pojawilem sie na kontroli. odruch wymiotny od wejscia do CO-I przez korytarze i gabinet.
kogo pociągnęło na wymioty to pociągnęło :D
mimo to mój szanowny mąż kanapkę z kiełkami wszamał na korytarzu :>
wszystko w jak najlepszym porzadku.
z tym się zgodzę.
nie zamierzam tam juz nigdy sie pojawiac.
a do tego nie dopuszczę. O!!!
a jeszcze tak niedawno mówił, że nie pójdzie się skontrolować :D
dobrze, że ma osobistą służbę zdrowia w domu :)
a tak swoją drogą te torsje to i u mnie na samą myśl o kontroli wracają :( chyba nam już się całkiem zmysły rozstroiły po tylu latach kontrolowania i całym tym leczeniu:D ale to jest do przeżycia, najważniejsze, że wyniki są ok :)
uściski z zasypanego Skaryszewa :D dopiero odśnieżyłam podwórko a tu znowu sypie :D