Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

POZNAŃ i leczenie

Autor: EMA • 28.10.2006 21:55 • 14 odpowiedzi

EMA

28.10.2006 21:55

Odpowiedz
Cześć!

Może będzie to mały off topic ale musze napisać tutaj bo widze ze wasza stronka jest bardzo popularna... moja mama ma białaczke ostrą szpikową typu M0 - mam pytanie do wszystkich znających ośrodki w poznaniu, co jest lepsze:

Szpital na Szkolnej

czy na Szpitalnej/Szamarzewskiego?

A może polecicie inny ośrodek w kraju? Niestety Katowice odpadaja bo nie ma miejsc... Pytanie kieruje do wszystkich leczacych sie na oddzialach hematologii. Niewazne czy to ziarnica, bialaczka, chloniak... Chodzi mi ogolnie o stosunek lekarzy do pacjenta, skuteczne leczenie... itp

Będe wdzięczna za wszelkie spostrzeżenia dotyczące leczenia nowotworow krwi w stolicy wielkopolski.

W zasadzie to i białaczka i ziarnica jest chorobą hematologiczna wiec mysle ze wielkiego off-top'a jednak nie zrobilam. Niestety stwierdzam ze nie ma zadnego forum o bialaczkach ktore by dorownywalo waszemu... oczywiscie bardzo fajnie ze macie taka popularnosc tylko chorzy na bialaczki nie maja gdzie znalezc pomocy... co prawda jest forum www.leukemia.mastineum.pl ale tam na odpowiedz próżno czekać bo poprostu jest za malo uzytkownikow. Fajnie by bylo gdyby wasza stronę rozszerzyc i zrobic ogolna strone o nowotworach krwi. Co Wy na to?

pozdro

GREY

08.11.2006 08:25

Odpowiedz

O 23:55, dnia 2006-10-28 EMA napisał(-a):

Cześć!

Może będzie to mały off topic ale musze napisać tutaj bo widze ze wasza stronka jest bardzo popularna... moja mama ma białaczke ostrą szpikową typu M0 - mam pytanie do wszystkich znających ośrodki w poznaniu, co jest lepsze:

Szpital na Szkolnej

czy na Szpitalnej/Szamarzewskiego?

A może polecicie inny ośrodek w kraju? Niestety Katowice odpadaja bo nie ma miejsc... Pytanie kieruje do wszystkich leczacych sie na oddzialach hematologii. Niewazne czy to ziarnica, bialaczka, chloniak... Chodzi mi ogolnie o stosunek lekarzy do pacjenta, skuteczne leczenie... itp

Będe wdzięczna za wszelkie spostrzeżenia dotyczące leczenia nowotworow krwi w stolicy wielkopolski.

W zasadzie to i białaczka i ziarnica jest chorobą hematologiczna wiec mysle ze wielkiego off-top'a jednak nie zrobilam. Niestety stwierdzam ze nie ma zadnego forum o bialaczkach ktore by dorownywalo waszemu... oczywiscie bardzo fajnie ze macie taka popularnosc tylko chorzy na bialaczki nie maja gdzie znalezc pomocy... co prawda jest forum www.leukemia.mastineum.pl ale tam na odpowiedz próżno czekać bo poprostu jest za malo uzytkownikow. Fajnie by bylo gdyby wasza stronę rozszerzyc i zrobic ogolna strone o nowotworach krwi. Co Wy na to?

pozdro

Czesc EMA

NIe jestem pewien ale te oba szpitale na Szkolnej i Samazewskiego to chyba jest ten sam zaklad. Na Samazewskiego spotkasz swietnych specjalistow, naprawde dobrzy i mili lekarze a takze komfortowe warunki dla pacjenta. Klinika zostala wyremontowna w tym roku. Obsluga, pielegniarki, lekarze na najwyzszym poziomie.

