Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

czy to sie nigdy nie skonczy a strach nigdy nie minie?

Autor: vella • 27.04.2007 10:27 • 18 odpowiedzi

vella

27.04.2007 10:27

Odpowiedz

Witam, dlaczego uporczywie dopada mnie mysl o tym (mimo tego ze jestem 7miesiecy w reemisji) ze znowu zachoruje dlaczego codzien macam wezly i wszystko interpretuje jako nowy objaw, dlaczego wciaz sie boje ze to sie moze znowu zaczac, chcialabym zapomniec ze choroba byla moze wtedy wcale bym o niej nie myslala , zyla beztrosko jak przed nia, martwie sie i boje ze umre ze umre i ze znowu zachoruje i umre i jeszcze ze znowu zachoruje i bede nieszczesliwa ze nie wykorzystalam czasu reemisji, zastanwiam sie czy robie zle majac stosunke obojetny i nie urzalajacy sie nad soba przez 99% czasu bo gdy dopada mnie ta jednoporcentowa zla ta mysl boje sie ze myslac o chorobie znowu ja na siebie sprowadze, czy to czy znowu zachoruje zalezy odemnie, mojego organizmu, boga czy juz sama nie wiem czego. chcialabym by ktos mi powiedzial ze to juz sie wiecej nie powtorzy no bo ile mozna ze to juz bylo minelo i epizod nie wart pamieci, chce zeby ktos mnie przekonal ze to juz nie wroci zeby mi powiedzial ze juz zawsze bedzie dobrze i bede zyla dlugo i szczesliwie...

baldi

27.04.2007 10:38

Odpowiedz
moze to bedzie czepialstwo, ale najpierw ustalmy nazewnictwo.
remisja to stan, w ktorym nie ma objawow choroby.

i wlasnie w takim stanie sie znajdujesz. to, ze "macasz sie", myslisz o tym i inne tego typu - jest calkiem zdrowym podejsciem do tematu. kazdy z nas powinien przeprowadzac sobie taki "przeglad" od czasu do czasu.

jesli idzie okwestie CZY umrzesz, kiedy umrzesz, kiedy to wroci do Ciebie znowu - trzeba przyjac inna strategie w glowie. "niestety" tak ten swiat jest poukladany, ze na cos i tak trzeba umrzec. KIEDYS. nie dzis, ni ejutro, nie wieczorem, nie w weekend. KIEDYS. nie ma co sobie w glowe zachodzic.

jesli idzie o probe wymacania sobie wezlow i narzucania sobie "chyba mam nawrot" - niech takie kwestie rozstrzyga lekarz, najlepiej w przychodni znajdujacej sie na drugim koncu miasta. po kilku spacerach tamze okaze sie, ze czesciej beda bolec Cie nogi od lazenia tam niz glowa od zlych mysli ;-) jestes w remisji, zacznij cieszyc sie zyciem, ktore los Ci podarowal =)

lucyna

28.04.2007 16:48

Odpowiedz

O 12:38, dnia 2007-04-27 Baldi napisał(-a):

moze to bedzie czepialstwo, ale najpierw ustalmy nazewnictwo.

remisja

to stan, w ktorym nie ma objawow choroby.

i wlasnie w takim stanie sie znajdujesz. to, ze "macasz sie", myslisz o tym i inne tego typu - jest calkiem zdrowym podejsciem do tematu. kazdy z nas powinien przeprowadzac sobie taki "przeglad" od czasu do czasu.

jesli idzie okwestie CZY umrzesz, kiedy umrzesz, kiedy to wroci do Ciebie znowu - trzeba przyjac inna strategie w glowie. "niestety" tak ten swiat jest poukladany, ze na cos i tak trzeba umrzec. KIEDYS. nie dzis, ni ejutro, nie wieczorem, nie w weekend. KIEDYS. nie ma co sobie w glowe zachodzic.

