Ziarnica.pl
← Wróć do działu Chemioterapia
Chemioterapia

problem z żyłami

Autor: yda • 08.03.2011 21:24 • 27 odpowiedzi

yda

08.03.2011 21:24

Odpowiedz
Hej:) Jestem tutaj nowa i chciałam Was zapytac czy macie może jakiś konkretny sposób na bolące żyły w trakcie podawania i po chemioterapii? Ja pierwsze ABVD mialam 11 lutego i pojutrze bedzie 3 raz.Bardzo sie boję bo pierwsze dwa razy musiała mi kroplówka bardzo długo lecieć (6godzin) bo ból był nie do wytrzymania i to w całej rece aż do barku (wkłucie mialam przy nadgarstku). I niestety po kazdej chemii żyła jest wypalona i nie nadaje sie juz do podania (ostania mi chyba w nogę podadzą;) Jeśli mieliście podobny problem lub macie jakiś sposób proszę napiszcie:)

Pozdrowienia:)

słoneczko

08.03.2011 21:43

Odpowiedz

O 22:24, dnia 2011-03-08 Yda napisał(-a):

Hej:) Jestem tutaj nowa i chciałam Was zapytac czy macie może jakiś konkretny sposób na bolące żyły w trakcie podawania i po chemioterapii? Ja pierwsze ABVD mialam 11 lutego i pojutrze bedzie 3 raz.Bardzo sie boję bo pierwsze dwa razy musiała mi kroplówka bardzo długo lecieć (6godzin) bo ból był nie do wytrzymania i to w całej rece aż do barku (wkłucie mialam przy nadgarstku). I niestety po kazdej chemii żyła jest wypalona i nie nadaje sie juz do podania (ostania mi chyba w nogę podadzą;) Jeśli mieliście podobny problem lub macie jakiś sposób proszę napiszcie:)

Pozdrowienia:)

Ja tak miałam...na krótką chwilę pomagały okłady z lodu...ale w konsekwencji zakończyło się założeniem portu pod obojczykiem i z tego rozwiązania jestem zadowolona...

Gizmo

08.03.2011 21:56

Odpowiedz

Hej:) ja też miałam problem z żyłami już po pierwszych chemiach i zastanawiałam się jak dotrwam do końca. Później okazało się, że nie jest tak źle - zawsze znalazła się jeszcze jakaś żyła i udało się szczęśliwie dobrnąć do finału:) wkłucia przy nadgarstku zawsze bolały - troszkę pomagało owijanie ręki ręcznikiem czy szalikiem. Wkłucia powyżej nadgarstka były ok - nic nie bolało i można było szybciej wszystko puścić:)

yda

08.03.2011 22:09

Odpowiedz
Czyli po prostu trzeba to jakos przetrwać;/ mam nadzieje ze teraz w piątek będzie trochę lepiej bo będzie wkucie w łokieć...
dzięki za odpowiedź:)

baldi

09.03.2011 05:56

Odpowiedz

O 23:09, dnia 2011-03-08 Yda napisał(-a):

Czyli po prostu trzeba to jakos przetrwać;/

nie "jakos to bedzie" tylko powiedziec o tym lekarzowi i wynegocjowac port.

syll8181

09.03.2011 06:58

Odpowiedz

Mnie zawsze bolała ręka - żyły kiedy podawali Dakarbazyne. Dogadałam się z pielęgniarkami i robiły mi ciepły okład podczas wlewu - ulga gwarantowana...Ale warto pogadać o tym z lekarzem.

ania

09.03.2011 08:50

Odpowiedz

Hej oj to rzeczywiście nie za ciekawie masz...ja jestem w trakcie leczenia zz i raczej chemia schodzi mi w miarę dobrze ale potem też mnie bolą żyły...podam Ci mój numer gg odezwji się na niego to sobie popiszemy ja mam na imię Ania mam 24 lata...podaje gg23830390...też w piątek mam chemie...

