Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Pytanie

Autor: michal1302 • 29.01.2014 14:00 • 45 odpowiedzi

michal1302

29.01.2014 14:00

Odpowiedz
Czy jest to możliwe, że w połowie chemioterapii była częsciowa remisja, a po leczeniu może się okazać że zmiany jednak znowu postępują?

Skończyłem 6 cykli abvd, wczoraj miałem tomografie i czekam na wyniki przerażony, gdyż zaczynam znowu odczuwać bóle w klatce piersiowej, czuję też jakby coś z węzłami na szyi było nie tak.

Czy ktoś bardziej doświadczony ode mnie może się wypowiedzieć?
Czy są jakieś inne przyczyny bólu w klatce?
Psychika mi chyba zaraz siądzie przez te nerwy, a po wyniki TK to pójdę jak na ścięcie :/

izum90

29.01.2014 15:57

Odpowiedz

O 15:00, dnia 2014-01-29 Michal1302 napisał(-a):

Czy jest to możliwe, że w połowie chemioterapii była częsciowa remisja, a po leczeniu może się okazać że zmiany jednak znowu postępują?

Skończyłem 6 cykli abvd, wczoraj miałem tomografie i czekam na wyniki przerażony, gdyż zaczynam znowu odczuwać bóle w klatce piersiowej, czuję też jakby coś z węzłami na szyi było nie tak.

Czy ktoś bardziej doświadczony ode mnie może się wypowiedzieć?

Czy są jakieś inne przyczyny bólu w klatce?

Psychika mi chyba zaraz siądzie przez te nerwy, a po wyniki TK to pójdę jak na ścięcie :/

o chetnie sie podepne pod temat bo tez mnie to interesuje ...Michał a jakie masz stadium jesli można wiedziec pozdrawiam bedzie dobrze ! :)

michal1302

29.01.2014 16:36

Odpowiedz

O 16:57, dnia 2014-01-29 izum90 napisał(-a):

o chetnie sie podepne pod temat bo tez mnie to interesuje ...Michał a jakie masz stadium jesli można wiedziec pozdrawiam bedzie dobrze ! :)

Szczerze to nie orientuje się który to stopień, ale zajęte miałem węzły w klatce, znacząco powiększona śledziona i minimalnie wątroba.

Po połowie leczenia wątroba wróciła do normy, śledziona też wróciła do normalnych rozmiarów, ale były widoczne ogniska i Guz pozostawał jeszcze w wielkości 70x40. Nie wiem nawet jaki był wyjściowy bo w opisie nie napisali wymiarów, a jakoś wtedy nie miałem potrzeby żeby pytać się o takie rzeczy. W każdym razie guz częściowo uległ zmniejszeniu.

Ines

29.01.2014 17:19

Odpowiedz
Nerwy przed wynikami są zawsze, w trakcie leczenia i po.
Jeśli masz bóle ogólne, a nie typowe objawy ziarnicy to proszę nie panikuj.

Niestety są możliwe progresje choroby, nawet po częściowej remisji - sama jestem tym przykładem. Ale na litość boską... bez wyników w ręku nic nie zakładaj z góry!:)

Trzymam kciuki!!!

rollo

29.01.2014 18:04

Odpowiedz

O 18:19, dnia 2014-01-29 Ines napisał(-a):

Nerwy przed wynikami są zawsze, w trakcie leczenia i po.

Jeśli masz bóle ogólne, a nie typowe objawy ziarnicy to proszę nie panikuj.

Niestety są możliwe progresje choroby, nawet po częściowej remisji - sama jestem tym przykładem. Ale na litość boską... bez wyników w ręku nic nie zakładaj z góry!:)

Trzymam kciuki!!!

u mnie było tak w połowie abvd badanie kontrolne 30% zmniejszenie węzłów to lecimy dalej.Po kolejnych gwałtowne pogorszenie ewidentnie czułem przyspieszenie choroby ból kręgosłupa i drętwienie palców ręki ale nikt w to nie wierżył nie było wyjścia musiałem wybrać scvhemat do końca mając świadomość że mi to nie pomaga .Lekarz tylko mówił że tak się nie zdarza że sobie uroiłem ,,nasza rzeczywistość ,,.nie mogłem doczekać do badania kontrolnego już nie mogłem spać w nocy węzły uciskały na nerwy w okolicy łopatki ból nie do zniesienia .Wreszcie tk którego nie musiałem czytać ja to czułem ,, progresja zmian dotychczasowych i kilka kolejnych węzłów .potem jak to się mówi chemia ratunkowa w/g schematu Eshap potem druga i kolejna i autoprzeszczep. ale to już inna bajka .pozdrawiam. Ale tak nie musi być ale może .pozdrawiam ROLlo

michal1302

29.01.2014 18:28

Odpowiedz
Nie wiem co uznać za typowe objawy, ale nie mam na razie potów nocnych ani podwyższonej temperatury.
Czuje za to że szyja, okolice obojczyków są jakieś opuchnięte, do tego uciski w klatce (głównie prawa strona) I na dole po prawej w okolicach wątroby coś mi nie pasuje, bo jednak tego akurat bólem bym nie nazwał.

