Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Rozporz. Min. ws. pisania nazw chorob w jezyku ojczystym

Autor: baldi • 28.03.2007 07:12 • 8 odpowiedzi

baldi

28.03.2007 07:12

Odpowiedz
Co prawda takie rozporządzenie ministerialne wyszło pod koniec zeszłego roku, ale ja dopiero o tym się dowiedziałem - nie ukrywam z pewnym zaskoczeniem, ponieważ NADAL zgłaszają się do mnie osoby, które mają na wypisie napisane "lymphogranulomatosis maligna" i właściwie nie wiedza z czym to się je.

W artykule prasowym, który tego dotyczył pojawiały się głosy ZA (aby pacjent rzeczywiście wiedział na co choruje), jak i PRZECIW - rodziny i lekarze dość niechętnie chcą informować chorego na co rzeczywiście jest chory (ocztwiscie "jak zwykle" wszyscy chca decydowac za pacjenta i sam zainteresowany dowiaduje sie jako ostatni - przypomina to sytuacje, gdy kobieta zdradza swojego mezczyzne, wszyscy o tym wiedza a jeleń o tym fakcie dowie sie na koncu).

Ciekaw jestem Waszych opinii w tym temacie, po godz. 10tej dzisiaj (28-03-2007) ruszy sonda, która także da jakiśtam obraz.

ja osobiscie wolałbym dostać na wypisie\\karcie informacyjnej nazwe choroby w języku ojczystym - na pewno ułatwiłoby mi to szukanie informacji n/t choroby. w sumie dobrym rozwiązaniem mogłoby być pisanie kodów według ICD-10.

Magga

28.03.2007 20:31

Odpowiedz

O 09:12, dnia 2007-03-28 Baldi napisał(-a):

Co prawda takie rozporządzenie ministerialne wyszło pod koniec zeszłego roku, ale ja dopiero o tym się dowiedziałem - nie ukrywam z pewnym zaskoczeniem, ponieważ NADAL zgłaszają się do mnie osoby, które mają na wypisie napisane "lymphogranulomatosis maligna" i właściwie nie wiedza z czym to się je.

W artykule prasowym, który tego dotyczył pojawiały się głosy ZA (aby pacjent rzeczywiście wiedział na co choruje), jak i PRZECIW - rodziny i lekarze dość niechętnie chcą informować chorego na co rzeczywiście jest chory (ocztwiscie "jak zwykle" wszyscy chca decydowac za pacjenta i sam zainteresowany dowiaduje sie jako ostatni - przypomina to sytuacje, gdy kobieta zdradza swojego mezczyzne, wszyscy o tym wiedza a jeleń o tym fakcie dowie sie na koncu).

Ciekaw jestem Waszych opinii w tym temacie, po godz. 10tej dzisiaj (28-03-2007) ruszy sonda, która także da jakiśtam obraz.

ja osobiscie wolałbym dostać na wypisie\\karcie informacyjnej nazwe choroby w języku ojczystym - na pewno ułatwiłoby mi to szukanie informacji n/t choroby. w sumie dobrym rozwiązaniem mogłoby być pisanie kodów według ICD-10.

tak sobie mysle ze zamiast swojskiej ziarnicy wolalabym chorobę Hodgkina, latwiej przetlumaczyc na angielski (a wiekszość publikacji zagranicznych jest w tym jezyku).

moj ojciec-innostraniec jak zauwazyli niektórzy:)))))a ci którzy nie zauważyli pewnie spojrza w ozdrowienców:)))), ktory zrezygnowal ze pracy w polskiej sluzbie zdrowia 15 lat temu i wyjechal z Polandii szukać szcześcia gdzie indziej, spytał kaleczac okrutnie polska mowe, czy to hodgkin czy non-hodgkin, tak samo porozumiewali sie moi lokalni onkolodzy ..."to ta panna z hodgkinem",... moja potencjalna teściowa, tyż lekarz ale tym razem po wieloletnim pobycie w kraju kwitnacej wisni tez poslugiwala sie zwrotem o hodgkinie...

