Dzieki ci bardzo Gosia.Chyba sie tej ksiazki poszukam.Bo ja naprawde tez niekiedy nerwowo niewytrzymuje i boje sie ze przez ta glupia chorobe jeszcze sie nasz zwiazek zepsuje.Staram sie byc mocna ale niezawsze mi to wychodzi.
Trzeba miec morze cierpliwości i wielkie serce - a wtedy sie uda.
Pomagają:
Płacze w samotności
Ostre przeklinanie gdy nikt nie słyszy.
Zrobienie czasem czegoś dla siebie (godzinna kapiel w wannie przy ulubionym kompozytorze?)
Wykorzystywanie "lepszych"okresów samopoczucia na szczere rozmowy (bez obwiniania i wyrzutów) i cieszenie się sobą.
Duży współczynnik empatii (jak sama czułabys sie na jego miejscu).
Zaakceptowanie potrzeby samotności (chwilami każdy musi pobyć sam, by sobie poukładac wszystko).
Mój mąż chwilami nei chciał mnie widzieć i nei chciał, zebym ja go widziała w takim stanie,jakim nieraz był. Przeczekalismy - minęło.
Teraz sam nie chce nigdzie jechac beze mnie:)
KONIEC DOBRYCH RAD CIOCI WIOLI:)
Trzymam za Was kciuki:)