jesli idzie o probe wymacania sobie wezlow i narzucania sobie "chyba mam nawrot" - niech takie kwestie rozstrzyga lekarz, najlepiej w przychodni znajdujacej sie na drugim koncu miasta. po kilku spacerach tamze okaze sie, ze czesciej beda bolec Cie nogi od lazenia tam niz glowa od zlych mysli ;-) jestes w remisji, zacznij cieszyc sie zyciem, ktore los Ci podarowal =)

ja podziwiam,chorujacych, walczących za optymizm, chęć życia-dla mnie to jest niewyobrazalny ciezar...bywałam tutaj dosyc często,ze względu na moją mamę,ale czasami mialam dość tego miejsca tych informacji i cieszyłam się,że to nie dotyczy bezpośrednio mnie,że ja moge się odwrocic i zajac sie głupotami nie mając cczarnego ptaka nad sobą...chylę przed wami głowę i podziwiam tak jak podziwiałam swoja mamę..

green

29.04.2007 16:31

Odpowiedz

ja nie moge opanowac smutku,wciaz musze byc wsrod ludzi,bo inaczej wysiadam,oczywiscie zadnych odpowiedzi nie ma,ale dobrym sposobem na niemyslenie jest sport,spotkania z ludzmi i inne zajecia odciagajace mysli.I ja tez podziwiam optymistow

O 12:27, dnia 2007-04-27 vella napisał(-a):

Witam, dlaczego uporczywie dopada mnie mysl o tym (mimo tego ze jestem 7miesiecy w reemisji) ze znowu zachoruje dlaczego codzien macam wezly i wszystko interpretuje jako nowy objaw, dlaczego wciaz sie boje ze to sie moze znowu zaczac, chcialabym zapomniec ze choroba byla moze wtedy wcale bym o niej nie myslala , zyla beztrosko jak przed nia, martwie sie i boje ze umre ze umre i ze znowu zachoruje i umre i jeszcze ze znowu zachoruje i bede nieszczesliwa ze nie wykorzystalam czasu reemisji, zastanwiam sie czy robie zle majac stosunke obojetny i nie urzalajacy sie nad soba przez 99% czasu bo gdy dopada mnie ta jednoporcentowa zla ta mysl boje sie ze myslac o chorobie znowu ja na siebie sprowadze, czy to czy znowu zachoruje zalezy odemnie, mojego organizmu, boga czy juz sama nie wiem czego. chcialabym by ktos mi powiedzial ze to juz sie wiecej nie powtorzy no bo ile mozna ze to juz bylo minelo i epizod nie wart pamieci, chce zeby ktos mnie przekonal ze to juz nie wroci zeby mi powiedzial ze juz zawsze bedzie dobrze i bede zyla dlugo i szczesliwie...

Asica

29.04.2007 19:22

Odpowiedz

O 18:31, dnia 2007-04-29 green napisał(-a):

ja nie moge opanowac smutku,wciaz musze byc wsrod ludzi,bo inaczej wysiadam,oczywiscie zadnych odpowiedzi nie ma,ale dobrym sposobem na niemyslenie jest sport,spotkania z ludzmi i inne zajecia odciagajace mysli.I ja tez podziwiam optymistow

"Wszyscy ludzie nieszcześliwi są do siebie podobni:przywiera do nich jakies dawno minione wydarzenie (albo oni przywieraja do niego)(...)Żyja wiec spowici w całun przeszlosci.

Czlowiek szczesliwy natomiast nie oglada sie za siebie.Nie patrzy tez wstecz.Żyje teraźniejszościa.