moj wniosek: ziarnica brzmi....dumnie???:)

Hodgkin kosmopolitycznie i zrozumiale

lacina wyszla (w tym przypadku) z powszechnego uzycia

pozdro.m

Magga

28.03.2007 20:42

Odpowiedz

O 22:31, dnia 2007-03-28 Magga napisał(-a):

O 09:12, dnia 2007-03-28 Baldi napisał(-a):

Co prawda takie rozporządzenie ministerialne wyszło pod koniec zeszłego roku, ale ja dopiero o tym się dowiedziałem - nie ukrywam z pewnym zaskoczeniem, ponieważ NADAL zgłaszają się do mnie osoby, które mają na wypisie napisane "lymphogranulomatosis maligna" i właściwie nie wiedza z czym to się je.

W artykule prasowym, który tego dotyczył pojawiały się głosy ZA (aby pacjent rzeczywiście wiedział na co choruje), jak i PRZECIW - rodziny i lekarze dość niechętnie chcą informować chorego na co rzeczywiście jest chory (ocztwiscie "jak zwykle" wszyscy chca decydowac za pacjenta i sam zainteresowany dowiaduje sie jako ostatni - przypomina to sytuacje, gdy kobieta zdradza swojego mezczyzne, wszyscy o tym wiedza a jeleń o tym fakcie dowie sie na koncu).

Ciekaw jestem Waszych opinii w tym temacie, po godz. 10tej dzisiaj (28-03-2007) ruszy sonda, która także da jakiśtam obraz.

ja osobiscie wolałbym dostać na wypisie\\karcie informacyjnej nazwe choroby w języku ojczystym - na pewno ułatwiłoby mi to szukanie informacji n/t choroby. w sumie dobrym rozwiązaniem mogłoby być pisanie kodów według ICD-10.

tak sobie mysle ze zamiast swojskiej ziarnicy wolalabym chorobę Hodgkina, latwiej przetlumaczyc na angielski (a wiekszość publikacji zagranicznych jest w tym jezyku).

moj ojciec-innostraniec jak zauwazyli niektórzy:)))))a ci którzy nie zauważyli pewnie spojrza w ozdrowienców:)))), ktory zrezygnowal z pracy w polskiej sluzbie zdrowia 15 lat temu i wyjechal z Polandii szukać szcześcia gdzie indziej, spytał kaleczac okrutnie polska mowe, czy to hodgkin czy non-hodgkin, tak samo porozumiewali sie moi lokalni onkolodzy ..."to ta panna z hodgkinem",... moja potencjalna teściowa, tyż lekarz ale tym razem po wieloletnim pobycie w kraju kwitnacej wisni tez poslugiwala sie zwrotem o hodgkinie...

moj wniosek: ziarnica brzmi....dumnie???:)

Hodgkin kosmopolitycznie i zrozumiale

lacina wyszla (w tym przypadku) z powszechnego uzycia

pozdro.m

ups cos mi po ojczystmu nie wyszło:), poprawka powyzej

pozdro.

fantomasz

30.03.2007 09:35

Odpowiedz

O 09:12, dnia 2007-03-28 Baldi napisał(-a):

Ciekaw jestem Waszych opinii w tym temacie, po godz. 10tej dzisiaj (28-03-2007) ruszy sonda, która także da jakiśtam obraz.

myślę ze odpowiedzi powinny być sformułowane w taki sposób

....bardziej precyzyjnie?

