Ziarnica.pl
← Wróć do działu Chemioterapia
Chemioterapia

agranulocytoza

Autor: rodzynka • 20.10.2012 13:39 • 22 odpowiedzi

rodzynka

20.10.2012 13:39

Odpowiedz
Leukocyty - 0,14
Neutrofile - 0,01

Siedzę w domu wystraszona i wsłuchuję się w bakterie drążące moje ciało...

A serio - co robić, czego nie robić?
Jak Wy sobie z tym radziliście?

Przyjmuję 2 x dziennie Neupogen, następne badanie w poniedziałek. Na wszelki wypadek mam spakowaną torbę do szpitala. Boje się.

seba1502

20.10.2012 14:22

Odpowiedz

Mogę wiedzieć gdzie się leczysz i jaką chemie przyjmujesz??

Nessa

20.10.2012 14:43

Odpowiedz

generalnie nie wychodzić do ludzi, żadnych miejsc zatłoczonych. Siedź w domu dopóki nie urosną ładnie po neupogenie. Powinno szybko to nastąpić. Jak gdzieś wychodzisz proponuję w maseczce. Ja tak chodziłam do ludzi. Trudno. Wyglądałam dziwnie bo miałam łysy łeb i maskę, ale miałam taka gorączkę że było mi wszystko jedno. U mnie sie to skończyło dośc obrzydliwą infekcją.

INES

20.10.2012 15:02

Odpowiedz
Ok, rzeczywiście to jest mało.
Ale bez paniki - bierzesz neupogen, powinno się za 2,3 dni ruszyć.
Chociaż nie ukrywam, że gdybyś z takimi wynikami stawiła się u mojego lekarza, zamknął by Cię do izolatki ;) Zakładam, że Twój lekarz prowadzący o wszystkim wie.

Póki co musisz koniecznie stosować przesadzoną higienę osobistą i odseparowanie od innych ludzi. Spotykasz się TYLKO z osobami z którymi mieszkasz - a i One muszą uważać na siebie bardzo. Myjesz non stop ręce. Z dala od jakikolwiek zwierząt. Po toalecie, podmywasz się od razu. Jesz tylko i wyłącznie rzeczy przygotowywane tego samego dnia. Posiłki z dnia poprzedniego, wykluczone. Odstaw na jakiś czas przetwory mleczne i wyeliminuj z diety świeże owoce i warzywa.

rodzynka

20.10.2012 15:07

Odpowiedz

Nessa, dzięki.

Ciekawe jest to, że dzień przed morfologią byłam na zakupach w markecie, jadłam surowe owoce i warzywa, piłam kefir, jogurt itp. A po badaniu nagle przestawiłam się na inny tryb - waruję w domu, jem wszystko gotowane (wysoka temp), dezynfekuję dłonie.

Temperaturę mam w granicach 35,5-36,2. Mój organizm reaguje na Neupogen po ok. tygodniu, więc jeszcze trochę się pomęczę. Zastanawiam się, od czego zależy infekcja - przecież tych bakterii wszędzie i w nas są tryliony!

Jestem mocno zestresowana. Upiekłam trzy szarlotki. Ciekawe, ile spośród wyleczonych osób na zz leczy się psychiatrycznie.

O 16:22, dnia 2012-10-20 seba1502 napisał(-a):

Mogę wiedzieć gdzie się leczysz i jaką chemie przyjmujesz??

Kraków, jestem po 4 eskalowanych Beacoppach i Eshapie. Wyjściowo - NS IVBX

rodzynka

20.10.2012 15:10

Odpowiedz
Ines, byłam wczoraj u lekarza, widział wyniki, nie zatrzymał mnie. Powiedział, że w domu jestem bezpieczniejsza niż w szpitalu - tam jest więcej bakterii, które mogą mi zaszkodzić.
Odstawiłam wszystko co surowe, zjadłam dzisiaj serek homogenizowany, ale odstawię też mleczne, jak radzisz.
Tymczasem idę się umyć. Dzięki za radę :)

