Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

wynik histopatologiczny - jest źle?

Autor: tilia • 15.09.2011 16:51 • 32 odpowiedzi

tilia

15.09.2011 16:51

Odpowiedz
Dostałam dzis wynik histopatologiczny węzła. Czy ktoś miał podobny? Ogólnie wiedziałam, że wyszedł chłoniak ale opis mnie przybił:

Nodular sclerosis classical Hodgin Lymphoma grade II

Opis:histopatologicznie jest to źle rokująca postać NScHL z bardzo duzymi komponentami ziarniny zapalnej, z bardzo licznymi granulocytami kwasochłonnymi i proliferującymi myofibroblastami.

Potem rozpiska jakiś CD30 (+), CD15 (+), CD20(+/-), CD3(-), CD68(++) i BCL2(+)

Na końcu podsumowanie: źle rokująca postać NScHL z powodu budowy histopatologicznej, wysokiej ekspresji BCL2 na komórkach chłoniaka. Ilość makrofagów o wartości pośredniej.


Czy ktoś miał taki opis i wyszedł z tego cholerstwa? Czy możecie mi wytłumaczyć co to wszystko znaczy? Bardzo proszę. Oczywiście szczerze (tak, tak, wiem, tutaj tylko szczerze)

Nessa

15.09.2011 17:51

Odpowiedz
no masz ziarnicę, mogło być gorzej ;-)
Nodular sclerosis to z tego co ja się orientuję najbardziej "popularny" typ histopatologiczny. Ale w tym Twoim opisie jest jakoś namieszane, więc może poczekajmy na bardziej fachową wypowiedź.

baldi

17.09.2011 06:48

Odpowiedz
sama choroba nie jest zla. to "tylko" ziarnica i "tylko" NS, najpopularniejsza jej odmiana. z tego, co pamietam "NS II" rokuje generalnie gorzej od "NS I", ale jakos super bym się nie przejmował.
ja przez kilka lat po leczeniu miałem wystawiane na zaswiadczeniach lekarskich "rokowanie bardzo niepewne", potem "rokowanie niepewne", a potem.. przestalem te zaswiadczenia otrzymywac :)

dzielnie nastawiaj sie na kilka miesiecy walki i.. do widzenia :)

Aga71

17.09.2011 06:55

Odpowiedz
Hm...no ja miałam NSII z takimi samymi znacznikami, żyję...dbaj o dokładne badania podczas chemioterapii- w sensie reakcji chłoniaka na chemioterapię:-). Gdzie się leczysz?
Powodzenia. Trzymam kciuki:-)

tilia

18.09.2011 14:40

Odpowiedz
Dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi. Przeczytałam wynik histopatologiczny i w pierwszej chwili zabrzmiał dla mnie jak wyrok.
Oczywiście, że będę walczyć - mam 4 dzieci - mam dla kogo żyć.
W sumie to początek mojej walki. We czwartek pierwsza chemia. Trochę się boję jak będę na nią reagowała. Na narkozę zareagowałam fatalnie. Cały dzień 'nieżywa' i wymiotująca. Potem jeszcze 2 dni mdłości. Brrr.
Wiem, że może być różnie. Zastanawiam się czy można jakoś sobie w tym pomóc. Czy lepiej jechać na chemię na czczo czy jednak coś lekkiego zjeść? Co ew podjadać czy popijać w trakcie? Ktoś polecał colę ale jej nie lubię. Jeśli jednak jakimś cudownym sposobem znosi mdłości i wymioty to mogę pić non-stop.
Leczę się w Warszawie w CO na Ursynowie. Wiem, że jestem w dobrych rękach. Wszyscy są przemili (przynajmniej dla mnie), odpowiadają na pytania, nastawiają pozytywnie - to bardzo pomaga. Poza tym badania mam wykonywane niemal od ręki.
Musi być ok, prawda?

baldi

18.09.2011 18:39

Odpowiedz

w trakcie wlewów wciągaj ZOZOLE - może jeszcze są w sklepach? to takie musujace cukierki, powinny pomoc na nudnosci. nie sa one jednak remedium na rzygawki..

Nessa

18.09.2011 19:14

Odpowiedz

O 20:39, dnia 2011-09-18 Baldi napisał(-a):

w trakcie wlewów wciągaj ZOZOLE - może jeszcze są w sklepach? to takie musujace cukierki, powinny pomoc na nudnosci. nie sa one jednak remedium na rzygawki..

