Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Zaczynamy leczenie...

Autor: Apodis • 27.07.2006 21:41 • 43 odpowiedzi

Apodis

27.07.2006 21:41

Odpowiedz
Po raz kolejny studiuję forum, i zastanawiam się nad jedną sprawą. Otórz na forum CHEMIOTERAPIA znalazłam kilka wypowiedzi,że po pierwszych wlewach można juz zauważyć znaczne zmniejszenie powiększonych węzłów.
Jeśli u mojego męża nie wykryją już więcej zaatakowanych węzłów i innych narządów (co będziemy wiedzieli po TK-ych w poniedziałek)- a jedyne zaatakowane węzły zostały już usunięte -to po czym będziemy wiedzieli, że jest lepiej?
Po tym,że nie pojawią się nowe ogniska?

A i chciałam zapytać o klasyfikację: męża zdiagnozowano typ NS I, lekarz powiedział, że lepiej sie poddaje leczeniu aniżeli NS II przy czym nie jest to określenie stdium choroby tylko właśnie jej typu.
Pozdrawiam
Ania


baldi

27.07.2006 21:51

Odpowiedz

O 23:41, dnia 2006-07-27 Apodis napisał(-a):

Otórz na forum CHEMIOTERAPIA znalazłam kilka wypowiedzi,że po pierwszych wlewach można juz zauważyć znaczne zmniejszenie powiększonych węzłów.

uscislijm,y: powiekszonych *widocznie* wezlow. po 2-3 chemiach _powinny_ sie WYRAZNIE zmniejszyc.

Jeśli u mojego męża nie wykryją już więcej zaatakowanych węzłów i innych narządów a jedyne zaatakowane węzły zostały już usunięte

raczej jest to sytuacja niemozliwa (w sensie: usunieto zaatakowane wezly chlonne). choroba rozwija sie w UKLADZIE CHLONNYM. powiekszone wezly laczace sie w pakiety to jakby efekt uboczny calej tej sprawy.

po czym będziemy wiedzieli, że jest lepiej?

po kontrolnym CT.

A i chciałam zapytać o klasyfikację: męża zdiagnozowano typ NS I, lekarz powiedział, że lepiej sie poddaje leczeniu aniżeli NS II przy czym nie jest to określenie stdium choroby tylko właśnie jej typu.

tak, stadium choroby to CS. NS to inna bajka (i dokladajac ciut: lekarz mial racje mowiac, ze I lepiej sie leczy).

Apodis

28.07.2006 12:37

Odpowiedz

Jeśli u mojego męża nie wykryją już więcej zaatakowanych węzłów i innych narządów a jedyne zaatakowane węzły zostały już usunięte

raczej jest to sytuacja niemozliwa (w sensie: usunieto zaatakowane wezly chlonne). choroba rozwija sie w UKLADZIE CHLONNYM. powiekszone wezly laczace sie w pakiety to jakby efekt uboczny calej tej sprawy.

OK, DOTARŁO...

po czym będziemy wiedzieli, że jest lepiej?

po kontrolnym CT.

CT?

Baldi, czytałam Twoją historię. Możesz mi więcej opowiedziec o VASCUPORCIE. tzn. Jak wygląda instalacja tego portu, jak jak wygląda potem taki wlew, czy trwa to krócej czy tak samo, czy zainstalowanie i jego obecnośc jest duzym problemem? I inne cenne Twoje uwagi na temat takiego portu. chciałabym załatwic go najszybciej jak się da.

Wiemy tylko,że istnieje zagrożenia opadnięcia płuca przy takim porcie, a jakie są inne zagrożenia?

tekst

tekst

Ania

baldi

28.07.2006 14:05

Odpowiedz

O 14:37, dnia 2006-07-28 Apodis napisał(-a):

po czym będziemy wiedzieli, że jest lepiej?

po kontrolnym CT.

CT?

