Ziarnica.pl
← Wróć do działu Chemioterapia
Chemioterapia

vascu porty| niech walczą wszyscy

Autor: Fantomasz • 12.10.2006 21:03 • 18 odpowiedzi

Fantomasz

12.10.2006 21:03

Odpowiedz
To mój apel do wszystkich przed diagnoza, a dokładnie dla tych wszystkich przed chemioterapią ABVD i do tych w trakcie tez.
Już tłumacze:)
Prosić lekarza!, Dopytywać się ciągle!, Wymuszać! Żeby zakładali vascu porty.
Oczywiście to tylko dla tych odważnych, którzy będą chcieli ;-)APEL
Czasami bywa tak ze w niektórych ośrodkach nie ma takich udogodnien :(
ale jak są warto zapytac, prawda?

121277

13.10.2006 11:24

Odpowiedz

O 23:03, dnia 2006-10-12 Fantomasz napisał(-a):

To mój apel do wszystkich przed diagnoza, a dokładnie dla tych wszystkich przed chemioterapią ABVD i do tych w trakcie tez.

Już tłumacze:)

Prosić lekarza!, Dopytywać się ciągle!, Wymuszać! Żeby zakładali vascu porty.

Oczywiście to tylko dla tych odważnych, którzy będą chcieli ;-)APEL

Czasami bywa tak ze w niektórych ośrodkach nie ma takich udogodnien :(

ale jak są warto zapytac, prawda?

Popieram. Lekarze sami nie dadza jak się nie wytupie. A warto!

Johana

13.10.2006 13:02

Odpowiedz

O 23:03, dnia 2006-10-12 Fantomasz napisał(-a):

To mój apel do wszystkich przed diagnoza, a dokładnie dla tych wszystkich przed chemioterapią ABVD i do tych w trakcie tez.

Już tłumacze:)

Prosić lekarza!, Dopytywać się ciągle!, Wymuszać! Żeby zakładali vascu porty.

Oczywiście to tylko dla tych odważnych, którzy będą chcieli ;-)APEL

Czasami bywa tak ze w niektórych ośrodkach nie ma takich udogodnien :(

ale jak są warto zapytac, prawda?

Zgadzam się w 100%, nawet w 200%

PROSIĆ, DOPYTYWAĆ,WYMUSZAĆ !!!

Ja niestety nie miałam założonego portu. Patrząc z perspektywy czasu, wiem, że gdybym nalegała i stanowczo powiedziała, że chcę - z pewnością bym miała. Gdybym musiała stanąć następny raz do walki (oby nie) zdecydowanie na "dzień dobry" proszę o vascu port. Mnie osobiście, oszczędziłoby to niepotrzebnego stresu przed każdym wkłuciem oraz powikłań podczas dożylnego podawania cytostatyków- jakimi są pękające naczynia krwionośne i wynaczynienia leku do otaczających tkanek.

Tak na marginesie- mój rekord wkłuć to 12 razy.

Magda

13.10.2006 14:12

Odpowiedz
Jestem w trakcie ABVD, 4 wlew mnie niebawem czeka. O vascuport spytałam na pierwszej wizycie, jeszcze przed chemią. Niestety usłyszałam, że jest wielka kolejka oczekujących, którzy ich naprawdę potrzebują, bo inaczej się nie da im podac leków (chemii). Jeśli by u mnie nie można było podać inaczej to oczywiście też dostanę port (wiem, że bym się chyba załamała, gdybym np. przed 10 wlewem nagle musiała mieć to zakładane, ale co zrobić...).
Dr wyjaśniła też, że jest wiele "przeciw" - m.in. czas na jaki zakładają to urządzenie, przepłukiwania, zakażenia itp.
3 wlewy poleciały sprawnie, żadnych wylewów, pęknięć, przekłuwań w inne miejsce. Ten taki lek w sreberku (wolę nazwy nie pisac, bo coś pomylę) mam rozcieńczany w 100 ml i leci albo sam, albo panie zakładają pompę, by szybciej leciał (dobrze, że zakłądają pompę???bo się nie znam...). Czy moje żyły naprawdę się tak straszliwie zniszczą i to tak mojemu zdrowiu zaszkodzi??? Pytam poważnie, bo nie wiem... Widzę w pokoju podań, że prawie wszyscy dostają przez welflon, nawet kilka lat (oczywiście nie z ZZ). Moje pytanie do Was: jeśli wszystko leci sprawnie to powinnam "naciskać" na port???? Acha, a te bóle żył, o których piszecie, to pojawiają się odrazu, czy np. po latach??? Bo mnie nie bolą jak narazie.
Wyjaśnijcie mi to proszę, bo jak narazie to ja nie mam argumentów w tym "naciskaniu i proszeniu" o port...

