ewolak
02.12.2006 16:11
Witam wszystkich. 7 kwiecień 2006 rok to dzień, w którym w jednej sekundzie zawaliło sie moje życie. Od tego czasu śledziłam te stronę, ale nie miałam odwagi sama się odezwać.Z resztą kilka razy zamykłam te strone z płaczem bo doczytałam sie jakiś dołujących rzeczy. Ale udało sie też znaleźć podnoszące na duchu teksty. Mam 30 lat, o chorobie dowiedziałam sie przez przypadek, poszłam do lekarza po tabletki na alergię i wspomniałam o męczącym od miesiąca kaszlu oraz o pojawiającym sie bólu po wypiciu alkoholu w okolicach klatki piersiowej. Poza tym rok wczesniej pojawiły sie na skórze swędzące zmiany. Wtedy leczyło mnie kilku lekarz ale żaden nie wpadł że to objaw ziarnicy. nigdy nie miałam gorączki, częściej sie męczyłam, ale zwalałam to na pracę. Po wstepnej diagnozie wszystko potoczyło się bardzo szybko. Na Szamarzewskiego w Poznaniu tomograf, OB 50, potem mediastinoskopia i wynik: Ziarnica złośliwa, typ: sclerosis nodularis s1, stopień 2A. Szok. Ale nie załamałam się.Na Łąkowej (oddzial chemioterapii)znalazłam sie 11 maja. Trepanobiopsja szpiku, wszystko ok. A więc... podajemy chemię. 6 kursów BEAcoPP. Każdy kurs 3 dni, potem podanie leku w siódmym dniu, drugi kurs za 2 tygodnie, itd. Chemie zniosłam dobrze, wyszły mi włosy, ale nie wymiotowałam ani razu, męczyły mnie tylko zaparcia. dodam że przez cały ten czas brałam encorton i to mimo tego że paskudztwo dodawało mi sił. 7 września zakończyłam chemiotarapię. tomograf. poprawa 50%%:"... aktualnie pakiety węzło chłonnych w przestrzeni zamostkowej i przy prawej ścianie aorty wstepującej osiągają śr. 30 mm. Powiększony węzeł chłonny przy lewej ścianie łuku aorty o śr. 22 mm, pakiet węzło chłonnych przytchawiczych dolnych prawych o śr. 24 mm..." Radioterapia na Garbarach od 9.10. Leczenie fotonami 6 MV, 36 Gy/T. Zniosłam gorzej, spadały leukocyty, psychicznie kiepsko, bolał przełyk, ale ze skórą się nic nie działo.Teraz jestem w domu, w poniedziałek jade na tomograf, to będzie chwila prawdy! bardzo sie bije, ale mam ogromny zapas sil, nie wiem skąd je biorę. Mam w domu sliczna córeczkę, ma 3 latka, i to jest chyba mój sens życia. Od lutego chciałabym wrócic do pracy, jeśli zdrowie pozwoli. Boje się jak pewnie kazdy z Was, ale wszystkim powiem,że jest jedna dobra strona choroby, jakiejkolwiek, doceniam życie, miłość, szanuje zdrowie i ciesze się każdym dniem. Głowa do góry!