Witam,
Jestem 15-letnią uczennicą liceum. Kilka miesiecy temu zdiagnozowano u mnie zz, wiec obecnie jestem w trakcie leczenia.Gdy tylko dowiedzialam sie co mi dolega zaczelam przeszukiwac internet w poszukiwaniu informacji na ten temat. Bardzo zaniepokoily mnie informacje opisujące wystepowanie u ozdrowiencow tzw. dysfunkcji poznawczej(problemy z koncentracja, pamiecia, nauka).Nieskromnie powiem, ze przed choroba nauka przychodzila mi bardzo latwo(nawet "przeskoczylam" jedna klase),co pozwolilo mi na snucie ambitnych planow na przyszlosc, do ktorych konsekwentnie dazylam przez wczesniejsze lata(studia na SGH)i do tej pory wszystko wskazywalo na to, ze mi sie to powiedzie...
Czy mieliscie jakies problemy z nauka po leczeniu??(pytanie do osob, ktore pozniej kontynuowaly nauke)
Wiem, ze wiele osob moze mnie skrytykowac mowiac, ze jest wiele powazniejszych powiklan i nie powinnam sie przejmowac takimi "banalami" i ze najwazniejsze teraz wyzdrowiec...
...a ja tylko chce wiedziec czy moje marzenia beda mialy szanse sie spelnic i jesli tak to jakie mam na to szanse(zakladajac oczywiscie,ze leczenie sie powiedzie:))...
bardzo prosze o podzielenie sie swoimi doswiadczeniami i pozdrawiam wszystkich:):)
to nie jest blahy problem.
staraj sie cwiczyc pamiec, koncentracje.
nie wiem czy rezultaty beda.
poinformuj kiedys czy masz jakies postepy ;-)
może warto wspomagać się jakimś wyciągiem z miłorzębu czy innymi ziółkami na pamięć :)
ja mam 19 lat w tym roku pisze maturę i powiem ze nie mam większych problemów z nauka teraz mam (nauczanie indywidualne)jedyny problem jaki mam to właśnie ciężko jest mi sie skoncentrować nad tekstem czytanym potrzebuje kompletnej ciszy... Poza tym wszystko idzie bardzo dobrze:)
nie martw się tym za wczasu, mój mąż zachorował rok temu i pamiętam jak martwiłam się przed leczeniem że będzie miał np. zaniki pamięci (np przed pierwszą chemią zapisywałam wszystkie numery kont, PINY i inne ważne rzeczy których tylko On dotychczas pilnował:)), bo o tym wiele czytałam, rzeczywiście w trakcie samego leczenia miał kłopoty z koncentracją (zresztą wiele osób na tym forum pisało o podobnych dolegliwościach), jednak teraz szybko wraca do normy (chemie skończył w czerwcu, naświetlania w sierpniu), stara się ćwiczyc pamięć, koncentrację i logiczne myślenie - aktywnie do zawodu jeszcez nie wrócił(jest programistą), ale z przyjemnością rozwiązuje całe tomy sudoku:)
nie zamartwiaj się, młoda głowa znacznie łątwiej będzie wracała do normy:)
Dorota
Ja w czasie choroby nie przerwałem studiowania. Większych problemów z pamięcią i koncentracją raczej nie miałem i nie mam. Problemem może być ogólne zmęczenie i brak ochoty żeby się uczyć, ale jeżeli bardzo Ci zależy i masz silną wolę to dasz sobię radę ;)
jeżeli bardzo Ci zależy i masz silną wolę to dasz sobię radę ;)
popieram
jeżeli bardzo Ci zależy i masz silną wolę to dasz sobię radę ;)
popieram
jak się dowiedziałam, ze mam wznowę, to czym prędzej zapisałam sie na studia. Pierwszy rok, to właśnie czas chemii, potem dziekanka na przeszczep, teraz jestem na drugim roku. I nie mam wiekszych problemów z koncentracją, raczej z systematycznością :)
Ja w czasie chemioterapii nie przerwalam studiow. Przystąpiłam do paru egzaminow, indywidualny tok i mozna dac rade. Nie ukrywam, ze jest ciezko. Ja zauwazylam u siebie brak checi do nauki i ciagly stres zwiazany z nadrabianiem zaleglosci. Ponadto troche problemow z koncentracja. Jeszcze zostalo mi pol roku zeby zostac mgr... Boze spraw,zeby mi sie tak chcialo jak mi sie nie chce;) Pozdrawiam
Faktycznie, nie ma co oszukiwać ale są problemy. Przed leczeniem też zaliczanie egzaminów przychodziło mi z łatwością. Studiuję dwa kierunki więc to spory wysiłek, w trakcie leczenia było ciężko ale zdałam wszystko. Teraz widzę, że mam problem ale staram się trenować koncentrację, pamięć. Mam nadzieję, że w miarę jak będę ćwiczyć dam radę. Tobie też radzę ćwiczyć ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć:)
Ja miałem chemie podczas pierwszego roku studiów, nie przeszkodziła mi ona w dobrym zaliczeniu semestru i zdaniu egzaminów. Jedynym warunkiem żeby nie mieć problemów po leczeniu to chęć do pracy :)
Witam, ja również w wieku 15 lat przechodziłem leczenie ziarnicy (chemia+radio). 3klasa gimnazjum - nauczanie indywidualne - szło dość łatwo, uczyłem się lepiej niż w poprzednich latach, świadectwo z paskiem itd.