Pozdrawiam

P.S. Kiedyś Baldi zarzuciłeś mi gołosłowność, to Jarek napisał, że w CO-I każdemu zakładają port, a nie zakładają każdemu. Link do wątku: http://www.ziarnica.pl/index.php?tekst=forum&idforum=1&akcja=showthread&num=9067

Magda

13.10.2006 14:13

Odpowiedz
Sorry, lek mam rozcieńczony oczywiście w 1000 ml :)
Magda

121277

13.10.2006 14:22

Odpowiedz
Miska też na razie nic nie bolało. Schody zaczęły się po 4 chemii. Owszem, żyły sie niszczą, robią się zwapnienia i zrosty, żyły tracą elastyczność. Po kilkunastu/kilkudzisięciulatach to może byc bardzo poważny problem- zapalenia żył i inne ich schorzenia, naprawde poważne.
Trzeba rozważyć za i przeciw, ja osobiście myslę, że nawet comiesięcznepłukania portu, blizna i neiwygody są warte komfortu, jaki sie ma zapewniony podczas wlewów i chroni to przed późniejszymi komplikacjami.
Każdy jednak sam podejmuje decyzje, w porozumieniu z lekarzem.
ja mam żal troche do Miśka, że nie walczył o port od początku.

Magda

13.10.2006 14:48

Odpowiedz

O 16:22, dnia 2006-10-13 121277 napisał(-a):

Miska też na razie nic nie bolało. Schody zaczęły się po 4 chemii. Owszem, żyły sie niszczą, robią się zwapnienia i zrosty, żyły tracą elastyczność. Po kilkunastu/kilkudzisięciulatach to może byc bardzo poważny problem- zapalenia żył i inne ich schorzenia, naprawde poważne.

Trzeba rozważyć za i przeciw, ja osobiście myslę, że nawet comiesięcznepłukania portu, blizna i neiwygody są warte komfortu, jaki sie ma zapewniony podczas wlewów i chroni to przed późniejszymi komplikacjami.

Każdy jednak sam podejmuje decyzje, w porozumieniu z lekarzem.

ja mam żal troche do Miśka, że nie walczył o port od początku.

Chyba jeszcze raz poruszę ten temat na kolejnej wizycie. Tylko ja nie mam dyskomfortu podczas podań, za to mam ogromny dyskomfort w dojazdach do stolicy (choroba lokomocyjna i brak własnego auta). Wiem, wiem, dla zdrowia żył warto jeżdzić przepłukiwać i wogóle, ale pani dr nic nie mówiła o tych zapaleniach i innych schorzeniach. Teraz o to wprost zapytam. A ta żyła do której port jest założony, to się nie niszczy, nie ma potem tych zapaleń (po kilkunastu latach??). Rozumiem też, że dla kogoś, kto się "boi" czy też "nie lubi" zakładania welflonów, to jest wielki problem, widziałam jak się niektóre kobitki zielone robią podczas zakładania welflonu.

Szkoda, że nie zakładają tego każdemu, że nie podejmują decyzji jakby za pacjenta - "port jest dobry i już"...

Pozdrawiam

121277

13.10.2006 16:41

Odpowiedz
Żyła, do której zakładany jest port, jest bardzo gruba, prowadzi prosto do serca i wytrzymuje spokojnie niszczące działanie chemii. A że jest gruba to nie pęknie, nie zrobią się zrosty, nie boli podczas wlewów.
Oczywiście Pani doktor ma rację mówiąc o jakimś ryzyku - w końcu to jest zabieg i obce ciało w organizmie przez długi czas. I trzeba uważać, żeby w to nie uderzyć i w ogóle, w końcu prawie do serca jest to podłączone. Słyszałam, że może niefachowe złożenie może spowodować odmę płuca. Ale to jest bardzo rzadkie.

Ja słyszałam o jednym gościu co miał zz, nie miał portu, wyleczył się. Po kilku latach zmarł w wyniku problemów z żyłami. To dla mnie najważniejszy argument. Bo nie słyszałam, żeby komplikacje z portem były przyczyną czyjejś śmierci.

Wtajemniczona

13.10.2006 17:55

Odpowiedz

(...)Bo nie słyszałam, żeby komplikacje z portem były przyczyną czyjejś śmierci.

O śmierci nie, ale o posocznicy, zakrzepicy i innych komplikacjach niestety wiem aż za dobrze - z powodu powikłań Mój Ozdrowieniec miał w trakcie lecznie zakładany port 14 razy (4 cykle intensywnej chemioterapii+auto PBSCT).

baldi

13.10.2006 18:46

Odpowiedz

O 19:55, dnia 2006-10-13 Wtajemniczona napisał(-a):

Mój Ozdrowieniec miał w trakcie lecznie zakładany port 14 razy

niezle :/

Fantomasz

13.10.2006 21:13

Odpowiedz

O 16:12, dnia 2006-10-13 Magda napisał(-a):

Niestety usłyszałam, że jest wielka kolejka oczekujących, którzy ich naprawdę potrzebują, bo inaczej się nie da im podac leków (chemii).

Ja to w kolejce odrazu bym sie ustawił.

fantomasz

13.10.2006 21:20

Odpowiedz

O 19:55, dnia 2006-10-13 Wtajemniczona napisał(-a):

(...)Bo nie słyszałam, żeby komplikacje z portem były przyczyną czyjejś śmierci.

A ja słyszałem o chłopaku co po przeszczepie zmarł na zakrzepice.

