Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Port

Autor: Ola • 06.09.2005 18:52 • 8 odpowiedzi

Ola

06.09.2005 18:52

Odpowiedz

Hej. W niedziele wszczepili mi port do podawania chemii bo żyly mnie bolały. czy ktos wie coś więcej na ten temat? Dla lekarzy było to tak oczywistwe że w zasadzie wiele się nie dowiedziałam. Wiem, ze moze pytam za późno skoro już go mam ale dziwnie się czuje i nie wiem co jest normalne co nie... jakby nie patrzył to jakieś obce kabelki we mnie... I wie ktoś jak jest w trakcie podawania chemii? Boli, nie boli...

fantomasz

06.09.2005 20:31

Odpowiedz

O 20:52, dnia 2005-09-06 Ola napisał(-a):

Hej. W niedziele wszczepili mi port do podawania chemii bo żyly mnie bolały. czy ktos wie coś więcej na ten temat? Dla lekarzy było to tak oczywistwe że w zasadzie wiele się nie dowiedziałam. Wiem, ze moze pytam za późno skoro już go mam ale dziwnie się czuje i nie wiem co jest normalne co nie... jakby nie patrzył to jakieś obce kabelki we mnie... I wie ktoś jak jest w trakcie podawania chemii? Boli, nie boli...

To nie wiesz czy boli czy nie?

Port jest po to zeby zyły nie piekly\paliły sie.

Po prostu "to" poczym sie zygać mi chce leci w wiekszym kalibrze i nie pali w ten sposób żył.

Zdzisia

07.09.2005 11:43

Odpowiedz

O 20:52, dnia 2005-09-06 Ola napisał(-a):

Hej. W niedziele wszczepili mi port do podawania chemii bo żyly mnie bolały. czy ktos wie coś więcej na ten temat? Dla lekarzy było to tak oczywistwe że w zasadzie wiele się nie dowiedziałam. Wiem, ze moze pytam za późno skoro już go mam ale dziwnie się czuje i nie wiem co jest normalne co nie... jakby nie patrzył to jakieś obce kabelki we mnie... I wie ktoś jak jest w trakcie podawania chemii? Boli, nie boli...

Ja również mam świeżo założony port. Założono mi go we czwartek.Równię tak jak ty mam jeszcze dziwne odczucia. W piątek miałam jeż wlewy przez port. Było mimo krótkiego czasu od zabiegu przede wszxystkim swobodniej.Ręce wole i przestały puchnąć od wkuć.

Zoisyte

08.09.2005 11:23

Odpowiedz

O 20:52, dnia 2005-09-06 Ola napisał(-a):

Hej. W niedziele wszczepili mi port do podawania chemii bo żyly mnie bolały. czy ktos wie coś więcej na ten temat? Dla lekarzy było to tak oczywistwe że w zasadzie wiele się nie dowiedziałam. Wiem, ze moze pytam za późno skoro już go mam ale dziwnie się czuje i nie wiem co jest normalne co nie... jakby nie patrzył to jakieś obce kabelki we mnie... I wie ktoś jak jest w trakcie podawania chemii? Boli, nie boli...

Jako doświadczony posiadacz portu się wypowiem :)

(Cicho Baldi :) )

To najlepsza rzecz jaka mogła Wam się przytrafić w leczeniu.

VASCUPORTY to naprawdę genialne urządzonka.

Dzieki "sztucznej żyle", wprowadzonej prosto do seca, można podawać chemię w sposób mniej niszczący układ krwionośny. Przepływność głównej aorty jest wielokrotnie większa niż cienkich żył w rękach czy nogach. Dzięki pełnemu wszczepieniu pod skórę, port jest wygodny w konserwacji :)

Ciężej go uszkodzić czy zanieczyścić.

TYLKO PAMIĘTAJCIE -> RAZ NA MIESIĄC PŁUKANIE.

I zaopatrzcie sie w kilka igieł do portu (chyba G22).

Oprócz tego dobrze nosić ze sobą ulotkę (może macie tą ze mną w roli głównej :) ), bo niektórzy lekarze spoza onkologii nie mają o portach żadnego pojęcia.

Średni czas bezawaryjnej pracy = 2lata.

Choć niektórzy noszą i po 4.

Jakby coś, to zawsze chętnie odpowiem.

Miałem przyjemność przejść szkolenie z używania portu

Ola

08.09.2005 21:22

Odpowiedz

O 13:23, dnia 2005-09-08 Zoisyte napisał(-a):

O 20:52, dnia 2005-09-06 Ola napisał(-a):

Hej. W niedziele wszczepili mi port do podawania chemii bo żyly mnie bolały. czy ktos wie coś więcej na ten temat? Dla lekarzy było to tak oczywistwe że w zasadzie wiele się nie dowiedziałam. Wiem, ze moze pytam za późno skoro już go mam ale dziwnie się czuje i nie wiem co jest normalne co nie... jakby nie patrzył to jakieś obce kabelki we mnie... I wie ktoś jak jest w trakcie podawania chemii? Boli, nie boli...

