Co prawda takie rozporządzenie ministerialne wyszło pod koniec zeszłego roku, ale ja dopiero o tym się dowiedziałem - nie ukrywam z pewnym zaskoczeniem, ponieważ NADAL zgłaszają się do mnie osoby, które mają na wypisie napisane "lymphogranulomatosis maligna" i właściwie nie wiedza z czym to się je.
W artykule prasowym, który tego dotyczył pojawiały się głosy ZA (aby pacjent rzeczywiście wiedział na co choruje), jak i PRZECIW - rodziny i lekarze dość niechętnie chcą informować chorego na co rzeczywiście jest chory (ocztwiscie "jak zwykle" wszyscy chca decydowac za pacjenta i sam zainteresowany dowiaduje sie jako ostatni - przypomina to sytuacje, gdy kobieta zdradza swojego mezczyzne, wszyscy o tym wiedza a jeleń o tym fakcie dowie sie na koncu).
Ciekaw jestem Waszych opinii w tym temacie, po godz. 10tej dzisiaj (28-03-2007) ruszy sonda, która także da jakiśtam obraz.
ja osobiscie wolałbym dostać na wypisie\\karcie informacyjnej nazwe choroby w języku ojczystym - na pewno ułatwiłoby mi to szukanie informacji n/t choroby. w sumie dobrym rozwiązaniem mogłoby być pisanie kodów według ICD-10.
tak sobie mysle ze zamiast swojskiej ziarnicy wolalabym chorobę Hodgkina, latwiej przetlumaczyc na angielski (a wiekszość publikacji zagranicznych jest w tym jezyku).
moj ojciec-innostraniec jak zauwazyli niektórzy:)))))a ci którzy nie zauważyli pewnie spojrza w ozdrowienców:)))), ktory zrezygnowal ze pracy w polskiej sluzbie zdrowia 15 lat temu i wyjechal z Polandii szukać szcześcia gdzie indziej, spytał kaleczac okrutnie polska mowe, czy to hodgkin czy non-hodgkin, tak samo porozumiewali sie moi lokalni onkolodzy ..."to ta panna z hodgkinem",... moja potencjalna teściowa, tyż lekarz ale tym razem po wieloletnim pobycie w kraju kwitnacej wisni tez poslugiwala sie zwrotem o hodgkinie...
moj wniosek: ziarnica brzmi....dumnie???:)
Hodgkin kosmopolitycznie i zrozumiale
lacina wyszla (w tym przypadku) z powszechnego uzycia
pozdro.m