pozdrawiam

aniarg

08.11.2006 16:51

Odpowiedz
Jeśli chodzi o skutecznośc lekarzy to moim zdaniem (podkreslam moim) skuteczni, mnie w każdym razie dobrze zdiagnozowali i wyleczyli (zz IVa). Co do reszty nie zgadzam sie z przedmówcą. Pielęgniarki opryskliwe i nieprzyjemne,(oprócz jednej !!!!), lekarze tacy sobie jeśli chodzi o kontakt (raczej na gorszą stronę tendencja niz na lepszą).Były wyjątki, ale to powinno chyba być odwrtonie. Niestety...
Warunki mogą być, ale ja się tam leczyłam przed remontem i to co mi się nie podobało to pokoje 4 osobowe i mieszanie na salach ludzi, którzy byli umierajacy z tymi, którzy byli tylko na 3 dniowej chemii a ich stan zdrowia stanowczo się polepszał. To nie działało dobrze na psyche. Może teraz to się zmieniło, nie wiem.
To są moje odczucia, mogą one być nie obiektywne.

aniarg

08.11.2006 16:53

Odpowiedz
To był opis Samarzewskiego, sorry

GREY

09.11.2006 10:02

Odpowiedz

Po remoncie klinika wyglada 100 razy lepiej niż szpital w Lesnej Górze. Moze Aniarg masz jakies zle odczucia ale ja mam jako tako pozytywne o ile mozna miec takie ze szpitala. Lekarze sa naprawde mili i zaamngazowani a przede wszystkim potrafia wyciagnac czlowieka np. z IV. Pielegniarki tez sa wporzadku napewno w 80%. Sale sa 3 i 2 osobowe a co do ludzi umierajacych, nie spotkalem takich. Od tego sa przeciez hospicja i oddzialy paliatywne.

Ciesz sie Aniarg, ze wyzdrowialas i ktos poswiecil na to duzo pracy energii i serca. Nie narzekaj prosze cie. Zupelnie nie rozumiem twojej postawy.

O 17:51, dnia 2006-11-08 aniarg napisał(-a):

Jeśli chodzi o skutecznośc lekarzy to moim zdaniem (podkreslam moim) skuteczni, mnie w każdym razie dobrze zdiagnozowali i wyleczyli (zz IVa). Co do reszty nie zgadzam sie z przedmówcą. Pielęgniarki opryskliwe i nieprzyjemne,(oprócz jednej !!!!), lekarze tacy sobie jeśli chodzi o kontakt (raczej na gorszą stronę tendencja niz na lepszą).Były wyjątki, ale to powinno chyba być odwrtonie. Niestety...

Warunki mogą być, ale ja się tam leczyłam przed remontem i to co mi się nie podobało to pokoje 4 osobowe i mieszanie na salach ludzi, którzy byli umierajacy z tymi, którzy byli tylko na 3 dniowej chemii a ich stan zdrowia stanowczo się polepszał. To nie działało dobrze na psyche. Może teraz to się zmieniło, nie wiem.

To są moje odczucia, mogą one być nie obiektywne.

joanna

09.11.2006 10:55

Odpowiedz

O 11:02, dnia 2006-11-09 GREY napisał(-a):

Ciesz sie Aniarg, ze wyzdrowialas i ktos poswiecil na to duzo pracy energii i serca. Nie narzekaj prosze cie. Zupelnie nie rozumiem twojej postawy.

Ależ Aniarg nie narzeka. Sama napisała, że to są jej odczucia.

Ja Poznań znam tylko z radioterapii (Garbary). A na odchodnym usłyszałam od lekarki "nie miałam tak kłopotliwej pacjentki". Do dzis nie wiem, na czym ten kłopot polegał, przypuszczam, że zadawałam za dużo pytań.

Asica

09.11.2006 19:25

Odpowiedz

O 11:55, dnia 2006-11-09 joanna napisał(-a):

Ja Poznań znam tylko z radioterapii (Garbary). A na odchodnym usłyszałam od lekarki "nie miałam tak kłopotliwej pacjentki". Do dzis nie wiem, na czym ten kłopot polegał, przypuszczam, że zadawałam za dużo pytań.

Ja pewnego razu otrzymalam od swojej prowadzacej(chemioterapia) propozycję zajecia jej miejsca/fotela i przyjmowania chorych

joanna

09.11.2006 22:09

Odpowiedz

O 20:25, dnia 2006-11-09 Asica napisał(-a):

Wniosek: "Lekarze nie lubia CHYBA jak pacjent za duzo wie i zadaje za duzo pytan" ;>

Moja hematolożka na ostatniej kontrolnej wizycie,powiedziała: "proszę nie uczyć sie medycyny przez internet".

baldi

09.11.2006 22:55

Odpowiedz

znaczy sie strona nie ma sensu..

