Wiesz co, pogadaj może z Helą (sorki Helcia za wywoływanie do tablicy).
Może ona Cię uświadomi.
po pierwsze zabieram glos w tej dyskusji miedzy Wami TYLKO ten raz, bo nie mnie oceniac kompetencje lekarzy, ktorych nie znam i przypadki chorobowe...moje wiedza medyczna jest zbyt mala - studiowalam cos zuuuuupelnie odmiennego;)...uswiadamiac chyba nie ma kogo bo wszyscy wiemy bardzo duzo na temat tej choroby lecz nigdy wszystko ale fajnie byloby sie ta wiedza dzielic bardziej konstruktywnie...
Jak wiadomo ZZ jest nowotworem więc leczy go onkolog, najczęściej o specjalizacji "Nowotwory układu chłonnego".
to maly ups, bo mnie lecza od poczatku hematolodzy (do tego konsultacje onkologiczne tez byly ale pod opieke onkologa nie przeszlam nigdy)
Albo jeszcze lepiej, rozwija się tylko w jednum miejscu,
Mniemam, ze to z tego powodu wywolano mnie do tablicy;)
Poza tym , zeby byla jasnosc dla kazdego kto sie udziela w tym watku - ja mam nawrot a NIE pierwszy rzut choroby i tylko z perspektywy "nawroconej" moge sie wypowiadac, i w dodatku nie sadze, ze jestem jakims "modelem" wedlug, ktorego nalezaloby sie dopatrywac jakichkolwiek podobienstw...za pierwszym razem zz zaatakowala i szyje i klatke takze...w rzadkich przypadkach podobno zz moze rozwijac sie w jednym miejscu nie doprowadzajac do przerzutow w inne partie wezlow (ale okresla sie to mianem WZNOWY lokalnej lub miejscowej)...moja osoba jest tylko pojedynczym dowodem na powyzszy "typ" nawrotu
-STETY bo chodzac z nawrotem diagnozowanym przez madre glowy hematologicznie, onkologicznie i endokrynologicznie przez 8 m-cy ziarnica zagoscila miejscowo tylko na tarczycy i przyleglych wezlach...
-NIESTETY bo przez 8 m-cy traktowano mnie jak zeschizowana idiotke, ktora kluje sie na wlasne żądanie (czytac dla wlasnej "przyjemnosci" i z nudow) i wymysla fakty, ktorych podobno nie ma...
Jeden lekarz powiedzial mi ostatnio tak: pani sytuacja jest praktycznie niemozliwa teoretycznie ale biologia zna przypadki, ktore ciezko kwalifikowac w jakikolwiek sposob.
Istotne jest to, ze mam tez obciazenie w postaci innego schorzenia autoimmunologicznego w postaci wola Hashimoto, wiec obie choroby przenikaja sie wzajmnie i albo nakrecaja albo hamuja...Wiec przez to chyba nie pasuje do tematu tej dyskusji;)
Ale skoro ja nic nie wiem na ten temat a Twój lekarz to Guru.... oki
hmmm, i znow dyskusja konczy sie urazeniem - bo dla mnie tak to wyglada... Misio przeciez nikt nie mowi, ze nie wiesz nic...Zgadzam sie z Małgo w tej kwestii, ze poki zadne z nas nie ma wyksztalcenia medycznego to chocbysmy przeczytali niewiadomo jak wiele ksiazek, arytkulow itp zawsze bedzie luka doswiadczenia medycznego, jakie maja nasi lekarze...Swoja droga zazdroszcze kazdemu, kto bardzo ufa swojemu lekarzowi, moja "trauma podiagnostyczna" z ostatnich 12m-cy jest chyba zbyt duza zeby zapewnic sobie taki komfort psychiczny, ale jesli komus z Was sie to udaje to GRATULUJE i uwazam, ze tak nalezy trzymac bo po co dokladac sobie kolejny czynnik stresogenny...Ale ufac z glowa, nie bezgranicznie i zawsze trzymac reke na pulsie:)
pozdroofka dla Wszystkich z zyczeniami MEGAdawki zdrowka:)