Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

pytanie do kobiet dotyczace tabletek hormonalnych

Autor: moniq • 19.11.2008 13:28 • 51 odpowiedzi

Smutna73

22.11.2008 15:12

Odpowiedz
Ziarniaczki nie zagladam tu za czesto ale mimo ze byl koniec tematu ja go rozwine...sorry.Kiedy weszlam pierwszy raz na ta stronke szukalam informacji ale tez pocieszenia.W koncu tu sa ludzie ktorzy czuja podobnie jak ja- pomyslalam.Wiecie jak sie wnerwilam gdy pewna osoba na moim blogu mi zarzucila ze lecze sie w Niemczech a nie w Polsce.Miedzy nami padla tez jakas wymiana zdan.Lezalam wtedy w szpitalu i bylo to chyba przed przeszczepem albo po...niewazne.Nie chce o tym pamietac.Teraz miedzy laskami z glupoty tez wyiazala sie wymiana zdan i nie byly one uprzejme.Dziewczyny czy po to wchodzimy tutaj zeby sie dowalac i wnerwiac? Chyba nie o to tu chodzi.Ja wiem ze kazdy ma inne zdanie ale tez kazdy przypadek moze byc rozny.Czytaja nas ludzie zdrowi dosc czesto i co wtedy oni mysla.Skoro my nie potrafimy byc w stosunku do siebie pomocni co sie dziwic znieczulicy ogolnej.Sama jestem cholerykiem i chyba wlasnie w wiekszosci przez zz .Ale czy nie jest tak ze jak nas cos zakuje myslimy czy to znowu to...? Mimo uplywu czasu i mimo ze czesto nie dopuszczamy mysli zlych przychodzi do nas lek.Wiec nie dowalajmy sie nawzajem jeszcze tu a probujmy sie wspierac, probujmy komentowac pewne tematy bez zgrzytu.W koncu to my juz innymi oczami patrzymy na zycie i ludzi...Moze sie myle ale kazdy kto wchodzi tu potrzebuje wsparcia albo wygadania sie albo poprostu juz po chce dodac otuchy innym...wiec robmy tak zeby nikogo nie urazic i czy leczymy sie w USA czy w Polsce czy ktos kogos nazwal pinda czy nie jest niewazne.Wazne jest to zebysmy jakos trzymali sie razem...
A tak w ogole Moniq ja sama mialam problemy z hormonami.Minelo 5 lat jak zachorowalam i robilam badania ktore guzik wykazaly bo dwoch lekarzy powiedzialo mi ze moze byc to przekwit ( mialam wtedy 32 lata i nie bardzo mi sie podobalo to).Nie wiem juz na czym to polegalo ale wlasnie wskaznik lezal pomiedzy dwoma opcjami wiec nic z tego nie wynikalo oprocz tego , ze bylam biedniejsza o iles tam kasy na badania i 2 lekarzy do ktorych poszlam prywatnie.Przed przeszczepem chyba nie mialam okresu jakies 4 miesiace i sama sie nastawilam ze to juz bedzie koniec.Niespodzianka bo 3 tygodnie od wyjscia ze szpitala okres dostalam tyle ze potem zaczelam dostawac co 2 lub 4 dni wiec juz mnie to zaczelo wnerwiac.Powiedzialam w koncu o tym mojemu profesorowi od przeszczepow.Byl sam zdziwiony ze w ogole mam i zaraz skierowal mnie do ginekologa.Poszlam i tu pani ginekolog po zapoznaniu sie z wszystkim lacznie ze mna zaproponowala mi spirale hormonalna.Nigdy sie nie zabezpieczalam wiec wyliczenia ile zaoszczedze mnie nie interesowaly zupelnie ale w koncu zaczela mi mowic co i jak wiec zastanawialam sie nad tym.Juz wczesniej gdy kiedys poszlam do dermatologa ( mialam problemy z wlosami) powiedziala mi ze mam po tym wszystkim rozwalona na maxa gospodarke hormonalna.Pani ginekolog wszystko opisala i znowu musialam udac sie z tym do mojego pana profesora.Akurat byl na urlopie wiec pisemko dalam panu ordynatorowi od transplantacji .Powiedzial ze nie ma zadnych przeciwskazan.Spirala oczywiscie dla mnie byla lepsza ze wzgledu na to ze i tak juz biore tyle lekow i niepotrzebnie dodatkowo obciazac moja watrobe i zoladek.Plus spokoj przez 5 lat a minus nie mam co liczyc na potomstwo.Ile ja juz to razy czytalam wiec nic to nie zmienia u mnie.W koncu w wieku 40 lat nie bede raczej starac sie o potomstwo...Profesor zajmujacy sie mna osobiscie tez potwierdzil ze nie ma przeciwskazan a moze mi to pomoc bynajmniej w regulacji szalejacych hormonow wiec ok.Oczywiscie troche musialam znowu poczekac na wlasciwie dni ale w koncu sie doczekalam.Nie wiem ale mysle ze lekarze wiedza co jest dla nas lepsze a ta pania ginekolog ja sama poslalabym na ksiezyc...Sorry ale nie lubie ludzi ktorzy do swojego zwaodu podchodza osobliwie.Pinda chyba to i tak dosc ladnie brzmi hehe...Czasem rzucam gorszymi okresleniami jak mnie ktos wnerwi i nie kryje tego...Pozdrowionka dla Was ziarniaczki ...