W tych wynikach raczej nie spodziewałem się dobrych informacji, tym bardziej teraz skoro potwierdzacie że jest możliwe pogorszenie jeszcze w trakcie leczenia mimo początkowej regresji.
Zobacze w piątek, możliwe że już będą do odebrania, choć najchętniej wcale bym do nich nie zaglądał...

Tilia

29.01.2014 18:56

Odpowiedz

O 19:28, dnia 2014-01-29 Michal1302 napisał(-a):

Nie wiem co uznać za typowe objawy, ale nie mam na razie potów nocnych ani podwyższonej temperatury.

Czuje za to że szyja, okolice obojczyków są jakieś opuchnięte, do tego uciski w klatce (głównie prawa strona) I na dole po prawej w okolicach wątroby coś mi nie pasuje, bo jednak tego akurat bólem bym nie nazwał.

W tych wynikach raczej nie spodziewałem się dobrych informacji, tym bardziej teraz skoro potwierdzacie że jest możliwe pogorszenie jeszcze w trakcie leczenia mimo początkowej regresji.

Zobacze w piątek, możliwe że już będą do odebrania, choć najchętniej wcale bym do nich nie zaglądał...

Michał, póki nie masz wyników to nie zakładaj najgorszego. Ja całą chemię i rok po miałam bóle w klatce piersiowej. Każde TK kontrolne strasznie przeżywałam, byłam prawie pewna nawrotu. Bez sensu. Jestem już rok i 9mcy w remisji, wszystkie badania wypadają dobrze. Niestety po leczeniu czasem coś boli - a to płuca, w których są zrosty po radioterapii, a to okolice żołądka, które stały się bardzo drażliwe po chemii.

Poczekaj na wyniki a potem będziesz się martwił... lub cieszył ;) Zdrówka życzę!

magda

29.01.2014 19:39

Odpowiedz

O 15:00, dnia 2014-01-29 Michal1302 napisał(-a):

Czy jest to możliwe, że w połowie chemioterapii była częsciowa remisja, a po leczeniu może się okazać że zmiany jednak znowu postępują?

Skończyłem 6 cykli abvd, wczoraj miałem tomografie i czekam na wyniki przerażony, gdyż zaczynam znowu odczuwać bóle w klatce piersiowej, czuję też jakby coś z węzłami na szyi było nie tak.

Czy ktoś bardziej doświadczony ode mnie może się wypowiedzieć?

Czy są jakieś inne przyczyny bólu w klatce?

Psychika mi chyba zaraz siądzie przez te nerwy, a po wyniki TK to pójdę jak na ścięcie :/

Napewno wszystko jest ok i nie ma się czego bac chociaż twoje nerwy doskonale rozumiem bo przeżywałam to samo.U mnie po całym leczeniu czyli chemii i radio też w tk pisali jakieś głupoty których moja doktor nie była w stanie odczytać.Skierowała mnie na pet a tam czysto :-)

Jestem 9 miesiący po leczeniu od czasu do czasu boli mnie szyja tam gdzie miałam węzły to miejsce które miałam naswietlane ..to ręce dretwieja,serducho czasem boli...Niestety z tym musimy żyć chociaż każdy ból zaraz myśl że jest nawrót no ale trzeba żyć i ja staram się jak najmniej o tym myśleć i Tobie również radzę tak zrobić szkoda czasu :-)

Serdecznie Pozdrawiam :-)

michal1302

30.01.2014 10:40

Odpowiedz

Może jutro będzie wynik i wtedy już wszystko będzie ostatecznie jasne.

izum90

30.01.2014 10:52

Odpowiedz

O 11:40, dnia 2014-01-30 Michal1302 napisał(-a):

Może jutro będzie wynik i wtedy już wszystko będzie ostatecznie jasne.