Jako doświadczony posiadacz portu się wypowiem :)

(Cicho Baldi :) )

To najlepsza rzecz jaka mogła Wam się przytrafić w leczeniu.

VASCUPORTY to naprawdę genialne urządzonka.

Dzieki "sztucznej żyle", wprowadzonej prosto do seca, można podawać chemię w sposób mniej niszczący układ krwionośny. Przepływność głównej aorty jest wielokrotnie większa niż cienkich żył w rękach czy nogach. Dzięki pełnemu wszczepieniu pod skórę, port jest wygodny w konserwacji :)

Ciężej go uszkodzić czy zanieczyścić.

TYLKO PAMIĘTAJCIE -> RAZ NA MIESIĄC PŁUKANIE.

I zaopatrzcie sie w kilka igieł do portu (chyba G22).

Oprócz tego dobrze nosić ze sobą ulotkę (może macie tą ze mną w roli głównej :) ), bo niektórzy lekarze spoza onkologii nie mają o portach żadnego pojęcia.

Średni czas bezawaryjnej pracy = 2lata.

Choć niektórzy noszą i po 4.

Jakby coś, to zawsze chętnie odpowiem.

Miałem przyjemność przejść szkolenie z używania portu

dzieki za informacje. Narazie goi sie ranka po wszczepieniu. W czwartek mam kolejna chemie wiec zobaczymy jak malenstwo się sprawuje. Na razie nie bardzo moge lezec na lewym boku i to jest odrobine meczące. Podejrzewam że to z powodu nacięcia skory, szwow, rana po zabiegu itp. .. mam nadzieję. Z lezeniem na prawym boku tez jest problem bo za każdym razem jak sie położę to mnie z lewej strony zęby bolą... śmieszne ale prawdziwe - myslicie że port może gdzieś coś uciskać?

Zoisyte - jakto mieć ze sobą igły? Myślisz że mogą w szpitalu GDZIE MI ZAKLADALI PORT nie posiadać specjalnych igiel? Gdzie je kupic? Ile kosztują?

I 2-4 lat noszenia portu... mam nadzieję że mi go za miesiąć, max 1,5 wyjma ;) bo jeszcze dwie chemie i potem ewentualnie radio... a moze sobie zostawić ;-) w końcu maleństwo nie jest takie tanie ;-) Pozdrawiam.

baldi

08.09.2005 21:48

Odpowiedz

O 23:22, dnia 2005-09-08 Ola napisał(-a):

I 2-4 lat noszenia portu... mam nadzieję że mi go za miesiąć, max 1,5 wyjma ;) bo jeszcze dwie chemie i potem ewentualnie radio...

ja nosiłem dwa lata. warto go nosić przynajmniej rok, półtorej po zakończonym leczeniu i płukać go (ja nie miałem warunków - musialbym do Olsztyna jezdzic, wiec nie plukalem) co 3-4 tygodnie. w przypadku nawrotu wczesnego BARDZO moze sie przydac.

a moze sobie zostawić ;-)

Zostawiac go nie ma sensu. IMO ze wzgledu na awaryjnosc i amortyzacje tego typu sprzetu.

Asica

08.09.2005 21:52

Odpowiedz

O 13:23, dnia 2005-09-08 Zoisyte napisał(-a):

(Cicho Baldi :) )

Kto sie lubi, ten sie czubi? ;)

Dobra to bylo :) udalo Ci sie Szwagier :>

Zoisyte

09.09.2005 08:42

Odpowiedz

O 23:22, dnia 2005-09-08 Ola napisał(-a):

Zoisyte - jakto mieć ze sobą igły? Myślisz że mogą w szpitalu GDZIE MI ZAKLADALI PORT nie posiadać specjalnych igiel? Gdzie je kupic? Ile kosztują?

Igiełki nie są drogie, chyba ok. 30zł za sztukę.

A już tłumaczę po co.

Poza oddziałami związanymi z onkologią nie ma ich w szpitalach.

Trafisz (odpukać) po roku leczenia gdzieś i mogą Ci wtedy podać np. kroplówkę prze port. Po co kłuć się motylkami skoro mamy gotowy interface.

Monika

10.09.2005 11:37

Odpowiedz

O 13:23, dnia 2005-09-08 Zoisyte napisał(-a):

O 20:52, dnia 2005-09-06 Ola napisał(-a):

VASCUPORTY to naprawdę genialne urządzonka.

Owszem bardzo fajnie, że nie muszę być kłuta za każdym razem, ale co do "nie boli" mam inne doświadczenia.

Miałam podane dwie chemie ICE, niestety odczuwam ból gdy lecą niektóre środki, także płyny zawierające potas.

Boli miejsce wokół ceramicznej wkładki nawet jeszcze kilka dni po chemii.

Teoretycznie nie powinno nic wyciekać, a jeśli?

W tej chwili lekarz powiedział, że jestem nadwrażliwa.