wypisie ze szpitala mam rozpoznanie: ziarnica zlośliwa NSI stopień IV co mnie strasznie załamało. Liczyłam na to ze choroba jest mniej zaawansowana. Czy komuś z was sie zdarzyło, ze szpik był czysty a kości zajęte ? Jak poradzić sobie z tymi złymi myślami? Czy już zawsze będe się tak panicznie bać o swoje życie.... ?Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Mam 23 lata i jeszcze sporo do zrobienia :( Bardzo was przepraszam za chaotyczność mojej wypowiedzi , ale jestem strasznie roztrzęsiona.

Marto,jesteś na początku leczenia więc nic dziwnego, że jesteś przerażona.

Cierpliwienpoczekaj na ostateczny wynik trepanobiopsji.

To trudne ale czekania się nie przeskoczy.

Sąmtutajmosoby, które wygrały tę walkę.

Może pomyśl o pogadaniu z psychologiem? Pewnie tam gdzie się leczysz jest taki specjalista.

Tak jest ale ciągle mówi, że bedzie dobrze.

Wiem że to mały problem , ale niedlugo pewnie wypadna mi wlosy o ktore bardzo dbalam przez cale zycie. Bardzo sie tego boję :(. Serdecznie dziękuję Ci za odpowiedź.

Magda

02.02.2014 17:53

Odpowiedz

O 17:33, dnia 2014-02-02 Marta91 napisał(-a):

Wiem, że takich postów jest tysiące, ale oglądam was jakiś czas z ''ukrycia'' i wiem, że tylko Wy jesteście w stanie podnieść mnie na duchu.

Jakiś czas temu zachorowałam na zapalenie płuc na który dostałam standardowo antybiotyk jednak po tym antybiotyku pojawiła się wysypka(do tej pory nie wiem czy ma to jakiś związek z chorobą) oraz straszne zmęczenie.Pojawiły się też bolesne węzły pod pachą o czym poinformowałam mojego lekarza rodzinnego, po czym zostałam skierowana na morfologię krwi, która wyszła zła do tego stopnia, że laboratorium wysłało moje wyniki faksem do przychodni.

Potem sprawy potoczyły się szybko szpital- biopsja węzła, tomograf, prześwietlenie płuc(które wykazało guz w sródpiersiu), biopsja szpiku(wyszedł czysty) oraz pet który wykazał zajętę kości w kręgosłupie co mnie zdizwiło przy czystym szpiku. Dla potwierdzenia zrobiono mi trepenobiopsje która ma to potwierdzić, ale lekarze i tak podali mi pierwszy cykl beacoop eskalowany bez tego wyniku. Na wypisie ze szpitala mam rozpoznanie: ziarnica zlośliwa NSI stopień IV co mnie strasznie załamało. Liczyłam na to ze choroba jest mniej zaawansowana. Czy komuś z was sie zdarzyło, ze szpik był czysty a kości zajęte ? Jak poradzić sobie z tymi złymi myślami? Czy już zawsze będe się tak panicznie bać o swoje życie.... ?Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Mam 23 lata i jeszcze sporo do zrobienia :( Bardzo was przepraszam za chaotyczność mojej wypowiedzi , ale jestem strasznie roztrzęsiona.

Pewnie to niewiele wniesie, ale podobno przy chemioterapii dobrze jest zażywać spirulinę i zioła wzmacniające wątrobę. Spytaj swojego lekarza o to.

rodzynka

02.02.2014 18:11

Odpowiedz
Marta, pewnie o swoje zycie/zdrowie będziesz się bać cały czas. Prawie każdy z nas przezywa horror przed badaniami kontrolnymi, ale da się z tym żyć.

W tym całym nieszczęściu choroby jest jeden plus - ZZ w IV stopniu jest wyleczalna. I tego się trzymaj. Przesyłam Ci milion pozytywnych fluidów!!!

A wysypka mogła mieć związek z chorobą. Ja mialam swędzące wybroczyny, taką niegojącą się wysypkę (swędzącą), pokrytą strupem. Teraz nie ma po tym śladu.

Asowa

02.02.2014 20:23

Odpowiedz

O 19:11, dnia 2014-02-02 rodzynka napisał(-a):

Marta, pewnie o swoje zycie/zdrowie będziesz się bać cały czas. Prawie każdy z nas przezywa horror przed badaniami kontrolnymi, ale da się z tym żyć.

