Valeriana
05.03.2011 15:51
Heja!
Zajrzałam sobie tutaj po to, by Was oczywiście o coś podpytać. ;> Nie, o to czy mam ziarnicę to ja pytać nie będę. Aczkolwiek – jako posiadaczka trzech wielkich gul szyjnych (17mm, 20mm i w tym: 15mm w okolicy nadobojczykowej) – takowe obawy mam. Mam 23 lata, krew super, Ob 5, żadnych sensacji w badaniach. Jestem po dwukrotnym badaniu USG i obu niezależnych od siebie radiologów, opisało te węźlaki jako odczynowe (wymacane). No i właśnie! Takie duże i od macania? Owszem, było macanie, kiedy tylko wyczułam kulki, zaczęłam je namiętnie obmacywać. Nie pamiętam jednak, czy od tego czasu dużo urosły a nawet jeśli – to nie wiem, czy od dotykania mogą aż tak urosnąć? I to jest moje pierwsze pytanko. 1. Jeśli mam węzła – 5mm i zaczynam do dusić, obracać ;), jeździć nim po całej szyi – to może z takiego g..wienka urosnąć 22mm gulka? Jeśli może – to dlaczego tak się dzieje? Nie jestem przecież bakterią czy wirusem i nic nie robię takiemu węzłowi, więc jeśli serio od macania rosną, to jak to się dzieje?. Powstaje obrzęk wokół niego?
Pytanko drugie – z ciekawości i chęci nabrania jakiejkolwiek wiedzy o Ziarnicy: 2: Co swędzi osobę chorą na ziarnicę? Może inaczej: dlaczego wszystko swędzi, skąd się to swędzenie bierze? Powodują to węzły? Czy ma to związek z poceniem? Chodzi mi o sam mechanizm, co się w człowieku dzieje takiego, że go swędzi. I związane z tym trzecie pytanko: A poty? Skąd się biorą? Z tego, że się gorączkuje? Czy z jakiś innych przyczyn? Ciekawi mnie to wszystko. Jest to trochę ciekawość dyktowana poczuciem, że powinnam to wszystko wiedzieć by w razie walki – nie pozostać w totalnej niewiedzy skazana tylko na wiedzę lekarzy. :)
Wiem, że tego czy ja mam ziarnicę czy nie mam to Wy wiedzieć nie możecie. Sam Bóg jeden wie, co ja tam sobie wyhodowałam. Ale jestem pewna, że na te moje - być może banalne pytania, znacie odpowiedzi. :)
hej mam nadzieje ze uda mi sie odpowiedziec na nurtujace cie pytania.wiec pierwsze to tak jesli dotykasz wezlow i uzywasz do tego sily to faktycznie moga one powiekszyc sie tak jaby napuchnac. drugie swiad skorny jest przyczyna zlewnych potow ktore z kolei wynikaja z goraczki lub stanow podgoraczkowych wystepujacych podczas chorobyjesli cos nie zrozumiale napisalam to pytaj postaram sie wyjasnic
a czy podczas zairnicy wezly same z siebie czasem pobolewaja(nie mowie tu o spozywaniu alkoholu). Bo mnie czasami na wieczor pobolewaja z obu stron. I sam juz niew iem jaka jest tego przyczyna, sa troszke powiekszone.