INES

09.03.2011 09:39

Odpowiedz
Ja miałam 6 kursów ABVD. Przeszłam koszmar. Wlewy bolały mnie bardzo i zakładanie igły już było straszne. Ja ogólnie dość mało wytrzymała na nakłucia jestem. Każdy ma inne żyły, ja na starcie już miałam kiepskie.
Nic nie pomagało, ani smarowidła ani okłady.
Wkońcu zdecydowałam się na wszczepienie portu. Sam zabieg "średnio przyjemny".
Ale to komfort terapii z portem - zbawienie! Zero bólu, zero nakłuć...naprawdę polecam.
Tylko blizna zostanie po wszczepieniu. Ale i tak przy tym wszystkim, to małe poświęcenie.

Yda

09.03.2011 11:55

Odpowiedz

No ja właśnie też dopiero przy Dakarbazynie mam problem;/ i to dopiero po tak 1/3 worka;/ Bedę rozmawiać z lekarzem w takim razie w piątek to moze zadecyduje o poracie czy robić czy nie

Kasiula88

09.03.2011 14:44

Odpowiedz

O 12:55, dnia 2011-03-09 Yda napisał(-a):

No ja właśnie też dopiero przy Dakarbazynie mam problem;/ i to dopiero po tak 1/3 worka;/ Bedę rozmawiać z lekarzem w takim razie w piątek to moze zadecyduje o poracie czy robić czy nie

Hej. Ja co prawda nie miałam aż takich problemów, ale żyły bolały podczas podawania. Moje sposoby na zmniejszenie bólu to masowanie ręki trochę powyżej miejsca wkłucia i owijanie tego miejsca i ręki szalem albo chustką. Pielęgniarka mi podsunęła to, żeby rozgrzewać to miejsce i naprawdę pomaga, przynajmniej mi. No i między chemiami brałam wit C na wzmocnienie żyłek i maści typu Lioton itp.

vysnafca75

09.03.2011 21:15

Odpowiedz
Ja miałem nieco dziwną, ale skuteczną metodę na ból kabli przy wlewach.
...Relanium....
Po odpowiednim nafaszerowaniu się było mi wszystko jedno, czy kapie czy nie. Minus jest taki, że długo dochodzi się do siebie.

INES

09.03.2011 22:10

Odpowiedz

tia... relanium ... fakt, piękna rzecz :)

yda

13.03.2011 17:56

Odpowiedz

Juz po:) Okazało się że najlepiej działa gorący okład przy wkłuciu:) zleciało w 2 godziny i nawet nie bolało:D

netoperkaaa

13.03.2011 22:06

Odpowiedz

Mi zawsze pomagały gorące okłady dokładnie:) albo ewentualnie przykrywałam sobie rękę grubym kocykiem i też ból był mniejszy. Ale faktycznie ból jest nie do wytrzymania raz myślałam już że wyrwę sobie ten wenflon :))

magda

13.04.2011 21:42

Odpowiedz

ja miałam pierwszy wlew w piątek i powiem że boało mnie przy tym okropnym brązowym worku :) Poszło sprawnie bo niecale 2 godziny ale dzisiaj są skutki bo włąśnie zaczeły mnie boleć żyły . mam zaczerwienione miejsce i boli lęka do lokcia. No i pod palcem jest wyczuwalna ta żyła. To normalne???

yda

16.04.2011 22:54

Odpowiedz

O 23:42, dnia 2011-04-13 magda napisał(-a):

ja miałam pierwszy wlew w piątek i powiem że boało mnie przy tym okropnym brązowym worku :) Poszło sprawnie bo niecale 2 godziny ale dzisiaj są skutki bo włąśnie zaczeły mnie boleć żyły . mam zaczerwienione miejsce i boli lęka do lokcia. No i pod palcem jest wyczuwalna ta żyła. To normalne???

