Ziarnica.pl
← Wróć do działu Chemioterapia
Chemioterapia

jak znosicie ABVD

Autor: Beciu • 01.10.2006 17:50 • 34 odpowiedzi

dzidka

23.04.2007 21:00

Odpowiedz

O 19:45, dnia 2007-04-23 Milka napisał(-a):

Po waszych wypowiedziach mam pelne spodnie....ale mam nadzieje ze, tak jak wy sobie z tym poradze.

Poradzisz, wierz mi :)Teraz głowa do góry i zbieraj siły na walkę!!!! Nie taki diabeł straszny jak go malują.

Ja jestem dobrym przykładem, że zarówno chemioterapię (6xABVD) jak i radioterapię można znieść w miarę bezboleśnie

Milka

25.04.2007 16:17

Odpowiedz

O 19:47, dnia 2007-04-23 Baldi napisał

poczytaj informacje z lewej strony, a dowiesz sie wiecej o leczeniu i chemioterapii. nie jest ona w pelni skuteczna w jakimstam procencie przypadkow tylko, wiec nie ma co brac do bani. kombinacji lekow jest sporo - lekarzwe na pewno cos dobiora dla Ciebie.

dla kazdego cos "dobrego"

baldi

25.04.2007 16:25

Odpowiedz

O 18:17, dnia 2007-04-25 Milka napisał(-a):

Pozdro600

MercTede ;-)

wzajemnie

Milka

25.04.2007 16:27

Odpowiedz

O 23:00, dnia 2007-04-23 Dzidka napisał(-a):

Poradzisz, wierz mi :)Teraz głowa do góry i zbieraj siły na walkę!!!! Nie taki diabeł straszny jak go malują.

Ja jestem dobrym przykładem, że zarówno chemioterapię (6xABVD) jak i radioterapię można znieść w miarę bezboleśnie

dzidka

25.04.2007 16:41

Odpowiedz

O 18:27, dnia 2007-04-25 Milka napisał(-a):

Hey Dzidka

Mam rozumiec ze u Ciebie jest juz po wszystkim?

aż się boję to pisać, ale chyba tak

magda_s

10.07.2007 17:02

Odpowiedz

O 19:50, dnia 2006-10-01 Beciu napisał(-a):

Witam jak znosicie ABVD .Ja wlasnie jestem przed 5 wlewem i szczerze mowiac odchorowalem tylko pierwszy wlew a nastepne znioslem normalnie podczas podawania troche mnie pobujalo ale na drogi dzien jest wszystko ok.

jestem 'dopiero' po czterech wlewach, a kazdy z nich byl inny- jak w kalejdoskopie. najbardziej denerwuje mnie to, ze przez cztery dni praktycznie bez przerwy spie. czy mozna cos na to poradzic? czuje sie wylaczona z zycia, juz nawet zniose te cholerne mdlosci, ale 96h snu?... :)

Ewcia88

26.11.2007 21:41

Odpowiedz

No wiec moja historia z wlewami jest długa i kreta i jeszcze sie nie skończyła, ale tak od poczatku miałam 5 wlewów i kazdy był inny pierwszy normalny wyeliminował duża czesc guzów,pozniej drugi zabił go tez ale moje leukocyty tez prawie całkiem, pozniej zaraziłam sie od siebie bakteria i miałam prawie sepse, pozniej miesiac przerwy, nastepnie kolejne wlewy mniejsze juz najpierw o 1/3, a na końcowy efekt chemia na 1/3 z tej poczatkowej dawki i juz prawie wcale wymiotów ale jak długo tak bede ciagnac to nie wiem oby jak najkrócej:) myslec tylko pozytywnie pozniej jak powiedza ze juz jestem zdrowa to sie napije :P

kasia

15.12.2007 15:15

Odpowiedz

Jestem po 4 podaniu ABVD i jest jak narazie ok.troche przy podaniu tego czarnego woreczka boli mnie zawsze ręka.Włosy jeszcze mam ale juz 1/4 nie ma takie rzadkie są

Ewcia88

09.03.2008 15:55

Odpowiedz

No to koniec chemii jakis tydzień temu sie skończyła, ale ale z tego co usłyszałam to jeszcze jak potwierdza ze jestem zdrowa to jeszcze jakies 4 dostane na podtrzymanie wiec jakies Deja Vu

djanarkhy

11.03.2008 22:17

Odpowiedz

Witam.Ja miałem juz 2 wlewy ABVD.Po pierwszym była masakra przez 5 dni.Zawroty w głowie itp.Po drugim zaczeły sie wymioty...Teraz czekam na 3 wlew...az sie boje co bedzie po tym trzecim.

Tomek

13.03.2008 09:12

Odpowiedz

O 23:17, dnia 2008-03-11 Djanarkhy napisał(-a):

Witam.Ja miałem juz 2 wlewy ABVD.Po pierwszym była masakra przez 5 dni.Zawroty w głowie itp.Po drugim zaczeły sie wymioty...Teraz czekam na 3 wlew...az sie boje co bedzie po tym trzecim.

