Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Ile czekaliście na pełną diagnozę?

Autor: Justyna • 09.06.2010 10:43 • 27 odpowiedzi

Justyna

09.06.2010 10:43

Odpowiedz
Witam. Jestem juz po pobraniu węzła. Nie bawiłam sie w biopsję, tylko od razu po całości. I słusznie, bo chirurg juz na oko stwierdził, że węzły nowotworowe. W następny poniedziałek rtg klatki i usg brzucha... No i to denerwujące czekanie na hispat. Oczywiście wszystkie badania robie prywatnie, bo w Poznaniu termin pobrania węzła wypada na połowę lipca. Jak bym do tego doliczyła czas oczekiwania na wyniki hispat. to właściwe leczenie podjęłabym w połowie sierpnia. A jak u szybko idzie to u Was?
Dodatkowo, pogoda piękna, ja nie mam żadnych dolegliwości. Wydaje się to jakimś złym snem. W zasadzie siada mi tylko psychika, bo fizycznie czuję się dobrze. Żadnej gorączki, nocnych potów, osłabienia. Napiszcie proszę, ile czasu upłynęło od wyskoczenia węzła nim podjęliście leczenie?
I czy to prawda, że brak tzw. objawów ogólnych polepsza rokowania?
Pozdrawiam.

INES

09.06.2010 13:59

Odpowiedz
Moja Pani doktor zazwyczaj poziom zaawansowania ocenia na podstawie wielkości powiększonych węzłów w ciele. Liczy sie też czy po obu stronach przepony (patrz dział "klasyfikacja")
Ja nie miałam objawów w ogóle, ale nie sądzę abym była w tego powodu w lepszej sytuacji niż ktoś inny.

Co do czasu całej diagnostyki to wszystko trwało 2,5 mies.
A zaznaczam że korzystałam z NFZ i przychodni prywatnej. Miałam gro badań prywatnie, wszystkie usg,echo serca, tomografia. Duże to ułatwienie. Na echo serca (które należy do badań istotnych jak podejmujesz chemioterapie) w NFZ musiałabym czekać całe 3 mies.
To jest czasochłonne niestety. Trzeba dużo cierpliwości.
Ale głowa do góry. Najważniejsze to trafić do dobrego lekarza.
Życzę powodzenia :)
INES

Aśś

09.06.2010 16:02

Odpowiedz

halo:) u mnie to trwało bardzo długo, bo niesttey żyłam w przekonaniu, że to tylko infekcja i nie śpieszyłam się z niczym. Także wykryto węzły w listopadzie, w lutym miałam wycinany, po czym wynik otrzymałam po równo 3 tygodniach od wycięcia, a leczenie rozpoczęłam po wszystkich badaniach i było to w kwietniu. A objawów tak jak ty nie miałam żadnych, czułam się rewelacyjnie, wrecz powiedziałabym że w forma 100%, to nie ma wpływu na rokowania. Na nie wpływ ma ilość zajętych miejsc, ale szybko działasz więc głowa do góry będzie dobrze i zwalczysz potwora!!:) Ja jestem po 5 wlewie i pozostało jeszcze 7, przyznaje, że jest ciężko ale bardziej psychicznie niż fizycznie przynajmniej u mnie:) Pomaga wsparcie najbliższych i tu okaże się kto jest twoi prawdziwym przyjacielem:) trzymam za ciebie kciuki!!!

aniazz

09.06.2010 16:31

Odpowiedz

Ja wezel wyczulam w czerwcu 2009, zadnych innych objawow nie mialam (dlatego w rozpoznaniu mam III A). Pochodzilam do roznych lekarzy, ale ostateczna diagnoze dostalam w pazdzierniku. Pierwsza chemia w polowie listopada. Jestem juz dwa i pol miesiaca po. Calkowita remisja, kolejna kontrola za poltora miesiaca. Zycze wszystkim wszystkiego dobrego, a Tobie przede wszystkim - glowa do gory. Trzeba sie z tym zmierzyc, innego wyjscia nie ma. A jak pacjent pogodny i pozytywnie nastawiony, to i lekarz i pielegniarki podajace drinki maja inne podejscie:) Tak bylo u mnie, pozdrawiam i trzymam kciuki.

madzia1

09.06.2010 19:02

Odpowiedz

O 12:43, dnia 2010-06-09 Justyna napisał(-a):

A jak u szybko idzie to u Was?

podwyższone OB - kwiecień (nikt nie wiem skąd :/;

czekanie do czerwca;

znów kontrola OB - jeszcze urosło :/;

"macanko" samemu - czerwiec - coś jest :/;

pobranie węzła - połowa lipca;

wynik - 2 tygodnie po

pierwsza chemia - 8 sierpień.