W tym całym nieszczęściu choroby jest jeden plus - ZZ w IV stopniu jest wyleczalna. I tego się trzymaj. Przesyłam Ci milion pozytywnych fluidów!!!

A wysypka mogła mieć związek z chorobą. Ja mialam swędzące wybroczyny, taką niegojącą się wysypkę (swędzącą), pokrytą strupem. Teraz nie ma po tym śladu.

Wlosy maja to do siebie, ze odrastaja, glowa do gory. Zreszta nawet nie wszystkim wypadaj;)

Henry

02.02.2014 20:27

Odpowiedz

Mojej Żonie na jednym z badań PET też świeciły kości ale okazało sieże to była pomyłka ze wzgledów jakiś tam nie pamietam. a co d włosów to bardzo szybko odrastają i wiele wiele pięniejsze. Pozdrawiam życze wytrwałości iprzede wszystkim znalezienia sobie zajęcia które pochłania mysli to bardzo pomaga.

marta91

02.02.2014 20:42

Odpowiedz

O 21:27, dnia 2014-02-02 Henry napisał(-a):

Mojej Żonie na jednym z badań PET też świeciły kości ale okazało sieże to była pomyłka ze wzgledów jakiś tam nie pamietam. a co d włosów to bardzo szybko odrastają i wiele wiele pięniejsze. Pozdrawiam życze wytrwałości iprzede wszystkim znalezienia sobie zajęcia które pochłania mysli to bardzo pomaga.

Dziękuje wam wszystkim za komentarze.To bardzo wiele dla mnie znaczy, że są ludzie którzy mnie naprawdę rozumieją i wiedzą co czuję.

michal1302

02.02.2014 20:59

Odpowiedz

O 21:42, dnia 2014-02-02 Marta91 napisał(-a):

Dziękuje wam wszystkim za komentarze.To bardzo wiele dla mnie znaczy, że są ludzie którzy mnie naprawdę rozumieją i wiedzą co czuję.

Tutaj każdy rozumie. Ja jestem rok młodszy od Ciebie więc tak samo jak Ty mam jeszcze duuuużo rzeczy do zrobienia i nie mam zamiaru tak łatwo z tego rezygnować ;)

Zawsze jest dobrze porozmawiać z kimś kto przechodzi przez to samo. Bo niestety rodzina czy przyjaciele mimo wielkiego wsparcia jakie dają, tak na prawdę nie wiedzą przez co przechodzimy.

Pozdrawiam serdecznie i walcz! :)

Ewa

02.02.2014 21:14

Odpowiedz

O 21:59, dnia 2014-02-02 Michal1302 napisał(-a):

O 21:42, dnia 2014-02-02 Marta91 napisał(-a):

Dziękuje wam wszystkim za komentarze.To bardzo wiele dla mnie znaczy, że są ludzie którzy mnie naprawdę rozumieją i wiedzą co czuję.

Tutaj każdy rozumie. Ja jestem rok młodszy od Ciebie więc tak samo jak Ty mam jeszcze duuuużo rzeczy do zrobienia i nie mam zamiaru tak łatwo z tego rezygnować ;)

Zawsze jest dobrze porozmawiać z kimś kto przechodzi przez to samo. Bo niestety rodzina czy przyjaciele mimo wielkiego wsparcia jakie dają, tak na prawdę nie wiedzą przez co przechodzimy.

Pozdrawiam serdecznie i walcz! :)

Tez mialam ns1 4 stopien. Jestem poltora roku po leczeniu. Zdrowa. Zyje. Tez bylarm przerazona, ze choroba jest tak zaawansowana. Lekarz powiedzial mi, ze nie jest zbyt wazne jak choroba sie rozlazla,bo lekarstwo dociera wszedzie. Leczenie mile nie jest, ale czas szybko zleci. Uszy do gory!

Magda

02.02.2014 21:35

Odpowiedz

O 22:14, dnia 2014-02-02 Ewa napisał(-a):

O 21:59, dnia 2014-02-02 Michal1302 napisał(-a):

O 21:42, dnia 2014-02-02 Marta91 napisał(-a):

Dziękuje wam wszystkim za komentarze.To bardzo wiele dla mnie znaczy, że są ludzie którzy mnie naprawdę rozumieją i wiedzą co czuję.