Lena

23.11.2008 13:58

Odpowiedz
Sorry Smutna, wiem z Twojego bloga przez co przeszłaś, nie wnerwiaj się.
Po pierwsze - ile dobrze pamiętam, Asica nie zarzucała Ci, że leczysz się w Niemczech, tylko, że porównujesz sytuację w lecznictwie w Polsce i Niemczech. A to jest drobna różnica.
Po drugie - opowiadasz o sobie w kontekście Moniq, ale przepraszam Cię. Moniq jest młodziutką dziewczyną (popatrz w galerię ozdrowieńców). Chyba Twoja sytuacja jest nieco odmienna, byłaś mężatką, masz już dzieci. A to jest też różnica. Na pewno terapia hormonalna będzie miała inne znaczenie w Waszych przypadkiach. A Moniq dopiero wchodzi w dorosłe życie.
Pozdrawiam Cię serdecznie, trzymam kciuki za Twoje leczenie.

moniq

23.11.2008 17:22

Odpowiedz

O 16:12, dnia 2008-11-22 Smutna73 napisał(-a):

A tak w ogole Moniq ja sama mialam problemy z hormonami.

Pani ginekolog wszystko opisala i znowu musialam udac sie z tym do mojego pana profesora.Akurat byl na urlopie wiec pisemko dalam panu ordynatorowi od transplantacji .Powiedzial ze nie ma zadnych przeciwskazan.Spirala oczywiscie dla mnie byla lepsza ze wzgledu na to ze i tak juz biore tyle lekow i niepotrzebnie dodatkowo obciazac moja watrobe i zoladek.Plus spokoj przez 5 lat a minus nie mam co liczyc na potomstwo.

Mi doktorka zalecala wkladke hormonalna ale nie zdecydowalam sie na nia bo nie mam kasy a to kosztuje, stwierdzila ze wkladka bylaby lepsza bo zoladek by nie ucierpial ani watroba.