W tym jednak sęk.Teraźniejszosc nie moze bowiem jednego:nie pozwala dostrzec sensu.Drogi do szczescia i sensu nie biegna obok siebie.Aby zaznac szcześcia,człowiek musi żyć chwila i tylko dla niej.Jeli jednak chce odnalezc sens,odkryc znaczenie swoich pragnien i tajemnic całego swojego zycia-musi po raz wtóry pogrązyc sie w przeszłosci,nawet tej najczarniejszej,jednoczesnie zyjac dla przyszlosci,jakkolwiek bylaby niepewna.Tak wiec machajac nam przed oczami zyciowym szczesciem i sensem zycia,natura nas mami,nalegajac bysmy wybrali albo jedno,albo drugie."

WNIOSEK:

Chcesz byc szczesliwy ozdrowiencu? Zyj chwila/terazniejszoscia,nie patrz na to przez co KIEDYS przeszedles (wiem,ze jest to trudne,szczegolnie w okresie zblizajacej sie kontroli) i nie zadawaj pytan "czy i kiedy bedzie nawrót?".

Zyjac ZZ-towa przeszloscia lub zagladajac w przyszlosc nie da sie zyc szczesliwie :/

baldi

30.04.2007 05:25

Odpowiedz

post miesiaca =)

Renia

30.04.2007 06:21

Odpowiedz

WNIOSEK:

Chcesz byc szczesliwy ozdrowiencu? Zyj chwila/terazniejszoscia,nie patrz na to przez co KIEDYS przeszedles (wiem,ze jest to trudne,szczegolnie w okresie zblizajacej sie kontroli) i nie zadawaj pytan "czy i kiedy bedzie nawrót?".

Zyjac ZZ-towa przeszloscia lub zagladajac w przyszlosc nie da sie zyc szczesliwie :/

tekst

. Wczojaj mąż (ozdrowieniec:)-autoprzeszczep II.2006)wziął mnie ma wycieczkę starym motorem, który sam wyremontował. Było Cudnie. Wcześniej Prosił żebyśmy kupili coś większego i mocniejszego na dłuższe wyprawy.Nie bardzo chciałam się zgodzić. Po tym co napisałaś zmieniam zdanie. Kupimy motor, kombinezony, buty i wszystko co potrzebne i pojedziemy. Po 2,5 roku choroby NALEŻY MU SIE TO!

Dzięki ża przekonanie mnie.

Karolka

30.04.2007 10:00

Odpowiedz

O 21:22, dnia 2007-04-29 Asica napisał(-a):

WNIOSEK:

Chcesz byc szczesliwy ozdrowiencu? Zyj chwila/terazniejszoscia,nie patrz na to przez co KIEDYS przeszedles (wiem,ze jest to trudne,szczegolnie w okresie zblizajacej sie kontroli) i nie zadawaj pytan "czy i kiedy bedzie nawrót?".

Zyjac ZZ-towa przeszloscia lub zagladajac w przyszlosc nie da sie zyc szczesliwie :/

Asico, rada bardzo cenna - dziękuję.

Ale powiedz, czy Ty sama się do niej stosujesz? Pytam, ponieważ przodujesz wśród statystyk osób zabierających głos na forum. Zaglądasz tu bardzo często, a przecież piszesz, że "Zyjac ZZ-towa przeszloscia lub zagladajac w przyszlosc nie da sie zyc szczesliwie :/".

Karolka

30.04.2007 10:06

Odpowiedz

O 12:00, dnia 2007-04-30 Karolka napisał(-a):

O 21:22, dnia 2007-04-29 Asica napisał(-a):

WNIOSEK:

Chcesz byc szczesliwy ozdrowiencu? Zyj chwila/terazniejszoscia,nie patrz na to przez co KIEDYS przeszedles (wiem,ze jest to trudne,szczegolnie w okresie zblizajacej sie kontroli) i nie zadawaj pytan "czy i kiedy bedzie nawrót?".

Zyjac ZZ-towa przeszloscia lub zagladajac w przyszlosc nie da sie zyc szczesliwie :/

Asico, rada bardzo cenna - dziękuję.

