jestoki
16.06.2013 15:56
Witam. Bardzo proszę o opinie osoby, które mają doświadczenie i wiedze w zakresie diagnozowania ZZ. Po krótce przedstawię cała historię. Ok. 1,5 roku temu mój mąż miał dość silny świąd skóry wieczorem. Nie miał po tym żadnych śladów aczkolwiek był mocniejszy niż zwykle. Jest alergikiem pokarmowym i wziewnym i zawsze gdzieś to swędzenie występowało ale to 1,5 roku temu było o większym natężeniu. Dodatkowo mój mąż w tym czasie zmieniał dział w pracy co było dla niego bardzo dużym stresem. Było to na początku roku i wtedy zawsze robimy sobie kontrolnie badania morfologię, mocz, cukier itp. Poszedł do lekarza po skierowanie i napomknął, że swędzi go skóra. Lekarz ogólny ze względu na ten świąd dał dodatkowo skierowanie na badanie wątroby. Morfologia i ob. wszystko wyszlo ok. tylko z wątroby wyszedł dość mocno podwyższony alat. Norma 46 a mu wyszedł 91. Więc zaczęła się dalsza diagnostyka w celu wyjaśnienia skąd ten alat wysoki. Zrobiliśmy dodatkowe badanie z krwi, usg jamy brzusznej, testy na wirusowe zapalenie wątroby typu B i C. Wszystko wyszło ok, jedynie usg wykazało stłuszczenie wątroby a alat najprawdopodobniej jest od złej diety i ten świąd ze tez miał od watroby. W między czasie naczytałam się w internecie o swędzeniu skóry i oprócz chorób wątroby naczytałam się też o ZZ bo to jest kojarzone z tymi objawami. Jak już wykluczyliśmy wirusy wątroby zaczęłam się doszukiwać czy nie ma wezłow powiększonych bo oczywiście, mimo, ze swiad zmalał a czasami wcale go nie było to ja już po tym co się naczytałam w necie reagowałam na każde jego drapniecie patrząc czy to cos podejrzanego. Mąż był i jest przekonany ze ten swiad jeśli jest to od stresów bo w czasie urlopu nie miał go wcale. Ale ja oczywiście wbiłam sobie fazę i nawet jak było ze miesiąc się nie podrapałam to mi w głowie ZZ siedziało. Zapomniałam dodać ze jego tata 2 lata wcześniej zachorował na chloniaka stąd pewnie moje przewrazliwenie. I po 8 miesiącach doszukałam się powiększonych węzłów za uchem. Zrobilismy ich usg, morfologie, ob, crp, rtg klatki, ldh, usg brzucha, testy na toxo, cytomelagie, monoukleoze. Wyszło, ze toxo i cytomelagie przeszedł wcześniej, mono nie miał. Wyniki z krwi bardzo dobre, rtg tez. Usg węzłów wykazało: odczynowe węzły chłonne w okolicy kątów żuchwy: 11,7 - 18 mm oraz w lewej okolicy zausznej 7,4 i 8mm. W lewym dole pachowym odczynowy węzeł chłonny i średnicy ok. 11 mm. Z tymi wynikami poszliśmy do lekarza ogólnego i Pani dr powiedziała tylko, żeby kontrolować morfologie raz na rok. Ale oczywiście mnie to nie uspokoiło i po 2 miesiącach zaciągnęłam męża do onkologa jego taty, który jest świetnym specjalistą i który ma same dobre opinie. Wyleczył też jego tatę. Pokazaliśmy mu wyniki, wspomnieliśmy o chorobie taty i od razu skojarzył jego przypadek co też nie jest bez znaczenia w postawieniu diagnozy. Pan doktor obejrzał szyje, pachwiny, sprawdził, czy watroba i sledziona nie sa powiększone, osłuchał. Powiedzielismy o tym, ze rok wcześniej swedziala go skora, ale powiedział, ze to musi być uporczywy swiad, który powoduje rany. Zalecił wizytę u stomatologa bo maz miał jednego zęba do zrobienia. Kazał tez za 3 miesiące powtórzyć morfologie i usg i jeśli wezły będą się powiekszac bo największy ma 18mm to wtedy wycinamy. W tym czasie swiad występował sporadycznie i normalnie pewnie bym na niego uwagi nie zwróciła. PO 3 miesiącach zrobiliśmy co kazał. Morfologia, ob, crp w normie. Usg wezłów: okolice kątów zuchwy odczynowe wezły chłonne po str. prawej 14 i 14, 7 mm po str. lewej 10,4 i 13 mm. W prawym dole pachowym odczynowy o dł, 9,8 mm. W lewej pachwinie odczynowy 9,9 mm. Wyleczył zęba. Przestał dbać o dietę wątrobową i parę kilo mu przybyło. POszlismy do lekarza zobaczył wyniki, jak poprzednio zbadał wezly, sledzione, watrobe i osłuchał pluca. Spytał jak świąd, powiedzieliśmy ze jest taki jak był, czyli sporadycznie i mały. Pan doktor powiedział, ze nie widzi wskazan do wycięcia. Te węzły powiązał najprawdopodobniej z alergia i kazał skontrolować morfologie za 6-8 miesiecy. Fakt jest taki, ze drugie usg wykazało, ze nie ma już tego największego wezla 1,8 mm. Nie ma wezła w lewym dole pachowym 11 mm. Pojawił się za to w prawym dole 9,8 mm. Te na szyji sa większe no oprócz tego co miał 1,8 mm, który albo zmalał albo go nie ma. Bo teraz największy to 14,7 mm. I teraz moje pytanie do Was czy dalej diagnozować te wezly? Ja caly czas widze, te wezly za uchem i codziennie na nie patrze i oczywiście wydaje mi sie, ze sa coraz wieksze, choć jak dotykam je to w sumie prawie wcale ich nie wyczuwam tylko widze kulke za uchem i one mi spokoju nie daja. Mąż na mnie krzyczy, ze mu chorobę wmawiam, radiolog, który robi nam usg już nas kojarzy i tez krzyczy po co ja meżą ciągam tu do niego, ze on widzi na usg, kiedy wezly sa podejrzane a u mojego meza sa to typowo odczynowe zmiany. Bardzo proszę o opinie co o tym myślicie?