Valeriana
07.03.2011 18:40
Madziuś, dziękuję. :* Już myślałam, że nikt mi tu słówka nie piśnie, nie odpisze, bo nudzę i głupie pytania zadaję. Dziękuję. Z tym swędzeniem – takie miałam podejrzenia. Brałam pod uwagę to – że swędzi bo mokro, jednak zmyliły mnie świadectwa osób chorych, które najwidoczniej źle zrozumiałam (niektórzy powiadają, że ich tylko swędziało, bez zlewek, bez potów). Intryguje mnie jednak – w związku z potami – jedna a właściwie dwie kwestie. Jeśli są poty – jest gorączkowanie (tak jak mówisz). Jeśli jest gorączkowanie – to z tego, co ja z bilogii pamiętam wynika, że organizm próbuje z czymś toczyć bój. Jeśli więc toczy taki bój – automatycznie wzrasta Ob. Mamy grypę, przeziębienie czy próchnicę w szóstce – to zazwyczaj nam wzrasta Ob. I nie ma zmiłuj. Jak to się wiec dzieje – że przy tak paskudnej chorobie jaką jest ziarnica – Ob potrafi ni drgnąć w górę, ba, czasem zatrzymać się na małych liczbach... toć, to mi się w głowie nie mieści, jak to jest możliwe.. jak to się dzieje, że chłoniak nie ujawnia oblicza w morfologii – skoro byle głupota się tak ujawnia. Bo inne nowotwory, to ja czaję. Guz mózgu nijak się ma do krwi, czy rak sutka. Ale ziarnica? Choroba, która przebiega z potami i gorączkami? :)
Jeśli zaś o węźlaki chodzi.. ja swoje dość mocno macałam. Właściwie to tysiąc razy na dzień – to był wręcz gwałt na tych węzłach! Przyznałam się radiolożce i zapewne stąd opcja, że są wielkie. I może na serio opuchnięte.. nie wiem. Są miękkie i płaskie (ba, mogę je nawet dowolnie spłaszczać!), tyle, że długie. To są cieńkie Bolki a wielkie tylko jeśli patrzec na długość. Takie poduszki.. i zgadzałoby się, że napuchnięte. Tylko mogą tak długo się utrzymywać? Od stycznia!.. mam skubane od stycznia. I macam już trochę mniej (kilka razy na dzień), więc powinny się "odpuchnąć" i skrócić (bo zmaleć w tym wypadku powiedzieć nie można). ;-)
Tomek piszący pode mną dał mi kolejną kwestię do przewałkowania. Dlaczego one bolą po alkoholu.. tzn. Mnie osobiście nic nie boli – rzadko piję, ale jak już wypiję to mnie nic nie kłuje.. tak sobie z ciekawości pytam, coś się w tych węzłach w środku dzieje, coś im ten alkohol "robi"? Bo żeby jakieś gulki na szyi po browarze bolały.. no nie rozumiem znów. Jak to... z tym jest. ? ;-)
Valeriana... mnie bola bez zaleznosci od alkoholu to nawet nie jest bol tylko co jakis czas przychodza takie delikatne impulsy klucia... bardzo lekkiego pobolewania i za pare sekund przestaje bolec. Przestraszylem sie poczatkowo ze to po alkoholu ale jak nie wypije to tez mnie czesto tak pobolewa... ja ziarnicy nie mam... i tez mysle ze moze od zebow mam powiekszone wezly juz 2 lata? ani nie rosna ani nie malej.... a zebow mam sporo chorych i to ropnych.... ob-1 rozmaz idealny, rtg klatki ok... i usg wezlow robione co prawda rok temu pokazalo ze wezly mam odczynowe choc ten najwiekszy ma 22mmx12mm takze maly nie jest... sam juz niew iem co mam myslec, rofdzinny macal mi wezly wszystki jakie mozna wymacac na ciele i niby sa powieksozne ale patologiczne jego zdaniem na pewno nie sa... z tym diagnozowaniem to jest niekonczaca sie historia... pocieszam sie ze nadoobojczykowe sa ok.... jedyna rada to wyciecie wezla i zbadanie go ale ciezko tak chop-siup sobie pojsc go wyciac... tym bardziej ze rodzinny uwaza ze jestem hipohondrykiem i smieje sie jak widzi ze przyszedlem... mowiac ze przeginam z tymi wezlami...
dodam ze mam delkatny swiad skory, zwlaszcza gdy mi sie o nim przypomni... bo jak o nim nie mysle t mnie nie swedzi... nie wiem od czego to jest zalezne....a TY Valeriana masz juz jakas diagnoze?
Valeriana
08.03.2011 20:01
Tomku, nie mam diagnozy. Wykonałam morfologię krwi, wyszła prawidłowo. Ob również jest względnie niskie. W obrazie USG moje węzły wyglądają na "wymacane" (dlatego tak natarczywie pytałam, czy coś takiego jak "wymacany węzeł" istnieje). Niby wszyściutko w porządku - ja jednak, sugerując się informacją, że te nadobojczykowe to sobie bez powodu nie rosną - drążę temat. :-) Nie boję się walczyć ani samej choroby - bo jeśli mam ją mieć, to cóż mi po lęku - nie mam na to wpływu. Postaraj się pomyśleć podobnie.
