Jakoś nie wychodzi mi to leczenie,byłam 5 tygodni temu w szpitalu na ustaleniu nowej chemii,ale nici bo białe krwinki spadły do 2,8 i miałam pobrany szpik do badania,do tej pory cisza,. Miałam czekac na wezwanie i nic ,z tego co się orjętuje to mój szpital bierze udział w strajku.Węzły znowu powywalały,bola mnie stawy,parę razy się przewróciłam na ulicy.Dostałam skierowanie do neurologa ale w mojej okolicy do końca roku nie ma numerków,musze poszperac dalej,Wróciłam do pracy ale po jestem bardzo zmęczona i nie chce mi sie szukac. Nie wiem co dalej robi ,czy czekac cierpliwie. Nawrót stwierdzono w styczniu i do tej pory miałam 2 razy chemie w odstępach 2 miesięcy{w marcu i maju}.Czy zz 1 stopnia jest chorobą która zagraża życiu?