PS1. nas lecza hematolodzy - nie onkolodzy
Bo to Polska jest właśnie...
to ja tylko jedno pytanie: co to mialo znaczyc??????????? czy uwazasz, ze jesli kogos leczy hematolog to gorzej dla pacjenta?????????? rozwin ten frazes bo jestem BARDZO ciekawa...ja tez z tych, co ją lecza hematolodzy a nie onkolodzy...
Poszperałem , przygotowałem się i odpowiadam :)
Najważniejszy punkt - mamy bardzo zacofany program studiów medycznych. To co z tego faktu wynika to to że u nas lekarze zdobywają wiedzę praktyką.
Z jednej strony, owszem jest to dobre, ale jest małe ale...
Należałoby zatem wyszukiwać lekarzy z 20-30letnią praktyką, którzy bez przerwy szkolą się w "nowościach" i którzy są na bierząco z nowinkami w tej dziedzinie.
A "nowotworologia" rozwija się w zastraszającym tempie.
Miałem niezwykły zaszczyt poznać paru takich lekarzy w CO.
To do nich walą tłumy ludzi. To oni, stosując swoje sprawdzone metody walki odnoszą największe sukcesy.
Mój przykład (znowu):
NS I CS IIBX
Wyraźne objawy ogólne, bardzo silny organizm(na szczęście), problemy z sercem (pech).
Moja doktor od razu z góry zapowiedziała: CHTH i RTH i nie ma mowy o darowaniu choć jednego wlewu czy naświetlania.
Jednak cały czas monitorowała postępy badania. Miałem w ciągu CHTH 5 razy ekg/echo serca, 2 tomografie i chyba z 3 rtg. Sporo badań rówież podczas RTH.
Dostałem potężne dawki chemii (wychodziło coś ok. 4l płynów) i w sumie ponad 40Gy w naświetlaniu. Moja kochana doktor zawsze stwierdza że "jest maksymalistką i nic mi nie odpouści", leczyła mnie ostro, jednocześnie monitorując mój stan zdrowia.
Czytam, słyszę o osobach, którym odpuszczono RTH. Dlaczego??
To nie po to aby ich straszyć, ale uważam, zresztą nie tylko ja, że to błąd.
I dlatego też uważam że najlepszym lekarzem od ZZ jest onkolog, który specjalizuje się w układzie chłonnym.