Tutaj każdy rozumie. Ja jestem rok młodszy od Ciebie więc tak samo jak Ty mam jeszcze duuuużo rzeczy do zrobienia i nie mam zamiaru tak łatwo z tego rezygnować ;)

Zawsze jest dobrze porozmawiać z kimś kto przechodzi przez to samo. Bo niestety rodzina czy przyjaciele mimo wielkiego wsparcia jakie dają, tak na prawdę nie wiedzą przez co przechodzimy.

Pozdrawiam serdecznie i walcz! :)

Tez mialam ns1 4 stopien. Jestem poltora roku po leczeniu. Zdrowa. Zyje. Tez bylarm przerazona, ze choroba jest tak zaawansowana. Lekarz powiedzial mi, ze nie jest zbyt wazne jak choroba sie rozlazla,bo lekarstwo dociera wszedzie. Leczenie mile nie jest, ale czas szybko zleci. Uszy do gory!

Właśnie ja też nie bardzo rozumiem czemu tu na stronie jest napisane ze 4 stopień to rokowania niepewne. Raczej są pewne tylko z nieco mniejszym prawdopodobieństwem wyleczenia, niz w 1, 2, czy 3 stopniu.

ewa

03.02.2014 08:05

Odpowiedz

O 22:35, dnia 2014-02-02 Magda napisał(-a):

O 22:14, dnia 2014-02-02 Ewa napisał(-a):

O 21:59, dnia 2014-02-02 Michal1302 napisał(-a):

O 21:42, dnia 2014-02-02 Marta91 napisał(-a):

Dziękuje wam wszystkim za komentarze.To bardzo wiele dla mnie znaczy, że są ludzie którzy mnie naprawdę rozumieją i wiedzą co czuję.

Tutaj każdy rozumie. Ja jestem rok młodszy od Ciebie więc tak samo jak Ty mam jeszcze duuuużo rzeczy do zrobienia i nie mam zamiaru tak łatwo z tego rezygnować ;)

Zawsze jest dobrze porozmawiać z kimś kto przechodzi przez to samo. Bo niestety rodzina czy przyjaciele mimo wielkiego wsparcia jakie dają, tak na prawdę nie wiedzą przez co przechodzimy.

Pozdrawiam serdecznie i walcz! :)

Tez mialam ns1 4 stopien. Jestem poltora roku po leczeniu. Zdrowa. Zyje. Tez bylarm przerazona, ze choroba jest tak zaawansowana. Lekarz powiedzial mi, ze nie jest zbyt wazne jak choroba sie rozlazla,bo lekarstwo dociera wszedzie. Leczenie mile nie jest, ale czas szybko zleci. Uszy do gory!

Właśnie ja też nie bardzo rozumiem czemu tu na stronie jest napisane ze 4 stopień to rokowania niepewne. Raczej są pewne tylko z nieco mniejszym prawdopodobieństwem wyleczenia, niz w 1, 2, czy 3 stopniu.

Ta stronka dawno nie byla aktualizowana.

Czwarty stopien oznacza, ze poza wezlami limfatycznymi i ewentualnie sledziona sa zajete inne organy. Np. pluca, kosci, watroba czy szpik itd. Ma pewne znaczenie jakie organy sa zajete. Pluca i kosci nie wplywaja na przebieg leczenia. Ale np zajecie szpiku czy watroby moze wplynac. Bo watroba musi zneutralizowac "trutke" na naszego chloniaka. Wiec ma znaczenie czy jest dostatecznie wydolna i zdrowa. Szpik musi szybciej wyprodukowac nowe krwinki bo stare zostaly zabite chemioterapia. Wiec rowniez ma znaczenie w jakiej jest kondycji wyjsciowej. Ale najwazniejsze jest jak choroba reaguje na leczenie. Jesli reaguje dobrze, to wszystkie nawet najbardziej zaawansowane zmiany cofaja sie blyskawicznie i chory wraca szybko do zdrowia. Jezeli reaguje opornie to trzeba szybko zmienic schemat chemii na mocniejszy. Dlatego tak wazna jest ocena odpowiedzi na leczenie. Jesli chodzi o nawroty, to procentowo jest wieksze ryzyko nawrotu jesli choroba byla w wyjsciowo w wyzszym stadium.

