Strona dla ZZ, dużo się tu dowiedziałam, ale brak mi wypowiedzi osób zdrowych, jak żyją, co robią, czy tylko czeka nas ręta, pracujecie, używacie życia podróże, narty, piwo, imptezy. Czy tylko strach, że nawrót, dieta, rozsądek, i nic więcej. Proszę piszcie, bo w szpitalu nie spotykam zdrowych, tylko chorzy albo nawroty, tu też tylko chorzy a ozdrowińcy się pochowali. Ozdrowieńcy piszcie!!!!
Mam 35 lat. Jestem w remisjii od ponad 6 lat. Pierwsze 2 - 3 lata po leczeniu, dbałam o siebie i starałam się unikać wszystkiego co mogło by spowodować nawrót choroby. Nie piłam alkoholu, dobrze się odżywiałam, prowadziłam tzw. regularny tryb życia. Przed każdą wizytą kontroloną u onkologa dostawałam świra i miałam objawy typowe dla ziarnicy. Po wizycie kontrolnej i zapewnieniu lekarza, że wyniki badań są ok., wszystko wracało do normy. Po ok. 3 latach od remisji, wszystko minęło, zaczęłam chodzić na imprezy, pić piwko i robić wszystko to, co robiłam przed ziarnicą. Bardzo lubię jeździć na rowerze i corocznie pokonuję ok. 1 tys. km. Mój dzienny rekord to 79 km. Pokonałam ten dystans będąc w Trójmieście na urlopie. Byłam bardzo zmęczona i jednocześnie szczęśliwa, że udało mi się pokonać taki dystans w 1 dzień. Jeśli chodzi o pracę, to pracowałam w trakcie leczenia (praca biurowa). Praca bardzo pomogła mi w pokonaniu choroby (nie miałam czasu na tzw. "użalanie się nad sobą"). Ostatni raz byłam na zwolnieniu 4 lata temu, bo dopadł mnie półpasiec. Od tamtej pory nic złego z moim zdrowiem się nie działo (oprócz drobnych infekcji).
Więc, Droga "agnirszka1" życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia i optymizmu. Jestem przekonana,że na pewno Ci się uda szybko wrócić do zdrowia i że będziez jeszcze mogła "używać życia";). Serdecznie pozdrawiam. Anka