Ziarnica.pl
Baza wiedzy
Kalendarz
Tu jesteśmy
Galerie
Anegdoty
Forum
Historie
Logowanie
Forum
☰
Baza wiedzy
Kalendarz
Tu jesteśmy
Galerie
Anegdoty
Forum
Historie
Logowanie użytkownika
← Wróć do wątku
Forum Radioterapia
Odpowiedź w wątku: Skutki radioterapii - szczegółowe informacje
Komentujesz wpis użytkownika
karlos
Nick
E-mail (opcjonalnie)
Treść odpowiedzi
O 18:14, dnia 2010-03-07 karlos napisał(-a): > cześć, u mnie radio zastosowano po auto przeszczepie - lecząc - "chorobę resztkową", jak ocenili : 2 węzły we wnękach płucnych SUV 2,5 (15mm) - 36 Gy na śródpiersie i w. szyjne, 30 Gy na doły pachowe. > Po określonym terminie - 2 mies. od naświetlań wykonano PET > choroba nie dosyć, że nie zanikła to jeszcze się znacznie nasiliła : węzły SUV 2,5 w śródpiersiu pozostały - teraz nawet piszą o płucach ( inna pracownia ), śledziona 2 oniska SUV 9,0 ! 30 i 25 mm, jakiś węzeł przy żołądku SUV 4,1, jakiś zaotrzewnowy SUV 1,9, nawet ślady ogniska osteolitycznego na 6 żebrze - 13mm, SUV 1,6 ! Szok. Jestem w szoku. Radio pobudziło potwora. Teraz usunięcie śledziony, EVA/ICE, allo ? Zaznaczam, że na chemię reagował b.dobrze, czyli wrażliwie. Choroba b. szybko cofała się. Remisja po ABVD przyszła głasko, lecz nastapiła tzw. wczesna wznowa ... resztę znacie. > > O 19:03, dnia 2010-03-07 Fishka napisał(-a): > > Witam, > > Wygląda na to, że miałam ten sam typ ziarnicy (NS I, IIA) i zastosowane takie samo leczenie: chemioterapia 6xABVD, radioterapia - 20 naświetlań (u mnie 36Gy). Naświetlane miałam śródpiersie i szyję. Przez pierwszy tydzień było znośnie, ale w trakcie drugiego już nie było tak „kolorowo”. Pojawił się niesamowity, utrzymujący się prawie miesiąc ból gardła. Nie działały na niego żadne medykamenty. Na jeden dzień nawet straciłam głos. Dali mi później jakąś osłonę, ale dla mnie różnica była nieodczuwalna. Może gdyby założyli ją na początku, to sytuacja wyglądałaby inaczej… Poza tym już stałym elementem dnia stały się popołudniowe i nocne wymioty (na nie też nie było lekarstwa, zofran w tym przypadku nie działał). Aby zminimalizować mdłości i kaszel, spałam prawie na siedząco. Straciłam poczucie smaku, odrzuciło mnie całkowicie od słodyczy i słodkich napojów. Wszystko smakowało tak samo – czyli nijak :). Jedzenie stało się jedynie „paliwem” do życia. Co do włosów, to wypadły mi po raz drugi, ale tylko z tyłu głowy (tak do górnej linii uszu). Reszta pozostała nienaruszona. Jeśli chodzi o skórę, to nie odczuwałam żadnych dolegliwości – zero pieczenia, zero zaczerwienienia – nic. Dopiero później, już po zakończeniu naświetlań miałam bardzo wysuszoną skórę na twarzy (walczyłam z tym dość długo) oraz łupież, który minął dopiero po kilku miesiącach. Podsumowując, w moim przypadku chemioterapia była jak wczasy w porównaniu z radioterapią. Po naświetlaniach czułam się jak staruszka, która ma kłopoty z pokonaniem 300 metrów, nie mówiąc o wyjściu na 4-e piętro. Musiałam nauczyć się wcześniej wychodzić do pracy, bo o podbieganiu mogłam zapomnieć :). Dla pocieszenia dodam, że większość z tych dolegliwości odeszła w zapomnienie, a nagrodą za te męczarnie oprócz remisji było zrzucenie kilku kilogramów :). Gorąco pozdrawiam i trzymam kciuki za szczęśliwe zakończenie. > > Beata
B
I
Lista
1.
Link
Wyślij odpowiedź