Jeśli o ból węzłów chodzi, moja radiolożka powiedziała mi, że węzły ziarnicze nie bolą same z siebie. Nie wiem ile w tym prawdy - bo to wiedzieć może tylko ktoś, kto na to chorował. Niemniej jednak i ja sama kombinuję na logikę - że nie mogą być bolesne tak po prostu.. bo dlaczego.. mówisz o zębach. Przyznam szczerze, że też miałam z nimi historię, baaardzo ropną swojego czasu. Węzły podżuchwowe mam do 20mm.. a więc też wielkie. Nie mówię o nich - bo wiążę je tylko z zębami. No chyba, że się mylę i są.. ziarnicze.. :-/
Valeriano:-) to widze ze jestesmy w podobnej sytuacji:-) w podobnym stopniu zdiagnozowania i z podobnym prawdopodobienstwem ziarncy. Ja tez kilka razy dziennie obmacuje sobie wszystki wezly lacznie z nadobojczykowymi- juz tyle je dusilem ze czasami myslalem ze cos tam wyczuwam... w celu weryfikacji poszedlem do rodzinnej zeby sama mi zbadała wszystkie wezly i na szyi rzeczywiscie sa drobne powiekszone ale nadobojczykowe czyste. Martwie sie czy usg z przed poltorej roku jest nadal aktualne... ten wezle co mial powyzej 2 cm sadze ze mi nie urósł tak na moje. Zastanawia nie tylko świąd skóry który mam i problem ze złapaniem pełnego oddechu( duszności) i czesto musze ziewac zeby złapac oddech. Sam juz neiw iem co mam o tym myslec...przy dotykaniu wezly nie bola mnie wogole, co jakis czas same z siebie troche kluja i pobolewaja ale sa to chwilowe kilkusenkundowe impulsy... jak pisałem wyzej morfologia i ob wzorcowe... nie wiem co robic dalej? czy badać się w jaims kierunku? myslalem o zbadaniu tarczycy(tsh), IGE, i zbadania pluc(spirometria) CO do zebow to nie zalatwie sprawy tak od razu bo choryrh zebow mam wiele i musialbym pol szczeki sobie wyrwac:-) najbardzij choruja mi te wyleczone pare lat kanalowo,, ropieja i pobolewaja czesto:-( jakie te diagnozowanie jest trudne i meczoca... co do Twojego podejscia to ewentualnej choroby... podoba mi sie one... i chcilabym tak myslec... bo trzeba walczyc .. byc pewnym siebie... a ja taki bardziej typ panikarza jestem:-(
najbardzij choruja mi te wyleczone pare lat kanalowo,, ropieja i pobolewaja czesto:-(
zrob koniecznie porzadek z tymi zebami. prawdopodobnie nalezy zdjac plomby i wyczyscic jeszcze raz kanaly - moglo cos tam zostac.
tez tak sadze Baldi... juz raz mialem sciagana plombe i czyszczony kanal poniewaz wyszla bi bolwa z roba nad zebem i zeszla dopiero po otwariu kanalu, ale teraz w tym samym zebie widze ze znow mam ta bolwe jest twarda i mam juz ja moze rok w czesniej mialem jakies 2 lata. Inne zeby kanalowo wyleczone z koleii mnie pobolewaja i jakby pod plomba robilo sie czarne... ale pytanie czy tak dlugo utrzymujace sie wezly chlonne... powiedzmy ze powiekszone przez zeby zejeda mi teraz po wyleczeniu zeobow? czy moze juz zwłokniały?i takie beda zawsze?
