Ziarnica.pl
← Wróć do działu Przeszczep
Przeszczep

Płodność

Autor: Renia • 26.02.2007 06:27 • 18 odpowiedzi

Renia

26.02.2007 06:27

Odpowiedz

Mam pytanie. Mój mąż miał przeszczep. Czy po autoprzeszczepie jest choć cień szansy na założenie rodziny? czytam wiele i szukam odpowiedzi. powiedzcie.

Zoisyte

26.02.2007 07:02

Odpowiedz

O 07:27, dnia 2007-02-26 Renia napisał(-a):

Mam pytanie. Mój mąż miał przeszczep. Czy po autoprzeszczepie jest choć cień szansy na założenie rodziny? czytam wiele i szukam odpowiedzi. powiedzcie.

Szanse zawsze są, aczkolwiek w tym przypadku są bardzo małe.

Renia

26.02.2007 07:20

Odpowiedz

Szanse zawsze są, aczkolwiek w tym przypadku są bardzo małe.

więc tylko czekać na cud?

Fantomasz

26.02.2007 11:10

Odpowiedz
Wina za to lekarza obciążam, bo to tylko jego wina!
wiem stara się uratować życie ale swoja postawa niszczy drugie, prawda.
Nachodzi mi na myśl jedno pytanie jakim przesłankami się kieruje nie mówiąc o tym pacjentowi?
-dokładnie dlaczego w większości takich przypadków żaden onkolog/hematolog nie mówi o możliwości zamrożenia swojego nasienia przed rozpoczęciem terapii?
czym się kieruję, czy tylko dba o to aby nas z tego wyciągnąć a reszta ich nie obchodzi?
można by tu było dużo pytań postawić ale narzazie na te podstawowe chciałbym uzyskać odpowiedz :>

chociaż zawsze można sobie wmówić ze ta bezpłodność to juz przed leczeniem była, :/

Jeden z pośród większości z nas któremu nie dano tej szansy.
Adrian.

Zoisyte

26.02.2007 11:21

Odpowiedz

O 12:10, dnia 2007-02-26 Fantomasz napisał(-a):

Wina za to lekarza obciążam, bo to tylko jego wina!

wiem stara się uratować życie ale swoja postawa niszczy drugie, prawda.

Nachodzi mi na myśl jedno pytanie jakim przesłankami się kieruje nie mówiąc o tym pacjentowi?

-dokładnie dlaczego w większości takich przypadków żaden onkolog/hematolog nie mówi o możliwości zamrożenia swojego nasienia przed rozpoczęciem terapii?

czym się kieruję, czy tylko dba o to aby nas z tego wyciągnąć a reszta ich nie obchodzi?

można by tu było dużo pytań postawić ale narzazie na te podstawowe chciałbym uzyskać odpowiedz :>

chociaż zawsze można sobie wmówić ze ta bezpłodność to juz przed leczeniem była, :/

Jeden z pośród większości z nas któremu nie dano tej szansy.

Adrian.

Renia

26.02.2007 11:42

Odpowiedz

Też ogromnie żałuję że nam wtedy doktor nic nie poewiedział

Renia

26.02.2007 11:43

Odpowiedz

O 12:42, dnia 2007-02-26 Renia napisał(-a):

Też ogromnie żałuję że nam wtedy doktor nic nie poewiedział

Wtajemniczona

26.02.2007 12:24

Odpowiedz
Mój Mąż także jest po autoprzeszczepie. Nam Pan Doktor hematolog, który już na 100% znał diagnozę powiedział o ryzyku utraty płodności, jednak nie dał nam czasu na zamrożenie nasienia z powodu dużego zaawansowania choroby i realnego zagrożenia życia przez każdą chwilę zwłoki z rozpoczęciem chemioterapii. Mam trochę żalu do pulmonologów, którzy początkowo diagnozowali mojego męża, przypuszczając co mu jest, (miał ogromnego guza w śródpiersiu - hist-pat tylko sprecyzował diagnozę) nie uprzedzili nas o skutkach leczenia i możliwości zamrożenia nasienia. Oni zresztą wogóle bali się rozmawiać z nami o chorobie - zamiast "mąż ma nowotwór" mówili "no, będzie potrzeba chemioterapia".
Oczywiście bardzo chcielibyśmy miec dzieci ale nieporównywalnie bardziej chcialabym aby nidgy więcej Mój Ukochany Mąż już nie chorował, utrata możliwości posaidania wspólnego potomstwa jest dla mnie znikomo małym poświęceniem za Jego zdrowie.

Renia

26.02.2007 13:24

Odpowiedz

Oczywiście bardzo chcielibyśmy miec dzieci ale nieporównywalnie bardziej chcialabym aby nidgy więcej Mój Ukochany Mąż już nie chorował, utrata możliwości posaidania wspólnego potomstwa jest dla mnie znikomo małym poświęceniem za Jego zdrowie.

Jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Sama wolałabym te chemie dostawać niż patrzeć jak Mąż cierpi. Ale jednak dalej będę wierzyć i modlić sie, aby Bóg Wynagrodził mężowi jego cierpienie. Może kiedyś ,jakoś.

Fantomasz

26.02.2007 15:17

Odpowiedz

O 13:24, dnia 2007-02-26 Wtajemniczona napisał(-a):

Mój Mąż także jest po autoprzeszczepie. Nam Pan Doktor hematolog, który już na 100% znał diagnozę powiedział o ryzyku utraty płodności, jednak nie dał nam czasu na zamrożenie nasienia z powodu dużego zaawansowania choroby i realnego zagrożenia życia przez każdą chwilę zwłoki z rozpoczęciem chemioterapii.

Nie rozumiem za bardzo, w której chwili doktor to powiedzial,podczas rozpisania terapii? albo mieszania pierwszej chemi?

cholera jasna toz to dosłownie jeden dzien na

zbadanie, zweryfikowanie, zamrozenie nasienia!

Mam trochę żalu do pulmonologów, którzy początkowo diagnozowali mojego męża, przypuszczając co mu jest, (miał ogromnego guza w śródpiersiu - hist-pat tylko sprecyzował diagnozę) nie uprzedzili nas o skutkach leczenia i możliwości zamrożenia nasienia.

Bo to IMO nalezy do tych, co nas leczą ale faktycznie moralnie kazdy doktor (tu pulmonolog) wiedzac czysto teoretycznie ze pacjeta czeka taka metoda leczenia powinien go uprzedzic.

Tak czy inaczej mial maz wybór, ale nie wykorzystał.

baldi

26.02.2007 15:49

Odpowiedz

O 07:27, dnia 2007-02-26 Renia napisał(-a):

Czy po autoprzeszczepie jest choć cień szansy na założenie rodziny?

ślub sobie mozesz _zawsze_ wziasc ;-) jesli idzie o dzieci tu juz problem jest dosc zlozony.

czytam wiele i szukam odpowiedzi

podziel sie z nami - co czytalas?

ja w sprawie bezplodnosci rozmawialem z trzema lekarzami: moim prowadzacym w stolicy oraz dwoma innymi (nie chemiko-radio-onkologami). pierwszy od zawsze mowil mi, ze jest bardzo-Bardzo-BARDZO niewielka szansa na splodzenie dzieciaka, ale ZAWSZE tez dodawal "ale zebys sie kiedys nie zdziwil". dwaj pozostali mowili wprost, ze nie ma "raczej" zadnych szans na potomstwo.

po przeszczepie NALEZY (choc nikt do niczego nie zmusza) wykonac badanie nasienia (mozna zrobic w panstwowych osrodkach, ktore wydaje mi sie SA FINANSOWANE PRZEZ NFZ lub w prywatnej klinice leczenia nieplodnosci) i jesli wykaze ono azoospermie, no to wlasciwie jest "po ptakach" :/, no ale tak naprawde nalezaloby je powtorzyc jeszcze kiedys (najlepiej po kilku latach) i sprawdzic czy jest cos w tym kierunku lepiej.

a co do mrozenia nasionek, to mam nadzieje, ze ich zwolennicy zdaja sobie sprawe ile kosztuje przechowywanie "mrozonki" w banku oraz pozniejsze uzycie porpzez in vitro ;-)

Wtajemniczona

26.02.2007 17:40

Odpowiedz

cholera jasna toz to dosłownie jeden dzien na

zbadanie, zweryfikowanie, zamrozenie nasienia!

Jak napisałam nie pozwolono nam na ani jeden dzień zwłoki w rozpoczęciu chemioterapii (dgn. chłoniak limfoblastyczny - guz w śródpiersiu powyżej 15cm). Myślałam, że nie muszę być aż tak dosłowna, ale okazuje się, że muszę: w obliczu realnego zagrożenia życia ostatnią rzeczą o której się myśli to odległa przyszłość, potomstwo itp., po za tym przy pierwszym kontakcie z hematologiem traktuje się jego słowa i opinie jako bezapelacyjnie niepodważalne - skoro mówi, że ani jednego dnia zwłoki to tak ma być, no i jeszcze jedno - tak na prawdę to nie dawano mojemu mężowi wielkich szans na pokonanie choroby. Dziś nie rozważamy nawet tego, czy można było wtedy jednak opóźnić trochę leczenie czy nie. Przy wiedzy, jaką teraz posiadamy oraz przy takiej charakterystyce hist-pat (frakcja podziałowa komórek bliska 100%) - wiemy, że nasz lekarz miał wtedy rację.

Tak czy inaczej mial maz wybór, ale nie wykorzystał.

