Justyna
23.04.2006 11:26
Autor: Justyna • 23.04.2006 11:26 • 13 odpowiedzi
Justyna
23.04.2006 11:26
dorta
23.04.2006 13:19
Wiesz ja miałam chemie od marca do sierpnia ,no i wtedy było dużo słoneczka,starałam się unikać bo wtedy bardziej odczuwałam zapach chemii ,no i brało mnie do .....
Justyna
24.04.2006 16:40
O 15:19, dnia 2006-04-23 dorta napisał(-a):
Wiesz ja miałam chemie od marca do sierpnia ,no i wtedy było dużo słoneczka,starałam się unikać bo wtedy bardziej odczuwałam zapach chemii ,no i brało mnie do .....
Dzięki za komentarz, ale nie o to mi chodziło. Interesuje mnie sprawa opalania, bycia na słońcu po zakończonym leczeniu chemią. Podobno rok od ostatniej chemii należy unikać opalania, tylko dlaczego (czy słońce może uaktywnić komórki rakowe?).
Kobieta
24.04.2006 16:58
Ja leczenie skończyłam prawie 1,5 roku temu (chemia i radio). Pytałam o opalanie w tym roku. Usłyszałam, że nikt nie zna do końca skutków leczenia i nie wiedzą co może wyskoczyć na takiej skórze ponaświetlanej...że leżenie plackiem na plazy wykluczone, kremy z filtrem obowiązkowe i zasłaniać obszary naświetlane np...dużym rondem. Miałam ochotę powiedzieć pani doktor żeby sama sobie chodziła do końca zycia w sombrero i żeby lepiej za badanie tych skutków się wzięli...
Justyna
24.04.2006 17:21
O 18:58, dnia 2006-04-24 Kobieta napisał(-a):
Ja leczenie skończyłam prawie 1,5 roku temu (chemia i radio). Pytałam o opalanie w tym roku. Usłyszałam, że nikt nie zna do końca skutków leczenia i nie wiedzą co może wyskoczyć na takiej skórze ponaświetlanej...że leżenie plackiem na plazy wykluczone, kremy z filtrem obowiązkowe i zasłaniać obszary naświetlane np...dużym rondem. Miałam ochotę powiedzieć pani doktor żeby sama sobie chodziła do końca zycia w sombrero i żeby lepiej za badanie tych skutków się wzięli...
Ja nie miałam naświetlań, jedynie chemia i przeszczep.
AniaBe
24.04.2006 17:51
Promienie soneczne wywouj zmiany w DNA zdrowych komorek, a zaraz po leczeniu (zwlaszcza ziarnicy) organizm jest oslabiony i nie potrafi sie prawidlowo i skutecznie chronic.
Slyszalam, ale nie potwierdzalam tej wiedzy wiarygodnymi publikacjami, ze niektore cytostatyki znacznie uwrazliwiaja skore na promieniowanie sloneczne i jesli nawet do tej pory nie mialas problemow z jej ochrona, slonce moze powodowac uczulenia, pokrzywki sloneczne, poparzenia (nie wspominam o osobach jeszcze po radioterapii, kiedy to skora na okreslonych partiach jest czesto poparzona, schodzi, jest bardzo podraziona, delikatna).
Poza tym jeden z moich lekarzy, kiedy sie jego o to zapytalam, stwierdzil, ze opalanie pobudza organizm, co zreszta wiemy od zawsze, a w przypadku osob po ziarnicy zaden z takich bodzcow nie jest wskazany.
O 19:21, dnia 2006-04-24 Justyna napisał(-a):
O 18:58, dnia 2006-04-24 Kobieta napisał(-a):
Ja leczenie skończyłam prawie 1,5 roku temu (chemia i radio). Pytałam o opalanie w tym roku. Usłyszałam, że nikt nie zna do końca skutków leczenia i nie wiedzą co może wyskoczyć na takiej skórze ponaświetlanej...że leżenie plackiem na plazy wykluczone, kremy z filtrem obowiązkowe i zasłaniać obszary naświetlane np...dużym rondem. Miałam ochotę powiedzieć pani doktor żeby sama sobie chodziła do końca zycia w sombrero i żeby lepiej za badanie tych skutków się wzięli...
Ja nie miałam naświetlań, jedynie chemia i przeszczep.
Zoisyte
25.04.2006 05:31
O 19:21, dnia 2006-04-24 Justyna napisał(-a):
O 18:58, dnia 2006-04-24 Kobieta napisał(-a):
Ja leczenie skończyłam prawie 1,5 roku temu (chemia i radio). Pytałam o opalanie w tym roku. Usłyszałam, że nikt nie zna do końca skutków leczenia i nie wiedzą co może wyskoczyć na takiej skórze ponaświetlanej...że leżenie plackiem na plazy wykluczone, kremy z filtrem obowiązkowe i zasłaniać obszary naświetlane np...dużym rondem. Miałam ochotę powiedzieć pani doktor żeby sama sobie chodziła do końca zycia w sombrero i żeby lepiej za badanie tych skutków się wzięli...
Ja nie miałam naświetlań, jedynie chemia i przeszczep.
UNIKAĆ SŁOŃCA!!!
Powód?? BLEO.
