Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Decyzja w sprawie leczenia

Autor: groszek • 02.08.2006 11:44 • 15 odpowiedzi

groszek

02.08.2006 11:44

Odpowiedz

Witam wszystkich! Chciałabym podzielić się wiadomością,która mnie zszokowała.W CO w Warszawie leczy się moja przyjaciółka.Jak się okazało (kilka miesięcy temu) ma nawrót ziarnicy.Jest moim zdaniem szczególną pacjentką,ponieważ wcześniejsze chemie, które przeszła mocno obciążyły jej nerki i obecnie dwa razy w tygodniu musi być dializowana.Byłam bardzo zadowolona,bo wyniki wszyskie jakie potrzebne były lekarzom do zdiagnozowania ziarnicy,zrobiono bardzo szybko.Niestety lekarz prowadzący poszedł na roczny urlop i żaden z lekarzy nie jest w temacie.Ostatnio zadzwoniła do Warszawy i usłyszała,że nikt nawet o niej nie słyszał i musi czekać do piątku, to może uda sie odnaleźć jej wyniki.Jeżeli nie to musi ponownie przyjechać na badania.Mam tylko jedno pytanie.Skoro wiadomo,że lekarz prowadzący odchodzi na dłuższy urlop to chyba naturalne,że zajęcie sie jego pacjentami zleca się innemu lekarzowi!

Zoisyte

03.08.2006 10:56

Odpowiedz

O 13:44, dnia 2006-08-02 groszek napisał(-a):

Witam wszystkich! Chciałabym podzielić się wiadomością,która mnie zszokowała.W CO w Warszawie leczy się moja przyjaciółka.Jak się okazało (kilka miesięcy temu) ma nawrót ziarnicy.Jest moim zdaniem szczególną pacjentką,ponieważ wcześniejsze chemie, które przeszła mocno obciążyły jej nerki i obecnie dwa razy w tygodniu musi być dializowana.Byłam bardzo zadowolona,bo wyniki wszyskie jakie potrzebne były lekarzom do zdiagnozowania ziarnicy,zrobiono bardzo szybko.Niestety lekarz prowadzący poszedł na roczny urlop i żaden z lekarzy nie jest w temacie.Ostatnio zadzwoniła do Warszawy i usłyszała,że nikt nawet o niej nie słyszał i musi czekać do piątku, to może uda sie odnaleźć jej wyniki.Jeżeli nie to musi ponownie przyjechać na badania.Mam tylko jedno pytanie.Skoro wiadomo,że lekarz prowadzący odchodzi na dłuższy urlop to chyba naturalne,że zajęcie sie jego pacjentami zleca się innemu lekarzowi!

To jakaś piramidalna bzdura.

Lekarze w CO-I przekazują sobie pacjentów.

Posiada kartę i niumer PID, więc wszystkie badania ma w swojej kartotece.

Lekarza można sobie zmienić w każdej chwili.

Sam tak zrobiłem.

Więc to że jej lekarz idzie na urlop nie ma nic do jej kartoteki.

Niech zgłosi się do pok. 18 w przychodni CO-I, w tym tygodniu przyjmuje tam moja doktor. Musi się tylko zapisać w reestracji na wizytę. I wszystko będzie ok.

Poza tym że moja doktor kiedyś w końcu mnie zabije za podsyłanie pacjentów :)

małgo

03.08.2006 11:55

Odpowiedz

O 12:56, dnia 2006-08-03 Zoisyte napisał(-a):

O 13:44, dnia 2006-08-02 groszek napisał(-a):

Witam wszystkich! Chciałabym podzielić się wiadomością,która mnie zszokowała.W CO w Warszawie leczy się moja przyjaciółka.Jak się okazało (kilka miesięcy temu) ma nawrót ziarnicy.Jest moim zdaniem szczególną pacjentką,ponieważ wcześniejsze chemie, które przeszła mocno obciążyły jej nerki i obecnie dwa razy w tygodniu musi być dializowana.Byłam bardzo zadowolona,bo wyniki wszyskie jakie potrzebne były lekarzom do zdiagnozowania ziarnicy,zrobiono bardzo szybko.Niestety lekarz prowadzący poszedł na roczny urlop i żaden z lekarzy nie jest w temacie.Ostatnio zadzwoniła do Warszawy i usłyszała,że nikt nawet o niej nie słyszał i musi czekać do piątku, to może uda sie odnaleźć jej wyniki.Jeżeli nie to musi ponownie przyjechać na badania.Mam tylko jedno pytanie.Skoro wiadomo,że lekarz prowadzący odchodzi na dłuższy urlop to chyba naturalne,że zajęcie sie jego pacjentami zleca się innemu lekarzowi!