Miał wybór - radykalne leczenie, prawdopodobnie pozbawiające go płodności ale dające nadzieję na zdrowie (w innych funkcjach życiowych) i tę szansę, dzięki Bogu, wykorzystał.

Dorta

26.02.2007 20:40

Odpowiedz

Pisze "mój mąż" a pyta czy po przeszczepie można założy rodzine ,czyto nie rodzina ?.Sprawa dzieci to inna sprawa .

Renia

27.02.2007 06:31

Odpowiedz

O 21:40, dnia 2007-02-26 Dorta napisał(-a):

Pisze "mój mąż" a pyta czy po przeszczepie można założy rodzine ,czyto nie rodzina ?.Sprawa dzieci to inna sprawa .

Ok. już w takim razie się nie odzywam. Zadałam tylko pytanie, a wyszło na to że myśle o sobie a tak nie jest

MĄŻ=RODZINA+ cud(dziecko) kiedyś. i nikt mi tej wiary nie zabierze.

baldi

27.02.2007 14:29

Odpowiedz

O 07:31, dnia 2007-02-27 Renia napisał(-a):

i nikt mi tej wiary nie zabierze.

milej zabawy w plodzeniu potomka :-)

gdyby sie kiedys udalo to daj znac ;-)

Fantomasz

28.02.2007 13:57

Odpowiedz

O 16:49, dnia 2007-02-26 Baldi napisał(-a):

a co do mrozenia nasionek, to mam nadzieje, ze ich zwolennicy zdaja sobie sprawe ile kosztuje przechowywanie "mrozonki" w banku oraz pozniejsze uzycie porpzez in vitro ;-)

jeżeli chodzi o koszty przechowywania to jak mnie pamięć nie myli wahają się w granicy około 200PLN za rok- nie dużo? prawda :-)

a co do użycia = kosztów tegoż to zabiegu nie mam pojęcia…

az tak to sie nie wgłębiałem , bo i po co :/

baldi

28.02.2007 14:23

Odpowiedz

O 14:57, dnia 2007-02-28 Fantomasz napisał(-a):

a co do użycia = kosztów tegoż to zabiegu nie mam pojęcia…

calosc przecietnie zamyka sie w kwocie dwudziestu kolek (piec szescset bodajze pierwsza akcja, ktora przewaznie konczy sie niepowodzeniem, drugie juz jest tansze bo tylko piatke kosztuje, dojazdy do szpitali, wizyty, itd)..

dla jednych to duzo dla innych nie, kwestia miejsca siedzenia (znaczy sie: zarobkow)..

Apodis

01.03.2007 23:54

Odpowiedz

calosc przecietnie zamyka sie w kwocie dwudziestu kolek (piec szescset bodajze pierwsza akcja, ktora przewaznie konczy sie niepowodzeniem, drugie juz jest tansze bo tylko piatke kosztuje, dojazdy do szpitali, wizyty, itd)..

dla jednych to duzo dla innych nie, kwestia miejsca siedzenia (znaczy sie: zarobkow)..

BALDI SPOKOJNIE....zależy w jakiej klinice i czy konieczne jest in vitro...bo na mój gust- niestety nie sprawdziłam tego czy z zamrożonych tez sie da, ale chyba tak -to wystarczy "Sztuczna inseminacja"- przy niepłodności partnera oczywiście., kiedy zona jest płodna...

Nasz lekarz stwierdził,że in vitro to ostateczna wersja.Pożyjemy, zobaczymy, a na pewno wcześniej zbadamy nasienie.

A koszt in-vitro w Katowicach to ok. 10 tysięcy całoś. jestem w temacie bo znajomi próbowali. Ale im nie wyszło i teraz mają cud aniołka adoptowanego...

Apodis

01.03.2007 23:59

Odpowiedz

O 07:31, dnia 2007-02-27 Renia napisał(-a):

O 21:40, dnia 2007-02-26 Dorta napisał(-a):

Pisze "mój mąż" a pyta czy po przeszczepie można założy rodzine ,czyto nie rodzina ?.Sprawa dzieci to inna sprawa .

Ok. już w takim razie się nie odzywam. Zadałam tylko pytanie, a wyszło na to że myśle o sobie a tak nie jest

MĄŻ=RODZINA+ cud(dziecko) kiedyś. i nikt mi tej wiary nie zabierze.

Masz 100% racji, należy wierzyć i miec nadzieję, że się spełnia marzenia o rodzinie.Dziecko to cud wielki, jak się ma swoje to dobrze, ale są tez dzieci które potrzebują miłości, może warto o tym pomyśleć. My pomimo,że mamy córeczkę i zamrozonych "wojowników" tez myślimy, że kiedyś w spokojniejszym czasie chcielibyśmy dac nasza miłość jakiemuś dziecku, które jej bardzo potrzebuje.

Zobaczymy.Najpierw musimy wygrac ze złośnicą ;-)

Ania