Nasza ukochana Helcia nie zyje.
Przeżyłem już śmierć dwójki przyjaciół, których poznałem w trakcie leczenia. Oboje byli w moim wieku, oboje kończyli studia w trakcie choroby. Zawsze podchodziliśmy do naszej przypadłości z dystansem, śmialiśmy się często z tego jak wyglądamy, jak postrzegają nas inni. O śmierci Ani dowiedzialem się przez SMS, wysłałem jej zapytanie kiedy będzie w domu bo chce zadzwonić i dostałem odpowiedź najgorszą z możliwych, Jacek kilka zmarł tygodni później, zanim zdążyłem ochłonąć po śmierci Ani. Żal, smutek, poczucie bezsilności mieszają się ze strachem o własną przyszłość ale my musimy wierzyć, że oni odchodzą do lepszego świata gdzie nie ma już strachu, bólu i ciągłej niepewności jutra.
Choć nie znałem Waszej przyjaciółki łącze się w bólu.