Tomografia Komputerowa

o VASCUPORCIE. Jak wygląda instalacja tego portu

zabieg w znieczuleniu miejscowym. otwieraja pacjenta w dwoch miejscach, robia miejsce miedzy skora wlasciwa a miesniem, przepychaja rurke ktora polaczy zyle gorna z portem, rurke wkladaja do zyly z jednej strony, a z drugiej do portu, wkladaja port pod skore, przyszywaja do miesnia, zaszywaja pacjenta. tak to wyglada w WIELKIM skrocie. AFAIK na stronie Ulki Jaworskiej jest wiekszy artykul na ten temat.

u mnie wygladalo to mniej wiecej tak: http://www.ziarnica.pl/cliparts/blizna.jpg (zaznaczone obszary kolorem niebieskim: duzy - przez niego byl wlozony port, maly - tam bylo sprawdzane polaczenie rurki z zyla. sutek na focie celem demonstracji okolicy montowania porty - nie, zebym ekshibicjonizm uprawial

Apodis

28.07.2006 20:31

Odpowiedz

zabieg w znieczuleniu miejscowym.

a ja myślałam, że w znieczuleniu ogólnym... ale rozumiem,że w trakcie chemiiz nieczulenie ogólne jest raczej nie praktykowane?

http://www.ziarnica.pl/cliparts/blizna.jpg

a mogłabym prosić o więcej...i bardziej widoczne...nie żebym jakieś podniety uskuteczniała ;-), ale chciałabym wiedzieć co czeka męża.Może na maila : ap0dis@o2.pl

jak jak wygląda potem taki wlew

prawie jak tradycyjny,

a czy w związku z tym jest równie bolesny jak przez wenflon na ręce?

czy trwa to krócej czy tak samo

dluzej

??? hmmm czy znacznie wydłuża się wtedy taki wlew przez port?

TO JAKIE SĄ WŁAŚCIWIE PLUSY TAKIEGO PODŁĄCZENIA?

AAA baaaardzo dziekuję za szczegółową odpowiedz!!!

Ania

tekst

tekst

JAREK

29.07.2006 05:48

Odpowiedz
Jestem w trakcie lecznia i mam założny Vascuport. Założenie trwało moze kilkanaście minut przy miejscowym znieczuleniu, ale na sali operacyjnej. Nie miałem żadnych siniaków, wylewów ani innych niekorzystnych zjawisk czy objawów. Założono mi 3 szwy, które usuneła mi moja koleżanka dentystka u mnie w domu. Port został założony w poniedziałek a już w czwartek miałem wlew. Jest to bardzo wygodne urządzenie, właściwie specjalnie nie odczuwam jego obecności. Jak jest założy weflon to jednak jego obecność jest odczuwalna. Przez port oprócz chemi w warunkach szpitalnych są podawane wszelkie inne płynne leki (np. dostawałem antybiotyki). Dzięki portowi oszczędza się żyły, a źle założony weflon może spowodowac wypalenie tkanki podzas podawania chemii.

Są jednak też minusy, należy raz w m-cu port przepłukiwać, co dla osób które mieszekają zdala od ośrodka jest uciążliwe i kosztowne, chyba że znajdzie się kogoś kto to zrobi na miejscu. W szpitalu mozna otrzymać specjalne igły.

Po drugie (co niestety mi się tez przydażyło) w szpitalu można złapać bakterie, która siedzi sobie w porcie i od pojawia się goraczka i zostają wtedy antybiotyki. U mnie dopiero trzeci (nie miałem posiewu) pomógł.

Osobiście polecam to urządzonko. W CO-I w Warszawie porty są zakładane każdemu, chyba że ktoś nie chcę.

baldi

29.07.2006 08:29

Odpowiedz

O 07:48, dnia 2006-07-29 JAREK napisał(-a):

Założenie trwało moze kilkanaście minut

serio?

