Ania 16
17.08.2006 12:40
Moja choroba zaczęła objawiać się suchym i odrywajacym kaszlem.Chodziłam od lekarza do lekarza.Dostawałam antybiotyki.Gdy choroba mi nie przechodziła miałam postawione bańki na plecach.I tu był przełomowy moment.Na drugi dzień rano zabaczyłam na szyji po lewej stronie spora i bolesną kulkę.Natychmiast poszłam do lekarza.O on gdy ja zobaczył wypowiedział słowa CO TO ZA ŚWIŃSTWO CI UROSŁO?!(kto jak kto ale lekarz powinien wiedzieć że to węzeł chłonny).Postanowiłam zmienić lekarza.Poszlismy do innej pani doktor która gdy tylko mnie zbadała kazała natychmiast zrobić rtg klatki piersiowej.Gdy zobaczyła wynik od razu powiedziała jaką chorobe podejrzewa.Na drugi dzień dała mi skierowanie do szpitala(szpital Marii Konopnickiej w łodzi)To miała być ostatnia noc w domu przed szpitalem.Gdy nadesza noc coś zaczęło się dziać.Było mi jakos tak dziwnie,chciało mi się ciągle pić.Zaczęłam bardzo zwracać.Rodzice podnieśli alarm i pojechalismy do szpitala.A tam wszystko potoczyło się bardzo szybko.Miałam robione podstawowe badania i pobrany węzeł chłonny.Wszystko było jasne to ziarnica złośliwa:typ NS I(stopień III B).Dostałam osiem chemi(mvpp i m-dopa):4 na oddziale dziennym i 4 te dłuższe(5 dni)na oddziale szpitalnym.Miałam też radioterapię w postaci 20 naświetlań.Chemię znosiłam bardzo dobrze tzn.nie zwracałam.Miałam strasznego doła gdy wypadały mi włosy(ale spełniło się moje marzenie,zawsze chciałam je miec kręcone i mam).Przez cały rok miałam nauczanie indywidualneDokładnie 28 czerwca 2006 roku minał rok od zakończenia leczenia.Jestem szczęśliwa.Wierzę ze i wam się uda.Przepraszam za wszelkie błędy.Pozdrawiam