Truskawa, nie będę się wydawała z Tobą w dyskusję bo to nie ma sensu. Wyżej ktoś zalinkował artykuł na temat antykoncepcji i środków wczesnoporonnych. Jak widzisz, nie tylko Ty drążysz temat ;)
Proszę Cię, daj innym podejmować osobiste decyzje w kwestii antykoncepcji.
Asowa, decyzje kazdy przeciez sam podejmuje.
I dziewczyny, chodzi mi o to ze jakis czas temu, tez myslalam, ze "antykoncepcyjne to antykoncepcyjne, a wczesnoporonne to wczesnoporonne" Dopiero jak wglebilam sie w temat, dowiedzialam sie ze te "antykoncepcyjne" w rzeczywistosci sa antykoncepcyjno-poronne. Bo jesli dopuszczaja do zaplodnienia, czyli powstaje nowa istota z niepowtarzalnym DNA, a pozniej juz ten powstaly zarodek nie moze sie zagniezdzic w endometrium, to jest to dzialanie wczesnoporonne, czy inaczej abortywne. I ten mechanizm wystepuje wlasnie w spirali. Tabletki, nawet te w pierwszej kolejnosci hamujace owulacje, tez posiadaja ten mechanizm "w razie czego". Wlasnie o usunieciu zaplodnionej juz komorki jest tu mowa.
Pozdrawiam
Mam spiralę Mirenę, wydzielany hormon działa miejscowo i do żadnego zapłodnienia nie zachodzi, bo nie ma warunków w macicy więc mówienie, że działa wczesnoporonnie jest bez sensu. Tabletki po chłoniakach nie są wskazane, bo działają na cały organizm. Spirala jest lepsza. Hormon działa miejscowo, nie niszczy wątroby, nie powoduje zakrzepów. Robiłam szczegółowy wywiad w tej sprawie. Mam prawie 40 lat, jestem po chemii muszę się dobrze zabezpieczać, a dobrze i skutecznie zabezpieczają tylko tabletki i spirala.
Tylko wlasnie do zaplodnienia dochodzi. Do zagniezdzenia powstalego zarodka nie dochodzi bo nie ma warunkow w macicy. Do samego zaplodnienia sa warunki.
Tylko wlasnie do zaplodnienia dochodzi. Do zagniezdzenia powstalego zarodka nie dochodzi bo nie ma warunkow w macicy. Do samego zaplodnienia sa warunki.
Wtrącę się w babską dysputę. Nawet bez środków anty i spiral około 50% a nawet więcej zapłodnień kończy się tym, że zarodek się nie zagnieżdża. Jest coś takiego jak ciąża biochemiczna.
Brawo Tomaszek! Dokładnie tak.
Mirena nie działa wczesnoporonnie.
Zawarty w niej progestagen blokuje wystąpienie owulacji. Dodatkowo wpływa na śluz szyjkowy, by utrudniał przemieszczanie się plemników oraz na grubość endometrium macicy.
Poza tym moim skromnym zdaniem kobiety po 40-tce i po chemii, które nie stosują SKUTECZNEJ antykoncepcji narażają swoje zdrowie - ciąża byłaby i dla nich i dla dziecka zagrożeniem.
Brawo Tomaszek! Dokładnie tak.
Mirena nie działa wczesnoporonnie.
Zawarty w niej progestagen blokuje wystąpienie owulacji. Dodatkowo wpływa na śluz szyjkowy, by utrudniał przemieszczanie się plemników oraz na grubość endometrium macicy.
Poza tym moim skromnym zdaniem kobiety po 40-tce i po chemii, które nie stosują SKUTECZNEJ antykoncepcji narażają swoje zdrowie - ciąża byłaby i dla nich i dla dziecka zagrożeniem.
Lena i Tomaszek, niektórzy i tak tego nie zrozumieją bo dokładnie przestudiowali dostępne materiały i wiedzą najlepiej ;)
Tomaszek, oczywiście, że część ciąż kończy się samoistnym poronieniem, nikt tego nie ma zamiaru negować. Tak jak piszesz, według niektórych źródeł 50% ciąż ronionych jest przed implantacją. I właśnie. Ronionych. O poronieniu przed implantacją mowa. Bo czasem, pomimo stosowania zabezpieczeń, do zaplodnienia dochodzi i właśnie dopiero implantacja powstałego już zarodka jest niemożliwa, bo nie ma do tego odpowiednich warunków w macicy. A nie ma ich, bo jeden z mechanizmów tych środków tak działa. Po prostu w przypadku "antykoncepcji", dochodzi do tego poronienia, ze względu na dzialanie tych środków, a nie ze względów naturalnych. To są dodatkowe poronienia, gdyby zarodek mial warunki w macicy, rozwijałby się dalej. Ale nie ma, bo przez środki endometrium jest nieodpowiednie. To jest jeden z występujących w mechanizmów, przcież w ulotkach jest o tym mowa, więc nie wiem w czym problem, ja sobie tego nie wymyśliłam :) Można w skrócie powiedzieć, że do rozwoju powstałego zarodka by doszło, gdyby nie ten mechanizm poronny. A jeszcze co do wartości, różne źródła różnie podają. Wg. niektórych źródel ronionych jest 10-15% ciąż.