Poza tym to nie chcialabym zebyscie sie klucily z powodu tego tematu

Anulek75

23.11.2008 19:35

Odpowiedz
Witam :)
Faktycznie te kłótnie są nikomu nie potrzebne a w temacie środków hormonalnych mogę tylko dodać że ja jestem już kilka lat na plastrach, są wygodne w użyciu i też oszczędzają wątrobę. Prędzej też przepisywano mi tabletki ale nie było to dobre w końcu mój doktor przestał eksperymentować i wydelegował mnie do gin-endokrynologa a ta po przebadaniu przepisała Systen Sequi. Wszystko po nich wróciło do normy, szkoda tylko że mimo upływu lat jestem na nie skazana...
Pozdrawiam :)

Milka

24.11.2008 11:33

Odpowiedz

O 18:22, dnia 2008-11-23 Moniq napisał(-a):

O 16:12, dnia 2008-11-22 Smutna73 napisał(-a):

Poza tym to nie chcialabym zebyscie sie klucily z powodu tego tematu

Lena

24.11.2008 14:37

Odpowiedz

O 12:33, dnia 2008-11-24 Milka napisał(-a):

Kochani,nie mialam zamiaru sie z nikim klucic! I nie odbieram tej konwersacji w ten sposob. Uwazam ze kazdy ma prawo do wlasnego zdania, na tym forum. Lena uwaza ze jestem ostra,tylko dlatego ze ( pol zartem,pol serio) zirytowala mnie informacja o pani dr.W.Przy czym sama nie milo okreslila, nie tylko mnie ( za wolnosc slowa :) ,ale tez i kobiety ktore sa w jej mniemaniu, "niemyslacymi leniami" poniewaz preferuja piguly.

Forum jest od tego zeby wymieniac sie swoimi doswiadczeniami i pomagalo nam wzajmnie... Niemniej nie traktuje tego forum jako kurnika i ten temat,na poziomie jaki wyznazyla, zdecydowanie pani Lena, dla mnie sie zamyka.

pozdrawiam was serdecznie

Droga pani Milko!

Miałam nadzieję, że na prośbę Moniq temat został już zakończony. Tak się jednak nie stało.

Bardzo mi przykro, ale to właśnie Ty wyznaczyłaś taki a nie inny poziom tej dyskusji. To przecież Ty pierwsza nazwałaś nieznaną Ci kobietę, lekarkę – PINDĄ, itd . Nawet jeśli to było pół zartem, pół serio. Więc nie dziw się, że kogoś mogło to trochę oburzyć. I następnym razem, jak będziesz coś pisać, to nie irytuj się zbyt mocno, zastanów się trochę jakich słów używasz. Bo niestety to właśnie epitety, których użyłaś, robią z tego forum kurnik, żeby nie powiedzieć mocniej.

W temacie „wolność słowa” - w dalszym ciągu uważam, że przepisywanie młodej kobiecie, po przejściu ziarnicy i leczeniu jej, pigułek hormonalnych bez jakichkolwiek badań endokrynologicznych jest błędem w sztuce lekarskiej, pójściem na łatwiznę, wręcz olewaniem pacjentki. Ale ja tej lekarki nie nazwałam – PINDĄ i nie wysyłałam jej na księżyc. I tym się różnimy.

Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.

Milka

24.11.2008 20:16

Odpowiedz

O 15:37, dnia 2008-11-24 Lena napisał(-a):

Droga pani Milko!

Miałam nadzieję, że na prośbę Moniq temat został już zakończony. Tak się jednak nie stało.

poniewaz nie rozumiem skad w Tobie tyle zolci w wielu Twoich postach ,i kiepskiego poczucia humoru bo

zaatakowas mnie na dzien dobry, jak bym skopala Twojego psa.

Bardzo mi przykro, ale to właśnie Ty wyznaczyłaś taki a nie inny poziom tej dyskusji. To przecież Ty pierwsza nazwałaś nieznaną Ci kobietę, lekarkę – PINDĄ, itd . Nawet jeśli to było pół zartem, pół serio. Więc nie dziw się, że kogoś mogło to trochę oburzyć.

Nie bylam jedyna osoba ktora skomentowala pania dr. za glupie (!) zachowanie, za to Ty jedyna, ktora sie oburzyla z tego powodu.. .Przy czym sama obrazilas "niezane kobiety" ,nazywajac je niemyslacymi leniami i przy okazji innych ktorzy moga miec inne zdanie niz Ty.