I czy to prawda, że brak tzw. objawów ogólnych polepsza rokowania?

pierwsze słyszę.

Pozdrawiam.

ja również :)

baldi

09.06.2010 20:26

Odpowiedz

O 12:43, dnia 2010-06-09 Justyna napisał(-a):

I czy to prawda, że brak tzw. objawów ogólnych polepsza rokowania?

+ występowanie objawów ogólnych pogarsza rokowanie

http://www.ziarnica.pl/index.php?tekst=zz_etiologia

kiepski bylem z logiki, wiec nie wiem czy moje zdaniem jest rownoznaczne Twojemu

Aga-76

10.06.2010 07:10

Odpowiedz
Witam.
W moim przypadku węzły chłonne nadobojczykowe powiększyły się widocznie w sierpniu 2008 roku.Równocześnie pojawiły się objawy ogólne ale całokształt wzięłam za objawy stresu.Pierwszego lekarza odwiedziłam na początku 2009 roku.Diagnoza po wykluczeniu wielu innych mniej lub bardziej przyjemnych chorób przy idealnej morfologii pod koniec maja 2009.Leczenie rozpoczęłam w czerwcu.PET zrobiony w grudniu wykazał całkowitą remisję.Obecność przynajmniej 3 objawów ogólnych (np. temp. , pocenie się , spadek masy ciała) wpływa niekorzystnie na rokowania.Ale jest to jeden z wielu elementów jakie mają wpływ na "efekt końcowy".
Pozdrawiam serdecznie...

Asowa

10.06.2010 07:48

Odpowiedz
Na przełomie roku 2008/2009 bardzo schudłam, zrobiłam różne badania ale wyniki były ok.
Jakoś pod koniec maja 2009r pojawił się malutki węzeł chłonny na szyi więc nic z nim nie robiłam.
Miałam objawy chłoniaka ale nie wiązałam ich z żadną choroba.
Pod koniec lipca węzeł urósł przez noc do wielkości śliwki i poszłam z nim do lekarza.
Na początku września miałam wycięty węzeł, potem czekanie na wyniki, wysłanie materiału do innego patomorfologa w celu potwierdzenia diagnozy i znów czekanie.
w tym czasie miałam tomografy i inne badania dodatkowe.
16 października wizyta w CO i za jakieś 3 tygodnie pierwsza chemia.
Leczenie skończyłam 26 lutego;)

INES

10.06.2010 12:17

Odpowiedz
Aniazz, pozazdrościć, bardzo szybko Ci poszło leczenie.
Gratuluje :)
Ja też mam IIIA i za 2 tygi robie pierwsze wyniki czy chemia działa. Strasznie się denerwuje, ale takie przypadki jak Twój napawają mnie optymizmem:)
Pozdrawiam,
I.

aga71

11.06.2010 16:31

Odpowiedz
W grudniu 2009 wyczułam powiększonego węzła nadobojczykowego. Lekarze wykazali się spokojem i dyletanctwem , ale moja determinacja i chęć znalezienia podłoża powiększonego węzła doprowadziła mnie do Pani docent 22 lutego. 24 luty wycięcie węzła, 25 luty TK jamy brzusznej i klatki piersiowej, 11 marca trepanobiopsja, 25 marca pierwszy wlew ABVD.
Jestem po 6 wlewie, w poniedziałek ocena, we wtorek PET, we środę kolejny wlew i oczekiwanie na wynik i decyzję. Osobiście marzę o IV cyklach ABVD, ale jeśli będzie potrzeba VI będę musiała zacisnąć zęby i iść dalej.
Pozdrawiam wszystkich:*

justyna

14.06.2010 15:11

Odpowiedz

U mnie juz po usg brzucha. W śledzionie pojedyncze ogniska zapalne, reszta brzucha czysta. Wyniku hispat. nadal nie ma. Miałam nadzieję, że to sam początek, a już jestem w IIIA. Pytanie czego, ale mam świadomość, że to już pogorszyło rokowania. Objawów ogólnych nadal brak... Jestem załamana.