Valeriana
08.03.2011 21:53
Zgadzam się z Baldim, trzeba wyleczyć zęby. WSZYSTKIE. I nie tylko po to, by którekolwiek węzły zmalały, ale chociażby po to - by nie mieć nowych. :-) Moje węzły w kątach żuchwy od lat były powiększone.. jeden byk, mający 17mm to pamiątka (tak myślę) po ropniu zęba z przetoką(pół twarzy miałam spuchnięte)- nie widać go, jedynie na USG "wychodzi". Zęba nie mam już od 3 lat a węzeł jednak jest i ani mu się śni zmaleć. :)
Ja jestem raczej spokojna, ale domyślam się, że po przeczytaniu o świądzie - wszystko swędzieć może. Mi np. wystarczy powiedzieć, że w pokoju w którym siedzę latają karaczany i też mnie wszystko swędzi. Raz na nodze, raz na ręce, tak krótkotrwale ale dość intensywnie. Więc jestem przekonana, że świąd wybitnie często wynika z psychiki. :) Podobnie poty - one również mogą brać się z napięcia psychicznego. Ziarnica ma takie objawy, że każdy kto ma wprawę w hipochondrycznych lękach - wywoła je u siebie natychmiast po przeczytaniu o nich.
Ja jedyne, co teraz robię od wczoraj - to się macam. Niby wiem, że nie wolno bo diabelstwo rośnie - ale się powstrzymać nie mogę. :-) I też nie wiem czy szukać dalej czy może poczekać.. a czekanie też biorę pod uwagę: przecież w przeciągu kilku miesięcy chłoniak nie zabija - a jedynie rozwija się tak, że szukać dużo nie potrzeba.. więc mam dylemat. :-) Bo mi jedyne co pozostało, to nabrać odwagi i polecieć do onkologa. Mój lekarz internista - z pewnością nie ześle na mnie błogosławieństwa jakim byłyby badania RTG klatki czy USG pozostałych węzłów - bo patrząc na czystą morfologię i "płaskość" węzłów uznał mnie za osobę zdrową. ;-)
Tomek, najwyżej. Najwyżej się okaże, że mamy ziarnicę i będziemy leczyć. ;D Ja też się trochę boję - bo szkoda mi czasu na kilkanaście wlewów, pewnie to boli i w ogóle: nic fajnego. Jeśli już teraz ją mamy - to wkrótce samo się ujawni i nie będziemy musieli się głowić "tak czy nie". I nie mamy na to najmniejszego wpływu.. jak jest to jest.. a jak nie ma to super. Nadzieja, że nie ma - w sumie też mnie nie opuszcza.. może na serio poczekać aż z tych węzłów urosną wielkie kule na 3cm.. i wtedy działać.. bo w sumie głupio by było tyłek onkologowi zawracać, miejsce w kolejce komuś zabierać po to by się dowiedzieć, że moje cienkie Bolki są takie od macania. :)
Valeriana daj mi jakies namiary na siebie na gg czy co...pogadamy tak bardziej ze tak powiem plynnie...:-)
Valeriana daj mi jakies namiary na siebie na gg czy co...pogadamy tak bardziej ze tak powiem plynnie...:-)
Witajcie.
Valeriana czytałam Twoje posty i stwierdziłam że ja też mam podobnie z tym macaniem.
U mnie zaczęło się od powiększonego węzła przy uchu rok temu w kwietniu + przyspieszonego bicia serca (podejrzewali nerwicę), strasznych bólów głowy i karku, pleców (podejrzewali boreliozę) i powiększone węzły na szyi (największe do 12mm), które również usilnie codziennie macałam zeby sprawdzić czy się zmniejszają czy powiększają. Robiłam badania i na boreliozę, na toksoplazmozę (gdyż mam kotka), na tarczyce (gdyż podejrzewali nadczynność). USG robiłam dwukrotnie, ale że węzły się nie powiększyły dałam sobie na spokój, no i morfologia i RTG tez było w normie...
... i tak całe lato przelaciało.... i jesień... relaks... znajomi... oderwałam się i przestałam się matwić...myslałam że skoro się nie powiekszają to ok... bóle głowy minęły i karku.... tylko ta pikawa... przyspieszała od czasu do czasu.
A kilka dni temu coś mnie kuje i kuje po lewej stronie szyi i przy obojczyku... MACAM a tu jakaś gula (w dole obojczykowym) twarda i dość spora... i teraz powtórka z maratonu badań i pójdę do onkologa nie ma bata, przełamię się.
Jesli Twoje węzły się nie powiększają bardziej i są miekkie i dają się przesuwać to daj im odpocząć jakiś czas i wykonaj USG i poprostu sprawdź czy się pomniejszyły, jesli nie, to poproś o kolejne badania. Może masz mononukleozę. Trzymaj się!