I następnym razem, jak będziesz coś pisać, to nie irytuj się zbyt mocno, zastanów się trochę jakich słów używasz.

Mysle ze zbyt powaznie do tego podchozisz :)

Okreslenie - pinda, nie jest dla mnie bardziej obraziliwym slowem,niz niemyslace lenie...

Bo niestety to właśnie epitety, których użyłaś, robią z tego forum kurnik, żeby nie powiedzieć mocniej.

i znow jatrzysz zolc,ale nie bede sie irytowa :).

W temacie „wolność słowa” - w dalszym ciągu uważam, że przepisywanie młodej kobiecie, po przejściu ziarnicy i leczeniu jej, pigułek hormonalnych bez jakichkolwiek badań endokrynologicznych jest błędem w sztuce lekarskiej, pójściem na łatwiznę, wręcz olewaniem pacjentki.

A jestes moze lekarzem lub pielegniarka?

I okreslilas się zupelnie inaczej, odpalajac z grubiej rury.

Milka

24.11.2008 20:20

Odpowiedz

O 21:16, dnia 2008-11-24 Milka napisał(-a)

Na tym naprawde zaprzestane komentarzy na Twoje posty bo to juz nie jest rozmowa na temat tylko rozmowa - "bo ty powiedzialas, ze ja powiedzialam, ze ty powiedzialas, ¿e ja powiedzialam"

pozdr.

Lena

24.11.2008 21:16

Odpowiedz

O 21:16, dnia 2008-11-24 Milka napisał(-a):

Nie bylam jedyna osoba ktora skomentowala pania dr. za glupie (!) zachowanie, za to Ty jedyna, ktora sie oburzyla z tego powodu.. .Przy czym sama obrazilas "niezane kobiety" ,nazywajac je niemyslacymi leniami i przy okazji innych ktorzy moga miec inne zdanie niz Ty.

No sorry, ale to ty pierwsza użyłaś słowa pinda, jak również wykpiłaś i wyśmiałaś tzw. kalendarzyk, nauki przedmałżeńskie itd. (jeśli chodzi o kalendarzyk, to chyba przyznasz, że stosowały go raczej nasze matki albo nawet babcie). I tym samym obraziłaś osoby mające inny pogląd niż Twój na stosowanie pigułek hormonalnych. Więc nie bądź zdziwiona, że Twoja wypowiedź spotkała się z ripostą z mojej strony.

Mysle ze zbyt powaznie do tego podchozisz :)

Bo temat jest poważny.

Okreslenie - pinda, nie jest dla mnie bardziej obraziliwym slowem,niz niemyslace lenie...

A dla mnie bardziej.Ale nie będziemy się licytować.

Lena

24.11.2008 21:23

Odpowiedz

O 21:16, dnia 2008-11-24 Milka napisał(-a):

Na tym naprawde zaprzestane komentarzy na Twoje posty bo to juz nie jest rozmowa na temat tylko rozmowa - "bo ty powiedzialas, ze ja powiedzialam, ze ty powiedzialas, ¿e ja powiedzialam"

pozdr.

No to zaprzestań. Myślałam, że temat jest już dawno zakończony.

Dobrej nocy.

Truskawa

13.09.2014 02:08

Odpowiedz
Doktorka mogła się niezgodzić, a widzę, że tu ją za to atakują. Pigułki hormonalne, wkładki hormonalne i niehormonalne, spirale hormonalne i niehormonalne, plastry, zastrzyki i wiele innych rodzajów antykoncepcji są bardzo szkodliwe dla zdrowia i działają wczesnoporonnie, abortywnie. A jeśli chodzi o kwestie zdrowotne, to babranie się w naszym wypadku w gospodarce hormonalnej jest niewskazane wręcz odradzane i zakazane.
http://www.biomedical.pl/antykoncepcja/wkladki-wewnatrzmaciczne-i-antykoncepcja-hormonalna-a-zdrowie-kobiety-14.html
"...zmiany zatorowo-zakrzepowe (zawały mięśnia sercowego, udary mózgu), nadciśnienie tętnicze, choroby wątroby, ryzyko zmian nowotworowych takich jak rak szyjki macicy i wątroby, niepłodność – zwłaszcza u młodych" Jesli nawet dla zdrowych sa niebezpieczne, obciążanie naszych organizmów dodatkowymi "atrakcjami" jest bardzo ryzykowne.

