Martyna
23.10.2013 10:01
Historia ciągnie się od pół roku bodajże. Trafiłam do onkologa z pieprzykiem (nic poważnego), okazało się, że mam powiększone węzły chłonne, a mnie się przypomniało, że od 3 lat mam gorączki. Więc szybka biopsja cienkoigłowa, która nic nie wykazała, podejrzewali chorobę zakaźną. Jednak okazało się, że nie mam choroby zakaźnej. Więc znowu onkolog, tym razem inny. Dzisiejszy wynik USG:
"W prawym dole pachowym widoczne liczne węzły chłonne układające się w pakiety. Największy z węzłów chłonnych wielkości ok. 32x13 mm. Wszystkie z węzłów chłonnych o pogrubiałej warstwie korowej, ze słabo zaznaczonymi wnękami tłuszczowymi oraz o wzmożonym unaczynieniu w badaniu PD - podejrzane radiologicznie. Kilka podobnych węzłów chłonnych widocznych w obrębie lewego dołu pachowego, wielkości do ok. 20x11 mm. Pojedyncze, hypoechogeniczne ww. chłonne obecne również w obrębie prawego nadobojcza, wielkości do ok. 8x5 mm".
Znacie się nad tym lepiej ode mnie, wygląda to groźnie?
Wyniki krwi mam dobre, brak podwyższonego OB, RTG klatki piersiowej w porządku.