Oj prowokujesz do wielgachnych dyskusji ;-)
Nawet każdy z ZZ ma inną i inny przebieg oraz reakcje na leczenie
Zgadza się. W praktyce - czyt. w żywym organizmie wszystko jest bardziej skomplikowane niż w teorii. To truizm.
Problem polega na tym jak pokazać zdrowym komórką że te obok są chore - wtedy problem rozwiązany
Nowotwór właśnie dzięki temu jest nowotworem, a nie np grypą, ze organizm nie jest w stanie jego komórek rozpoznać jako wrogich i wadliwych. Na etapie rozwoju każdego nowotworu musi zadziać się coś takiego, ze jego komórki stają się "niewidoczne" dla układu odpornościowego.
(już chyba jeden lek jest SGN 35) wiąże się z genem chorej komórki i te zdrowe już widzą wroga. Niestety na razie się to rodzi ale jak to podziała i rozwinie się na inne chore geny to choroba przejdzie do historii i wiele innych. Ciekawe co na to koncerny i wszyscy inni nie mający innych perspektyw na zarabianie ... . Do póki nie zachoruje ktoś z zarządu lub rodziny i nie wyjawi jak się wyleczył (wiem teorie spisku).
Faktycznie Twoja teoria trąci spiskiem, a już z całą pewnością nie opiera się na aktualnej wiedzy o rozwoju terapii przeciwnowotworowych. Wyobraź sobie, ze każdego dnia setki naukowców na całym świecie głowią się i spinają by opracować kolejny lek przeciwnowotworowy, który spowoduje, ze układ odpornościowy zacznie rozpoznawać nowotwór. A koncerny farmaceutyczne przyjmują z otwartymi ramionami wszystkie te profarmaceutyki, które po przejściu przez badania przedkliniczne wykazują obiecujące właściwości. Zapewniam Cię, ze i jedni i drudzy bardzo się starają o to by coś takiego opracować, przetestować i następnie wypuścić na rynek, bo wszyscy oni mają w tym swój interes. Jednak skoro nie ma zbyt wielu tego typu leków dostępnych dla pacjentów, to znaczy, ze jest jakaś tego przyczyna. A no jest faktycznie i to nie jedna. Jak nietrudno się domyślić - samo opracowanie takiej substancji nie jest proste. Nawet jeśli jakiś naukowiec ma genialny pomysł na nią, to potrzebuje zwykle kilku lat i milionów PLN by taką substancję wytworzyć i sprawdzić. Potem jeszcze długie lata badań - przedklinicznych i klinicznych oraz okres oczekiwania na zatwierdzenie przez jakąś komisję leków.
Obecnie główną metodą jest zabicie w pierwszym żucie wszystkich komórek szybkorosnących(nie lubie tych fachowych określeń - wszystko co da się powiedzieć można powiedzieć prosto), z lepszym lub gorszym skutkiem bo te rakowe tak przeważnie mają.
Tutaj mogłabym zrobić ctr-C ctr-V z mojej wypowiedzi powyżej. Zapewniam Cię, ze podawanie chemioterapii nie jest wynikiem lenistwa intelektualnego lekarzy i naukowców. Bardzo dynamicznie rozwija się obecnie nurt tzw terapii celowanej w onkologii, czyli opartej na leku niszczącym wybiórczo komórki nowotworowe. Opracowanie takich terapii jest celem i marzeniem wszystkich tych ludzi, którzy tym się zajmują oraz wszystkich tych, którzy zarabiają na obrocie lekami. Juz w chwili obecnej istnieją na rynku takie leki i podaje się je zawsze wtedy, kiedy można założyć korzyści dla pacjenta. Nie trzeba daleko szukać, przykładem jest Mabthera - lek celowany powodujący wybiórcze niszczenie limfocytów B, podawany przy chłoniakach takich jak DLBCL.
Nie rozumiem też (takie moje przemyślenie) dlaczego lekarze nie potrafią rozmnożyć komórek rakowych z pobranego węzła i na nich przetestować chemię a nie od razu na nas
Hehe, a skąd wiesz, ze nie potrafią? Zapewniam Cię, ze potrafią hodować komórki nowotworowe w warunkach laboratoryjnych, a nawet traktować je rożnymi specyfikami i oceniać tego skutki. Tak właśnie robi się kiedy pracuje się nad jakimś nowym lekiem. Wez jednak pod uwagę, ze hodowla komórek to nie jest nawet cały organ ludzki, a co mówić organizm. Wszystko musi być i tak potem przetestowane na zwierzętach (lub układzie zbliżonym) i w końcu na ludziach. Skoro podaje się Tobie chemioterapię według określonego schematu, to znaczy, ze został on wcześniej przebadany na wszystkich wymienionych powyżej układach. I nie bój się, nie jesteś królikiem doświadczalnym, któremu podaje się cokolwiek w nadziei, ze zadziała. Jeśli czujesz się bardzo wyjątkowy i będziesz upierał się, ze Twoje komórki R-S są unikalne, to za około 400 Eur możesz je przebadać choćby w Niemczech pod kątem skuteczności poszczególnych chemioterapii.