Ale powiedz, czy Ty sama się do niej stosujesz? Pytam, ponieważ przodujesz wśród statystyk osób zabierających głos na forum. Zaglądasz tu bardzo często, a przecież piszesz, że "Zyjac ZZ-towa przeszloscia lub zagladajac w przyszlosc nie da sie zyc szczesliwie :/".

Ziarnica była, jest i będzie obecna w naszym życiu. Nic tego nie zmieni. I może nie chodzi o to żeby zmieniać, ale o to żeby zaakceptować i dostrzec pozytywy, "oswoić bestię". Zapomnieć się nie da - zresztą, jaki to wszystko co przeszliśmy miałoby wówczas sens?

green

30.04.2007 10:27

Odpowiedz

mimo proby odczytania sensu mojej choroby niestety musze stwierdzic,ze ona nie ma sensu.Nie zmienila nic na lepsze,niczego dobrego nie nauczyla.Czy rzeczywiscie wszystko w zyciu jest z sensem,ja jakos watpie

O 12:06, dnia 2007-04-30 Karolka napisał(-a):

O 12:00, dnia 2007-04-30 Karolka napisał(-a):

O 21:22, dnia 2007-04-29 Asica napisał(-a):

WNIOSEK:

Chcesz byc szczesliwy ozdrowiencu? Zyj chwila/terazniejszoscia,nie patrz na to przez co KIEDYS przeszedles (wiem,ze jest to trudne,szczegolnie w okresie zblizajacej sie kontroli) i nie zadawaj pytan "czy i kiedy bedzie nawrót?".

Zyjac ZZ-towa przeszloscia lub zagladajac w przyszlosc nie da sie zyc szczesliwie :/

Asico, rada bardzo cenna - dziękuję.

Ale powiedz, czy Ty sama się do niej stosujesz? Pytam, ponieważ przodujesz wśród statystyk osób zabierających głos na forum. Zaglądasz tu bardzo często, a przecież piszesz, że "Zyjac ZZ-towa przeszloscia lub zagladajac w przyszlosc nie da sie zyc szczesliwie :/".

Ziarnica była, jest i będzie obecna w naszym życiu. Nic tego nie zmieni. I może nie chodzi o to żeby zmieniać, ale o to żeby zaakceptować i dostrzec pozytywy, "oswoić bestię". Zapomnieć się nie da - zresztą, jaki to wszystko co przeszliśmy miałoby wówczas sens?

Asica

30.04.2007 13:48

Odpowiedz

O 12:00, dnia 2007-04-30 Karolka napisał(-a):

Asico, rada bardzo cenna - dziękuję.

prosze BARDZO :-)

Ale powiedz, czy Ty sama się do niej stosujesz?

"oczywista" :-)

Pytam, ponieważ przodujesz wśród statystyk osób zabierających głos na forum. Zaglądasz tu bardzo często, a przecież piszesz, że "Zyjac ZZ-towa przeszloscia lub zagladajac w przyszlosc nie da sie zyc szczesliwie :/".

No i? Jakie z tego wnioski? Uwazasz,ze jak tu CZESTO zagladam,to jestem "spowita w całun SWOJEJ ZZ-towej przeszlosci"??? Jesli tak,to sie myslisz :)

Zagladam tu po TERAZNIEJSZOSC = zeby zobaczyc komu teraz przyszlo sie zmagac ze ZZłośnica,zeby jak istnieje potrzeba "obronic" nowych przed zgryzliwoscia tutejszych "weteranow" ;) ,

zeby w miare mozliwosci pomoc/podzielic sie swoim doswiadczeniem..wiesz jak to sie nazywa?? EMPATIA (tak mi sie wydaje;-) a na komisji lekarskiej biegly lekarz sadowy okreslil to jako emocjonalny stosunek do choroby.I nie wstydze sie tego stosunku :)

Zbyt DOBRZE wiem co napisalam i co pisze..nie oznacza to jednak,ze nigdy nie łapie mnie strach przed nawrotem..ze gdy wystapi kilka "mokrych nocek" pod rzad..ze gdy zaczynam chudnac.. nie pojawia mi sie w glowie pytanie "kurna czy to oby nie znowu "TO"??? I wiesz co sie wtedy dzieje??? Lapie dolki jak kazdy..oznacza to,ze jestem nieszczesliwa,prawda? Przeczytaj uwazniej moj wczesniejszy post,a doczytasz sie w nim "recepty" na bycie SZCZEŚLIWYM ozdrowiencem.