Zoisyte

10.11.2006 07:20

Odpowiedz

O 23:09, dnia 2006-11-09 joanna napisał(-a):

O 20:25, dnia 2006-11-09 Asica napisał(-a):

Wniosek: "Lekarze nie lubia CHYBA jak pacjent za duzo wie i zadaje za duzo pytan" ;>

Moja hematolożka na ostatniej kontrolnej wizycie,powiedziała: "proszę nie uczyć sie medycyny przez internet".

Parafrazując znane powiedzenie:

"Pacjent względem lekarza powinien mieć wygląd lichy i durnowaty" :)

A co ja mam powiedzieć??

Posiadając wiedzę teoretyczną mogłem być bardzo niewygodnym pacjentem, ale trafiłem na ekipę lekarzy, którzy swoją wiedzą i doświadczeniami chcieli się podzielić, przez co w trakcie leczenia dowiedziałem się tyle o ZZ że powinienem pójść robić doktorat :)

Wszystko zależy od lekarza. Są tacy, którym się wydaje że osiągnęli "poziom boskości" i pacjent nie ma nic do powiedzenia. A na drugim końcu skali są tacy lekarze (np. moja doktor), którzy traktują pacjentów jak równych sobie, odpowiedzą na każde pytanie i nie boją się odopowiedzialności za swoje słowa.

Moja doktor konsultując leczenie potrafi powiedzieć pacjentowi co zrobiono źle do tej pory. Nie boi się krytykować działania innych i zawsze służy poradą dla znerwicowanych pacjentów :)

Dlatego wczoraj udało się jej ponownie zmotywować mężą Apodis :)

aniarg

10.11.2006 12:25

Odpowiedz

O 11:02, dnia 2006-11-09 GREY napisał(-a):

Sale sa 3 i 2 osobowe a co do ludzi umierajacych, nie spotkalem takich. Od tego sa przeciez hospicja i oddzialy paliatywne.

No widzisz to masz szczęście , ja spotkałam na 6 chemii 3 razy osoby umierające, którym dawano już tylko morfinę, 2 razy mi się zdażyło że takie osoby , ściagały sobie pampersy, i robiły w łózko albo na podłogę. Wyobraź sobie wytrzymywać to po chemii kiedy jest ci tak niedobrze, że powstrzymujesz się od wymiotowania.

Ciesz sie Aniarg, ze wyzdrowialas i ktos poswiecil na to duzo pracy energii i serca. Nie narzekaj prosze cie. Zupelnie nie rozumiem twojej postawy.

Energii tak, serca nie.

Nie narzekam tylko pisze jak było.

Napisałam, że lekarze wyciagnęli mnie z IV. I za to ich cenię, ale sposób podejścia do pacjenta również do mnie, był żenujący. O moim stanie zdrowia zawsze mówili w przelocie miedzy jedną sprawą a drugą, na korytarzu. Kiedy dowiedziałam się, że mam IV stopień to lekarz do mnie przyszedł i powiedziała, że nie tak od razu pójdę do piachu (uważasz to za normalne????) , inny lekarz wpadł kiedys na salę po zakończeniu leczenia i powiedział " a pani tak się nie cieszy że już koniec leczenia bo pani to się na przeszczep kwalifikuje - dodam że żadnego przeszczepu potem nie było) i tym podobne.

Pielęgniarki burczały na nas, były niezadowolone,że musiały przyjść wymieniać kroplówki - mówiły, że mamy poczekać aż wszystkim w pokoju się skończą kroplówki a potem dzwonić po nie, albo, że jak mamy siłę iść do ubikacji to czemu nie mamy siły przyjśc do nich do dyżurki żeby wymienić kroplówkę itd, itd

Jeśli uważasz, że to wszytko jest normalne to masz fajnie. Ja nie uważam, że tak to powinno wyglądać. Napisałam, były wyjatki, ale to powinna być reguła a nie wyjątki prawda??????

groszek

10.11.2006 20:19

Odpowiedz

O 23:55, dnia 2006-10-28 EMA napisał(-a):

Szpital na Szkolnej

czy na Szpitalnej/Szamarzewskiego?

