małgo
10.08.2005 16:25
Dzis miałam kontrole w Instytucie w ktorym leczyłam ziarnice i moja frustracja stanem polskiej słuzby zdrowia osiągneła apogeum.Jak zawsze spedziłam ok 4 godzin czekajac w ogromnej kolejce po to by wejsc do gabinetu pani doktor na 2 minuty, po raz kolejny( juz drugi) nie zlecono mi zadnych badan nawet podstawowej morfologii zostałam zbadana pobieznie manualnie (tylko wezły nadobojczykowe)a gdy zaczełam stanowczo domagac sie badan usłyszałam przyjdzie pani za 3 miesiace to pomyslimy przeciez nie zgłasza pani zadnych powaznych dolegliwosci (zaraz po wejsciu do gabinetu poinformowałam panią ze kaszle mam swiąd skory i bole brzucha co zignorowała)Nie zdazyłam dokonczyc zdania gdy usłyszałam pani juz wychodzi dowidzenia a w drzwiach stanoł kolejny pacjent.To co sie dzieje w CO w Krakowie to dramat , miliony ludzi ,pacjenci dowozeni karetkami z okolicznych miejscowosci wyjący z bolu czekaja w kilometrowych ogonach po to by dostac sie na 2 minuty do lekarza (!), tam jest jak na tasmie produkcyjnej, jedna lekarka przyjmuje setki pacjentow i ma na to zaledwie kilka godzin ona nawet nie jest w stanie wgłebic sie w historie choroby a przeciez kazdy jest indywidualnym przypadkiem i ludzie Ci w wiekszosci walczą o zycie, jednym słowem realia są przerazajace, pocieszcie mnie ze w innych rejonach Polski jest inaczej bo po tym co widziałam zwątpiłam juz totalnie w słuzbe zdrowia...