witam was wszystkich
moja historia z zz zaczęla się rok temu . Śmiałam sie nawet że dostałam prezent na świeta bo to dokładnie w drugi dzień świąt się pojawiło. czerwone krostki jak różyczka pojawiały się i znikały ,wiec poszłam do dermatologa.Tam lekarka przepisała mi wapno i tabletki na świąd . po 3 dniach wróciłam do lekarki znowu , bo nic nie pomagało - to przepisała mi maść , a ja nadal sie po tym drapałam , po następnym tygodniu wracając do niej z tym samym problemem powiedziała mi że nie mogę jesc mięsa, mącznych rzeczy, owoców też mam unikać cytrusowych , generalnie soja i suchary . Więc mysłe skoro ma to pomóc to się poświęcę . Ale minął kolejny tydzień a ja drapałam się widelcem , kamieniem i nic nie pomagało. W nocy leżałam w wannie żeby nie swedzialo i nic . Wiec poszłam znowu do niej , a ta mi tabletki przepisała i powiedziała - "ja nie wiem co pani jest !" to poszłam . Kupiłam te tabletki i łykalam jak chcialam 2-3 dziennie na początku jakby pomagało ale i tyłam ostro, co sie okazało że to hormony jakieś !!! ludzie ile jak sie napłakalam . lezac poczułam guz po prawej stronie pierwsza myśl to raka mam na bank. pojechalam do rodzinnego po skierowanie na usg , okazało sie że cos wyrosło od tych tabletek jakis guzek , po wizycie u onkologa zabrano mnie na oddział tam zrobiono mi wyniki biopsje i te wszystkie inne , pobrali mi szpik .Lekarz od początku miał niepewność w oczach i do końca nie wiedział ......
duzo opisywać ale dla mnie chemia to byl koniec wszystkiego , brak dzieci, wlosów- i ja wiem ze to tak musi byc ale.... NIE MOGŁAM W TO UWIERZYC ŻE JESTEM JA CHORA , ŻE NAPEWNO KTOŚ SIĘ POMYLIŁ ŻLE ODCZYTAŁ !!!!
poszlam na chemie miałam ich troche , na początku nie bylo widac ze jestem chora nic mi to nie pomagało , nie no swedzenie przeszlo - ale wlewajac domestos w organizm to co się dziwić :)
ja mogę tu sie rozpisywać godzinami ale sami wiecie jak to jest :)
minąl rok pobralam wycinek w innym szpitalu i co sie okazalo ze to nie rak !!!!!!!!!
a wysypke właśnie też na drugi dzien taką samą znowu dostałam.
i ja już nic nie wiem co dalej mam robić
Chyba trochę dramatyzujesz…
Nie przypuszczam, by poddano cię chemioterapii nie mając 100% pewności, że masz zz. Jeśli byłaś leczona to znaczy , że badania (szczególnie wycinek), które robiłaś musiały potwierdzić istnienie choroby. Nie wyobrażam sobie, by było inaczej. Natomiast to, że miałaś po roku pobrany węzeł, i był zdrowy, wcale nie podważa poprzedniej diagnozy! Nawet jeżeli twoje dolegliwości skórne zostały błędnie powiązane z zz, to nie miało to żadnego znaczenia. Sam objaw swędzenia, bez innych ważnych badań nie mógł być podstawą do stwierdzenia tej choroby.