O 18:31, dnia 2010-06-09 Aniazz napisał(-a):

Ja wezel wyczulam w czerwcu 2009, zadnych innych objawow nie mialam (dlatego w rozpoznaniu mam III A). Pochodzilam do roznych lekarzy, ale ostateczna diagnoze dostalam w pazdzierniku. Pierwsza chemia w polowie listopada. Jestem juz dwa i pol miesiaca po. Calkowita remisja, kolejna kontrola za poltora miesiaca. Zycze wszystkim wszystkiego dobrego, a Tobie przede wszystkim - glowa do gory. Trzeba sie z tym zmierzyc, innego wyjscia nie ma. A jak pacjent pogodny i pozytywnie nastawiony, to i lekarz i pielegniarki podajace drinki maja inne podejscie:) Tak bylo u mnie, pozdrawiam i trzymam kciuki.

aniazz

14.06.2010 15:34

Odpowiedz

O 14:17, dnia 2010-06-10 INES napisał(-a):

Aniazz, pozazdrościć, bardzo szybko Ci poszło leczenie.

Gratuluje :)

Ja też mam IIIA i za 2 tygi robie pierwsze wyniki czy chemia działa. Strasznie się denerwuje, ale takie przypadki jak Twój napawają mnie optymizmem:)

Pozdrawiam,

I.

Czy ja wiem, chyba raczej standardowo (jak sie dowiedzialam juz na 100% ze to to cholerstwo i zadzwonilam do taty, to umowilam sie z nim, ze do Wielkanocy sie "obrobie", no i zalozenie bylo sluszne). Dzieki wielkie ze nie bylam przeziebiona, ani chora podczas podawania chemii, a i wyniki byly ok, wiec wszystko moglam dostawac w terminie. Jestem po 6 cyklach BEACOPP (czyli 12 podań). Podobno ta chemia to czołg, ja dopiero teraz widze tzw skutki uboczne. Ale jak napisalam glowa do gory, trzeba myslec pozytywnie. Na pierwszym spotkaniu u Pani Doktor, ona popatrzyla na mnie i powiedziala: pozytywne nastawienie pacjenta to 50% wieksze szanse na wyzdrowienie, moze cos w tym jest:) (a ha i prosze obciac wlosy bo na pewno pani wyjdą:))) No i wyszly, ...jak widac:) Pozdrawiam i trzymam kciuki, ja za miesiac kolejna kontrola i PET.

Asowa

14.06.2010 17:59

Odpowiedz

O 17:11, dnia 2010-06-14 justyna napisał(-a):

U mnie juz po usg brzucha. W śledzionie pojedyncze ogniska zapalne, reszta brzucha czysta. Wyniku hispat. nadal nie ma. Miałam nadzieję, że to sam początek, a już jestem w IIIA. Pytanie czego, ale mam świadomość, że to już pogorszyło rokowania. Objawów ogólnych nadal brak... Jestem załamana.

lekarz i pielegniarki podajace drinki maja inne podejscie:) Tak bylo u mnie, pozdrawiam i trzymam kciuki.

Widzę, że uprawiasz czarnowidztwo;)

Justyna, w dzisiejszych czasach zz to nie wyrok.

Poczytaj sobie historie ludzi piszących choćby na tym forum.

Dasz radę.

Mnie dopadł chłoniak nieziarniczy, na początku był wielki szok, bo moje wyniki nie wskazywały na tak poważną chorobę.

Ale dałam radę, było bardzo ciężko ale póki co jest remisja;)

I wierzę, że u ciebie będzie tak samo.

Pamiętaj o pozytywnym nastawieniu, co prawda ono cię nie wyleczy ale bardzo pomoże w walce.

Justyna

14.06.2010 19:52

Odpowiedz

Eh...Bo to tak nagle spadło. Ćwiczy sobie człowiek codziennie pilates, lata do pracy, nie przechodzi żadnych przeziębień, a tu nagle te węzły.

