Sylwiatal
24.09.2006 11:27
czytalem ntt duzo w internecie, ale najlepiej jest wiedziec to z pierwszej reki.
dziekuje.
Autor: Sylwiatal • 24.09.2006 11:27 • 10 odpowiedzi
Sylwiatal
24.09.2006 11:27
Paula
25.09.2006 07:11
Witam. Ja miałam mediastinoskopię. Zabieg ten przeprowadza się w narkozie, ale to na pewno już wiesz. Jeżeli chodzi o moje odczucia, to nie wspominam tego zabiegu źle. Spędziłam w szpitalu tylko 2 dni. W pierwszym został przeprowadzony zabieg, który z tego co mówili mi lekarze trwał około 1 godz, a następnego dnia, po prześwietleniu płuc zostałam wypisana. Tak więc nie taki diabeł straszny jak go malują:). Pozdrawiam.
Sylwiatal
25.09.2006 08:33
O 09:11, dnia 2006-09-25 Paula napisał(-a):
Witam. Ja miałam mediastinoskopię. Zabieg ten przeprowadza się w narkozie, ale to na pewno już wiesz. Jeżeli chodzi o moje odczucia, to nie wspominam tego zabiegu źle. Spędziłam w szpitalu tylko 2 dni. W pierwszym został przeprowadzony zabieg, który z tego co mówili mi lekarze trwał około 1 godz, a następnego dnia, po prześwietleniu płuc zostałam wypisana. Tak więc nie taki diabeł straszny jak go malują:). Pozdrawiam.
a na wynik dlugo czekalas?
czy masz moze numer gg?
MagdaCh
25.09.2006 08:45
O 13:27, dnia 2006-09-24 Sylwiatal napisał(-a):
prosze o informacje czy ten zabieg jest bardzo obciazajacy?
czytalem ntt duzo w internecie, ale najlepiej jest wiedziec to z pierwszej reki.
Moja mama miała. Też z tego co pamiętam na drugi lub trzeci dzień wyszła do domu. Zniosła go raczej dobrze. Blizna się szybko zagoiła i teraz trzeba wiedzieć, że go przechodziła (a było to w zeszłym roku w sierpniu), żeby w ogóle zobaczyć ślad.
Ale chwała lekarzom, że go zlecili, bo tylko on pokazał, że w węzłach siedziała ziarnica i praktycznie za 1,5 tygodnia od zabiegu, można było zacząć leczenie. Podejrzewano sarkoidozę.
Paula
25.09.2006 09:03
Sylwiatal
25.09.2006 15:04
Moja mama miała. Też z tego co pamiętam na drugi lub trzeci dzień wyszła do domu. Zniosła go raczej dobrze. Blizna się szybko zagoiła i teraz trzeba wiedzieć, że go przechodziła (a było to w zeszłym roku w sierpniu), żeby w ogóle zobaczyć ślad.
Ale chwała lekarzom, że go zlecili, bo tylko on pokazał, że w węzłach siedziała ziarnica i praktycznie za 1,5 tygodnia od zabiegu, można było zacząć leczenie. Podejrzewano sarkoidozę.
czy Twoja mama miala jakies inne objawy: kaszel, bole miesni i kosci?
u mnie lekarz zwleka z medianoskopia od 3 miesiecy. teraz jak pojade chyba sam zdecyduje sie na zrobienie tego badania - nie ukrywam, ze sie boje.
PS. czy ktos z Was leczyl sie w Gliwickim Centrum Onkologii? http://www.io.gliwice.pl i czy ten osrodek ma dobra opinie?
dziekuje.
aga
25.09.2006 19:29
,> PS. czy ktos z Was leczyl sie w Gliwickim Centrum Onkologii? http://www.io.gliwice.pl i czy ten osrodek ma dobra opinie?
dziekuje.
ja leczę się w Gliwicach i mam jak najlepsze zdanie. Trafiłam do świetnego onkologa, ale tam większość lekarzy jest dobra. Ja już wychodze z ziarnicy i tylko dokończyć radioterapię. Pozdrawiam
MagdaCh
26.09.2006 06:03
czy Twoja mama miala jakies inne objawy: kaszel, bole miesni i kosci?
