Marcela
04.09.2017 20:45
Mam 20 lata i chorobę skóry pod nazwą rybia łuska.
W listopadzie po raz pierwszy wyczułam coś pod pachą, nie wiem czy to węzeł chłonny, czy odczynowy. Zbagatelizowałam to, ponieważ od września do marca ciągle chorowałam. We wrześniu na mocne przeziębienie. W październiku i listopadzie na choroby gardła i krtani. W grudniu na przeziębienie. W styczniu miałam trochę spokoju ale w lutym miałam grypę. Mam kontakt z dziećmi w rodzinie i co przyniosły ze szkoły, to ja zaraz to miałam. W marcu miałam grypę żołądkową.
Jednak to pod pacha jest cały czas takie jak było, czasem mam wrażenie mniejsze, czasem większe. Przez chorobę przyjmuję lek neotigason, mam tez robioną co pół roku morfologię, próby wątrobowe, nerki. Oraz mocz co rok. Ostatnio badania krwi i moczu miałam w styczniu i nic one nie wykazały, a to pod pachą już było.
Od około sierpnia zeszłego roku mam problemy skórne, podobne do trądziku na twarzy na policzku mam najwięcej. Jedne są bardziej ropne inne nie. Mam także to na plecach. Dermatolog stwierdziła trądzik różowaty i od maja smaruję twarz cutivate i cutibazą. I cały czas było dobrze. Na początku sierpnia dostałam zbiór witam Falvit, cały czas czułam się dobrze, jednak dwa tygodnie temu zaczęłam mieć biegunkę, mdłości, odbijało mi się. Przeczytałam w internecie o problemach ze wchłanianiem żelaza i odstawiłam falvit, na następny dzień było już wszystko dobrze. Jednak ta wysypka do dziś nie chce mi zejść. Dziś sięgnęłam po antybiotyk mając nadzieję, ze będzie dobrze. Od czego mogę mieć to powiększenie pod pachą i czy to może być rak??? Jem jak koń, nie chudnę a nawet przez lato przytyłam. Na badania krwi mam dopiero na koniec września. Czy mam się czego bać?
Dodam, ze przez chorobę nie pocę się pod pachami i mimo gładkości pach nie mam tam włosów.
Proszę o odpowiedź, pozdrawiam :)