Problemy zaczęły się później (chemioterapia działa na organizm długoterminowo). W liceum z nauką było coraz gorzej, miałem ogromne problemy z koncentracją, chęcią do nauki, myśleniem itd. Tak np. w gimnazjum z matematyki miałem 6, w liceum jechałem na 2-jkach - coś, co wcześniej było dla mnie nie do pomyślenia. Wielką trudność sprawiało mi tez przygotowywanie się do matury, aczkolwiek w 3ciej klasie liceum było już trochę lepiej (3 lata po zakończeniu chemii).
Co prawda wynik matury nie pozwolił mi dostać się na wymarzoną uczelnię, ale jednak studiowałem to, co zawsze chciałem - czyli informatykę.
Dopiero na początku studiów odżyłem (4 lata po chemii), mój mózg odzyskał większość dawnej sprawności i studia szły mi bardzo dobrze.
Po ukończeniu studiów licencjackich nie szedłem od razu na studia mgr bo wykryto u mnie nawrót ziarnicy (7 lat po zakończeniu leczenia).. i powtórka z rozrywki...
Jak na razie ziarnica zniknęła po kilku cyklach chemioterapii (nie spieszy mi się do przeszczepu) i znowu odczuwam dość mocno spadek wydajności mózgu, mam nadzieję, że szybko to minie. Cieszę się że ominął mnie przeszczep (autologiczny) i wiążąca się z nim megachemia - bo bardzo obawiałem się jej wpływu na mój mózg - zwłaszcza, że w międzyczasie zacząłem pracować jako programista.
Podsumowując - jak widać - różni ludzi różnie reagują na leczenie. W moim przypadku wpływ na myślenie i koncentrację był ogromny, ale patrząc po wpisach chyba należę do rzadkości, także Bądź dobrej myśli! Najważniejsza jest wytrwałość w dążeniu do celu! :)
A ja jestem nauczycielem akademickim... (dr inż.)
W czasie leczenia ZZ (6 kursów ABVD od XII do VI) pracowałam - prowadziłam ćwiczenia i wykłady... Nauki ścisłe... pytania z sali... bywało ciężko, szczególnie dzień przed chemią - strach w głowie - i nagle coś, czego uczę "nie wiem" !!! Wdech, wydech... jest! widmo kompromitacji zażegnane. Na szczęście moi Studenci nie wiedzieli. Nie stosowali taryfy ulgowej, nie litowali się - jak zwykle walczyli, próbowali "zagiąć" i dzięki Nim przeszłam przez to bez większych strat. Do tego czytanie, uparte czytanie ze słownikiem (gubiłam znaczenie słów). Uważam, że jest nieźle. Problemy z koncentracją jeszcze występują (minęło 5 miesięcy od chemii, 2 od naświetlań), z pamięcią też - uleciała mi z głowy literatura przedmiotu - nie pamiętam tytułow:) Wciąż pracuję. Prowadzę prace dyplomowe, ćwiczenia, wykłady (100 osób na sali). Bywa zabawnie - czasem mam wrażenie jakbym pierwszy raz coś widziała, albo odkryła regułę, której uczę od lat. Jest intensywnie. Jeszcze nie tworzę :(- tylko uczę i nadzoruję :) ale jakoś czuję, że niebawem mój mózg zapragnie dzielić się ze światem swoimi spostrzeżeniami.
