Nie chcę Was obrazić dziewczyny. Wyrażam tylko pogląd na temat - stres powodem chłoniaka, depresja powodem białaczki, poczucie winy powodem jeszcze innego nowotworu, itd.
Bzdura!
No cóz...to ja też wyrażę swoje zdanie...ale jest ono poparte wieloma badaniami i przykładami. Sam stres bezpośrednio może i nie jest powodem raka, chłoniaka czy też innych choró....Jednak multum badań wykazuje że stres, a szczególnie stres przewlekły ma absolutnie negatywny wpływ na naszą odporność. Jesteśmy wredy narażenie na różne bakterie i wirusy (które np. mogą być onkogenne)...jesteśmy narażeni na przewlekłe stany zapalne (no bo jak jest niska odporność to one się źle leczą). Jak wiadomo te przewlekłe stany zapalne mogą prowadzić do powstania nowotworu. Jednocześnie podczas chronicznego stresu wydzielane są hormony (np. adrenalina, noradrenalina i kortyzol)...samo to wspiera rozwój naczyń krwiośnych co zwiększa dopływ krwi, a nowotwór się tym żywi, zatem może to przyspieszyć jego rozwój....Podsumowując, chroniczny stres może (ale nie musi) być początkiem końca........Onkolodzy też zdają sobie z tego sprawę i np. pamiętam jak mój onkolog poprostu zabronił jednej pacjentce przyjąc awans w pracy zaraz po leczeniu. Powiedział że jeśli to zrobi teraz to niech szuka sobie innego lekarza...choć może to brzmi śmiesznie mój lekarz poprostu wiedział jak istotne jest teraz żeby nie przeżywała ona teraz większych stresów (najczęściej awans i nowe obowiązki się z tym wiążą). Uważam że w tych czasach nie warto chować głowę w piasek i udawać że stres to żaden problem...zbyt wiele badań wykazało że tak niestety nie jest i że jest baaaardzo duża korelacja pomiędzy stresem a chorowaniem. Także tylko spokój może nas uratować(-:
Wiem, że intuicyjnie szukacie związków między nowotworem a ziarnicą, czy chorobami nowotworowymi. Jeżeli związek istnieje między infekcjami a stresem, to wcale nie znaczy jednak, że istnieje między nowotworem a stresem. Dobrze by było oprzeć się tutaj na jakimś badaniu, albo publikacji, bo w przeciwnym wypadku to jest takie rozprawiane w stylu porad w kolorowym tygodniku (mnie nie przekonuje, a jeżeli teraz ktoś przeżywa stres to po waszych wnioskach zacznie się podwójnie stresować, szukając u siebie progresji albo nawrotu, albo wróżąc sobie koniec). Przykład onkologa, który polecił pacjentce onkologicznej nie brać awansu może być bardziej prozaiczny. Mógł po prostu być przekonany, że pacjentka będzie się czuła słabsza w dalszej części kuracji i nowe obowiązki mogą ją przerosnąć. Może przez to stracić pracę i popaść w depresję. Awans przy chorobie nowotworowej ? Wolnego! Nie wiem na jakim etapie leczenia była. Jeżeli natomiast stres wydaje się powiązany z infekcjami, w taki sposón, że zwiększa w jakimś stopniu prawdopodobieństwo infekcji, to może też była to rada w tym kierunku, żeby unikać 'stresorów', bo chemia osłabia odporność i może się skumulować kilka negatywnych czynników., Powodując kłopotliwe zapalenia.Proszę nie piszcie tak kategorycznie o stresie, który nieraz w waszych wypowiedziach Wywołuje chorobę nowotworową. Po pierwsze to nie jest zgodne z prawdą, należałoby wykazać jakieś badania w tym kierunku jak myślę, po drugie straszycie ludzi :)