Lena, no właśnie poza mechanizmem hamowania owulacji, jest też ten, jak sama przyznałaś, oddziałujący na grubość endometrium. W przypadku kiedy do owulacji i do zapłodnienia jednak dojdzie, zarodek ma niedogodne warunki w macicy do zagnieżdżenia i jest usówany. Właśnie stąd wysoka skuteczność. Gdyby istniały tylko mechanizmy hamowania owulacji i zagęszczania śluzu, współczynnik utrzymanych ciąż, do których by dochodziło, pomimo stosowania zabezpieczeń, byłby wyższy. Sami ginekolodzy przyznają, że nie zawsze udaje się zahamować owulację. Po co byłby ten mechanizm oddziaływania na endometrium, jeśli nie po to by zwiększyć skuteczność? Więc ten abortywny mechanizm istnieje, by do rozwoju ciąży "a nuż" nie doszło.
A jeszcze co do spirali, to utrzymuje ona przecież macicę w stanie chronicznego zapalenia, stwarza ryzyko ciąży pozamacicznej i wtórnej niepłodności, więc zdrowe i bezpieczne to to też nie jest.
Asowa, a może właśnie rozumieją, a Tobie nie podoba się to co mówię, bo nie współgra z Twoim zdaniem :) Jak już wcześniej pisałam, właśnie kiedyś nie rozumiałam i nie zdawałam sobie sprawy, z działających mechanizmów i że to wszystko tak wygląda. Dyskusja nie polega na tym by przyjmować tylko to co nam pasuje, a odrzucać to, co się nie podoba i nie współgra z naszą wcześniej stworzoną wizją. Gdyby ludzie byli głusi na wszystko, dalej polewalibyśmy rany wrzącym olejem, nie zważając na szkody, które to przynosi. Przedstawiłam fakty, które są zawarte w ulotkach. Tak jak faktem jest zjawisko samoistnego ronienia ciąż w przyrodzie, tak faktem jest występowanie w tych środkach mechanizmu niedopuszczającego do implantacji powstałego zarodka, gdy jednak dojdzie do owulacji i zapłodniena. Przeczytaj jeszcze raz to co napisałam, a nie będziesz mi zarzucać "nierozumienia" :)
Pozdrawiam
AD Tomaszek
http://porady-poloznej.pl/poronienie/
"Częstość poronień jest zależna od wieku ciążowego. Najwięcej ciąż roni się przed implantacją (ok. 50% – poronienie odbywa się w terminie miesiączki) i zaraz po implantacji (12-24% – poronienie objawia się jako opóźniona o kilka dni miesiączka). Po 8 tygodniu ciąży ryzyko poronienia spada do 10%. Gdy USG pokaże czynność serca zarodka, ryzyko poronienia spada do 3%. Po 13-tym tygodniu ciąży roni się tylko 1-2% wszystkich ciąż."
tu podają takie dane
A co do tego jeszcze co wcześniej napisałam do Ciebie, to chodziło mi w wypowiedzi głównie to, że środki powodują dodatkowe poronienia, do których w naturze by nie doszło.
Truskawa to proste pytanie do Ciebie. Jeżeli kobieta jest po 40tce, po chemii i NIE WOLNO jej zajść w ciążę to co ma stosować???? Co daje taką skuteczność jak tabletki i spirala??? Żadne kalendarzyki i śluzy nie wchodzą w grę bo zaczyna się menopauza, miesiączki rzadko i nieregularnie???
Prezerwatywy odpadają - zbyt duże ryzyko i zbyt duży dyskomfort. No proszę, co zalecasz?
Leno, trzeba samemu zapytać swojego sumienia.
Pozdrawiam i zycze zdrowia.
Leno, trzeba samemu zapytać swojego sumienia.
Pozdrawiam i zycze zdrowia.
truskawa ty chyba nawiedzona jesteś. Dziewczyna ma zapytać swojego sumienia jak się zabezpieczać przed ciążą??? Dobrego ginekologa trzeba zapytać, a nie sumienia. Kurcze niektórym ta chemia na to na mózg podziałała,a mówia ze "tylko" uszkadza serce, żyły czy pluca.
Nie wiem czemu mnie obrażasz. Nie jestem nawiedzona, rozmowa była o tym, że niektore środki nie zapobiegają zapłodnieniu tylko zagnieżdżeniu, gdy do poczecia dojdzie. A dla wielu jest to moralnie nieakceptowalne.
Końcówka wypowiedzi aż niesmaczna. Szanujmy się nawzajem.