A jakiej wielkości miałaś tego nadobojczykowego, bo ja mam 7 mm ale nie zmienia się jego wielkośc od roku? Na usg niby wygląda niepodejrzanie.
W badaniach USG miał wielkość 1,89 x 1,25 cm. W opisie jest napisane: „Bezechowa przestrzeń o ostrych granicach dająca wzmocnienie echa za tylną ścianą. Być może jest to pakiet węzłów chłonnych.” Również biopsja cienkoigłowa nie wykazała nic szczególnego. Jedyne wnioski jakie z niej powstały to – „Obraz niecharakterystyczny. Rozmaz z obecnością pobudzonych elementów układu limfatycznego, odpowiada zmianom odczynowym.” Jak widać na podstawie takich wyników trudno było cokolwiek stwierdzić. Jedynie z uwagi na to, że mój młodszy braciszek miał kiedyś wycinaną cystę na węźle chłonnym podżuchwowym, to dalej drążyłam sprawę i robiłam kolejne badania. Myślałam, że mam to samo, że wytną mi cystę i po problemie… a tu ZONK –zz.
W tamtym okresie nie wiedziałam jakie są objawy ziarnicy i nie wiązałam mega-zmęczenia, świądu skóry i ciągłego pokasływania z ciężką chorobą. Tym bardziej, że nie występowały one równocześnie. Dopiero po postawieniu diagnozy okazało się, że były to jej zwiastuny…
Moim zdaniem jeżeli nie do końca uspokajają cię wyniki USG, to możesz jeszcze zrobić RTG klatki piersiowej oraz morfologię, w tym OB. Jeżeli nie masz objawów ziarnicy i wyniki będą w porządku, to na twoim miejscu przestałabym się martwić.
Pozdrawiam.
Dziękuję za odpowiedź. Ja mam obojczykowego od ponad roku ok 7x3 mm. Karkowego też gdzieś od około roku, miał ok 2 cm, teraz ma 10x3 mm. Ale rzeczywiście przez zimę byłam non stop chora na infekcje górnych dróg oddechowych, więc miał prawo się powiększyc. Podżuchwowe są na granicy normy bo ok 15 mm i 12 mm. Miałam robiony rtg klatki w październiku zeszłego roku i był ok. Usg miałam robione chyba z 6 razy i są węzełki ale nie są jakieś wybitnie duże. Na usg nie są podejrzane. W maju złapałam toksoplazmozę i aktualnie cały czas ją przechodzę. Tyle, że węzeł nadobojczykowy, podźuchwowe na granicy normy i ten karkowy, który się zmniejszył, ale się wciąż utrzymuje miałam przed toksoplazmozą. W czasie toxo żadne nowe nie przybyły. W morfologii mam z reguły lekko podwyższone limfocyty i za mało neutrocytów. Ale się denerwuje bo od maja ciągle bolą mnie stawy i mięśnie,właściwie każdego dnia, czasami na prawdę bardzo. Karkowy węzeł czasami też mnie boli, aż cała szyja od niego i ból promieniuje do ucha.W ogóle jest taki dziwny 10x3 mm, cienki jak banan, lekko twardawy. W klatce odczuwam lekki ból czasami, ale lekarze mówią, że to nerwoból. No i od jakiegoś czasu walczę z pochrząkiwaniem, taką lekką chrypką, laryngolog twierdzi że mam podrażnione gardło po przebytych infekcjach, ale trzyma mi się te pochrząkiwanie od około 3 miesięcy, rzeczywiście od infekcji krtani. Można zwariowac! Ogólnie lekarze mówią, że toksoplazmoza powoduje ból stawów, ale teraz już nie powinny mnie bolec, że w klatce piersiowej ból nie jest od toksoplazmozy. Byłam na wizycie u lekarza hematologa, na oddziale w szpitalu hematologicznym, gdzie lekarz przeglądał wyniki badań. Niby nie ma się do czego przyczepic, lekarze mówią by obserwowac węzły, a mnie naparzają stawy każdego dnia, w klatce czasem lekko boli , czasami piecze i chodzę i chrumkam jak świnka. Można sfiksowac! To tyle...