Ziarnica.pl
← Wróć do działu Przeszczep
Przeszczep

Czy znacie przypadek przeszczepu nie autogenicznego przy ZZ ?

Autor: Michał • 10.07.2004 22:05 • 21 odpowiedzi

siostramarka

28.11.2008 09:05

Odpowiedz

O 21:24, dnia 2008-08-15 siora napisał(-a):

O 15:47, dnia 2008-05-13 Ania napisał(-a):

O 17:10, dnia 2008-03-20 ania napisał(-a):

jestem przygotowywana do przeszczepu od dawcy niespokrewnionego w poznaniu !czy jest ktos kto ma to za soba?opowiedzcie o tym pozdrawiam

ciężko mi o tym pisać bo to świeżą sprawa...myślałam ,że pomogę siostrze i oddam szpik...niestety nie mogłam.Dawcą została zupełnie obca osoba.Szpital naświetlania,chemioterapia...duża siła walki,straszna chęć do życia,ogromny optymizm i.......do tej pory nie mogę uwierzyć ZGON młodej energicznej matki...pozostały dzieci i ogromna pustka,gorycz, rozżalenie.Dlaczego jej cierpienie poszło na marne?????

oddałam bratu szpik choremu na zz

witam! jestem justyna siostra marka,wczorejodebraliśmy wyniki

ZZ jestem strasznie załamana i boję się !! prosze was, błagam o jakieś wskazówki jak mam się zachowywać ,jaką postawe przyjąć by wspomagać,i wspierać marka mojego brata!i proszę o więcej informacji o przeszczepie !! jeszcze nic na ten temat mi nie wiadomo,8 grudnia jedziemy na pierwszą wizyte do lekarza prowadzącego pokój nr.20 centrum onkologi w wawie, proszę też was o wskazówki co do pierwszej rozmowy z lekarzem, jakie pytania zadawać proszę ,błagam odezwijcie się do mnie ........justyna nr.gg 2536778

smutna73

01.12.2008 08:05

Odpowiedz

Czasami strach Was czytac...sorry ale niestety czasem tak jest.Mam ta soba przeszczep allogeniczny.Dawca byla osoba niespokrewniona w ogole ze mna.Wiem tylko ze byl to mlody chlopak.8.12 minie 5 miesiecy jak jestem po.Przy IV stadium mojej choroby pierwszy przeszczep nie pomogl( oczywiscie sama sobie bylam dawca).I jeszcze jedno ...sam przeszczep jest niczym , dopiero potem sie wszystko zaczyna.Ponadto pierwszy przeszczep byl dla mnie horrorem a drugi nie.Poki co zyje wiec przestancie pisac o tym ze istnieje zbyt duze ryzyko przy przeszczepach allogenicznych.Czy ktos Wam powiedzial ze przyszczep allogeniczny jest skuteczniejszy od autologicznego dla nas ziarniakow.Przy przeszczepie autologicznym moze sie okazac ze po paru miesiacach wracamy do punktu wyjscia bo jednak jakies ognisko okazuje sie ze zostaje .Przy przeszczepie allogenicznym wiadomo ze istnieje ryzyko powiklan wieksze ale tez jest wieksza szansa na calkowite pozbycie sie zz.Nie straszcie wiec ludzi i nie wykladajcie swoich teorii bo niektorzy psychicznie siadaja a niestety tu psychika i pozytywne nastawienie odgrywa najwieksza role.Mi lekarze przedstawili pozytywne aspekty przeszczepu allogenicznego i wytlumaczyli jak to sie stalo ze pierwszy nie pomogl.Nie mam rodzenstwa wiec tylko dawca mogl mi pomoc.Juz kiedys wspomnialam ze czytajac tu o przeszczepie allogenicznym malo w depreche nie wpadlam i juz sie w trumnie widzialam.Dlaczego w Polsce rzadko stosuje sie przeszczepy allogeniczne?Moje wlasne zdanie jest takie ze niestety ze wzgledu na samych dawcow ktorych jest tam malo.Ja na dawce czekalam chyba 4 miesiace i znalezli mi dwoch.Ze wzgledu na moj stan zdrowia bylo to odkladane.W Niemczech jest najwiecej dawcow szpiku kostnego...Nie piszczie wiec takich rzeczy bo zabieracie czasem ludziom nadzieje na dalsze zycie.Medycyna idzie do przodu.I nie zalamujcie sie zaraz na poczatku.Ja przy ostatnim IV stadium zyje i mam zamiar jeszcze pobyc na tym swiecie wbrew temu co pisza niektorzy.Pozdrawiam ziarniaki i pamietajcie ze ile organizmow tyle moze byc roznych przejsc przez ta chorobe.Kazdy jest indywidualnoscia...