Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Czas spędzony w szpitlu

Autor: Thyrvin • 12.05.2006 23:48 • 12 odpowiedzi

Thyrvin

12.05.2006 23:48

Odpowiedz
Witam !!!

Mam pytanie ile czasu spędza się średnio w szpitalu a ile w domu ? Dla mnie to o tyle ważne że nie znosze szpitlnej atmosfery. Z góry dziękuje za odpowiedź

baldi

13.05.2006 06:53

Odpowiedz

[

z gory przepraszam za mojego posta, ale nie mam nerwow dzisiaj

]

O 01:48, dnia 2006-05-13 Thyrvin napisał(-a):

Mam pytanie ile czasu spędza się średnio w szpitalu a ile w domu ? Dla mnie to o tyle ważne że nie znosze szpitlnej atmosfery..

w przypadku udaru mozgu ten czas wynosi co najmniej 4 tygodnie..

doprecyzuj o co Ci chodzi: chemioterapia, radioterapia, badania obrazowe czy moze odwiedziny chorego, zlamanie nogi, wyciecie wyrostka.. :/

121277

13.05.2006 06:56

Odpowiedz

O 08:53, dnia 2006-05-13 Baldi napisał(-a):

[

z gory przepraszam za mojego posta, ale nie mam nerwow dzisiaj

]

O 01:48, dnia 2006-05-13 Thyrvin napisał(-a):

Mam pytanie ile czasu spędza się średnio w szpitalu a ile w domu ? Dla mnie to o tyle ważne że nie znosze szpitlnej atmosfery..

w przypadku udaru mozgu ten czas wynosi co najmniej 4 tygodnie..

doprecyzuj o co Ci chodzi: chemioterapia, radioterapia, badania obrazowe czy moze odwiedziny chorego, zlamanie nogi, wyciecie wyrostka.. :/

Hehe, dobre:)

Baldi - mistrz ciętej riposty:*

Thyrvin

13.05.2006 08:45

Odpowiedz

w przypadku udaru mozgu ten czas wynosi co najmniej 4 tygodnie..

doprecyzuj o co Ci chodzi: chemioterapia, radioterapia, badania obrazowe czy moze odwiedziny chorego, zlamanie nogi, wyciecie wyrostka.. :/

Racja przepraszam ... powinienem uściślić... pisałem późno w nocy ... a ponadto byłem przekonany że wysyłam to na forym "chemioterapia" . Chodziło mi oczywiście na czas poświęcony Chemioterapii. Pozdrawiam

Carinka

13.05.2006 09:18

Odpowiedz

Racja przepraszam ... powinienem uściślić... pisałem późno w nocy ... a ponadto byłem przekonany że wysyłam to na forym "chemioterapia" . Chodziło mi oczywiście na czas poświęcony Chemioterapii. Pozdrawiam

Hej!

Ja jeździłam na pobyty "jednodniowe" raz na 2 tygodnie.Czy prosto mówiąc dwa razy w miesiącu na pół dnia i po poludniu do domu :) więc chyba nie tak strasznie.

baldi

13.05.2006 15:06

Odpowiedz

O 08:56, dnia 2006-05-13 121277 napisał(-a):

Baldi - mistrz ciętej riposty:*

heh, do wujka Staszka mistrza ciętej riposty to mi jeszcze duuuzoo brakuje :> ale - nie powiem - staram sie :>

baldi

13.05.2006 15:15

Odpowiedz

O 10:45, dnia 2006-05-13 Thyrvin napisał(-a):

Chodziło mi oczywiście na czas poświęcony Chemioterapii

zalezy jak daleko masz do osrodka, czy badania krwi bedziesz robic sobie np. dzien wczesniej i czy jest w nim oddzial chemioterapii dziennej.

jesli masz blisko to przyjezdzasz - robisz swoje (wlew nie powinien przekroczyc kilku godzin) - wracasz do domu. jezeli osrodek masz daleko i slabe polaczenie komunikacyjne to licz sie z tym, ze poswiecisz na to 3 dni (1 dzien dojazd, drugi dzien chemia, trzeci dzien wyjazd) - oczywiscie noclegi we wlasnym zakresie LUB probuj targowac z Funduszem zwrot kosztow w szpitalnym hotelu (o ile takowy tam istnieje).