bedzie dobrze :) choc fakt jest to bardzo stresujące tez tak miałam , niestety trzeba byc zawsze dobrej myśli bo w naszym stanie stres nie wskazany powiem wam ze ja poprosiłam moja pania doktor o lekkie antydepresanty birę od jakis 6 tygodni i nie wiem czy to zasługa własnie tych lekow ale naprawde super sie czuje pomimo choroby bez porównania jak było na początku i przynajmniej sypiam normalnie. pozdrawiam

michal1302

30.01.2014 11:16

Odpowiedz

O 11:52, dnia 2014-01-30 izum90 napisał(-a):

bedzie dobrze :) choc fakt jest to bardzo stresujące tez tak miałam , niestety trzeba byc zawsze dobrej myśli bo w naszym stanie stres nie wskazany powiem wam ze ja poprosiłam moja pania doktor o lekkie antydepresanty birę od jakis 6 tygodni i nie wiem czy to zasługa własnie tych lekow ale naprawde super sie czuje pomimo choroby bez porównania jak było na początku i przynajmniej sypiam normalnie. pozdrawiam

A na jakim etapie leczenia jesteś?

Ja sam fakt, że zachorowałem przyjąłem w miarę spokojnie. Bardziej przeszkadzała mi po prostu sama chemioterapia i związane z tym niedogodności i ograniczenia. Każdy mi powtarzał że ZZ to taki łatwo wyleczalny nowotwór i nie ma się co przejmować, pół roku chemii, ewentualnie później radio i po wszystkim. Uwierzyłem w to i tak o tym myślałem przez cały czas.

Świadomość, że jednak można nie wygrać w pierwszym starciu z tą chorobą powoduje, że ja chyba też potrzebuję jakiś antydepresantów.

No, ale ok... byle do jutra wytrzymać jeszcze i nie napalać się.

izum90

30.01.2014 11:38

Odpowiedz

O 12:16, dnia 2014-01-30 Michal1302 napisał(-a):

O 11:52, dnia 2014-01-30 izum90 napisał(-a):

bedzie dobrze :) choc fakt jest to bardzo stresujące tez tak miałam , niestety trzeba byc zawsze dobrej myśli bo w naszym stanie stres nie wskazany powiem wam ze ja poprosiłam moja pania doktor o lekkie antydepresanty birę od jakis 6 tygodni i nie wiem czy to zasługa własnie tych lekow ale naprawde super sie czuje pomimo choroby bez porównania jak było na początku i przynajmniej sypiam normalnie. pozdrawiam

A na jakim etapie leczenia jesteś?

Ja sam fakt, że zachorowałem przyjąłem w miarę spokojnie. Bardziej przeszkadzała mi po prostu sama chemioterapia i związane z tym niedogodności i ograniczenia. Każdy mi powtarzał że ZZ to taki łatwo wyleczalny nowotwór i nie ma się co przejmować, pół roku chemii, ewentualnie później radio i po wszystkim. Uwierzyłem w to i tak o tym myślałem przez cały czas.

Świadomość, że jednak można nie wygrać w pierwszym starciu z tą chorobą powoduje, że ja chyba też potrzebuję jakiś antydepresantów.

No, ale ok... byle do jutra wytrzymać jeszcze i nie napalać się.

jestem przed 7 wlewem mam stadium II A ostatni robiony PET wykazał całkowita remisje metaboliczna jednak nie ciesze sie przedwczesnie bo wiem ze ta choroba bywa podstępna ...a jak ktos mi mówi ze to łatwo wyleczalny nowotwór to nawet juz tego nie słucham niestey prawda jest taka ze chłoniaki leczone się dość długo ale da sie je wyleczyć i tylko tego sie trzymam:) .... wszelkie mysli o nawrotach i o tym ze chemia nie zadziała paraliżowały mnie dosłownie antydepresanty naprawde mi pomagają może spróbuj na pewno nie zaszkodzą daj znac koniecznie jaki wynik :) 3mam kciuki

inolek

30.01.2014 20:42

Odpowiedz

hej! ja w trakcie podawania chemii miałąm bóle w śródpiersiu i kości więc to może efekt uboczny leków? a co do łatwej wyleczalności to znam statystyki i miałam po chyba 4 chemii zakładany port i rtg więc na wizycie spytałam mądrego profesorka czy na tym rtg widać jakąś różnicę, czy się coś zmniejszyły te węzły to mi odpowiedział nie patrząc na zdjęcie:" ta choroba zawsze reaguje na leki proszę pani i zawsze się wyleczy" jak widać na forum nie zawsze...

michal1302

04.02.2014 11:56

Odpowiedz
Odebrałem dzisiaj wyniki i niestety zdaje się, że nie jest dobrze. Może nie ma jakiejś progresji, ale regresji też nie ma :( W porównaniu z tym co było w połowie abvd, masa w śródpiersiu zmniejszyła się minimalnie (wcześniej 70x44 mm teraz 65x38mm. Do tego pojawiły się "zmiany naciekowe w miąższu płucnym", cokolwiek to znaczy...
Jutro mam wizytę u hematologa, będę wiedział więcej.