I jeszcze to czekanie na hispat. Wiem, że jestem marudna, juz się za nawracanie wziął mój miły znajomy onkolog, ale i tak jestem w szoku. Odebrałam wyniki rtg - 1 pakiet w śródpiersiu, poza tym nie ma żadnych zajęć narządów. śledziona ma jakieś małe nieliczne ogniska hipoechogenne, ale jest niepowiększona. Poza tym jama brzuszna czysta. Trochę mi to dodało otuchy, bo wynika z tego, że nie ma tyle tego świństwa w organizmie.

Ale odejdę na chwilę od tematu. Łzy mi dziś stanęły w oczach. Zobaczyłam te kolejki w CO w Poznaniu i usłyszałam o terminach na pobranie hispatu (połowa lipca). Gdybym nie robiła badań prywatnie i częściowo po starej znajomości, leczenie rozpoczęłabym we wrześniu. Że nie wspomnę o częstej nieudolności lekarzy pierwszego kontaktu, którzy miesiącami leczą pacjentów objawowo i nie zlecają dalszych badań.

Nie wiem jak potoczą się moje dalsze losy, ale wiem, że jeśli wyzdrowieję, to dzięki olbrzymiej życzliwości znajomych lekarzy i niestety, pieniądzom (pobranie węzła w prywatnej klinice).

Pozdrawiam wszystkie osoby, które udzielają mi wsparcia i cierpliwie odpowiadają na moje wpisy:)

J.

O 19:59, dnia 2010-06-14 Asowa napisał(-a):

O 17:11, dnia 2010-06-14 justyna napisał(-a):

U mnie juz po usg brzucha. W śledzionie pojedyncze ogniska zapalne, reszta brzucha czysta. Wyniku hispat. nadal nie ma. Miałam nadzieję, że to sam początek, a już jestem w IIIA. Pytanie czego, ale mam świadomość, że to już pogorszyło rokowania. Objawów ogólnych nadal brak... Jestem załamana.

lekarz i pielegniarki podajace drinki maja inne podejscie:) Tak bylo u mnie, pozdrawiam i trzymam kciuki.

Widzę, że uprawiasz czarnowidztwo;)

Justyna, w dzisiejszych czasach zz to nie wyrok.

Poczytaj sobie historie ludzi piszących choćby na tym forum.

Dasz radę.

Mnie dopadł chłoniak nieziarniczy, na początku był wielki szok, bo moje wyniki nie wskazywały na tak poważną chorobę.

Ale dałam radę, było bardzo ciężko ale póki co jest remisja;)

I wierzę, że u ciebie będzie tak samo.

Pamiętaj o pozytywnym nastawieniu, co prawda ono cię nie wyleczy ale bardzo pomoże w walce.

Asowa

15.06.2010 06:29

Odpowiedz

O 21:52, dnia 2010-06-14 Justyna napisał(-a):

Eh...Bo to tak nagle spadło. Ćwiczy sobie człowiek codziennie pilates, lata do pracy, nie przechodzi żadnych przeziębień, a tu nagle te węzły.

Ja też prowadziłam aktywny i w miarę zdrowy tryb życia, codzienne długie spacery, zdrowe odżywianie...

Co prawda w ostatnim czasie nie pracowałam zawodowo ale siedzę w domu z dwójką maluchów (jestem na wychowawczym:)

I tu nagle, zonk, nowotwór...

I jeszcze to czekanie na hispat. Wiem, że jestem marudna, juz się za nawracanie wziął mój miły znajomy onkolog, ale i tak jestem w szoku. > Ale odejdę na chwilę od tematu. Łzy mi dziś stanęły w oczach. Zobaczyłam te kolejki w CO w Poznaniu i usłyszałam o terminach na pobranie hispatu (połowa lipca). Gdybym nie robiła badań prywatnie i częściowo po starej znajomości, leczenie rozpoczęłabym we wrześniu. Że nie wspomnę o częstej nieudolności lekarzy pierwszego kontaktu, którzy miesiącami leczą pacjentów objawowo i nie zlecają dalszych badań.

Ja pod tym wzg miałam farta, bo internista szybko zareagował, potem chirurg i onkolog.

Tyle tylko, że lekarze w moim mieście nie podjęli się leczenia i jestem pacjentką CO w Warszawie.