Musisz wypróbować co Tobie będzie pomagać. Ja np nic słodkiego nie mogłam. Tik taki ssałam w trakcie adriamycyny (to będzie ta czerwoniutka) bo powoduje niesmak w ustach. Colę piłam przez jakieś 2 wlewy, potem mi zbrzydła tak, że do dziś nie pije. Jeśli jesteś amatorką wody mineralnej niegazowanej to radzę nie pić w trakcie i po wlewach, bo aktualnie na wodę też patrzeć nie mogę i to jest częste. Jeśli będziesz wrażliwa na leki przeciwwymiotne to powinno być ok.

Z doświadczenia powiem Ci, że naczytałam się sposobów na przetrwanie chemii, co jeść, czego nie. Nakupowałam cukierków, coli, kisieli. Potem okazało się, że jakoś organizm sam mi mówił co jeść i pić. Na pewno w dzień wlewu i ze 2 po nie daj się zwieść, że żołądek daje radę, bo jak pofolgujesz to się może okazać błędem ;-P

Na same wlewy chodziłam po spożyciu piętki chleba, żeby nie na czczo. Ja nie mogłam na jedzenie patrzeć w ogóle tego dnia.

tilia

18.09.2011 20:01

Odpowiedz

O 21:14, dnia 2011-09-18 Nessa napisał(-a):

O 20:39, dnia 2011-09-18 Baldi napisał(-a):

w trakcie wlewów wciągaj ZOZOLE - może jeszcze są w sklepach? to takie musujace cukierki, powinny pomoc na nudnosci. nie sa one jednak remedium na rzygawki..

Musisz wypróbować co Tobie będzie pomagać. Ja np nic słodkiego nie mogłam. Tik taki ssałam w trakcie adriamycyny (to będzie ta czerwoniutka) bo powoduje niesmak w ustach. Colę piłam przez jakieś 2 wlewy, potem mi zbrzydła tak, że do dziś nie pije. Jeśli jesteś amatorką wody mineralnej niegazowanej to radzę nie pić w trakcie i po wlewach, bo aktualnie na wodę też patrzeć nie mogę i to jest częste. Jeśli będziesz wrażliwa na leki przeciwwymiotne to powinno być ok.

Z doświadczenia powiem Ci, że naczytałam się sposobów na przetrwanie chemii, co jeść, czego nie. Nakupowałam cukierków, coli, kisieli. Potem okazało się, że jakoś organizm sam mi mówił co jeść i pić. Na pewno w dzień wlewu i ze 2 po nie daj się zwieść, że żołądek daje radę, bo jak pofolgujesz to się może okazać błędem ;-P

Na same wlewy chodziłam po spożyciu piętki chleba, żeby nie na czczo. Ja nie mogłam na jedzenie patrzeć w ogóle tego dnia.

Ok, kupię colę, wodę, cukierki, rano tylko chlebek i do boju

anetka_945

19.09.2011 06:06

Odpowiedz

Ok, kupię colę, wodę, cukierki, rano tylko chlebek i do boju

tilia

19.09.2011 07:00

Odpowiedz

O 08:06, dnia 2011-09-19 anetka_945 napisał(-a):

Ok, kupię colę, wodę, cukierki, rano tylko chlebek i do boju

Nessa

19.09.2011 07:43

Odpowiedz
Nie wiem czy jest sens się katować pietruszką. Ludzie katują się tymi sokami itp. a wyniki takie same jak u innych ;-)
Nie przejmuj się tak bardzo tym spadkiem odporności. Nie każdy tak reaguje. Ja miałam duże spadki, ale chemię jak widać przeszłam. Dostawałam zastrzyki wspomagające i doturlałam się do końca. Teraz będzie sezon przeziębień, więc po prostu staraj się unikać chorych ludzi.

Gizmo

19.09.2011 10:04

Odpowiedz

Ja też uważam, że katowanie się nie ma sensu bo podczas chemii będą pewnie (albo i nie) takie spadki wartości, że pietrucha Ci nie pomoże. Nie ma się jednak co martwić, bo najwyżej będziesz na neupogenie lub neulaście do końca leczenia i tyle. Ja już po pierwszym wlewie miałam mega spadki i musiałam dostawać zastrzyki by wlewy odbywały się o czasie. Nic strasznego:)

anetka_945

21.09.2011 17:57

Odpowiedz

może ja jestem jakimś dziwnym przypadkiem, ale: przez całe leczenie dostałam tylko raz neupogen, wiec jak widać wcale nie musi być drastycznych spadków, zaczęłam leczenie w listopadzie więc byłam narażona na przeziębienia itd, na szczęście ani razu nie zachorowałam a też specjalnie nie uważałam bo ktoś musiał robić zakupy itd...ani razu nie piłam soku z buraków, nie brałam wspomagaczy i przeszłam - dziś mogę powiedzieć naprawdę łagodnie. Nie zakładaj z góry że wszystko Cię dopadnie, ważne jest pozytywne nastawienie i założenie z góry że da się to przejść :) głowa do góry