marta91

03.02.2014 15:40

Odpowiedz

O 09:05, dnia 2014-02-03 ewa napisał(-a):

O 22:35, dnia 2014-02-02 Magda napisał(-a):

O 22:14, dnia 2014-02-02 Ewa napisał(-a):

O 21:59, dnia 2014-02-02 Michal1302 napisał(-a):

O 21:42, dnia 2014-02-02 Marta91 napisał(-a):

Dziękuje wam wszystkim za komentarze.To bardzo wiele dla mnie znaczy, że są ludzie którzy mnie naprawdę rozumieją i wiedzą co czuję.

Tutaj każdy rozumie. Ja jestem rok młodszy od Ciebie więc tak samo jak Ty mam jeszcze duuuużo rzeczy do zrobienia i nie mam zamiaru tak łatwo z tego rezygnować ;)

Zawsze jest dobrze porozmawiać z kimś kto przechodzi przez to samo. Bo niestety rodzina czy przyjaciele mimo wielkiego wsparcia jakie dają, tak na prawdę nie wiedzą przez co przechodzimy.

Pozdrawiam serdecznie i walcz! :)

Tez mialam ns1 4 stopien. Jestem poltora roku po leczeniu. Zdrowa. Zyje. Tez bylarm przerazona, ze choroba jest tak zaawansowana. Lekarz powiedzial mi, ze nie jest zbyt wazne jak choroba sie rozlazla,bo lekarstwo dociera wszedzie. Leczenie mile nie jest, ale czas szybko zleci. Uszy do gory!

Właśnie ja też nie bardzo rozumiem czemu tu na stronie jest napisane ze 4 stopień to rokowania niepewne. Raczej są pewne tylko z nieco mniejszym prawdopodobieństwem wyleczenia, niz w 1, 2, czy 3 stopniu.

Ta stronka dawno nie byla aktualizowana.

Czwarty stopien oznacza, ze poza wezlami limfatycznymi i ewentualnie sledziona sa zajete inne organy. Np. pluca, kosci, watroba czy szpik itd. Ma pewne znaczenie jakie organy sa zajete. Pluca i kosci nie wplywaja na przebieg leczenia. Ale np zajecie szpiku czy watroby moze wplynac. Bo watroba musi zneutralizowac "trutke" na naszego chloniaka. Wiec ma znaczenie czy jest dostatecznie wydolna i zdrowa. Szpik musi szybciej wyprodukowac nowe krwinki bo stare zostaly zabite chemioterapia. Wiec rowniez ma znaczenie w jakiej jest kondycji wyjsciowej. Ale najwazniejsze jest jak choroba reaguje na leczenie. Jesli reaguje dobrze, to wszystkie nawet najbardziej zaawansowane zmiany cofaja sie blyskawicznie i chory wraca szybko do zdrowia. Jezeli reaguje opornie to trzeba szybko zmienic schemat chemii na mocniejszy. Dlatego tak wazna jest ocena odpowiedzi na leczenie. Jesli chodzi o nawroty, to procentowo jest wieksze ryzyko nawrotu jesli choroba byla w wyjsciowo w wyzszym stadium.

Wydaję mi się , że chodzi też o mocniejsza chemię która wpływa bardziej wyniszczająco na organizm i ma więcej skutków ubocznych do tego przy tym schemacie który mi podajabeacoop eskalowany(chyba tak się pisze) podawany jest encorton który też swoje skutki uboczne posiada. Dlatego mnie to przytłoczyło.

rodzynka

03.02.2014 18:23

Odpowiedz
Marta, eskalowany beacopp ma jedną zaletę - wchodzi o wiele lepiej niż abvd. Przy abvd są różne atrakcje typu wymioty, bóle itp. Ja przeszłam 5 beacoppów i nic mi nie dolegało - oczywiście poza spadkami odporności. Generalnie czułam się dobrze i cały czas pracowałam, zero wolnego (zdalnie, z domu lub szpitala). Na koniec mi przywalili abvd - o zgrozo, tydzień dochodziłam do siebie :-/

