Ewcia
03.05.2006 10:03
Do szpitala idzie juz 5 maja, ale miala tam byc juz 3 razy. Ciagle tylko zmieniaja termin.
Bardzo dziekuje za jakakolwiek
Autor: Ewcia • 03.05.2006 10:03 • 7 odpowiedzi
Ewcia
03.05.2006 10:03
Wtajemniczona
07.05.2006 20:17
dorta
08.05.2006 16:24
czy te plastry sąna recepte?
Wtajemniczona
08.05.2006 19:36
aga
09.05.2006 10:15
O 12:03, dnia 2006-05-03 Ewcia napisał(-a):
Witam, pisze do was z prosba o pomoc. Pisalam wczesniej pytania na temat solarium, na ktore moja mama z pewnoscia sie juz nie uda. Ale to niewazne. Chcialam zapytac o wasze doswiadczenia. Moja mama ma rozpoznana ziarnice zlosliwa. Ma 52 lata. Pojutrze idzie do szpitala onkologocznego w Gliwicach, w ktorym miejmy nadzieje w koncu zostana podjete jakiekolwiek dzialania, zeby jej pomoc. Choroba pokazala sie pierwszy raz okolo grudnia. Lekarze dlugo nie umieli stwierdzic co sie dzieje i jak mamie pomoc. Miala wysokie goraczki, nie miala sily wstac i nie miala w ogole apetytu co spowodowalo nagly spadek wagi. Lekarze zdiagnozowali u niej tetniaka aorty piersiowo-brzusznej, nie mialo to jednak nic wspolnego z jej zlym samopoczuciem. Nastepna choroba jaka podejrzewali u mamy byla gruzlica, poniewaz wszystko objawy typu goraczka, omdlenia i spadek wagi na to wskazywaly. Umiescili ja w szpitalu gruzliczym. Lezala sama w duzym pokoju, poniewaz lekarze nie byli pewni czy to jest ta choroba. Przy badaniach zbagatelizowano wezly chlonne, nie wiem czemu. Pozniej bylo jeszcze kilka innych badan i wymyslonych chorob, poniewaz nikt nie umial postawic zadnej diagnozy. Mama byla leczona roznymi antybiotykiami, ktore zupelnie nie dzialaly. W koncu wycieto jej jeden wezel chlonny i postawiono diagnoze - Ziarnica Zlosliwa. Teraz mama cierpi na straszne bole kregoslupa, nie ma na nic sily nie umie nawet mowic, jak mowi to belkota i placze caly czas. Niestety czuje sie bardzo bezradna. Prosze pomozcie, nie wiem co mam robic. Karetka byla juz 2 razy w ciagu ostatniej doby. Lekarze powiedzieli, ze nie ma sensu brac mamy do jakiegokolwek szpitala, bo i tak nigdzie nie przyjma. Moja mama opiekuje sie caly czas jej siostra, a moja ciocia. Ja niestety nie moge byc przy niej, chociaz wiem, ze teraz tam jest moje miejsce:( Czy znacie moze jakiekolwiek metody by chociaz troszeczke ulzyc jej cierpieniom?? Dostaje bardzo silne leki, ktore juz na nia nie dzialaja. Bardzo cierpi. Jak dlugo to jeszcze potrwa? Czy zmieni sie cokolwiek jak pojdzie do szpitala?
Do szpitala idzie juz 5 maja, ale miala tam byc juz 3 razy. Ciagle tylko zmieniaja termin.
Bardzo dziekuje za jakakolwiek
aga gdańsk
09.05.2006 10:25
O 12:15, dnia 2006-05-09 aga napisał(-a):
O 12:03, dnia 2006-05-03 Ewcia napisał(-a):
Witam, pisze do was z prosba o pomoc. Pisalam wczesniej pytania na temat solarium, na ktore moja mama z pewnoscia sie juz nie uda. Ale to niewazne. Chcialam zapytac o wasze doswiadczenia. Moja mama ma rozpoznana ziarnice zlosliwa. Ma 52 lata. Pojutrze idzie do szpitala onkologocznego w Gliwicach, w ktorym miejmy nadzieje w koncu zostana podjete jakiekolwiek dzialania, zeby jej pomoc. Choroba pokazala sie pierwszy raz okolo grudnia. Lekarze dlugo nie umieli stwierdzic co sie dzieje i jak mamie pomoc. Miala wysokie goraczki, nie miala sily wstac i nie miala w ogole apetytu co spowodowalo nagly spadek wagi. Lekarze zdiagnozowali u niej tetniaka aorty piersiowo-brzusznej, nie mialo to jednak nic wspolnego z jej zlym samopoczuciem. Nastepna choroba jaka podejrzewali u mamy byla gruzlica, poniewaz wszystko objawy typu goraczka, omdlenia i spadek wagi na to wskazywaly. Umiescili ja w szpitalu gruzliczym. Lezala sama w duzym pokoju, poniewaz lekarze nie byli pewni czy to jest ta choroba. Przy badaniach zbagatelizowano wezly chlonne, nie wiem czemu. Pozniej bylo jeszcze kilka innych badan i wymyslonych chorob, poniewaz nikt nie umial postawic zadnej diagnozy. Mama byla leczona roznymi antybiotykiami, ktore zupelnie nie dzialaly. W koncu wycieto jej jeden wezel chlonny i postawiono diagnoze - Ziarnica Zlosliwa. Teraz mama cierpi na straszne bole kregoslupa, nie ma na nic sily nie umie nawet mowic, jak mowi to belkota i placze caly czas. Niestety czuje sie bardzo bezradna. Prosze pomozcie, nie wiem co mam robic. Karetka byla juz 2 razy w ciagu ostatniej doby. Lekarze powiedzieli, ze nie ma sensu brac mamy do jakiegokolwek szpitala, bo i tak nigdzie nie przyjma. Moja mama opiekuje sie caly czas jej siostra, a moja ciocia. Ja niestety nie moge byc przy niej, chociaz wiem, ze teraz tam jest moje miejsce:( Czy znacie moze jakiekolwiek metody by chociaz troszeczke ulzyc jej cierpieniom?? Dostaje bardzo silne leki, ktore juz na nia nie dzialaja. Bardzo cierpi. Jak dlugo to jeszcze potrwa? Czy zmieni sie cokolwiek jak pojdzie do szpitala?
Do szpitala idzie juz 5 maja, ale miala tam byc juz 3 razy. Ciagle tylko zmieniaja termin.
Bardzo dziekuje za jakakolwiek
Wtajemniczona
09.05.2006 11:12
Ewcia
10.05.2006 07:53