Ale tam trafiłam na super lekarza, który dbał też o moją psychikę.

Nie wiem jak potoczą się moje dalsze losy, ale wiem, że jeśli wyzdrowieję, to dzięki olbrzymiej życzliwości znajomych lekarzy i niestety, pieniądzom (pobranie węzła w prywatnej klinice).

A jak mają się potoczyć?

Dostaniesz chemię, potem być może cię naświetlą i będzie ok:)

Ja samo leczenie znosiłam fatalnie ale z perspektywy czasu z pełną świadomością napiszę ci, że warto było walczyć;)

Ty też dasz radę.

A jeśli psychicznie nie będziesz dawała rady nie broń się przed lekami antydepresyjnymi, one bardzo pomagają...

Pozdrawiam wszystkie osoby, które udzielają mi wsparcia i cierpliwie odpowiadają na moje wpisy:)

Jak masz taką potrzebę to pisz;)

Justyna

15.06.2010 10:24

Odpowiedz

Asowa, a powiedz co wskazywało na to, że nie jest tak poważnie? Po czym się zorientowałaś i kiedy? Były tylko powiększone węzły?

O 19:59, dnia 2010-06-14 Asowa napisał(-a):

O 17:11, dnia 2010-06-14 justyna napisał(-a):

U mnie juz po usg brzucha. W śledzionie pojedyncze ogniska zapalne, reszta brzucha czysta. Wyniku hispat. nadal nie ma. Miałam nadzieję, że to sam początek, a już jestem w IIIA. Pytanie czego, ale mam świadomość, że to już pogorszyło rokowania. Objawów ogólnych nadal brak... Jestem załamana.

lekarz i pielegniarki podajace drinki maja inne podejscie:) Tak bylo u mnie, pozdrawiam i trzymam kciuki.

Widzę, że uprawiasz czarnowidztwo;)

Justyna, w dzisiejszych czasach zz to nie wyrok.

Poczytaj sobie historie ludzi piszących choćby na tym forum.

Dasz radę.

Mnie dopadł chłoniak nieziarniczy, na początku był wielki szok, bo moje wyniki nie wskazywały na tak poważną chorobę.

Ale dałam radę, było bardzo ciężko ale póki co jest remisja;)

I wierzę, że u ciebie będzie tak samo.

Pamiętaj o pozytywnym nastawieniu, co prawda ono cię nie wyleczy ale bardzo pomoże w walce.

kamil1

15.06.2010 10:45

Odpowiedz

O 21:02, dnia 2010-06-09 Madzia1 napisał(-a):

O 12:43, dnia 2010-06-09 Justyna napisał(-a):

A jak u szybko idzie to u Was?

podwyższone OB - kwiecień (nikt nie wiem skąd :/;

czekanie do czerwca;

znów kontrola OB - jeszcze urosło :/;

"macanko" samemu - czerwiec - coś jest :/;

pobranie węzła - połowa lipca;

wynik - 2 tygodnie po

pierwsza chemia - 8 sierpień.

I czy to prawda, że brak tzw. objawów ogólnych polepsza rokowania?

pierwsze słyszę.

Pozdrawiam.

ja również :)

Witam mam pytanie od jakiego wieku mozna mieć ZZ????

Asowa

15.06.2010 11:52

Odpowiedz

O 12:24, dnia 2010-06-15 Justyna napisał(-a):

Asowa, a powiedz co wskazywało na to, że nie jest tak poważnie? Po czym się zorientowałaś i kiedy? Były tylko powiększone węzły?

Miałam tylko 1 powiększony węzeł na szyi, który długo był malutki a potem przez noc bardzo urósł.

OB miałam prawie w normie (norma chyba do 10 a u mnie było 11), CRP 0, morfologia była ok jedynie limfocyty 25% ponad normę.

U mnie na USG widać było, że węzeł jest podejrzany ale już po wyniku hist pat chirurg powiedział, że obstawiał zz i nie spodziewał się chłoniaka nieziarniczego.

Ale jak już pisałam leczenie poszło w miarę szybko i jest ok;)

U ciebie też będzie dobrze, najważniejsze, że wiesz co to jest i masz dobrego lekarza.

Głowa do góry i walcz..