Gizmo

20.10.2012 15:48

Odpowiedz

Wyniki słabe, ale po neupogenie wzrosną i będzie oki. Nessa dobrze radzi - nie ruszaj się z domu, nie przyjmuj gości (parę dni dasz radę) i jedz gotowane, świeżo przyrządzone posiłki. Z higieną nie przesadzaj, choć dbaj o nią. Po Eshapie to dość częsta sytuacja, niemniej jednak dziwi mnie, że wypuścili Cię do domu i nie kazali czekać w szpitalu na ten spadek. Po ilu dniach od podania Cię wypuścili?

seba1502

20.10.2012 15:58

Odpowiedz

Beacopp eskalowany ambulatoryjne - pierwsze słyszę. Ja w Lublinie dzielnie 2 tygodnie szpitalu.

rodzynka

20.10.2012 16:10

Odpowiedz

O 17:48, dnia 2012-10-20 Gizmo napisał(-a):

Po Eshapie to dość częsta sytuacja, niemniej jednak dziwi mnie, że wypuścili Cię do domu i nie kazali czekać w szpitalu na ten spadek. Po ilu dniach od podania Cię wypuścili?

Eshap miałam wcześniej. Ostatnią chemią był esk. beacopp - i ze względu na spadki, bez ósmego dnia + skrócony Natulan. Szpital = 4 dni i do domu.

O 17:58, dnia 2012-10-20 seba1502 napisał(-a):

Beacopp eskalowany ambulatoryjne - pierwsze słyszę. Ja w Lublinie dzielnie 2 tygodnie szpitalu.

O, Ty pierwsze słyszysz, a ja w ogóle o czymś takim nie słyszałam, żeby esk. beacopp ambulatoryjnie ;-)

U mnie zawsze (cztery razy) wyglądało to mniej więcej tak: 4 dni szpital, potem do domu, potem ósmego dnia wlew w ambulatorium. Dzięki Bogu do tej pory nie miałam komplikacji, więc szło wg standardu.

A'propos posiłków - ugotowałam wielki gar rosołu... Jak się go jeszcze raz zagotuje, to chyba można jutro? Hmm, pytanie a la blondi...

rodzynka

20.10.2012 16:14

Odpowiedz

Dodam, że wczoraj byłam na standardowej morfologii między jednym a drugim beacoppem (jeszcze jeden przede mną).

Aga71

20.10.2012 17:12

Odpowiedz
Kochana, spokojnie...czasami w domu bezpieczniej niż w szpitalu, gdzie bakterie i inne dziady hulają ja ta lala...
Trzeba przestrzegać zasad higieny i ograniczyć kontakty, to wszystko. Podczas chemioterapii, którą ty przyjmujesz są duże spadki i to dokładnie w połowie cyklu. Lekarz z Krakowa miał racje wysyłając Cie do domu- przerabiałam to również, i nie tylko ja;-).
Dzielna bądź i nie martw się:-), miałam już w sobie i beacopp, i eshap...będzie naprawdę dobrze:-).
Podczas przeszczepu takie wyniki to norma, a maja z nami kontakt zarówno lekarze, pielęgniarki, salowe jak i rodzina...mimo izolacji:-). Nabiału nie ograniczałam...jadłam zarówno serki homo, jak i budynie i inne. Dbaj o jamę ustną, płukaj często i myj zęby...wskazana płukanka coca colą i innymi- bardzo polecam oral sept firmy ecolab- można kupić w necie.
Trzymaj się.

rodzynka

20.10.2012 17:42

Odpowiedz
Aga, dzięki :-)

Tymczasem z niecierpliwością wyczekuję na to charakterystyczne (u mnie) łupnięcie w lędźwiach oznaczające, że zastrzyk działa. W sumie i tak nic więcej poza zwiększoną higieną i niejedzeniem surowizny nie mogę zrobić.

rodzynka

22.10.2012 21:10

Odpowiedz
Jestem cała i zdrowa. Dzisiaj leukocyty - 7,2, neutrofile - 6,5, więc szybko po badaniu spakowałam torbę i pojechałam do mamy na wieś na 2 dni. Korzystam, póki mogę :-)

Następną chemię miałam mieć 30 października - piątego eskalowanego beacoppa, ale ze względu na tak duże spadki (po trzecim beacoppie było podobnie) będzie to ABVD. Hmm, nie miałam do tej pory, mam nadzieję, że zniosą to moje szczątkowe żyły. I mam nadzieję, że nie nie będzie tak toksyczna dla szpiku...