Tyle tylko ze nie wiem czy miał port, czy centralne wkucie - jak wiadomo centralne jest głównym powodem do występowania zakrzepicy żyły głównej, nie wiem jak się to ma do portów.

Johana

14.10.2006 12:41

Odpowiedz

O 16:48, dnia 2006-10-13 Magda napisał(-a):

Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że jesteś odważną dziewczyną- i tak trzymać (oby jak najdłużej)

Chyba jeszcze raz poruszę ten temat na kolejnej wizycie. Tylko ja nie mam dyskomfortu podczas podań, za to mam ogromny dyskomfort w dojazdach do stolicy (choroba lokomocyjna i brak własnego auta).

Ja też nie miałam dyskomfortu podczas podań na początku, schody zaczęły sie dopiero po 9 chemii.

Wiem, wiem, dla zdrowia żył warto jeżdzić przepłukiwać i wogóle, ale pani dr nic nie mówiła o tych zapaleniach i innych schorzeniach. Teraz o to wprost zapytam. A ta żyła do której port jest założony, to się nie niszczy, nie ma potem tych zapaleń (po kilkunastu latach??). Rozumiem też, że dla kogoś, kto się "boi" czy też "nie lubi" zakładania welflonów, to jest wielki problem, widziałam jak się niektóre kobitki zielone robią podczas zakładania welflonu.

"boi" czy też "nie lubi" - Proszę wskaż mi osobę, która przed podaniem chemi "uwielbia" szukanie żył i zakładanie wenflonu. To, że kobitki sie zielone robią to też widziałam- nawet cześciej faceci bym powiedziała

olo

17.12.2006 20:47

Odpowiedz
zapraszam do serisu poświęconego portom dożylnym www.porty.info.pl
wg mnie przy chemi takiej jak w ziarnicy, port powiniem dostać każdy pacjent - powikłania zawsze się zdarzają, ale jak czytam, że komuś zakładali go 14 razy to coś mnie trafia - wystarczy prawidłowa obsługa, pielęgnacja, etc. Jestem lekarzem, który wykonuje takie zabiegi i... po pierwsze polecam każdemu choremu, po drugie wielu powikłań można uniknąć gdy obsługujący porty personel jest odpowiednio przeszkolony, po trzecie najlepiej zabieg implantacji jest wykonać przed rozpoczęciem leczenia
(i jeszcze aby wyjaśnić pewną nieścisłość w jednej z opinii - port dożylny też ejst wkłuciem centralnym, ale wkłuciem długoterminowym!)

baldi

17.12.2006 23:18

Odpowiedz

O 21:47, dnia 2006-12-17 olo napisał(-a):

zapraszam do serisu poświęconego portom dożylnym www.porty.info.pl

Jestem lekarzem

a czy potrafisz podzielic sie swoja wiedza poza reklamowaniem firmy produkujacej urzadzenia medyczne? bo jesli nie, to ja Twoje wypowiedzi w przeciagu kilku dni usune. pasuje?

Zoisyte

18.12.2006 07:23

Odpowiedz

O 00:18, dnia 2006-12-18 Baldi napisał(-a):

O 21:47, dnia 2006-12-17 olo napisał(-a):

zapraszam do serisu poświęconego portom dożylnym www.porty.info.pl

Jestem lekarzem

a czy potrafisz podzielic sie swoja wiedza poza reklamowaniem firmy produkujacej urzadzenia medyczne? bo jesli nie, to ja Twoje wypowiedzi w przeciagu kilku dni usune. pasuje?

baldi

18.12.2006 07:27

Odpowiedz

O 08:23, dnia 2006-12-18 Zoisyte napisał(-a):

O 00:18, dnia 2006-12-18 Baldi napisał(-a):

O 21:47, dnia 2006-12-17 olo napisał(-a):

Jestem lekarzem

a czy potrafisz podzielic sie swoja wiedza poza reklamowaniem firmy produkujacej urzadzenia medyczne? bo jesli nie, to ja Twoje wypowiedzi w przeciagu kilku dni usune. pasuje?

Lilith

06.04.2007 13:55

Odpowiedz
tak czy siak nie wszyscy walczą...

ale zaapelowac zawsze mozna ;)

liduska 1

22.02.2012 16:49

Odpowiedz

O 15:55, dnia 2007-04-06 Lilith napisał(-a):

tak czy siak nie wszyscy walczą...

ale zaapelowac zawsze mozna ;)

Ludzie ja pracowałam jako pielęgniarka na oddziale chemioterapii. jedno Wam powiem może nie doświadczyliście jeszcze wynaczynienia, niedrożności żył w miejscu gdzie wkłuty był venflon. ja to widziałam i mi to wystarczy. wiem, ze w małych osrodkach nawet nie wiedza jak sie do tego zabrac, ale wg mnie jest to zbawienne dla wlewów 24 godzinnych czy nawet krótszych. pewnie ze zdazają sie st. zapalne, ale rzadko. i trzeba umiec pielęgnowac i pamietac o plukaniu. według mnie lepsze od bicia rekordów w ilości wkłuc