Hej chciałam powiedzieć tylko tyle,że leczyłam się na Szamarzewskiego i jestem bardzo zadowolona.Po pierwsze diagnoza była natychmiastowa(IV B) a leczenie przyniosło efekty,bo od roku jestem w remisji.Ostatnio zajmowano się mną podczas badań kontrolnych na oddziale transplantologii szpiku(III piętro).Jestem zachwycona,ponieważ zrobiono mi wszystkie niezbędne badania(ktoś powiedziałby,że to naturalne).Wszystko jest ok.,ale na wszelki wypadek lekarze postanowili zbadać mój szpik pod kątem choroby reumatologicznej(moja druga choroba po ziarnicy,która po chemii wyciszyła się),aby mieć pewność,że wszystko jest dobrze.Myślę,że ten oddział jest bardzo trafiony ! Pozdrawiam.

GREY

05.12.2006 10:56

Odpowiedz

O 13:25, dnia 2006-11-10 aniarg napisał(-a):

O 11:02, dnia 2006-11-09 GREY napisał(-a):

Sale sa 3 i 2 osobowe a co do ludzi umierajacych, nie spotkalem takich. Od tego sa przeciez hospicja i oddzialy paliatywne.

No widzisz to masz szczęście , ja spotkałam na 6 chemii 3 razy osoby umierające, którym dawano już tylko morfinę, 2 razy mi się zdażyło że takie osoby , ściagały sobie pampersy, i robiły w łózko albo na podłogę. Wyobraź sobie wytrzymywać to po chemii kiedy jest ci tak niedobrze, że powstrzymujesz się od wymiotowania.

Ciesz sie Aniarg, ze wyzdrowialas i ktos poswiecil na to duzo pracy energii i serca. Nie narzekaj prosze cie. Zupelnie nie rozumiem twojej postawy.

Energii tak, serca nie.

Nie narzekam tylko pisze jak było.

Napisałam, że lekarze wyciagnęli mnie z IV. I za to ich cenię, ale sposób podejścia do pacjenta również do mnie, był żenujący. O moim stanie zdrowia zawsze mówili w przelocie miedzy jedną sprawą a drugą, na korytarzu. Kiedy dowiedziałam się, że mam IV stopień to lekarz do mnie przyszedł i powiedziała, że nie tak od razu pójdę do piachu (uważasz to za normalne????) , inny lekarz wpadł kiedys na salę po zakończeniu leczenia i powiedział " a pani tak się nie cieszy że już koniec leczenia bo pani to się na przeszczep kwalifikuje - dodam że żadnego przeszczepu potem nie było) i tym podobne.

Pielęgniarki burczały na nas, były niezadowolone,że musiały przyjść wymieniać kroplówki - mówiły, że mamy poczekać aż wszystkim w pokoju się skończą kroplówki a potem dzwonić po nie, albo, że jak mamy siłę iść do ubikacji to czemu nie mamy siły przyjśc do nich do dyżurki żeby wymienić kroplówkę itd, itd

Jeśli uważasz, że to wszytko jest normalne to masz fajnie. Ja nie uważam, że tak to powinno wyglądać. Napisałam, były wyjatki, ale to powinna być reguła a nie wyjątki prawda??????

Hej Ania

To ze lekaze mowili o twoim stanie zdrowia w przelocie fajne nie jest ale zrozum, ze oni maja naprawde duzo pacjentow i spraw na glowie, trzeba to zrozumiec. Co do pielegniarek to sa mile, napewno wiecej niz jedna. Moze 2-3 sa niedelikatne. Z tym "piachem" - ok lekka przesada ale wolalbym, zeby mi tak lekarz powiedzial niz np. "pana szanse na przezycie sa procentowo....", choc nigdy tak zaden mi nie powiedzial i chwala im za to. Przynajmniej ten lekarz mial dowcip. Co do przeszczepu. Wiesz ze te choroby sa nieprzewidywalne i dzis sie kwalifikujesz jutro nie. Ciesz sie zdrowiem. Wiem niestety jak to jest jak ci choroba podcina skrzydla w tak mlodym wieku...

pozdrawiam Cie cieplo

jojo

10.12.2006 21:00

Odpowiedz

O 23:55, dnia 2006-10-28 EMA napisał(-a):

Cześć!

Może będzie to mały off topic ale musze napisać tutaj bo widze ze wasza stronka jest bardzo popularna... moja mama ma białaczke ostrą szpikową typu M0 - mam pytanie do wszystkich znających ośrodki w poznaniu, co jest lepsze:

Szpital na Szkolnej

czy na Szpitalnej/Szamarzewskiego?