Witam:)

Mnie po pierwszym wlewie ręka najbardziej bolała , po każdym juz było coraz lepiej wiec może i Twoje zyly z kolejnymi wlewami poddadzą sie tak jak moje;)

Bardzo dobra jest wtedy masc Lioton 1000 ( mi przynajmniej pomagala:)

Co do twardości żyły i jej wyczuwalności to moje po kazdym wlewie sa twarde w miejscu gdzie byl wenflon ponieważ u wielu osób w tym miejscu robi sie zwłóknienie i zrost na żyle i z tego co mi wiadomo to szybko nie zrobia sie one takie jak "wcześniej";/

Pozdrawiam:)

magda

18.04.2011 18:11

Odpowiedz

O 00:54, dnia 2011-04-17 Yda napisał(-a):

O 23:42, dnia 2011-04-13 magda napisał(-a):

ja miałam pierwszy wlew w piątek i powiem że boało mnie przy tym okropnym brązowym worku :) Poszło sprawnie bo niecale 2 godziny ale dzisiaj są skutki bo włąśnie zaczeły mnie boleć żyły . mam zaczerwienione miejsce i boli lęka do lokcia. No i pod palcem jest wyczuwalna ta żyła. To normalne???

Witam:)

Mnie po pierwszym wlewie ręka najbardziej bolała , po każdym juz było coraz lepiej wiec może i Twoje zyly z kolejnymi wlewami poddadzą sie tak jak moje;)

Bardzo dobra jest wtedy masc Lioton 1000 ( mi przynajmniej pomagala:)

Co do twardości żyły i jej wyczuwalności to moje po kazdym wlewie sa twarde w miejscu gdzie byl wenflon ponieważ u wielu osób w tym miejscu robi sie zwłóknienie i zrost na żyle i z tego co mi wiadomo to szybko nie zrobia sie one takie jak "wcześniej";/

Pozdrawiam:)

Dzięki , mi się już po tych bólach następnie zrobiły wylewy- piękne siniaczki :( Oj juz się boję środy i kolejnej dawki mocnych wrażeń... Lioton 1000 już kupuje i będe trzymałam na wszelki wypadek.

yda

21.06.2011 21:59

Odpowiedz
I jak tam Madziu udało Ci się jakoś przetrwać? Maść pomogła?

Ja już skończyłam chemie (czekam na radio i wynik PET) i udało się bez portu. Żyły co prawda wyniszczone i problem mam teraz bo dłonie strasznie puchną a już jak jest upał to o zegarku i pierścionku mogę zapomnieć;/

Napiszcie proszę czy może na to puchnięcie macie jakis dobry sposób, bo próbowałam zimnem ale moje żyły nie lubią zimna i zaczynają wtedy boleć;/

Pozdrowienia:)

Holly

28.10.2011 12:04

Odpowiedz

A ja stosowałam Lioton 1000 i Reparil Gel. W moim odczuciu na ból żył pomagał bardziej ten drugi.

O 23:59, dnia 2011-06-21 Yda napisał(-a):

I jak tam Madziu udało Ci się jakoś przetrwać? Maść pomogła?

Ja już skończyłam chemie (czekam na radio i wynik PET) i udało się bez portu. Żyły co prawda wyniszczone i problem mam teraz bo dłonie strasznie puchną a już jak jest upał to o zegarku i pierścionku mogę zapomnieć;/

Napiszcie proszę czy może na to puchnięcie macie jakis dobry sposób, bo próbowałam zimnem ale moje żyły nie lubią zimna i zaczynają wtedy boleć;/

Pozdrowienia:)

Tilia

28.10.2011 19:48

Odpowiedz

O 14:04, dnia 2011-10-28 Holly napisał(-a):

A ja stosowałam Lioton 1000 i Reparil Gel. W moim odczuciu na ból żył pomagał bardziej ten drugi.

Mi wczoraj polecono Cepan. To maść czy krem na blizny ale podobno świetnie działa też na żyły. Trzeba smarować szczególnie tam, gdzie wystają i robią się na nich górki. Jeszcze nie wypróbowałam ale farmaceutka potwierdziła, że wielu osobom pomaga.