smutna rzeczywistosc jest taka, ze
na nowotwor kosci zachorowalam 20 lat temu, z tego przez skutki naświetlań cierpie od 10 lat. niestety, całe zło, wyrządzone przez naswietlania pojawiają sie po latach, a sa to (w moim przypadku):zwapnienie kości, co doprowadziło do nieodwracalnych uszkodzeń kości, wręcz zaniku niektórych partii, zaniku mięśni, który były celem i w obszarze naświetlań, z tego jama brzuszna, kłopoty z oddawaniem moczu, z wypróżnianiem się, biegunki, choroby jelita cienkiego, trzustka, wątroba, zastój pracy jedej nerki, okolice biodra, kości udowej, uszkodzenia nerwu kulszowego, łonowego i udowego, co prowadzi do cokilkumiesięcznych zwolnień lekarskich z tytułu niezdolności choćby zrobienia kroku na własnych nogach, problemach z ubraniem sie. Następnie poronienie, spowodowane zbyt mała, niewykształconą prawidłowo macicą, a co za tym idzie,niezdolność do posiadania własnych dzieci, z powodu usunięcia macicy, która spowodowała zakażenie mojego orfganizmu, zostałam ledwo uratowana itp. Cieszmy się z wyleczenia, ale pamietajmy, ze MUSIMY na siebie szczegolnie uwazac i pogodzic sie ze skutkami kuracji, kktora przeciez uratowala nam zycie. Medycyna pomogła nam "wyleczyć" się z nowotworu, jednak przebyte leczenie, które jest bardzo inwazyjne "zatruwa" nam życie i niestety nic na to nie możemy poradzić.
Widzę, że u mnie nie jest jeszcze tak źle. Bardzo źle znosiłam chemie ( 13 cykli), a po radioterapii zrobiła mi się rana otwarta. Teraz minęło prawie 14 lat od zakończenia leczenia. Zanik mięśni miałam od razu po leczeniu. teraz różnica w obwodie uda wynosi ok. 15 cm. Rehabilitacja nie pomogła odbudować mięśni, a ćwiczyłam bardzo dużo. Teraz się poddałam. 8 lat po zakończonym leczeniu doszedł obrzęk limfatyczny - od kolana w dół. Przez ponad byłam co miesiąc na zwolnieniu- stan zapalny w wyniku zbyt dużego obrzęku. Teraz staram się nie zwarć uwagi na te dolegliwości i nie leczę obrzęku- a czuję się o niebo lepiej. NIE PAMIĘTAM KIEDY BYŁAM NA ZWOLNIENIU ;) ale minęło na pewno ok 2 lat. Poddałam się i jest duuuużo lepiej. W końcu żeby nie to leczenie nie było by mnie tu wcale, a jestem. Trzeba brać życie jakie jest