O 12:06, dnia 2007-04-30 Karolka napisał(-a):

Ziarnica była, jest i będzie obecna w naszym życiu.

W TWOIM jest i bedzie jesli masz zamiar o niej CZESTO rozmyslac.

W moim BYWA od CZASU DO CZASU :) i nie mam zamiaru pozwolic jej sie zadomowic ;> bo jakos nie usmiecha mi sie miec "partnera życiowego" w postaci ZZiarnicy ;>

O 12:06, dnia 2007-04-30 Karolka napisał(-a):

Nic tego nie zmieni.

zmieni,zmieni :) nasz WŁASNY stosunek/podejscie do zycia.. Jesli ktos ma ochote byc nieszczesliwy to "powinien" rozmyslac nad tym co przeszedl/litowac sie nad soba/a jeszcze lepiej jak i inni zaczna sie nad nim litowac..i TO szczescia NA PEWNO takowej osobie nie przyniesie..

O 12:06, dnia 2007-04-30 Karolka napisał(-a):

Zapomnieć się nie da - zresztą, jaki to wszystko co przeszliśmy miałoby wówczas sens?

OCZYWISCIE, ze sie nie da zapomniec,chociażby dlatego,że:

"Pamięć jest straszna.Człowiek może o czyms zapomniec,ona nie.."

ale STARAC SIE zapomniec zawsze mozna,prawda?J uz kiedys-kiedys pan Tołstoj na to wpadł :) ( zeby nie było,ze to ja taka mądra;) :

"...trzeba zyc tym,co dzień przynosi,czyli SZUKAC ZAPOMNIENIA.."

Asica

30.04.2007 13:53

Odpowiedz

O 07:25, dnia 2007-04-30 Baldi napisał(-a):

post miesiaca =)

mniemam,ze to do mnie? ;> jaka bedzie nagroda? :) "złota" statuetka ZZłosnicy? ;)

Asica

30.04.2007 14:09

Odpowiedz

O 08:21, dnia 2007-04-30 Renia napisał(-a):

Po tym co napisałaś zmieniam zdanie. Kupimy motor, kombinezony, buty i wszystko co potrzebne i pojedziemy. Po 2,5 roku choroby NALEŻY MU SIE TO!

JA TEZ TAK CHCE

baldi

30.04.2007 16:55

Odpowiedz

http://www.ziarnica.pl/forum-emo/cytowanie.gif

Kate

01.05.2007 10:38

Odpowiedz

O 12:27, dnia 2007-04-27 vella napisał(-a):

Witam, dlaczego uporczywie dopada mnie mysl o tym (mimo tego ze jestem 7miesiecy w reemisji) ze znowu zachoruje dlaczego codzien macam wezly i wszystko interpretuje jako nowy objaw, dlaczego wciaz sie boje ze to sie moze znowu zaczac, chcialabym zapomniec ze choroba byla moze wtedy wcale bym o niej nie myslala , zyla beztrosko jak przed nia, martwie sie i boje ze umre ze umre i ze znowu zachoruje i umre i jeszcze ze znowu zachoruje i bede nieszczesliwa ze nie wykorzystalam czasu reemisji, zastanwiam sie czy robie zle majac stosunke obojetny i nie urzalajacy sie nad soba przez 99% czasu bo gdy dopada mnie ta jednoporcentowa zla ta mysl boje sie ze myslac o chorobie znowu ja na siebie sprowadze, czy to czy znowu zachoruje zalezy odemnie, mojego organizmu, boga czy juz sama nie wiem czego. chcialabym by ktos mi powiedzial ze to juz sie wiecej nie powtorzy no bo ile mozna ze to juz bylo minelo i epizod nie wart pamieci, chce zeby ktos mnie przekonal ze to juz nie wroci zeby mi powiedzial ze juz zawsze bedzie dobrze i bede zyla dlugo i szczesliwie...