No i najgorsza ta możliwa kancerogenność. A chyba każdy chce zminimalizować ryzyko nawrotu, czy wystąpienia innego nowotworu.

ecce_homo

13.09.2014 12:49

Odpowiedz
"Mój" onkolog i pani ginekolog, ba!, nawet endokrynolożka, która prowadzi mnie od lat, są zgodni, że powinnam kontynuować zażywanie tabletki antykoncepcyjnych (biorę je od 13 lat). Omówione zostały wszelkie za i przeciw - bez zastraszania, demonizowania - w trakcie leczenia przepisane takie, które są dla mnie optymalne... - i nie zamierzam z nim rezygnować. Nie sądzę też, abym nabawiła się przez nie ziarnicy. Wątroba zdrowa.
Ufam specjalistom. Tyle.

Ad. netu i rozróżnień pomiędzy tabletkami antykoncepcyjnymi a wczesnoporonnymi:
http://antykoncepty24.pl/tabletki-antykoncepcyjne-a-tabletki-wczesnoporonne/

Truskawa

13.09.2014 19:23

Odpowiedz

Ad. netu i rozróżnień pomiędzy tabletkami antykoncepcyjnymi a wczesnoporonnymi:

http://antykoncepty24.pl/tabletki-antykoncepcyjne-a-tabletki-wczesnoporonne/

Tylko, że wszystkie, i jedno i dwuskładnikowe, mają jakby "w zanadrzu" działanie wczesnoporonne, gdyby jednak mechanizm hamowania owulacji zawiódł i doszłoby do zapłodnienia ( ponieważ wcześniej nie zozstała zahamowana owulacja, do zapłodnienia może dojść ), wtedy już zapłodniona komórka nie ma jak się zagnieździć w macicy, bo antykoncepcja oddziaływuje na endometrium, czyniąc je jakby "niezdolnym" do przyjęcia zarodka( jest cienkie, mniej ukrwione itd). I wtedy powstały zarodek zostaje wydalony. Dlatego właśnie antykoncepcja ma taką wysoką skuteczność. W wypadku gdy jeden mechanizm zawiedzie, jest też inny- ten wczesnoporonny.

Tutaj znalazłam wytłumaczone to najprostrzym językiem jakim się da :

http://www.destro.pl/zdrowie-i-uroda/jak-dzialaja-tabletki-antykoncepcyjne/

A jeszcze co do szkodliwości, to ja wolę dmuchać na zimne. Każdy lekarz powie i każdy z nas to wywnioskuje, że ingerowanie w gospodarkę hormonalną nie jest obojętne dla zdrowia, więc lepiej nie ryzykować ich przyjmowania, jeśli mogą być m.in. kancerogenne.

Truskawa

13.09.2014 19:25

Odpowiedz

Ufam specjalistom. Tyle.

Tylko, że nawet wśród specjalistów zdania są podzielone.

Lena

13.09.2014 19:57

Odpowiedz
O! Widzę w tym wątku jeszcze jedną Lenę.

Mnie mój onkolog powiedział, że tabletki powinnam sobie darować (brałam je 17 lat), teraz przeszłam na spirale i jestem mega zadowolona (zero okresów!).

Truskawa

13.09.2014 20:57

Odpowiedz

Mnie mój onkolog powiedział, że tabletki powinnam sobie darować (brałam je 17 lat), teraz przeszłam na spirale i jestem mega zadowolona (zero okresów!).

Tyle, że ze spiralami i wkładkami itd. sprawa ma się podobnie. I to co napisałam wyżej też się do niej odnosi. Też szkodliwa i też wczesnoporonna...