Piszę to nie po to, żeby wychwalać beacoppa, chciałam tylko pokazać, że wszystko ma swoje plusy i minusy. Najważniejsze, żeby chemia zadziałała - o całą resztę, skutki itp, będziesz się martwić później, po 60.-tce ;-)

marta91

03.02.2014 19:05

Odpowiedz

O 19:23, dnia 2014-02-03 rodzynka napisał(-a):

Marta, eskalowany beacopp ma jedną zaletę - wchodzi o wiele lepiej niż abvd. Przy abvd są różne atrakcje typu wymioty, bóle itp. Ja przeszłam 5 beacoppów i nic mi nie dolegało - oczywiście poza spadkami odporności. Generalnie czułam się dobrze i cały czas pracowałam, zero wolnego (zdalnie, z domu lub szpitala). Na koniec mi przywalili abvd - o zgrozo, tydzień dochodziłam do siebie :-/

Piszę to nie po to, żeby wychwalać beacoppa, chciałam tylko pokazać, że wszystko ma swoje plusy i minusy. Najważniejsze, żeby chemia zadziałała - o całą resztę, skutki itp, będziesz się martwić później, po 60.-tce ;-)

Rodzynka mogłabyś mi napisać czy brałaś przy tej chemii encorton ? Raczej n apewno tak....Dużo przytyłaś i czy zaokrągliła Ci się bużka? Bardzo się boje skutków ubocznych encortonu chociaż jem racjonalnie .

Asowa

03.02.2014 19:09

Odpowiedz

O 20:05, dnia 2014-02-03 Marta91 napisał(-a):

O 19:23, dnia 2014-02-03 rodzynka napisał(-a):

Marta, eskalowany beacopp ma jedną zaletę - wchodzi o wiele lepiej niż abvd. Przy abvd są różne atrakcje typu wymioty, bóle itp. Ja przeszłam 5 beacoppów i nic mi nie dolegało - oczywiście poza spadkami odporności. Generalnie czułam się dobrze i cały czas pracowałam, zero wolnego (zdalnie, z domu lub szpitala). Na koniec mi przywalili abvd - o zgrozo, tydzień dochodziłam do siebie :-/

Piszę to nie po to, żeby wychwalać beacoppa, chciałam tylko pokazać, że wszystko ma swoje plusy i minusy. Najważniejsze, żeby chemia zadziałała - o całą resztę, skutki itp, będziesz się martwić później, po 60.-tce ;-)

Rodzynka mogłabyś mi napisać czy brałaś przy tej chemii encorton ? Raczej n apewno tak....Dużo przytyłaś i czy zaokrągliła Ci się bużka? Bardzo się boje skutków ubocznych encortonu chociaż jem racjonalnie .

U mnie jedynym skutkiem encortonu bylo puchniecie jezyka, trwalo kilka minut, szczegolnie wieczorami i mijalo.

Nie spuchlam ani nie przytylam.

marta91

03.02.2014 20:28

Odpowiedz

O 20:09, dnia 2014-02-03 Asowa napisał(-a):

O 20:05, dnia 2014-02-03 Marta91 napisał(-a):

O 19:23, dnia 2014-02-03 rodzynka napisał(-a):

Marta, eskalowany beacopp ma jedną zaletę - wchodzi o wiele lepiej niż abvd. Przy abvd są różne atrakcje typu wymioty, bóle itp. Ja przeszłam 5 beacoppów i nic mi nie dolegało - oczywiście poza spadkami odporności. Generalnie czułam się dobrze i cały czas pracowałam, zero wolnego (zdalnie, z domu lub szpitala). Na koniec mi przywalili abvd - o zgrozo, tydzień dochodziłam do siebie :-/

Piszę to nie po to, żeby wychwalać beacoppa, chciałam tylko pokazać, że wszystko ma swoje plusy i minusy. Najważniejsze, żeby chemia zadziałała - o całą resztę, skutki itp, będziesz się martwić później, po 60.-tce ;-)

Rodzynka mogłabyś mi napisać czy brałaś przy tej chemii encorton ? Raczej n apewno tak....Dużo przytyłaś i czy zaokrągliła Ci się bużka? Bardzo się boje skutków ubocznych encortonu chociaż jem racjonalnie .