tilia

22.09.2011 16:16

Odpowiedz
Wróciłam z pierwszej chemii. I słuchajcie: jest ok!!! Żadnych wymiotów, ogólne lekkie osłabienie i w zasadzie nic więcej. Jestem przeszczęśliwa.
Jedna wielka kroplówa ciekła dość długo, trochę bolały żyły, śródpiersie itp ale dało się wytrzymać. Wsuwałam cukierki (lodowe i cytrynowe), popijałam wodę.
Na początek dostałam wlew ketonalu - może on sprawił, że bardzo nie bolało.

Poza tym bardzo delikatne panie pielegniarki - wkłucia wenflonu prawie nie poczułam.

Tylko Pani Doktór zastosowała wobec mnie 'areszt domowy'. Autentycznie. Kazała prowadzić leżąco-siedzący tryb życia. Żadnego wychodzenia z domu (ew w piękną pogodę krótki spacerek). Żadnego sprzątania, gotowania, opieki nad dziećmi - wymogła na męzu obietnicę wynajęcia opiekunki. Nie mogę się zmęczyć by organizm nie musiał walczyć ze zmęczeniem ale koncentrował się na walce z chorobą.

Czy ktokolwiek miał taki reżim?

bartek90

22.09.2011 16:27

Odpowiedz

O 18:16, dnia 2011-09-22 tilia napisał(-a):

Czy ktokolwiek miał taki reżim?

Zależy w trakcie jakiej kuracji. W trakcie BEACOPP-u gdy wyniki spadały dość nisko siedziałem w domu, jak wyniki były lepsze to chodziłem sobie na spacerki. W trakcie ABVD chodziłem normalnie na uczelnie jeździłem komunikacja miejska, nie było to co prawda za mądre ponieważ był to okres od października do grudnia i dużo ludzi chorowało(dostałem nawet za to burę od mojej pani doktor :P ).

Najważniejsze żebyś nie popadała w jakieś skrajności, staraj się robić to co sprawia Ci przyjemność :)

Życzę szybkiego powrotu do zdrowia :)

Nessa

22.09.2011 17:48

Odpowiedz

ee no bez przesadyyyy. Wiadomo, że po górach nie pobiegasz jak kozica, ale normalny tryb życia można zachować. Ja robiłam zakupy (nie za ciężkie), łaziłam do kina, na spacery. Gotowałam jak miałam wenę. Zasada jest jedna. Nie masz siły, nie robisz, zmęczyłaś się, odpoczywasz.

Gizmo

22.09.2011 18:41

Odpowiedz

Ja podczas ABVD żyłam normalnie, na ile siły pozwalały. Z małą pomocą rodziny zajmowałam się kilkumiesięcznym dzieciaczkiem, chodziłam po sklepach, do kina itp. Jedynie dni podczas wlewów były przeleżane:) Aha i nie chciałabym zapeszyć, ale ja pierwszy wlew też zniosłam cudnie, dalej było już gorzej:)

tilia

23.09.2011 08:19

Odpowiedz
Dziś jest gorzej. Jestem potwornie słaba. Ciśnienie mam 75/33, tętno 54. Ogólnie mam niskie ciśnienie (80/50, 90/60 to max) ale takiego niskiego w życiu nie miałam. Czy to jakiś powód do niepokoju? I na buzi jestem czerwona (rozpalona) ale gorączki nie mam.
Mięliście takie objawy?

kate

23.09.2011 09:02

Odpowiedz

Ja na drugi dzień po wlewie też w piątek ogólne osłabienie, w sobotę lepiej w niedzielę dużo lepiej a w poniedziałek szłam do pracy i do następnego wlewu. Pomagały mi na smak grejfruty.

Gizmo

23.09.2011 09:16

Odpowiedz

Oczywiście, że miałam takie skutki uboczne. Generalnie u mnie najgorszy był 3 dzień po wlewie, nie wiem czemu ale wtedy zawsze czułam się tragicznie. Po trzecim dniu było lepiej i normalnie żyłam do następnego wlewu:) ja po każdym wlewie (począwszy chyba od trzeciego) zawsze miałam drgawki i mega gorączkę. Trzęsło mną aż całe łóżko latało ale to jeden ze skutków ubocznych więc ostrzegam jak coś takiego Ci się przydarzy to nie panikuj. Zbij gorączkę i tyle. No a co do grejfrutów to ja się ich wystrzegałam z uwagi na to, że zdania lekarzy są podzielone co do ich spożywania podczas chemioterapii:) Pozdrawiam