Staszek
26.06.2006 17:41
hm dlaczego o tym pisze tutaj? w lutym zaczalem wyczuwac minimalne zgrubienia w okolicy karku [naprawde minimalne 2,3 mm]. w polowie marca marca zaczelo sie na dobre. przez 2 tygodnie goraczka 38-39 stopni, zgrubienia pojawily sie w wiekszej ilosci miejsc, ogolne oslabienie i niechec do wszystkiego. poszedlem do lekarza pierwszego kontaktu i opowiedzialem jej o wszystkim. zlecila mi roentgen klatki, usg jamy, badanie krwi. rentgen nic nie wykazal - wszystko w porzadku, powiekszona sledziona, delikatnie powiekszona watroba, ob w porzadku, rozmaz limfocytowy. prawdopodobnie byla to mononukleoza [nie robilem badan w tym kierunku], choroba ktora trzeba przezyc bo jest odporna na antybiotyki. mimo wszystko dostalem antybiotyk i jakies leki objawowe. obecnie czuje sie dobrze, nie mam spadku wagi [z 64 do 61 kg na 170cm ale to raczej przez stres zwiazany ze szkola, sytuacja rodzinna i nieregularnym odzywianiem]. jedno nie daje mi spac - wezly po prawej stronie ciala. mam zbite w grupy po 2 - 3 grudki nad obojczykiem [podluzne, kilka 4 mm srednicy dlugie na 1 cm], pod zuchwa [kulki ok 1cm srednicy], pod pachami ledwie wyczuwalne mniejsze od ziaren grochu, podluzne przy obu pachwinach podobne do tych co mam na szyi. ostatnie objawy choroby mialem ponad 2 miesiace temu a wezly jak nie chcialy tak nie chca zejsc. w zasadzie od tego najwiekszego stadium jakby sie zmniejszyly ale nie wiem czy to nie obrzek byl [uspokaja mnie ze karkowy byl stosunkowo duzy teraz prawie go nie widac]. dla Was pewnie sa to rozmiary smieszne, ale dla mnie sa stanowczo niepokojace. najdziwniejsze ze czuje sie bardzo dobrze - biegam, jezdze na rowerze, chodze na silownie, momentami o tym w ogole zapominam. jakos ze 2 tyg temu po lewej stronie szyi pojawilo sie bolace malutkie zgrubienie i to mnie niepokoi. pojutrze ide sie zapisac na banacha na hematologie [warszawa]. w zasadzie nie wiem czy przyjma mi skierowanie bo jest z poczatku czerwca.. gdyby nie ta sesja bym sie wczesniej zajal :|. bylbym wdzieczny gdyby mnie ktos uswiadomil czy mam sie niepokoic? dostaje swira gdy mysle ze moge zachorowac - udany pierwszy rok studiow, szansa wyjazdu na stypendium do usa na MIT [to dla mnie wielka szansa!], pierwszy [i mam nadzieje ostatni:) ] powazny zwiazek i czy to wszystko ma pojsc na marne? przepraszam jezeli wykazuje sie ignorancja w tej dziedzinie czy wrecz jak to mowi moj tata hipochondria ["jak tak bardzo chcesz to zacznij juz umierac! z niczego robisz panike"].
pozdrawiam i przy okazji pozdrawiam tych ktorym sie udalo wygrac z ta choroba. sadze ze wiele moglbym [zreszta nie tlyko ja ] sie od Was nauczyc.