U mnie jedynym skutkiem encortonu bylo puchniecie jezyka, trwalo kilka minut, szczegolnie wieczorami i mijalo.

Nie spuchlam ani nie przytylam.

tylko ze mi dają 70 mg na dobę .:(

rodzynka

03.02.2014 20:47

Odpowiedz

O 20:05, dnia 2014-02-03 Marta91 napisał(-a):

Rodzynka mogłabyś mi napisać czy brałaś przy tej chemii encorton ? Raczej n apewno tak....Dużo przytyłaś i czy zaokrągliła Ci się bużka? Bardzo się boje skutków ubocznych encortonu chociaż jem racjonalnie .

Oczywiście, że brałam encorton. Nie czułam sie dobrze po odstawieniu, bo moja dawka wynosiła 1 GRAM (5 tabletek po 20 mg), a to odstawia się z dnia na dzień. Ale nie było źle. Apetyt miałam ogromny,ale się hamowałam. Podczas leczenia nie przytyłam, ale po zakończeniu - trochę. Z tym, że ja zaczynając leczenie byłam już dosyć wielka :-/ Twarz - zaokrągliła się, ale wróciła do normy ok. 1 miesiąca po zakończeniu leczenia.

Przeżyjesz ten encorton. Wiem, że waga i wygląd są ważne, ale wierz mi, że wszystko wróci do normy, poradzisz sobie z tym, jak tylko wyzdrowiejesz. Uszy do góry :-)

Tilia

03.02.2014 21:14

Odpowiedz

O 21:47, dnia 2014-02-03 rodzynka napisał(-a):

O 20:05, dnia 2014-02-03 Marta91 napisał(-a):

Rodzynka mogłabyś mi napisać czy brałaś przy tej chemii encorton ? Raczej n apewno tak....Dużo przytyłaś i czy zaokrągliła Ci się bużka? Bardzo się boje skutków ubocznych encortonu chociaż jem racjonalnie .

Oczywiście, że brałam encorton. Nie czułam sie dobrze po odstawieniu, bo moja dawka wynosiła 1 GRAM (5 tabletek po 20 mg), a to odstawia się z dnia na dzień. Ale nie było źle. Apetyt miałam ogromny,ale się hamowałam. Podczas leczenia nie przytyłam, ale po zakończeniu - trochę. Z tym, że ja zaczynając leczenie byłam już dosyć wielka :-/ Twarz - zaokrągliła się, ale wróciła do normy ok. 1 miesiąca po zakończeniu leczenia.

Przeżyjesz ten encorton. Wiem, że waga i wygląd są ważne, ale wierz mi, że wszystko wróci do normy, poradzisz sobie z tym, jak tylko wyzdrowiejesz. Uszy do góry :-)

Ja przy ABVD tez dostalam encorton. Najpierw bralam, potem za zgoda lekarza odstawilam.

marta91

03.02.2014 21:16

Odpowiedz

O 21:47, dnia 2014-02-03 rodzynka napisał(-a):

O 20:05, dnia 2014-02-03 Marta91 napisał(-a):

Rodzynka mogłabyś mi napisać czy brałaś przy tej chemii encorton ? Raczej n apewno tak....Dużo przytyłaś i czy zaokrągliła Ci się bużka? Bardzo się boje skutków ubocznych encortonu chociaż jem racjonalnie .

Oczywiście, że brałam encorton. Nie czułam sie dobrze po odstawieniu, bo moja dawka wynosiła 1 GRAM (5 tabletek po 20 mg), a to odstawia się z dnia na dzień. Ale nie było źle. Apetyt miałam ogromny,ale się hamowałam. Podczas leczenia nie przytyłam, ale po zakończeniu - trochę. Z tym, że ja zaczynając leczenie byłam już dosyć wielka :-/ Twarz - zaokrągliła się, ale wróciła do normy ok. 1 miesiąca po zakończeniu leczenia.

Przeżyjesz ten encorton. Wiem, że waga i wygląd są ważne, ale wierz mi, że wszystko wróci do normy, poradzisz sobie z tym, jak tylko wyzdrowiejesz. Uszy do góry :)

Dziękuje kochana za wsparcie :) dzięki wam czuje, że da radę.