Nie miałem żadnych siniaków, wylewów

cholera, fajnie!! jak Zoisyte przyjedzie to trzeba jego bedzie dopytac jak u niego bylo (mial zakladane w CO-I w stolicy). mi zalozyli to w Olsztynie i moze temu bylo jak bylo. zreszta - pierwsze co lekarze mi powiedzieli to to, ze jakos "dziwnie" mam to wlozone, ze tutaj (w sensie - CO-I Wawa) robi sie to zupelnie inaczej.

baldi

29.07.2006 08:51

Odpowiedz

O 22:31, dnia 2006-07-28 Apodis napisał(-a):

zabieg w znieczuleniu miejscowym.

a ja myślałam, że w znieczuleniu ogólnym...

jak ktos strachliwy to moze i sens go uspic, ale IMO niewarto.. zawsze sie moze trafic jakas seksowna pani chirurg ;-)

ale rozumiem,że w trakcie chemii znieczulenie ogólne jest raczej nie praktykowane?

a ja rozumiem, ze nie rozumiem pytania.

"w trakcie chemii" to sie lezy/siedzi/rozwiazuje krzyzowki/oglada tv, czasem wymiotuje, itp ;-)

a jesli Ci chodzilo ogolnie o okres leczenia to znieczulenie ogolne stosuje sie - nie ma przeciwwskazan i interakcji cytostatykow z usypiaczami anestezjologow. okres poltrwania chemii w organizmie jest tak naprawde bardzo krotki, a zdecydowana jej wiekszosc wydalana juz wraz z moczem (a do toalety chodzi sie bardzo czesto, sika kolorowo calkiem, wiec - serio - chemia /oczywiscie nie kazda, sa leki, ktorych okres poltrwania w organizmie jest duzo dluzszy, ale na razie debatujemy sobie o tych "zwyklych" kombinacjach typu ABVD/ naprawde szybko znika z organizmu). [moze sie w koncu zmobilizuje i przygotuje tekst o tym, bo materialy to leza u mnie ze dwa lata ;)]

http://www.ziarnica.pl/cliparts/blizna.jpg

a mogłabym prosić o więcej... i bardziej widoczne...

ale chodzi o co, o port? portu nie widac, jest pod skora - jak sie zdejmie koszulke to widac wybrzuszenie na klacie (bym "z checia" zrobil foty, ale ja juz swoj "bajer" wyjalem przy pomocy chirurga ;)]. a, jeszcze z minusow tego urzadzenia - raczej nieprzyjemne jest (dla obojga - tak mi sie wydaje) przytulac sie w miejsce, w ktorym jest port.

a jesli chodzi o zdjecia blizn to nie pokaze wiecej ;-)

nie żebym jakieś podniety uskuteczniała ;-), ale chciałabym wiedzieć co czeka męża

na oddziale mozna obejrzec u pacjentow. SERIO.

jak jak wygląda potem taki wlew

prawie jak tradycyjny,

a czy w związku z tym jest równie bolesny jak przez wenflon na ręce?

nie, poniewaz wlew idzie do grubszej zyly.

czy trwa to krócej czy tak samo

dluzej

??? hmmm czy znacznie wydłuża się wtedy taki wlew przez port?

spodziewalem sie tego pytania ;-)

nie da sie odpowiedziec na to pytanie, bo czasy wlewow osob piszacych tutaj sa bardzo rozne - ktos chyba nawet pisal, ze mu abvd zlatuje w 45 minut (co jest IMO niemozliwe, no ale jesli ktos tak twierdzi, to widocznie tak jest - przez Internet tego nie widac), mi lecialo 180-300 minut. wiec nawet jakby port mial wydluzac tradycyjny wlew o 20% to zobacz jaka wychodzi Ci rozpietosc czasowa:

tradycyjne ABVD : 45 - 300

z portem: 54 - 360

a o czasie, dlaczego takie sa rozpietosci to moznaby dlugo dyskutowac ;-)

TO JAKIE SĄ WŁAŚCIWIE PLUSY TAKIEGO PODŁĄCZENIA?

1. nie bola lapy

2. nie pala sie zyly w lapach (a pala sie w wiekszosci przypadkow NIEODWRACALNIE)

3. nie ma czestych zmian igiel: igla w porcie moze siedziec bodajze tydzien czasu, wenflon nalezy zmieniac bodajze co trzy dni

4. blizny sa bardzo seksi

5. robi wrazenie u konowalow z malych miejscowosci gdy ogladaja po trzy razy zdjecie RTG klatki piersiowej i nie potrafia wyjasnic powodu dlaczego na plucu jest takie male koleczko (bym pokazal obrazek, bo mam go gdzies na kompie, ale teraz mi sie szukac nie chce - moze zeskanuje jedno ze swoich zdjec RTG jak to wyglada).

