Kiedys pisałam, że jestem 20 lat po ZZ. Ale "świrek" pozostaje na zawsze. Jakiś miesiąc temu zaczęło się swędzenie. Oczywiście pierwsza myśl - ZZ. Tym bardziej, że nigdy nie reagowałam alergicznie na nic, więc niepokój został zasiany. Przez pierwsze 2 tygodnie było strasznie - pewnie też dlatego, że okropnie się bałam. Minął miesiąc - swędzenie ustapiło, ale każdego dnia budziłam się z myślą - swędzi czy nie?
Dzisiaj jestem prawie pewna, że winowajcą były truskawki i to czym je posypali, ale jak widać - nawet po 20 latach nie dosiadcza się spokoju.
Wiecie o czy marzę - żeby dożyć późnej starości - być baaaaaaaaaaaardzo starszą panią, z mnóstwem zmarszek. Wróżka kiedyś mi powiedziała, że dożyję 86 lat i mam nadzieję, że się nie myliła.
kiedy odczówa się swędzenie przy zz? i jak intensywne jest? czy właśnie tak to się u Ciebie zaczęłó?????