Historia mało prawdopodobna może koleżanka jest ofiarą jakiegoś zamieszania ,lekarze mają w zwyczaju przekazywanie sobie pacjentów baa to jest normalne standardowe postepowanie w przypadku urlopow i wszelkich nieobecności. Wielokrotnie byłam w takiej sytuacji.

Asica

03.08.2006 12:32

Odpowiedz

O 13:44, dnia 2006-08-02 groszek napisał(-a):

Ostatnio zadzwoniła do Warszawy i usłyszała,że nikt nawet o niej nie słyszał i musi czekać do piątku, to może uda sie odnaleźć jej wyniki.

O 12:56, dnia 2006-08-03 Zoisyte napisał(-a):

To jakaś piramidalna bzdura.

A moze jednak nie?:| Nie bylam/nie jestem pacjentka CO-I Wawa,ale slyszlam,ze tam wszystko jest skomputeryzowane :> I MOZE system im nawalil, i dlatego nie moga znalezc wynikow dziewczyny?:>

groszek

03.08.2006 15:25

Odpowiedz

To jakaś piramidalna bzdura.

Lekarze w CO-I przekazują sobie pacjentów.

Posiada kartę i niumer PID, więc wszystkie badania ma w swojej kartotece.

Lekarza można sobie zmienić w każdej chwili.

Sam tak zrobiłem.

Więc to że jej lekarz idzie na urlop nie ma nic do jej kartoteki.

Niech zgłosi się do pok. 18 w przychodni CO-I, w tym tygodniu przyjmuje tam moja doktor. Musi się tylko zapisać w reestracji na wizytę. I wszystko będzie ok.

Poza tym że moja doktor kiedyś w końcu mnie zabije za podsyłanie pacjentów :)

Chciałabym aby to co napisałam było bzdurą.Jednak tak nie jest.Nie napisałam tego jako dobrej i ciekawej opowieści,bo taka przyszła mi do głowy.Żałuję,że moja przyjaciółka nie mieszka w Warszawie i w każdej chwili może podejść do CO i porozmawiać w cztery oczy z lekarzem.Musi wszystko załatwiać przez telefon.Jednak tak czy inaczej(nie wiem z jakiego powodu) potraktowano ją jak osobę o której usłyszeli pierwszy raz.Jutro mam nadzieję,że wszystko się wyjaśni(na pewno Was o tym powiadomię).

Bardzo dziękuję za radę.Mam nadzieję,że wszystko się ułoży i nie będzie musiała z niej skorzystać.

groszek

03.08.2006 15:38

Odpowiedz

Historia mało prawdopodobna może koleżanka jest ofiarą jakiegoś zamieszania ,lekarze mają w zwyczaju przekazywanie sobie pacjentów baa to jest normalne standardowe postepowanie w przypadku urlopow i wszelkich nieobecności. Wielokrotnie byłam w takiej sytuacji.

Ja także przeszłam leczenie (chemioterapia).Wiem jak ważne jest dla nas szybkie otrzymanie od lekarza wiadomości na temat leczenia.Dlatego właśnie opisałam tę historię,bo czegoś tu nie rozumiem i szukam jakiegoś wyjaśnienia.

baldi

03.08.2006 16:24

Odpowiedz

O 17:38, dnia 2006-08-03 groszek napisał(-a):

czegoś tu nie rozumiem i szukam jakiegoś wyjaśnienia.

wczoraj zapomnialem zapostowac (ach, ten moj durny zapominalski leb..)

ja wierze, ze:

+ Twoja przyjaciolka dodzwonila sie do kompletnie niekompetentnej osoby, ktora faktycznie nic o niej nie wiedziala

+ dokumenty "specyficznych" przypadkow rzeczywiscie "gina" (tzn. czesto zmieniaja wlasciciela), gdyz sa konsultowane przez poszczegolne grupy lekarzy (czasem tak bylo w moim przypadku, ze sam swojej karty musialem szukac

Asica

03.08.2006 22:59

Odpowiedz

O 18:24, dnia 2006-08-03 Baldi napisał(-a):

IMO faktem jest, ze gdy nie ma lekarza prowadzacego to pacjent (i niewazne, czy to w klinice czy w przychodni) traktowany jest po macoszemu i nieco inaczej.