Ja ze względu na leczenie - zwłaszcza chemię którą ciężko znosiłam, przeszłam na strudiach na nauczanie w trybie indywidualnym. Poprosiłam większość wykładowców o możliwość zaliczania przedmiotów pracami zaliczeniowymi, ale sporo zaliczyłam na egzaminach. Co oczywiście nie zmienia faktu, że dwóch wykładowców obniżyło mi ocenę, bo nie byłam na ich ćwiczeniach (sic!) (chemię brałam w piątki, zjazdy przypadały pechowo akurat na weekendy z leczeniem)
Problemy z koncentracją gigantyczne - m.in. jestem nauczycielką, uczę dzieci w podstawówce - a potrzebowałam czasem namysłu, żeby wiedzieć jak rozwiązać zadanie, kiedy zadawały dużo pytań - a zadają! - albo w klasie robiło się za głośno, miałam w głowie jeden wielki świdrujący szum. Przed chemią, kiedy ktoś rzucił mi jakiś problem, w minutę miałam tysiąc pomysłów na rozwiązanie go - w trakcie chemii, podczas prostej rozmowy potrafiłam 'zapomnieć' o czym rozmawiamy. Zapomninanie słów, plątanie się, "dziury w mózgu", to duży problem, jak dla kogoś, kto zarabia głową. Dodatkowo, często zdarzały się dni, ciągle się zdarzają, kiedy wszystko dosłownie leciało mi z rąk... Między innymi dlatego od paru miesięcy jestem na zwolnieniu. Teraz jestem miesiąc po ostatniej chemii i widzę, że jest coraz lepiej. Wydaje mi się, że pierwszym tego objawem jest fakt, że znów zaczyna mi się "chcieć", w głowie wracają cele, pojawiają się nowe plany, nowe rozwiązania.
Myślę, że w Twojej sytuacji ważne jest, żeby nauczyciele wiedzieli o Twojej chorobie (najlepiej byłoby, gdybyś poprosiła dyrekcję o taką informację na radzie pedagogicznej), żebyś nie musiała tłumaczyć każdemu z osobna. Poproś o wyrozumiałość - MASZ DO TEGO PRAWO, postaraj się jak najwięcej przedmiotów zaliczać projektami, prezentacjami, poproś o więcej czasu na zaliczenie klasówki, o formy, nad którymi mogłabyś pracować w domu, żeby ze względu na Twoją sytuację nie brali pod uwagę Twojej aktywności na lekcji. Zawsze jeszcze możesz prześć na nauczanie indywidualne - nauczyciele będą prowadzili zajęcia tylko z Tobą.
Nie odrzucaj swoich marzeń - potraktuj chorobę jako wyjątkową lekcję, to nie potrwa długo, "wrócisz do życia" jako zupełnie inna osoba i będziesz miała w sobie jeszcze więcej siły, wiary...a i priorytety się poprzestawiają. ;)
Moja córka po białaczce i chemioterapii miała problemy, ale była jeszcze dzieckiem. Niesamowitą poprawę dało stosowanie flawonoidów naturalnych(preparat o największym stężeniu antyoksydantów biologicznie czynnych na świecie) oraz oleju lnianego teraz zastępuje go estrami. To sa 2 najgenialniejsze rzeczy na świecie. Ważne żeby były oryginalne bo mamy pewność, że mają to co powinny. nie chcę reklamować, ale jak ktoś chciałby wiedzieć to służę pomocą vilani@wp.pl
Moja córka po białaczce i chemioterapii miała problemy, ale była jeszcze dzieckiem. Niesamowitą poprawę dało stosowanie flawonoidów naturalnych(preparat o największym stężeniu antyoksydantów biologicznie czynnych na świecie) oraz oleju lnianego teraz zastępuje go estrami. To sa 2 najgenialniejsze rzeczy na świecie. Ważne żeby były oryginalne bo mamy pewność, że mają to co powinny. nie chcę reklamować, ale jak ktoś chciałby wiedzieć to służę pomocą vilani@wp.pl
Kochani im młodszy organizm tym lepiej, ja po ostatnim leczeniu o skupieniu się nad czyś nie ma mowy, czasami zapominam po co wychodzę z domu, nie żartuję, tak się dzieje, czasami zapominam co mówiłem i robiłem parę minut wcześniej notuję wszystko w tzw. kapowniku, mam nadzieję, że to minie, tak zauważyłem, jak mam jakiś problem to te objawy się potęgują, ale jak tu być zdrowym jak ZUS upomina się o mnie po 25 latach "pomagają mi wyjść z depresji" po kolejnej wznowie, pozdrawiam