Tilia

04.02.2014 12:52

Odpowiedz

O 12:56, dnia 2014-02-04 Michal1302 napisał(-a):

Odebrałem dzisiaj wyniki i niestety zdaje się, że nie jest dobrze. Może nie ma jakiejś progresji, ale regresji też nie ma :( W porównaniu z tym co było w połowie abvd, masa w śródpiersiu zmniejszyła się minimalnie (wcześniej 70x44 mm teraz 65x38mm. Do tego pojawiły się "zmiany naciekowe w miąższu płucnym", cokolwiek to znaczy...

Jutro mam wizytę u hematologa, będę wiedział więcej.

Napisz koniecznie co powiedział. Niestety zmiany naciekowe nie wróżą dobrze ale nie ma się co załamywać. Pewnie zmienią Ci chemię na coś moniejszego i wyciagną z tego bagna. Trzymaj się!!!

marta91

04.02.2014 13:09

Odpowiedz

O 12:56, dnia 2014-02-04 Michal1302 napisał(-a):

Odebrałem dzisiaj wyniki i niestety zdaje się, że nie jest dobrze. Może nie ma jakiejś progresji, ale regresji też nie ma :( W porównaniu z tym co było w połowie abvd, masa w śródpiersiu zmniejszyła się minimalnie (wcześniej 70x44 mm teraz 65x38mm. Do tego pojawiły się "zmiany naciekowe w miąższu płucnym", cokolwiek to znaczy...

Jutro mam wizytę u hematologa, będę wiedział więcej.

Czekam z niecierpliwością co powie lekarz. Jestem pewna, że niedługo będziesz cały i zdrowy, potrzeba jeszcze trochę cierpliwości. Trzymam Kciuki.!

michal1302

04.02.2014 18:27

Odpowiedz

Dziekuje Wam za dobre slowo. Dam znac co dalej ze mna bedzie.

O 13:52, dnia 2014-02-04 Tilia napisał(-a):

Napisz koniecznie co powiedział. Niestety zmiany naciekowe nie wróżą dobrze ale nie ma się co załamywać. Pewnie zmienią Ci chemię na coś moniejszego i wyciagną z tego bagna. Trzymaj się!!!

Mocniejsza chemia to moze juz chyba oznaczac tylko chemie zakonczona przeszczepem w moim przypadku...

Tilia

04.02.2014 21:05

Odpowiedz

O 19:27, dnia 2014-02-04 Michal1302 napisał(-a):

Dziekuje Wam za dobre slowo. Dam znac co dalej ze mna bedzie.

O 13:52, dnia 2014-02-04 Tilia napisał(-a):

Napisz koniecznie co powiedział. Niestety zmiany naciekowe nie wróżą dobrze ale nie ma się co załamywać. Pewnie zmienią Ci chemię na coś moniejszego i wyciagną z tego bagna. Trzymaj się!!!

Mocniejsza chemia to moze juz chyba oznaczac tylko chemie zakonczona przeszczepem w moim przypadku...

Niestety moze, to prawda ale poczekajmy do jutra. Trzymaj się

marta91

05.02.2014 10:34

Odpowiedz

O 19:27, dnia 2014-02-04 Michal1302 napisał(-a):

Dziekuje Wam za dobre slowo. Dam znac co dalej ze mna bedzie.

O 13:52, dnia 2014-02-04 Tilia napisał(-a):

Napisz koniecznie co powiedział. Niestety zmiany naciekowe nie wróżą dobrze ale nie ma się co załamywać. Pewnie zmienią Ci chemię na coś moniejszego i wyciagną z tego bagna. Trzymaj się!!!

Mocniejsza chemia to moze juz chyba oznaczac tylko chemie zakonczona przeszczepem w moim przypadku...

I jak wiadomo juz coś?

michal1302

05.02.2014 12:03

Odpowiedz

O 11:34, dnia 2014-02-05 Marta91 napisał(-a):

I jak wiadomo juz coś?

Niestety nic nie wiem jeszcze. Pani doktor ma pewne wątpliwości co do dalszego leczenia. Uważa, że jest to na tyle trudna decyzja, że musi skonsultować się z innym mądrymi głowami i mam jutro dzwonić do niej, żeby dowiedzieć się co postanowiono.

Mówiła na razie o możliwości dobrania jeszcze kolejnych dwóch cykli abvd (mnie osobiście nie wydaje się aby ta opcja była dobra, no ale ja tu nie jestem lekarzem) oraz o zastosowaniu mocniejszej chemii, która wiązałaby się już z moim dłuższym pobytem na oddziale. O przeszczepie nic na razie nie chciała wspominać.

A więc wciąż pozostaję w niepewności.