Valeriana
09.03.2011 19:51
To macanie – uzależnia! Pierwsze, co robię – to szukam węzła. Chula zgadula – gdzie kula. Tzn. Kiedyś szukałam, teraz nie muszę, ręka sama wie gdzie jest taka gula – którą uciskam, duszę, przesuwam.. i tak cały dzień! Wystarczy chwilka "wolnych rąk" i już one lecą, same lecą do tych węzłów. Kilka razy sobie mówiłam: "dość!" i, że niby już tego nie dotknę.. ja, ja... chwila nie minęła i jakby po za moją świadomością – łapsko znou było przyrośnięte do węzła. Nawet na rozmowie z radiolożką po USG, trzymałam się za węzła. Aż mi głupio było – jak to zauważyła. Ja wiem, że macanie nie pozwala węzłowi dojść do rozsądnych wymiarów. Wiem, że to niezdrowe i głupie. Ale mimo to – ciągle duszę. I nawet nie wiem, czy po to by sprawdzić czy maleją - czy rosną. Gubię się w tym niemiłosiernie. Nie wiem nawet czy one takie były w momencie odkrycia, czy może urosły podczas macania, czy może samoistnie.. nie wiem! I to powduje, że szukam informacji o ziarnicy. Warto wiedzieć, nawet jeśli nie choruję.
Borelioza.. hmm.. w zeszłym roku latem miałam aż trzy kleszcze, niby rumienia nie było.. ja w swoim zyciu dziesiątki kleszczy miałam - bo wychowałam się po części w leśniczówce.. może mam Boreliozę, któż to wie. ;-) Tylko czy od Boreliozy węzły rosną?
Ja Wam coś powiem. Najwyżej, spotkamy się na pierwszym wlewie. Z luzem do tego trzeba podejść – ja się nie tyle co boję choroby, a raczej potwornie szkoda mi nerwów i czasu na jej leczenie. No ale jeśli trzeba – to trzeba. I mam już ułożony plan działań, zróbcie tak samo: POCZEKAĆ. Dajmy sobie kilka miesięcy. Bez macania (nie wiem jak to zrobię, spróbuję się powstrzymać), z rozsądnym informowaniem siebie o tej chorobie (warto owszem wiedzieć czym choroba jest, ja sama jestem dociekliwa i lubię wiedzieć o tym jak ona przebiega ale ładuję sobie taką wiedzę bez niepotrzebnego szukania objawów w Internecie – bo to pierwszy krok do wmówienia sobie ich). Bez drapania (mnie nic nie swędzi – ale jak widać i powszechnie wiadomo, nerwy robią swoje i człowieka na serio swędzi – z nerwów. A im więcej się człek drapie, tym swędzi bardziej). To się oczywiście tyczy nas – bo mamy morfologię w normie, Ob w normie i przesłanki, że węzły są odczynowe. Jeśli coś w nas siedzi – to wylezie w swoim czasie. Wtedy nie będzie trzeba latać Bóg jeden wie po jakich lekarzach – bo dając lekarzowi do rąk wysokie Ob i węzły z echo niczym smoła – pozostanie tylko biopsja. No i spokój potrzeba zachować. A ziarnica nas nie zabije tak szybko. ;-)
Mam jeszcze pytanie do Baldiego. Jeśli tu zaglądasz... powiedz mi, bo gdzieś czytałam, jak mówiłeś, że ziarnica nie rusza węzłów podżuchwowych.. tzn., sugerowałeś komuś, że powiększone w tym rejonie o ziarnicy nie świadczą. Chciałam się zapytać.. dlaczego tak się dzieje i czy zawsze tak jest.. bo uzupełniając Twoją sugestię gdzieś w sieci widziałam podobną przesłankę: że podżuchwowe powiększone to nie chłoniak. Ciekawi mnie to dlatego, że nie rozumiem w jaki sposób chłoniak daje "przerzuty" z węzła do węzła.. myślałam, że skoro jego komórki zagnieździły się np. W szyjnym dolnym, to powędrują też pod żuchwę.. :) Czy to, które węzły są powiększone to ślepy przypadek, czy po prostu ta choroba ma swój plan strategiczny i atakuje jednym szlakiem? (jak w przypadku innych nowotworów, które dają przerzuty regionalne ale i odległe i zawsze można ocenić który rak gdzie się przerzuca) :-)
Tomek, rzadko "siedzę" na Gg, ale czasem pod wieczór jestem dostępna, więc jak mnie złapiesz to pisz: 28968637 :)
Ja Wam coś powiem. Najwyżej, spotkamy się na pierwszym wlewie. Z luzem do tego trzeba podejść – ja się nie tyle co boję choroby, a raczej potwornie szkoda mi nerwów i czasu na jej leczenie.