AAA baaaardzo dziekuję za szczegółową odpowiedz!!!

i czego krzyczy?

Apodis

29.07.2006 16:19

Odpowiedz

AAA baaaardzo dziekuję za szczegółową odpowiedz!!!

i czego krzyczy?

Apodis

31.07.2006 21:42

Odpowiedz
TO LECZENIE IDZIE OPORNIE....
dzisiaj czekaliśmy 5,5 godziny pod TOMOGRAFEM:ostatnia TK -klatka piersiowa ( w zeszłym tygodniu zrobilismy szyje i brzucho)< a dzisiaj babka nie mogła se poradzić z czasem...normalnie flegma taka,że jakbym tak trzasnęła w łeb to by sie pozbierała...ufff
w związku z tym trepan i wizyte przełożono na jutro- a co za tym idzie pierwszy wlew też...

Ostatnio rozmawiałam na gg z Justyną która leczyła się na chłonniaka nieziarniczego.Wspomniała, że zdarzyło jej się spotkac ludzi z raciborskiej, którzy musieli szukac innego szpitala bo zabrakło pieniędzy na leczenie. Kurcze teraz mam wyrzuty sumienia. Bo wiedzielismy,że trzeba na to zwrócić uwage, a się zagapiliśmy.
Czy ktoś był może w takiej sytuacji, i musiał szukać innej placówki bo się fundusze skończyły i czy sa w związku z tym duże problemy?
A i jeszcze jedno pytanie: czy jesli zdecydowalismy się na dany szpital, to musimy się go trzymać, czy możemy zmienić zdanie i się przenieść? Na jakich zasadach się to odbywa?
Ania



Zoisyte

01.08.2006 12:31

Odpowiedz

O 10:29, dnia 2006-07-29 Baldi napisał(-a):

O 07:48, dnia 2006-07-29 JAREK napisał(-a):

Założenie trwało moze kilkanaście minut

serio?

Nie miałem żadnych siniaków, wylewów

cholera, fajnie!! jak Zoisyte przyjedzie to trzeba jego bedzie dopytac jak u niego bylo (mial zakladane w CO-I w stolicy). mi zalozyli to w Olsztynie i moze temu bylo jak bylo. zreszta - pierwsze co lekarze mi powiedzieli to to, ze jakos "dziwnie" mam to wlozone, ze tutaj (w sensie - CO-I Wawa) robi sie to zupelnie inaczej.

Wróciłem :)

Zabieg trwał około 20-stu minut.

Całkowicie bezbolesny.

Siniaka niet.

Ogólnie z samego zabiegu jestem bardzo zadowolony.

Natomiast co do użyteczności VASCUPORTu.

Jest ona ograniczona poprzez to że niewiele osób wie co to i jak się tego używa.

De facto, mój był użytkowany tylko podczas podawania chth.

Zoisyte

01.08.2006 12:38

Odpowiedz

O 23:42, dnia 2006-07-31 Apodis napisał(-a):

Ostatnio rozmawiałam na gg z Justyną która leczyła się na chłonniaka nieziarniczego.Wspomniała, że zdarzyło jej się spotkac ludzi z raciborskiej, którzy musieli szukac innego szpitala bo zabrakło pieniędzy na leczenie. Kurcze teraz mam wyrzuty sumienia. Bo wiedzielismy,że trzeba na to zwrócić uwage, a się zagapiliśmy.

Czy ktoś był może w takiej sytuacji, i musiał szukać innej placówki bo się fundusze skończyły i czy sa w związku z tym duże problemy?

A i jeszcze jedno pytanie: czy jesli zdecydowalismy się na dany szpital, to musimy się go trzymać, czy możemy zmienić zdanie i się przenieść? Na jakich zasadach się to odbywa?