Witam. Ja mam cofnieta chorobe o 60%. I boje sie co dalej? Wyniki mam dobre, ale czuje sie jakbym zyla z bomba zegarowa we mnie!

Asica

01.05.2007 13:53

Odpowiedz

O 12:38, dnia 2007-05-01 Kate napisał(-a):

Witam. Ja mam cofnieta chorobe o 60%. I boje sie co dalej?

Strach to najgorszy wrog w KAZDEJ walce, a juz tym bardziej w walce o zycie..Dodawaj sobie odwagi mysla,ze w 60ciu procentach pokonalas juz wroga.NIE POZWOL odczuc ZZłosnicy,ze sie jej boisz.

Walcz dzielnie "z podniesionym czołem" !!!!

Kate

01.05.2007 14:19

Odpowiedz

O 15:53, dnia 2007-05-01 Asica napisał(-a):

O 12:38, dnia 2007-05-01 Kate napisał(-a):

Witam. Ja mam cofnieta chorobe o 60%. I boje sie co dalej?

Strach to najgorszy wrog w KAZDEJ walce, a juz tym bardziej w walce o zycie..Dodawaj sobie odwagi mysla,ze w 60ciu procentach pokonalas juz wroga.NIE POZWOL odczuc ZZłosnicy,ze sie jej boisz.

Walcz dzielnie "z podniesionym czołem" !!!!

Zeby to bylo takie proste... Jestem juz po chemii i naswietlaniach. Czy to prawda, ze czesc wezlow moze juz na zawsze zostac powiekszonych? Tak mowi moja pani doktor.

zogra

01.05.2007 14:24

Odpowiedz

O 16:19, dnia 2007-05-01 Kate napisał(-a):

O 15:53, dnia 2007-05-01 Asica napisał(-a):

O 12:38, dnia 2007-05-01 Kate napisał(-a):

Witam. Ja mam cofnieta chorobe o 60%. I boje sie co dalej?

Strach to najgorszy wrog w KAZDEJ walce, a juz tym bardziej w walce o zycie..Dodawaj sobie odwagi mysla,ze w 60ciu procentach pokonalas juz wroga.NIE POZWOL odczuc ZZłosnicy,ze sie jej boisz.

Walcz dzielnie "z podniesionym czołem" !!!!

Zeby to bylo takie proste... Jestem juz po chemii i naswietlaniach. Czy to prawda, ze czesc wezlow moze juz na zawsze zostac powiekszonych? Tak mowi moja pani doktor.

to prawda i na kazdym Ct beda wygladac jak powiekszone ale nie koniecznie musi to wskazywac na zlosnice, mmoga to byc i najprawdopodobniej beda tylko zwloknienia. Tu bardzo przydatne jest badanie PET ktore okresli czy sa tam jeszcze jakies aktywne komorki nowotworowe czy wlasnie tylko zwloknienia

powodzenia i glowa go gory

czytam caly ten watek i mam juz dosc, poszukajcie sobie jakiegos hobby, zajmijcie sie czyms a nie rozmyslajcie i nie rozczulajcie sie nad soba, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Glowa do gory i patrzec z nadzieja w przyszlosc.

iwon

02.05.2007 12:26

Odpowiedz

A co to znaczy że masz cofniętą chorobę o 60% ?

jesteś wciąż w trakcie leczenia? kto ci tak powiedział?