Spoko, ja znosiłem pierwsze kilka okropnie, z wymiotami i zawrotami oraz niesamowitym wyczerpaniem. a któryś z kolei przeszedł bezproblemowo. Naprawdę nie wiem od czego to zależy...;) ale czasami wita miła niespodzianką.

Tomek

13.03.2008 09:16

Odpowiedz

Jeszcze przy okazji zapytam o coś niezbyt przyjemnego, po podaniu tego świństwa - w 10 minut dostawałem lęków, które trzymały się przez cały tydzień. Czy ktoś miał podobnie ? Coś okropnego...jak sobie przypominam o wlewach - do tej pory robi mi się słabo...

MarysiaEm

13.03.2008 15:41

Odpowiedz

Tak, ja mialam leki przez cale 7 miesiecy.Dzien przed chemia mialam nocne koszmary. Zyc nie umierac. Najbardziej podobalo mi sie jak pielegniarki mowily, ze dzieci w Afryce umieraja z glodu a ty jestes tylko chora.

Tomek

14.03.2008 21:41

Odpowiedz

Gdyby nie było lęków, chemię mógłbym pogłaskać po głowie i nawet wypić z nią piwko. To było coś okropnego. Nieprawdopodobne otępienie psychiki do tego, także dzieci dzieciakami, szkoda bardzo, ale takich przeżyć nie należy bagatelizować, chyba że jest się bezrefleksyjnym człekiem - vide te pielęgniarki.

ania1981

20.08.2008 09:03

Odpowiedz
Witam Baldi!!! Przede wszystkim gratuluję takiego pomysłu ...ogromna pomoc nie tylko dla samych chorych , ale także ich rodzin i przyjaciół.
Nie wiem czy piszę w dobrym miejscu na forum , a jeśli nie to proszę o późniejszą wskazówkę.
Ja też nie jestem tu bez powodu. W lutym 2008 roku dowiedziałam się, że mój tata jest chory.Diagnoza ziarnica złośliwa. Szczerze mówiąc było z tym trochę zamieszania , bo choroba była rozpoznawana przez długi czas i to przez kilku specjalistów.
Pod koniec listopada 2007 zaczęła się jakaś wysypka na plecach i brzuchu. Wiadomo może jakieś uczulenie , a może półpasiec... Wizyta u dermatologa i stosowanie jakiś maści , balsamów. Potem pojawił się obrzęk prawej nogi , a dokładnie łydki , od kolana w dół. Tata z racji tego , że jest lekarzem myślał, że to jakaś zakrzepica i zastosował zastrzyki w brzuch -FRAXIPARINE. Jesdnak obrzęk nie znikał.
Udał się na badanie dopplera i USG. Okazało się , że nie ma zakrzepu , ale są powiększone węzły chłonne pachwinowe. Tylko te węzły. Zrobiłam tacie badania laboratoryjne,a jestem diagnostą laboratoryjnym i podwyzszone miał tylko OB i to tylko dwucyfrowe orac CRP. Nocnych potów brak , jakiegoś większego zmęczenia również , temp. w normie.
Ale taki stan utrzymywał się i nic nie ulegało zmianie .Były robione badania na toxoplasmosę , mononukleozę , boreliozę, brucelozę , różę, wszystko co możliwe i nic. Po dwóch tygodniach powtórzenie wyników i w zasadzie bez zmian.
Następnym etapem była biopsja węzła chlonnego. Też niejednoznaczny. Więc rodzice na własną rękę wysłali wynik do Warszawy i tam już jednoznacznie Pani Profesor wydała rozpozanie ziarnica.
Na drugi dzień po otrzymaniu wyniku tata zrobił TK całego ciała i na szczęcie wyszło wszystko czyste.
Umówił się na wizytę do hematologa do Wrocławia. Został skierowany do szpitala na badania na trzy dni. Tam pobrano mu szpik , który okazał się czysty , porobiono badania kardiologiczne, bo 5 lat temu miał zawał i podano pierwszą chemię.
Początkowo miał mieć 3 cykle (6 chemii) , ale obrzęk nogi nie zszedł więc zadecydowano dalsze 3 cykle , a potem radio.
Tata moim zdaniem bardzo dobrze znosi chemię, morfologię ma przed każdą chemią bardzo dobrą . Wiadomo czasem ma gorsze dni, ale to nic dziwnego. Przez ten czas tylko raz wymiotował. Teraz za tydzień w czwartek jedziemy w sumie na 9 chemię. Czy spotkałeś się może z takim przypadkiem. Obrzęk nogi, który tak długo się utrzymuje ??? A tylko dopiszę, że regularnie robi sobie USG węzłów i sukcesywnie uległy znacznemu zmniejszeniu. Proszę o odpowiedź i jakieś porady??? A co sądzisz o klinice we Wrocławiu na Pasteura ???