Ania

Tak jak to Ci na GG pisałem trzeba mieć wiele cierpliwości lecząc się w polskiej służbie zdrowia.

Z brakiem funduszy w warszawskim CO się nie spotkałem.

Ale słyszałem o takich przypadkach.

Ja tam wszystkim polecam leczyć się u mojej doktor.

Nie znam bardziej kochanego przez pacjentów lekarza :)

Dziś właśnie mam wizytę kontrolną :)

Co do przenoszenia się.

Zabieracie wszystkie wyniki (które są własnością LECZONEGO a nie szpitala) i udajecie się gdzie chcecie.

Nie mogą Wam zabronić zmiany lekarza a także nie mogą odmówić wydania wyników, wycinków itp.

JAREK

01.08.2006 16:04

Odpowiedz
Vascuport miałem założony w CO-I w W-wie i tutaj jestem leczony. I o ile wiem chyba każdy kto będzie leczony długo chemią ma taki port zakładany. Jutro będę miał płukanko.
pozdrawiam

Anet

02.08.2006 15:31

Odpowiedz

...

Ja tam wszystkim polecam leczyć się u mojej doktor.

Nie znam bardziej kochanego przez pacjentów lekarza :)

...

A czy mogę Cie prosić o nazwisko Twojej kochanej :) doktor?

Będę wdzięczna za maila: aneta.cacko@neostrada.pl

:)

JAREK

02.08.2006 16:26

Odpowiedz

O 18:04, dnia 2006-08-01 JAREK napisał(-a):

Vascuport miałem założony w CO-I w W-wie i tutaj jestem leczony. I o ile wiem chyba każdy kto będzie leczony długo chemią ma taki port zakładany. Jutro będę miał płukanko.

pozdrawiam

No i się porobiło :-((

Po przepłukaniu portu po ok 1,5 h rozpoczęły się dreszcze które ustały też ok 1,5 h. Termometr pod pachę a tu 40C !!!!. No cóż dwa Paracetamole i temp pada ok 1C na godzinę i już jest 38C pewnie na wieczór mi spadnie do ludzkich wartości. Podczas płukania wszytko było zgodnie ze sztuką, zresztą nasze siostrzyczki są wprawione i chyba najlepsze od słońcem :-) [dzień bez wazeliny to dzień zmarnowany :-)))].

To samo miałem po ostatniej chemii (zresztą którą zakończyłem chemię) i Paracetamol pomógł. Ja nie lecze się na ziarnice ale na inną chorobę układu chłonnego - szpiczaka. Ponieważ wszytko w leczeniu jest podobnę z wyjątkiem chemii, więc zaglądam na tą stronę która jest super [dwie wazelinki to chyba przesada :-)]

Mam nadzeje że ta gorączka minie i nie jest związana z portem bo juz niedługo będę miał afereze, wole być na chodzię.

Pozdrawiam wszystkich

baldi

02.08.2006 17:39

Odpowiedz

O 18:26, dnia 2006-08-02 JAREK napisał(-a):

Mam nadzeje że ta gorączka minie i nie jest związana z portem bo juz niedługo będę miał afereze, wole być na chodzię.

aferezy bedziesz miec przez dojscie centralne, nie omieszkaj napisac jak to zniosles..

nie wiem jak inni, ale ja wklucie centralne znosilem zle. nonstop goraczka i antybiotyk - wyjeli mi to tak szybko jak mogli - nastepnego dnia po aferezach, gdy okazalo sie, ze po jednej jest juz wystarczajaco duzo materialu przeszczepowego.

Apodis

04.08.2006 15:05

Odpowiedz

Tak jak to Ci na GG pisałem trzeba mieć wiele cierpliwości lecząc się w polskiej służbie zdrowia.

TO PRAWDA!!! I pieniędzy!!! -a to z własnego juz doswiadczenia bo lecze 3 skrecenie kolana, ale prywatnie bo do ortopedy takie kolejki,że zaczelabym chodzic dopiero pod koniec roku- a uraz byl w polowie maja.

Ja tam wszystkim polecam leczyć się u mojej doktor.

Tylko do Warszawy nam nie po drodze...

Co do przenoszenia się.

