Ziarnica.pl
← Wróć do działu Chemioterapia
Chemioterapia

problem z żyłami

Autor: yda • 08.03.2011 21:24 • 27 odpowiedzi

Janek

29.10.2011 10:37

Odpowiedz

Kochani, mnie po leczeniu nie mogą poszukać żyły aby pobrać krew do kontroli, ostatnio pobieranie trwało około 15 min. pielęgniarka po wielkich trudach wkuła się do żyłki i pompowała strzykawką jak pompką a że to bolało jak diabli to jej to nie ruszało, po tej akcji okolice miejsca wkłucia mam jakbym zmieniał kolor skóry na granatowy a jest to nie mały obszar i w dodatku boli jak diabli, poradźcie czym to zaleczyć , pozdrawiam

Magda

02.11.2011 20:53

Odpowiedz

O 12:37, dnia 2011-10-29 Janek napisał(-a):

Kochani, mnie po leczeniu nie mogą poszukać żyły aby pobrać krew do kontroli, ostatnio pobieranie trwało około 15 min. pielęgniarka po wielkich trudach wkuła się do żyłki i pompowała strzykawką jak pompką a że to bolało jak diabli to jej to nie ruszało, po tej akcji okolice miejsca wkłucia mam jakbym zmieniał kolor skóry na granatowy a jest to nie mały obszar i w dodatku boli jak diabli, poradźcie czym to zaleczyć , pozdrawiam

Cześć,

ja miałam dwa wlewy a ból żył do dzisiaj mam. Jak podają mi chemię to na oddziale jest zawsze klika ziarnic i nikt nie miał problemów z żyłami. Ostatnio mówili mi o porcie, lecz ja bym bardzo tego nie chciała, ponieważ chodzę do pracy i nie chwalę się swoją chorobą. Ja robię okłady z rozpuszczonego altacetu z riwanolem i owijam do uzyskania efektu ciepła. Tak poradziły mi pielęgniarki na oddziale. Bardzo się boję chemii, bo znów będą żyły boleć. Od 1szej chemii boli mnie do dziś nadgarstek a minął miesiąc. Podczas samego wlewu nie boli, ale tak mniej więcej po tygodniu cała ręka boli i jest spuchnięta.

Nessa

02.11.2011 22:08

Odpowiedz

zastanów się nad tym portem. Mi niestety nikt nie zaproponował czego żałuję, bo aktualnie nawet boję się pobrania krwi tak strasznie to boli.

anetka_945

03.11.2011 09:05

Odpowiedz

O 21:53, dnia 2011-11-02 Magda napisał(-a):

Ostatnio mówili mi o porcie, lecz ja bym bardzo tego nie chciała, ponieważ chodzę do pracy i nie chwalę się swoją chorobą.

Przykro mi to napisac, ale jak polecą ci wloski to juz nie da sie ukryc choroby...a port jest malo widoczny. Blizna sie zagoi, a i ocalisz żyły. Ja niestety nie miałam założonego portu, niestety - ponieważ teraz po leczeniu żyły mi sie pochowały i ciężko jest jakąś znaleść kiedy trzeba krew pobrać. Podczas leczenia nie było problemu z wkłociem, za to wiem ze sama sobie przysporzyłam problemów przez nie zalozenie portu. Jesli masz jeszcze przed soba wiecej niz polowe leczenia to sie nie zastanawiaj, ocal swoje żyły. :)

Magda

07.11.2011 17:13

Odpowiedz
Cześć Wam
Wróciłam z trzeciego wlewu... Było strasznie... Siedem wkłóć bo żyły pękały... Przy 6stym wkłóciu nogi zaczęły mi się latać ze strachu. Pani ordynator podczas wizyty powiedziała mi, że nie powinnam się decyzować na port, ponieważ mi się to nie opłca, ponieważ zostają straszne blizny... Mówi, żeby próbować i wkłuwać do skutku... Dostałam Diosmine na wzmocnienie żył i zastrzyki heparynę 20 szt... Zaczynam mieć schizę na punkcie wkłucia, chociaż nigdy nie miałam... Po tej wizycie na oddziale jestem tylko zdołowana i odechciewa się wszystkiego... Do tej pory trzymałam się dobrze...

Nova

07.11.2011 19:07

Odpowiedz
cześć Magdo,
może chociaż troszkę Ciebie pocieszę... u mnie też od początku w zasadzie był problem z żyłami (strasznie bolały w czasie wlewu). U mnie niestety nie można było założyć portu, więc nie miałam wyjścia musiałam się męczyć. W moim przypadku dość myślę dobrym rozwiązaniem okazało się zakładanie wenflonu w szyję, samo wkłucie nie różni się niczym od tego w rękę, a żyły tam są grubsze (nie pękają) i podanie dakarbazyny już nie bolało w ogóle. "W szyję dawałam" już do samego końca ;)Może zapytaj następnym razem czy takie rozwiązanie wchodzi w grę.
Pozdrawiam cieplutko i głowa do góry.

INES

08.11.2011 15:18

Odpowiedz
Magda - tak zostaje blizna. Jest usytuowana na piersi, bardziej brzegowo aniżeli na środku ... chociaż to zależy od "wykonawcy zabiegu". Ale jest daleka od stwierdzenia że to straszna blizna jest.

Znam Twój koszmar. Samo pobieranie krwi u mnie jest wyzwaniem na pielęgniarek.

Ja będę uparcie polecać port. Każda chemia jest bezbolesna i bezkolizyjna.
Z informacji od znajomych i lekarzy wiem, że port ma sens jeśli po pierwszej lini leczenia (zwykle to abvd) musisz kontynuować terapię. Czasami lekarze "odradzają" ze względu na limity i oszczędności. Bierz to pod uwagę.

Magda

08.11.2011 18:08

Odpowiedz
Hej INES, Hej Nova, dzięki za Wasz odzew:)))

czy Wy już jesteście po chemioterapii? Ile miałyście wlewów?
Ines, piszesz, że blizna jest koło piersi? Mi mówili, że na szyi. Czy Ty miałaś wlewy do tego portu? Jak wygląda to podłączenie? Czy to wystaje? Rozmawiałam ze znajomą, która ma na stałe port do dializ i ona mówi, że ręka jej puchnie, boli. Czy ten port jest taki sam? Napisz coś więcej o tym porcie.
Pozdrawiam