Gizmo

23.10.2012 07:06

Odpowiedz

Po ABVD nie powinno być aż takich spadków, na ogół ich wpływa ona tak drastycznie na szpik,niemniej jednak proponuje zaopatrzyć się w środki przeciwwymiotne:)

rodzynka

23.10.2012 22:03

Odpowiedz

O 09:06, dnia 2012-10-23 Gizmo napisał(-a):

Po ABVD nie powinno być aż takich spadków, na ogół ich wpływa ona tak drastycznie na szpik,niemniej jednak proponuje zaopatrzyć się w środki przeciwwymiotne:)

Mam nadzieję, że opakowanie Zofranu wystarczy. Wymiotować nienawidzę, przed eshapem robiłam to 2 razy w życiu... Z drugiej strony przytyłam parę kg na sterydach, to może lepiej będzie jak stracę na kilka dni apetyt ;-)

Gizmo

24.10.2012 11:29

Odpowiedz
No na mnie ta chemia działała strasznie jeśli chodzi o wymioty choć by być uczciwym muzę powiedzieć, że może to moja psychika siadała:( na ostatnie wlewy jeszcze nie dojechałam do szpitala a już miałam za sobą wątpliwą przyjemność witania się z wc:)
Może u Ciebie będzie lepiej? zdecydowanie Ci tego życzę:)

rodzynka

24.10.2012 11:46

Odpowiedz
Gizmo, na szczęście mam tylko jeden cykl, czyli dwa wlewy. Ja do tej pory to tylko wymiotowałam przy eshapie, ale to przez 5 dni, nawet wody nie mogłam wziąć do ust. Mam wyższe BMI i wzięłam więcej cispatyny niż "normalni" ludzie, strasznie mną targało. Potem wylądowałam w klinice na zwykłe przetoczenie krwi - na dzień dobry zaakcentowałam swoje przybycie pawiem i tak było przez cały dzień.
Problem jeszcze jest z żyłami. Dzięki Bogu mamy w ambulatorium panią Jolę, która jako jedyna na świecie potrafi założyć mi wenflon i to bezboleśnie. Mam tylko nadzieję, że nie będzie miała urlopu 5 listopada, kiedy mam wlew.

rodzynka

07.11.2012 23:23

Odpowiedz

O 13:29, dnia 2012-10-24 Gizmo napisał(-a):

Może u Ciebie będzie lepiej? zdecydowanie Ci tego życzę:)

Wlew mialam w poniedziałek, i od tej pory cały czas mnie mdli, o dżizas. Jem zofran raz dziennie, męczę się i pytam - kiedy to się skończy? ;-)

Gizmo

08.11.2012 07:48

Odpowiedz

No u mnie było tak źle przez 3 dni więc mój organizm dziś po poniedziałkowym wlewie wracałby do normy. Mam nadzieje, że Tobie również już będzie lepiej. Wiesz każdy organizm jest inny ale mnie troszkę pomagał na 3 dzień jakiś kwaśny obiadek - żurek, kapuśniak, kisiel cytrynowy. Potem było już lepiej:) ciesz się, ze masz planowane tylko 2 wlewy, ja przy 12 zamiast szaleć, ze to już ostatni ledwo się na niego doczłapałam:(

Tilia

08.11.2012 08:00

Odpowiedz

O 08:48, dnia 2012-11-08 Gizmo napisał(-a):

No u mnie było tak źle przez 3 dni więc mój organizm dziś po poniedziałkowym wlewie wracałby do normy. Mam nadzieje, że Tobie również już będzie lepiej. Wiesz każdy organizm jest inny ale mnie troszkę pomagał na 3 dzień jakiś kwaśny obiadek - żurek, kapuśniak, kisiel cytrynowy. Potem było już lepiej:) ciesz się, ze masz planowane tylko 2 wlewy, ja przy 12 zamiast szaleć, ze to już ostatni ledwo się na niego doczłapałam:(

Hehe, każdy inny. Mi po kwaśnych i ostrych rzeczach było jeszcze gorzej. Zofran miałam ew brać 2-3 razy dziennie. Najgorzej było przez pierwsze 3-4 dni po wlewie.