A może polecicie inny ośrodek w kraju? Niestety Katowice odpadaja bo nie ma miejsc... Pytanie kieruje do wszystkich leczacych sie na oddzialach hematologii. Niewazne czy to ziarnica, bialaczka, chloniak... Chodzi mi ogolnie o stosunek lekarzy do pacjenta, skuteczne leczenie... itp

Będe wdzięczna za wszelkie spostrzeżenia dotyczące leczenia nowotworow krwi w stolicy wielkopolski.

W zasadzie to i białaczka i ziarnica jest chorobą hematologiczna wiec mysle ze wielkiego off-top'a jednak nie zrobilam. Niestety stwierdzam ze nie ma zadnego forum o bialaczkach ktore by dorownywalo waszemu... oczywiscie bardzo fajnie ze macie taka popularnosc tylko chorzy na bialaczki nie maja gdzie znalezc pomocy... co prawda jest forum www.leukemia.mastineum.pl ale tam na odpowiedz próżno czekać bo poprostu jest za malo uzytkownikow. Fajnie by bylo gdyby wasza stronę rozszerzyc i zrobic ogolna strone o nowotworach krwi. Co Wy na to?

pozdro

hejka W 2002-2003 miałam okazje >zahotelować< sie na szamarzewskiego z powodu ZZ.Z wykształcenia jestem lekarzem i dzieki ziarniaczkowi mogłam zobaczyć jak to jest z innego miejsca siedzenia

No cóz każdy ma inne odczucia...sam widok kliniki(i przypomnienie wlewu cytostatyków )powoduje że rosnie mi w gardle...

-warunki- całkiem na plus- w czasie staży pracowałam w zdecydowanie brudniejszych i bardziej smierdzacych miejscach.Jest czysto estetycznie.Co do personelu-lekarze-nie miałam problemów ze zdobyciem od nich informacji na temat przebiegu choroby,leczona byłam zgodnie z przyjętymi standartami-ale rzeczywiście brakowało im serca i czasu na każdego pacjenta.Jesli chodzi o pielegniarki-poniżej krytyki!!!!! Po za 2 lub 3 paniami które były miłe i chętne do pomocy, pozostałe to swięte krowy, które plotkowały w socialnym,chodzily z minami ludzi zesłanych na ciezkie roboty.ciezko było je doprosic o cokolwiek-np-przepłukanie wenflonu po wlewe chemii- nie kwapiły sie do pielegnacji obożnie chorych pacjentów z którymi leżałam na sali, zrzucając to na barki współtowarzyszy niedoli.

Ale zdiagnozowano i wyleczono mnie-to chyba najlepsza rekomendacja pozdrwaiam

aniarg

12.12.2006 10:31

Odpowiedz

pozdro

hejka W 2002-2003 miałam okazje >zahotelować< sie na szamarzewskiego z powodu ZZ.Z wykształcenia jestem lekarzem i dzieki ziarniaczkowi mogłam zobaczyć jak to jest z innego miejsca siedzenia

No cóz każdy ma inne odczucia...sam widok kliniki(i przypomnienie wlewu cytostatyków )powoduje że rosnie mi w gardle...

-warunki- całkiem na plus- w czasie staży pracowałam w zdecydowanie brudniejszych i bardziej smierdzacych miejscach.Jest czysto estetycznie.Co do personelu-lekarze-nie miałam problemów ze zdobyciem od nich informacji na temat przebiegu choroby,leczona byłam zgodnie z przyjętymi standartami-ale rzeczywiście brakowało im serca i czasu na każdego pacjenta.Jesli chodzi o pielegniarki-poniżej krytyki!!!!! Po za 2 lub 3 paniami które były miłe i chętne do pomocy, pozostałe to swięte krowy, które plotkowały w socialnym,chodzily z minami ludzi zesłanych na ciezkie roboty.ciezko było je doprosic o cokolwiek-np-przepłukanie wenflonu po wlewe chemii- nie kwapiły sie do pielegnacji obożnie chorych pacjentów z którymi leżałam na sali, zrzucając to na barki współtowarzyszy niedoli.

Ale zdiagnozowano i wyleczono mnie-to chyba najlepsza rekomendacja pozdrwaiam

dokładnie mam te same odczucia i uwagi. Szczególnie dotyczące pielęgniarek.