Pozyjemy zobaczymy -tak zdecydowalismy.Małż nie chce sie przenosić i lubimy naszego lekarza.Więc jak się skończą pieniądze to poradzimy i z tym!!!

Nie mogą Wam zabronić zmiany lekarza a także nie mogą odmówić wydania wyników, wycinków itp.

Z wydostaniem wycinków z Instytutu z Gliwic nie było żadnych problemów.Tutaj tez raczej nie byłoby..

Ania gg 252361

Apodis

04.08.2006 15:07

Odpowiedz

Mam nadzeje że ta gorączka minie i nie jest związana z portem bo juz niedługo będę miał afereze, wole być na chodzię.

Ja tez mam nadzieję, że wszystko będzie u Ciebie okay!!!

Trzymaj się "ciepło" -ach może lepiej poniżej 37 stopni !!!

Ania ;-)

Apodis

04.08.2006 16:50

Odpowiedz

nie wiem jak inni, ale ja wklucie centralne znosilem zle. nonstop goraczka i antybiotyk - wyjeli mi to tak szybko jak mogli

Ojoj, to chyba kolejny minus takiego rozwiązania ... czy ktos tez tak źle znosił port?

A teraz relacja z pola walki:

Wtorek:1.05.2006

Trepanobiopsja - kochanieńki dostał "głupiego Jasia" i o mało na nogach nie ustał, ledwo doszedł na kozetke.A chłopisko moje 190 cm 125 kg zywej wagi.Jakby pacnął na ziemię to chyba tylko nasz lekarz mógłby go pozbierać bo podobnych gabarytów ;-)

No i ten wielki drab(lekarz)-zrobił trepan, zostało kawał dziury nad tyłeczkiem mężusia.Leczy się oki.

Pierwszy wlew

Po jakichs 30 minutach- została podana chemia. I tutaj mam wątpliwości.

Najpierw dostał do wenflonu kilka strzykawek(zdąrzyłam przeczytać tylko ZOFRAN,Winblastyna), strasznie szybko wstrzykniete, a potem kroplówki- czerwony roztwór(Adriamycin?) 150 ml i biały(Dakarbazyna?) 500ml.Razem trwało to 1,5 godziny.Szybko cos nie?Rozumiem ,że Bleomycyna-tez podana została przez strzykawke.

Wydawało mi sie mało tego wszystkiego.Jak obliczył lekarz-powierzchnia ciała mojego męża wynosi 2,6 m gdzie przeciętnego 1,7m. Więc wydawało mi sie ze ten wlew bedzie wyglądał inaczej. Co o tym yślicie.

Czy znacie moze swoje proporcje leków?

Dodam tylko,że wle przebiegł bezproblemowo, obyło się także w domu bez wymiotów.Pojawił sie niesmak w ustach, i zmeczenie, które trwa do dzisiaj. A szokiem było wypadnięcie na drugi dzień wieczorem kilkunastu włosów z klatki piersiowej, które spadły na umywalke.Pomyślałam wtedy :No to się zaczęło...

Nastepny wlew 14 sierpnia...

Ania gg252361

JAREK

04.08.2006 17:49

Odpowiedz

Ja tez mam nadzieję, że wszystko będzie u Ciebie okay!!!

Trzymaj się "ciepło" -ach może lepiej poniżej 37 stopni !!!

Ania ;-)

Dzięki za wsparcie :-)

Temperatura zniknęła następnego dnia czyli we czwartek. Udarowa dawka 2xparacetamol co 6 godz ale tylko gdy jest większa niż 38,5C działa. Dziś tez jest normalna. Konsultowałem z moją pani doktor [chyba ta sama która leczy Zoisyte :) ], że chyba jednak coś siedzi w porcie.

Jak będę w szpitalu przed aferezą, trzeba się będzie temu przyjrzeć. Szkoda gdybym musiał go usunąc bo jeszcze mnie czeka chemia przed afereza i przeszczepem - a szkoda żył.

Z chemią będzie dobrze a ZOFRAN jest po to aby nie było "niedobrze" ;-)

pozdrawiam