jezeli badania krwi bedziesz miec okazje zrobic dzien wczesniej (z tego co wiem nie wszystkie laboratoria robia badania krwi zlecane przez hematoonkologow) to oszczedzisz kilkukodzinnej kolejki PRZED wlewem.

jezeli w szpitalu jest oddzial chemioterapi dziennej to wlew zalatwisz w ciagu kilku godzin. jesli nie ma takowego, to spedzisz w szpitalu zwyczajowo 3 dni. pierwszego rejestracja i "dzien wolny" (wampiriada - pobranie krwi - i inen tego typu podobne atrakcje + byczenie się na lozu szpitalnym), drugiego dnia wlew (kilka godzin) i albo ktos Ci pojdzie na reke i pozwoli wypisac sie do domu, albo zostaniesz tam jeszcze jedna noc, trzeciego dnia wypis i kaman do domu.

wszystkie opisane wyzej sytuacje sa bardzo hipotetyczne i czysto teoretyczne (oparte na moich wlasnych doswiadczeniach zwiazanych z chemioterapia ABVD podawana w cyklach dwutygodniowych). jak bedzie u Ciebie? -> sam sie przekonasz zapewne niedlugo ;)

Joaśka Ż.

13.05.2006 18:11

Odpowiedz

Przy wrednych chemiach - 5/7 dni szpital - 14 dni dom. Zależy co się wciąga :)

baldi

13.05.2006 18:18

Odpowiedz

O 20:11, dnia 2006-05-13 Joaśka Ż. napisał(-a):

Przy wrednych chemiach - 5/7 dni szpital - 14 dni dom. Zależy co się wciąga :)

oczywista

joanna

19.05.2006 11:27

Odpowiedz

Ja jakaś dziwna bylam, bo moje wlewy trwały ok 8 godzin (ABVD). I tak: przyjęcie do szpitala ok 7.00, pobranie krwi ok.9.00, wlew od ok 13.00 i następnego dnia ok 11.00 wypis do domu. Czyżby się ze mną ciaćkali?

baldi

19.05.2006 11:40

Odpowiedz

O 13:27, dnia 2006-05-19 joanna napisał(-a):

Ja jakaś dziwna bylam, bo moje wlewy trwały ok 8 godzin (ABVD), wlew od ok 13.00 i następnego dnia ok 11.00 wypis do domu. Czyżby się ze mną ciaćkali?

to juz sama powinnas ocenic ;) [wedlug mnie nie]

u mnie ABVD lecialo _zawsze_ 4-5 godzin (czy to przez zyle czy to przez port)

anka

20.05.2006 06:34

Odpowiedz

Racja przepraszam ... powinienem uściślić... pisałem późno w nocy ... a ponadto byłem przekonany że wysyłam to na forym "chemioterapia" . Chodziło mi oczywiście na czas poświęcony Chemioterapii. Pozdrawiam

Mi udawało się załatwić wszytko w ciągu jednego dnia. Rano szłam na pobranie krwi, później ok. godz. 10-11 wizyta u lekarza, następnie wlew na oddziale dziennym i ok. 16 wychodziłam do domu. Przez cały okres leczenia nie leżałam nawet jednego dnia w szpitalu. Mam nadzieję, że Tobie również się tak uda. Pozdrawiam

joanna

21.05.2006 20:01

Odpowiedz

O 08:34, dnia 2006-05-20 anka napisał(-a):

Mi udawało się załatwić wszytko w ciągu jednego dnia. Rano szłam na pobranie krwi, później ok. godz. 10-11 wizyta u lekarza, następnie wlew na oddziale dziennym i ok. 16 wychodziłam do domu. Przez cały okres leczenia nie leżałam nawet jednego dnia w szpitalu. Mam nadzieję, że Tobie również się tak uda. Pozdrawiam

Mi co prawda proponowano,żebym wychodziła po wlewie i kiedyś tam odbierała tylko wypis, ale tak wrednie sie czułam, że wolałm tę noc spędzić w szpitalu. Choć nie powiem, na nogi stawiala

mnie tylko zupka gotowana przez moją kochaną mamę