Asowa

14.09.2014 06:01

Odpowiedz

O 22:57, dnia 2014-09-13 Truskawa napisał(-a):

Mnie mój onkolog powiedział, że tabletki powinnam sobie darować (brałam je 17 lat), teraz przeszłam na spirale i jestem mega zadowolona (zero okresów!).

Tyle, że ze spiralami i wkładkami itd. sprawa ma się podobnie. I to co napisałam wyżej też się do niej odnosi. Też szkodliwa i też wczesnoporonna...

Truskawa, proszę cię, nie pisz czegoś co nie jest prawdą. Tabletki antykoncepcyjne z taką ilością hormonów, które mają nie są wczesnoporonne. O różnicy napisał ktoś wyżej.

Uszanuj zdanie innych w tym temacie.

Tabletki są szkodliwe, owszem, ale czasem dla kobiety przyjmowanie ich to jedyna deska ratunku.

To trochę jak z chemią, ma dużo skutków ubocznych ale w przypadku nowotworu nie ma wyjścia i trzeba ją brać.

Truskawa

14.09.2014 18:58

Odpowiedz

Truskawa, proszę cię, nie pisz czegoś co nie jest prawdą. Tabletki antykoncepcyjne z taką ilością hormonów, które mają nie są wczesnoporonne. O różnicy napisał ktoś wyżej.

Tylko właśnie w związku, że mają małą ilość hormonów nie zawsze hamują owulację i ten drugi mechanizm poronny właśnie wtedy działa. Stąd wysoka skuteczność.

Więc nie piszę czegoś co nie jest prawdą :)

Truskawa

15.09.2014 02:05

Odpowiedz
Nie ma opcji edycji komentarzy, a chciałam coś jeszcze dodać. Wybaczcie mi dwa posty pod rząd :)

Asowa, to nie jest tak, że podaję jakąś informację zasłyszaną od "babci Stasi", czy wyczytaną na niezbyt mądrym forum. Jeśli zainteresuję się jakimś tematem, wtedy drążę, szukam, poznaję różne opinie, czytam wypowiedzi specjalistów itd. I dopiero wtedy wypowiadam się na dany temat :)

A np. co do spiral, środków domacicznych to działają one wczesnoporonnie. Dochodzi do zapłodnienia, zapobiega się dalszej implantacji zarodka. Stwarza w macicy takie warunki w których zarodek nie może się rozwijać, obumiera i dochodzi do bardzo wczesnego poronienia, aborcji. "Wkładka wewnątrzmaciczna powoduje również stan zapalny błony śluzowej macicy, co uniemożliwia zagnieżdżenie się zarodka. W związku z nową generacją wkładek próbuje się podważyć jej działanie wczesnoporonne. Jednak nie można zupełnie wykluczyć możliwości przeszkodzenia w implantacji zapłodnionej komórki jajowej przez wkładkę."
http://www.biomedical.pl/antykoncepcja/wkladki-wewnatrzmaciczne-i-antykoncepcja-hormonalna-a-zdrowie-kobiety-14.html
Więc to nie jest kwestia poglądów tylko faktów...

Ja nikomu nic nie narzucam, tylko podaję stan faktyczny.

Lena

15.09.2014 06:02

Odpowiedz

Mam spiralę Mirenę, wydzielany hormon działa miejscowo i do żadnego zapłodnienia nie zachodzi, bo nie ma warunków w macicy więc mówienie, że działa wczesnoporonnie jest bez sensu. Tabletki po chłoniakach nie są wskazane, bo działają na cały organizm. Spirala jest lepsza. Hormon działa miejscowo, nie niszczy wątroby, nie powoduje zakrzepów. Robiłam szczegółowy wywiad w tej sprawie. Mam prawie 40 lat, jestem po chemii muszę się dobrze zabezpieczać, a dobrze i skutecznie zabezpieczają tylko tabletki i spirala.