Kasiula88

15.06.2010 12:45

Odpowiedz

O 21:52, dnia 2010-06-14 Justyna napisał(-a):

Ale odejdę na chwilę od tematu. Łzy mi dziś stanęły w oczach. Zobaczyłam te kolejki w CO w Poznaniu i usłyszałam o terminach na pobranie hispatu (połowa lipca). Gdybym nie robiła badań prywatnie i częściowo po starej znajomości, leczenie rozpoczęłabym we wrześniu. Że nie wspomnę o częstej nieudolności lekarzy pierwszego kontaktu, którzy miesiącami leczą pacjentów objawowo i nie zlecają dalszych badań.

Nie wiem jak potoczą się moje dalsze losy, ale wiem, że jeśli wyzdrowieję, to dzięki olbrzymiej życzliwości znajomych lekarzy i niestety, pieniądzom (pobranie węzła w prywatnej klinice).

Pozdrawiam wszystkie osoby, które udzielają mi wsparcia i cierpliwie odpowiadają na moje wpisy:)

J.

Jestem zaskoczona tym co piszesz. Też leczę się w CO w Poznaniu, i wydaje mi się, że u mnie rozegrało się to szybciej.. Prywatnie robiłam jedynie USG, reszte nie miałam takiej potrzeby, żeby wydawać kase.. Powiększony węzeł nadoobojczykowy wyczułam w Boże Narodzenie 2009

styczeń 2010 - pierwsza wizyta u rodzinnego i badania

luty 2010 - 4 lutego trafiłam do CO i odrazu biopsja, wynik 2 tygodnie później, wtedy okazało się, że jest podejrzenie ziarnicy i niecały tydzień po tym miałam już pobierany węzeł do badania i pobierany szpik.

marzec 2010 - wyniki potwierdziły ziarnice i dalsze badania

kwiecień 2010 - rozpoczęłam chemioterapie.. jutro czeka mnie 6 chemia czyli już połowa prawie za mną :)

Pozdrowionka

Justyna

15.06.2010 15:39

Odpowiedz

Hej.

Kasiula, w związku z tym, że to Poznań, mam pytanie, w którym ośrodku konkretnie Cie lecza? Reszte pytań wysłałam na prv.

Pozdrawiam. J.

O 14:45, dnia 2010-06-15 Kasiula88 napisał(-a):

O 21:52, dnia 2010-06-14 Justyna napisał(-a):

Ale odejdę na chwilę od tematu. Łzy mi dziś stanęły w oczach. Zobaczyłam te kolejki w CO w Poznaniu i usłyszałam o terminach na pobranie hispatu (połowa lipca). Gdybym nie robiła badań prywatnie i częściowo po starej znajomości, leczenie rozpoczęłabym we wrześniu. Że nie wspomnę o częstej nieudolności lekarzy pierwszego kontaktu, którzy miesiącami leczą pacjentów objawowo i nie zlecają dalszych badań.

Nie wiem jak potoczą się moje dalsze losy, ale wiem, że jeśli wyzdrowieję, to dzięki olbrzymiej życzliwości znajomych lekarzy i niestety, pieniądzom (pobranie węzła w prywatnej klinice).

Pozdrawiam wszystkie osoby, które udzielają mi wsparcia i cierpliwie odpowiadają na moje wpisy:)

J.

Jestem zaskoczona tym co piszesz. Też leczę się w CO w Poznaniu, i wydaje mi się, że u mnie rozegrało się to szybciej.. Prywatnie robiłam jedynie USG, reszte nie miałam takiej potrzeby, żeby wydawać kase.. Powiększony węzeł nadoobojczykowy wyczułam w Boże Narodzenie 2009

styczeń 2010 - pierwsza wizyta u rodzinnego i badania

luty 2010 - 4 lutego trafiłam do CO i odrazu biopsja, wynik 2 tygodnie później, wtedy okazało się, że jest podejrzenie ziarnicy i niecały tydzień po tym miałam już pobierany węzeł do badania i pobierany szpik.

marzec 2010 - wyniki potwierdziły ziarnice i dalsze badania

kwiecień 2010 - rozpoczęłam chemioterapie.. jutro czeka mnie 6 chemia czyli już połowa prawie za mną :)

Pozdrowionka