2004-06-01 17:58... Andrzej z Gdyni napisał(a):
Cześć
Nagminnie spotykam się z upiększaniem stanu mojej choroby przez lekarzy. Mam ziarnicę 4b i lekarz powiedział, że mam 90% szans. Upiększają też sposoby leczenia np. chemia abvd została mi przedstawiona jako chemia która może wywoływać w najgorszym wypadku nudności. Mam takich przykładów więcej, ale dużo by tu pisać. Chodzi mi tu o wasze doświadczenia i opinnie. Czasami odnoszę wrażenie, że oni (lekarze) się tego uczą na studiach. Jest jeszcze jeden aspekt a mianowicie czy to dobrze czy źle?
Pozdrawiam
Andrzej
Miśkowi lekarka od razu powiedziała: "pan umiera a my postaramy się pana uratować". Ma IIB, powiedzili, że bedzie wymiotował na bank, bo dostał dużą dawkę chemii (dziś pierwszy raz, że już dziś może stracić włosy. Że nie uniknie radioterapii, bo guz jest za duży (11,5 cm)i na koniec trzeba go spalić żeby się nie odnowił. Że nie ma gwarancji, ze chemia go wysterylizuje i po wszystkim dobrze by było, żeby się o to postarał za granicą (polskie prawo tego zabrania), żeby jakimś niefartem nie począł dziecka, które będzie upośledzone. Bo to cholerstwo zostanie w każdej komórce ciała do końca życia.
Czy to dobrze, wiedzieć wszystko?
Ja uważam, że tak. Bo po co czarować. Lepiej znać wszystkie konsekwencje, niż mieć nadzieję i potem cierpieć jeszcze raz...
Szans doktorka nie określiła...
Pozdrawiam
Wiola