- po polsku

- po łacinie

- jest mi obojętne

ale to tylko moje odczucie

;-)))

baldi

30.03.2007 09:37

Odpowiedz

O 11:35, dnia 2007-03-30 fantomasz napisał(-a):

- po polsku

- po łacinie

- jest mi obojętne

;-)))

Birmi

30.03.2007 09:55

Odpowiedz

O 11:37, dnia 2007-03-30 Baldi napisał(-a):

O 11:35, dnia 2007-03-30 fantomasz napisał(-a):

- po polsku

- po łacinie

- jest mi obojętne

;-)))

baldi

30.03.2007 10:03

Odpowiedz

O 11:55, dnia 2007-03-30 Birmi napisał(-a):

mieszkam w Angli, moj maz (ZZIIIB), przyjechal z diagnoza z kraju ...po lacinie...i nikt nie mial pojecia o czym mowa...

to tak jakby zle swiadczylo albo o edukacji na Wyspach, albo o ignorancji lekarzy, ze nie uzywaja tam laciny.

birmi

30.03.2007 11:25

Odpowiedz

O 12:03, dnia 2007-03-30 Baldi napisał(-a):

O 11:55, dnia 2007-03-30 Birmi napisał(-a):

mieszkam w Angli, moj maz (ZZIIIB), przyjechal z diagnoza z kraju ...po lacinie...i nikt nie mial pojecia o czym mowa...

to tak jakby zle swiadczylo albo o edukacji na Wyspach, albo o ignorancji lekarzy, ze nie uzywaja tam laciny.

Baldi ja nie wiem ..o czym to swiadczy...ja jestem bardzo zadowolona z podejscia lekarzy i personelu do pacjeta, z pozimu medycyny, z tego ze mamy dostep do diagnoztyki wszelakiej...

ja zadnej ignorancji nie zauwazylam...wszystko mozna przetlumaczyc...

i jeszcze jedno...nie wydalismy dotychczas nawet jednego pensa...na leczenie...

mysle raczej...ze sobie glow nie zaprzataja...rzeczami bez znaczenia...

Olka

30.03.2007 18:53

Odpowiedz

O 09:12, dnia 2007-03-28 Baldi napisał(-a):

Co prawda takie rozporządzenie ministerialne wyszło pod koniec zeszłego roku, ale ja dopiero o tym się dowiedziałem - nie ukrywam z pewnym zaskoczeniem, ponieważ NADAL zgłaszają się do mnie osoby, które mają na wypisie napisane "lymphogranulomatosis maligna" i właściwie nie wiedza z czym to się je.

W artykule prasowym, który tego dotyczył pojawiały się głosy ZA (aby pacjent rzeczywiście wiedział na co choruje), jak i PRZECIW - rodziny i lekarze dość niechętnie chcą informować chorego na co rzeczywiście jest chory (ocztwiscie "jak zwykle" wszyscy chca decydowac za pacjenta i sam zainteresowany dowiaduje sie jako ostatni - przypomina to sytuacje, gdy kobieta zdradza swojego mezczyzne, wszyscy o tym wiedza a jeleń o tym fakcie dowie sie na koncu).

Ciekaw jestem Waszych opinii w tym temacie, po godz. 10tej dzisiaj (28-03-2007) ruszy sonda, która także da jakiśtam obraz.

ja osobiscie wolałbym dostać na wypisie\\karcie informacyjnej nazwe choroby w języku ojczystym - na pewno ułatwiłoby mi to szukanie informacji n/t choroby. w sumie dobrym rozwiązaniem mogłoby być pisanie kodów według ICD-10.

Moim zdaniem rozpoznanie powinno byc w języku łacińskim, ponieważ jest to język medyczny który znają lekarze na całym świcie ( a przynajmniej mam taką nadzieję) W przypadku leczenia lub pobytu za granicą, lekarze pomimo bariery językowej znają diagnozę. Informacja na temat leczenia oraz diagnozy powinna byc przekazywana pacjentowi przez lekarza, a nie wyczytana przez pacjenta z karty informacyjnej po wyjściu ze szpitala. To do lekarza należy przekazanie diagnozy i zapoznanie pacjenta z istotą choroby i planowanym leczeniem!