Zastanów się dziewczyno nad tym co piszesz...
Naprawdę, szczęka mi opada po przeczytaniu (pobieżnym, bo aż szkoda czasu!!) tego wątku...
Zajmij się Dziewczyno czymś pożytecznym.
mam już ułożony plan działań, zróbcie tak samo: POCZEKAĆ. Dajmy sobie kilka miesięcy. Bez macania (nie wiem jak to zrobię, spróbuję się powstrzymać), z rozsądnym informowaniem siebie o tej chorobie
i modlić się jeszcze trzeba.
watek zaczyna przypominac jeden z watkow na forum dla katolikow dotyczacy masturbacji. tam sie wszyscy wspieraja duchowo i opisuja jak dlugo wytrzymali BEZ.
ciekawe ile Wy wytrzymacie bez macania :-) piszcie. bedziemy Was wspierac.
watek na bosko.pl znajduje się tutaj: http://www.forum.bosko.pl/read.php?27,13658
Valeriana
10.03.2011 20:55
To co ja mam płakać? Mi szczęka opada, że tu musi być tak śmiertelnie poważnie. Dobra, już nie piszę - bo szukanie informacji o ziarnicy jest "niepożyteczne". I pobożne. Mimo wszystko dzięki za odpowiedzi i pozdrawiam.
To co ja mam płakać? Mi szczęka opada, że tu musi być tak śmiertelnie poważnie. Dobra, już nie piszę - bo szukanie informacji o ziarnicy jest "niepożyteczne". I pobożne. Mimo wszystko dzięki za odpowiedzi i pozdrawiam.
Nie płakać- ja poszłabym do dobrego lekarza...ale to nie onkolog, czy hematolog.
A "lekkie" pióro zostaw sobie na inne okazje. Wszystkie informacje o ziarnicy masz na niebieskim pasku po lewej stronie.
Ciesz się, że nie masz ziarnicy, bo nie masz pojęcia, uwierz mi, jak trudno się z nią walczy i żyje.
I nie piszę tego po to żeby się nad sobą użala, ani żebyś Ty popłakała sobie nad moim losem. Czytając jednak Twoje posty trafia mnie jasny....dopisz sobie swoim lekkim piórem zakończenie.
Valeriana
11.03.2011 09:18
Aga, rozumiem, że nie masz do tego problemu takiego podejścia jakie ja mam - bo chorowałaś. JA jednak również mogę być chora - i w tym momencie moje "lekkie pióro" oznacza tyle, co dystans do problemu. Ja naprawdę wolę do tego podejść z tą lekkością którą wyłapałaś, niż z płaczem i rykiem. Nie wlazłam tu po to, by rozpaczliwie pytać czy mam ziarnicę, pisać poprawnie elaboraty medyczne czy się wypłakiwać w każdym słowie. Jeśli jestem chora, to w tej chwili - po Twojej ocenie moich luźnych myśli - nie boję się już wlewów a tego,że mogę się po nich zrobić zgorzkniała i zła na cały świat i ludzi. :/ Nie chciałabym nigdy nikomu - kto boi się choroby lub kto faktycznie choruje i szuka informacji o chorobie napisać, że ma się zająć czymś pożytecznym. Ja jestem wprawdzie odporna na ostrą krytykę, ale mógłby tu w tej chwili pisać ktoś słabszy psychicznie i na widok odpowiedzi na którą czekał oczekując pomocy, się zwyczajnie poryczeć. Przecież tu się szuka pomocy a nie oceny tekstu i jego formy...