Witajcie. Wczoraj wieczorem dowiedziałam sie że....jestem w ciąży, własnie mija 2 lata od zakończenia mojego leczenia.Leczona byłam 12 kursów CHOP, następnie ABVD(bodajże 16 wlewów) a kiedy okazało sie że nic więcej dobrego sie nie dzieje w kierunku zrowienia, przeszłam jeszcze szptalną ICE (z małymi przerwami-zeszło sie na 11 miesiacach)i coś tam jeszcze-przepraszam ale jakoś na siłe wyrzuciłam ten okres z pamięci , stadium NS III z zajęciem węzłów chłonnych po obu stronach przpony oraz stwierdzono guzowato powiększone jajniki jak i guz w śródpiersiu 6.5cm na 4,5cm.
Do sedna- normalnie bardzo bym sie cieszyła-ale co jest dla mnie duzym zaskoczeniem-strach okazał sie sliniejszy, od wczoraj nie mogę pozbierac sie do kupy, boje sie co sie stanie jak mnie miałoby zabraknąć, a mam już córeczkę.Dopiero wybieram sie do "swojego" onkologa jak i ginekologa.
Jest któraś z Was-co przeszła przez ciąże i nie miała nawrotu??
Pozdrawiam!
w poniedzialek bylam na kontroli u swojej onkolożki, na wejsciu spytala mnie czy zaczelam sie juz rozmnazac (???!!!) lub mam zamiar w najblizszym czasie:)
pytała, bo wiekszość z ostatnio ozdrowiałych dziewczyn pozachodzila w ciaze w okresie 2-4 miesiecy od zakonczenia chemii:)))) dziewczyny cale i zdrowe przeszly ciaze, poprzysylaly zdjecia dziedziców i dziedziczek....
sama mam pietra bo jestem po IVB (16 miesiecy po leczeniu ABVD i BEACOPP eskalowany), ale uslyszalam ze nie ma zadnych przeciwskazan do ciazy, baaa w razie problemow z plodnoscia mozna bez cisnienia zaczac leczenie hormonalne.
wiec droga B.Lagunko (chyba znamy sie z innego forum o chemioterapii:))), nie stresuj sie niepotrzebnie, odpoczywaj i ciesz sie z tego co sie wydarzylo..
Ja w kazdym razie serdecznie Ci gratuluje!
pozdr.m.