No to sie "pochwale",ze w BIAŁYMSTOKU (BCO)tak nie jest

baldi

04.08.2006 06:34

Odpowiedz

O 00:59, dnia 2006-08-04 Asica napisał(-a):

Rowniez mialam pare razy "zastepstwo" lekary prowadzacej podczas leczenia, i wspominam je jako LEPSZE :) dostalam od reki skierowanie na ct brzucha:) A WIEM,ze u swojej prowadzacej ct brzucha musialabym porzadnie "wytupac":>

bo "u Was", w tym BCO, to trzeba po skierowania tupac.. u nas (w CO-I) sami nam je daja do rak, nawet jesli nie chcemy :-)

groszek

04.08.2006 16:51

Odpowiedz

A więc dzisiaj przyjaciółka zadzwoniła do Warszawy.Sprawa wygląda tak,że jej lekarz prowadzący miał już w czerwcu przesłać wyniki.Jednak poszedł na urlop i ich nikomu nie przekazał.Tak więc wyniki są i decyzja w sprawie leczenia zostanie przesłana do szpitala w którym będzie podana chemia.Już jestem spokojniejsza :) (szkoda,że to musiało tyle trwać).

baldi

04.08.2006 21:29

Odpowiedz

O 18:51, dnia 2006-08-04 groszek napisał(-a):

(szkoda,że to musiało tyle trwać)

trwalo cale *dwa dni*. to nieduzo :)

groszek

05.08.2006 11:10

Odpowiedz

trwalo cale *dwa dni*. to nieduzo :)

Trwało całe 4 mięsiące,to sporo :)

Zoisyte

07.08.2006 10:42

Odpowiedz

O 18:51, dnia 2006-08-04 groszek napisał(-a):

A więc dzisiaj przyjaciółka zadzwoniła do Warszawy.Sprawa wygląda tak,że jej lekarz prowadzący miał już w czerwcu przesłać wyniki.Jednak poszedł na urlop i ich nikomu nie przekazał.

Lekarz nie posiada wyników pacjenta.

To jakieś nieporozumienie.

W CO działa komputerowy system "CareSys".

Wszystkie wyniki badań, opisy UGS,TK,RTG itp oraz zapisy z wizyt są w systemie. Papierową kopię lekarze umieszczają w historii pacjenta.

Lekarz nie musi nikomu przekazywać wyników.

Skoro ja sam osobiście nie miałem problemów (dzięki CareSys właśnie) z odebraniem wyników dla Baldiego, to tym bardziej Twoja kloeżanka nie może mieć problemu z odebraniem kopii własnych badań.

groszek

07.08.2006 12:50

Odpowiedz

Lekarz nie posiada wyników pacjenta.

To jakieś nieporozumienie.

W CO działa komputerowy system "CareSys".

Wszystkie wyniki badań, opisy UGS,TK,RTG itp oraz zapisy z wizyt są w systemie. Papierową kopię lekarze umieszczają w historii pacjenta.

Lekarz nie musi nikomu przekazywać wyników.

Skoro ja sam osobiście nie miałem problemów (dzięki CareSys właśnie) z odebraniem wyników dla Baldiego, to tym bardziej Twoja kloeżanka nie może mieć problemu z odebraniem kopii własnych badań.

Przecież w tym wszystkim nie chodzi o odebranie wyników9w końcu zostały przesłane),tylko o czas w jakim to się rozegrało.Przez ok.4 miesiące nie mogła się nic dowiedzieć.A jeżeli chodzi o przekazywanie pacjentów,to skoro wszystko jest w systemie-wynika,że lekarze mają coś na sumieniu nie moja przyjaciółka.

121277

07.08.2006 12:58

Odpowiedz

O 14:50, dnia 2006-08-07 groszek napisał(-a):

A jeżeli chodzi o przekazywanie pacjentów,to skoro wszystko jest w systemie-wynika,że lekarze mają coś na sumieniu nie moja przyjaciółka.

Jasne, ze lekarze. Komuś się po prostu czegoś nei chciało i tyle. Bywa:(

groszek

07.08.2006 13:14

Odpowiedz

O 14:58, dnia 2006-08-07 121277 napisał(-a):

O 14:50, dnia 2006-08-07 groszek napisał(-a):

A jeżeli chodzi o przekazywanie pacjentów,to skoro wszystko jest w systemie-wynika,że lekarze mają coś na sumieniu nie moja przyjaciółka.

Jasne, ze lekarze. Komuś się po prostu czegoś nei chciało i tyle. Bywa:(

Prawdziwe,choć smutne.