Tak miała kaszel, który jej nie przechodził i leczyli ją wciąż na przeziębienie. Wreszcie jedna lekarka przy badaniu stwierdziła, ze mama schudła ostatnio i ma skórę w dotyku jakby sie pociła i skierowała na RTG. Wynik pokazał powiększone wezły chłonne w sródpiersiu. Lekarka poprosiła o konsultację znajomego lekarza w szpitalu i machina ruszyła. Po wszelkich badaniach, włącznie z tomografem było nadal podejrzenie sarkoidozy (ze względu na poprawiajace się w któtkim czasie wyniki i brak powiększonych innych węzłów, co z jednej stony było powodem do radosci, z drugiej nadal niepewności lekarza co do diagnozy (jak mówił wszystko to daje mu tylko 50% pewności- mimo, ze wszyscu pozostali utwierdzi nas w przekonaniu, że to napewno sarkoidoza). Ostatecznie zdecydował, że musi być mediastinoskopia, jak to ujął: jedyne badanie, które 100% może wykluczyć chłoniaka, po to żeby on i my mogłyśmy spać spokojnie.
Napisałam, że mama zniosła ten zabieg dość dobrze, a nie dobrze, tylko dlatego, że przed i po utrzymywała się gorączka, co jak się później okazało była wynikiem choroby. Sam zabieg nie miał absolutnuie żadnych skutków. Już około 4 godziny po przebudzeniu mama wróciła na salę, i wieczorem zdołała normalnie funkcjonować a na drugi (nie kolejny) dzień mogła na przepustkę wyjść do domu. Przepustka trwała do momentu wyników badania histopatologicznego, który był za pięć dni i pokazał ziarnicę. Jestem bardzo wdzięczna lekarzowi, że drażył temat, bo zdaje sobie sprawę, że gdybyśmy trafiły na innego, mama zostałaby wypisana z diagnozą sarkoidozy.
Co do Twojego pytania o Gliwice, słyszałam o tym ośrodku bardzo dobre opinie, ale nam nie udał się tam dostać, jesteśmy poza rejonu i okres oczekiwania był kilka miesięcy. Próbowaliśmy kilkoma sposobami i to szczezrze mówić mnie do nich zraziło- co abslutnie nie ma nic wspólnego z kompetencjami lekarzy.
Natomiast w Karkowie w Klinice UJ było całkiem inne podejście i juz na drugi dzień byłyśmy przyjęte. Tam badanie szpiku i w tym samym dniu chemia (oczywięcie po badaniach), żeby nie zwlekać w czasie do momentu ustalenia stopnia zaawansowania choroby. To samo się tyczy CO w W-wie, gdzie bez żadnych problemów przyjmowali nas na konslutacje, kiedy tylko chciałyśmy.
Sylwiatal
26.09.2006 07:09
O 21:29, dnia 2006-09-25 aga napisał(-a):
,> PS. czy ktos z Was leczyl sie w Gliwickim Centrum Onkologii? http://www.io.gliwice.pl i czy ten osrodek ma dobra opinie?
dziekuje.
ja leczę się w Gliwicach i mam jak najlepsze zdanie. Trafiłam do świetnego onkologa, ale tam większość lekarzy jest dobra. Ja już wychodze z ziarnicy i tylko dokończyć radioterapię. Pozdrawiam
aga. a dlugo czekalas na przyjecie na oddzial?
aga
26.09.2006 07:28
czekałam jakieś dwa tygodnie. Trafiłam do dobrego lekarza ale tam większość z nich jest dobra.Nie martw się tak bardzo. Wiem, że ziarnicę leczy się długo ale trzeba trzymać się myśli, że w większości przypadków się leczy. O moim nowotworze wiem od lutego. Po ostatnich badaniach wiem, że jest dużo lepiej i tylko dla pewności została radioterapia>
aga. a dlugo czekalas na przyjecie na oddzial?
Sylwiatal
26.09.2006 12:15
O 09:28, dnia 2006-09-26 aga napisał(-a):
czekałam jakieś dwa tygodnie. Trafiłam do dobrego lekarza ale tam większość z nich jest dobra.Nie martw się tak bardzo. Wiem, że ziarnicę leczy się długo ale trzeba trzymać się myśli, że w większości przypadków się leczy. O moim nowotworze wiem od lutego. Po ostatnich badaniach wiem, że jest dużo lepiej i tylko dla pewności została radioterapia>
aga. a dlugo czekalas na przyjecie na oddzial?
wiesz. tak naprawde to u mnie diagnozy jeszcze nie ma. moze to byc chlonniak, rak pluc, a ziarnica to by bylo najlepsze wyjscie, bo z tego co wiem to jest bardziej uleczalna niz to co wymienilem wczesniej.
zobacze. na razie mam doły i strasznie sie boje diagnozy.
dziękuje Ci za wszystkie informacje. :)