Bleomicyna + słoneczko i może być nieciekawie.
Oczywiście to w czasie i bezpośrednio po chemii.
Potem też radzę unikać. Dlaczego??
1. Opalenizna na mahoń jest już niemodna.
2. Opalanie szkodzi nawet zdrowym ludziom.
Oczywiście nie da się schować przed słońcem, więc kremy z filterkiem i kapelusik.
Teksty typu "ale ja się nie chcę spiec tylko opalić" to jak powiedzieć "nie jeżdżę 200 km/h tylko 100 km/h" ;)
Po co ryzykować??
Mało Ci jeszcze??
Justyna
25.04.2006 08:01
O 07:31, dnia 2006-04-25 Zoisyte napisał(-a):
O 19:21, dnia 2006-04-24 Justyna napisał(-a):
O 18:58, dnia 2006-04-24 Kobieta napisał(-a):
Ja leczenie skończyłam prawie 1,5 roku temu (chemia i radio). Pytałam o opalanie w tym roku. Usłyszałam, że nikt nie zna do końca skutków leczenia i nie wiedzą co może wyskoczyć na takiej skórze ponaświetlanej...że leżenie plackiem na plazy wykluczone, kremy z filtrem obowiązkowe i zasłaniać obszary naświetlane np...dużym rondem. Miałam ochotę powiedzieć pani doktor żeby sama sobie chodziła do końca zycia w sombrero i żeby lepiej za badanie tych skutków się wzięli...
Ja nie miałam naświetlań, jedynie chemia i przeszczep.
UNIKAĆ SŁOŃCA!!!
Powód?? BLEO.
Bleomicyna + słoneczko i może być nieciekawie.
Oczywiście to w czasie i bezpośrednio po chemii.
Potem też radzę unikać. Dlaczego??
1. Opalenizna na mahoń jest już niemodna.
2. Opalanie szkodzi nawet zdrowym ludziom.
Oczywiście nie da się schować przed słońcem, więc kremy z filterkiem i kapelusik.
Teksty typu "ale ja się nie chcę spiec tylko opalić" to jak powiedzieć "nie jeżdżę 200 km/h tylko 100 km/h" ;)
Po co ryzykować??
Mało Ci jeszcze??
Nie miałam BLEO, jestem po CHOP + Mabthera. Uwielbiam słońce którego w Polsce w lecie jest dość mało, daltego wyjeżdżam tam, gdzie go nie brakuje. To mi daje dużo energii na następne miesiące, szare i zimne, które czekają mnie w Polsce. Więc z takich przyjemności raczej nie zrezugnuję, a rozum swój mam.
Aga
25.04.2006 08:48
O 13:26, dnia 2006-04-23 Justyna napisał(-a):
Dlaczego po chemii nie wolno wystawiać sie na słońce?
Mojemu mężowi tez lekarka odradzała słoneczko i pobyty w ciepłych krajach (jest po chemii, radio i przeszczepie 3 lata). Ale on lubi łowić rybki i w związku z tym rączki zawsze ma ładnie opalone, twarz też. Natomiast cała reszta blada, szczególnie piersi, brzuch i plecy, które zawsze ma schowane (miał naświetlane śródpiersie).Zauważyliśmy zresztą, że po leczeniu na plecach pojawiło mu się mnóstwo "pieprzyków" - nie "piegów", więc raczej nie będziemy eksperymentować ze słonkiem. Ale w przesadę nie popadamy. Pozdrowienia
AniaBe
26.04.2006 15:13
Nie miałam BLEO, jestem po CHOP + Mabthera.
Poczytaj o tych cytostatykach, jakie mają skutki uboczne. Ja czytałam nie tylko o B ale tez o innych, po ktorych nie mozna wystawiac skory na slonce, jest ich sporo (czy te, ktore Ty dostawalas tez tam byly ciezko mi powiedziec).
baldi
29.04.2006 23:11
O 13:26, dnia 2006-04-23 Justyna napisał(-a):
Dlaczego po chemii nie wolno wystawiać sie na słońce?
pytanie mocno naiwne w stylu "a dlaczego to, a dlaczego tamto..?"... a odpowiedz jest banalnie prosta - poniewaz cytostatyki wchodza w reakcje ze skora i powoduja w niej (odwracalne badz nie) zmiany. jak zareaguje TWOJA skora - sama sobie sprawdzisz. jesli bedziesz sie opalac i zostaniesz silnie poparzona - bedziesz wiedziec, ze nie mozesz wiecej tego robic. jesli nie stanie sie nic - znaczyc to bedzie ni mniej ni wiecej, ze: a) Twoja skora sie zregenerowala lub b) wcale nie byla uszkodzona przez leczenie.
Justyna
30.04.2006 08:34
O 01:11, dnia 2006-04-30 Baldi napisał(-a):
O 13:26, dnia 2006-04-23 Justyna napisał(-a):
Dlaczego po chemii nie wolno wystawiać sie na słońce?
pytanie mocno naiwne w stylu "a dlaczego to, a dlaczego tamto..?"... a odpowiedz jest banalnie prosta - poniewaz cytostatyki wchodza w reakcje ze skora i powoduja w niej (odwracalne badz nie) zmiany. jak zareaguje TWOJA skora - sama sobie sprawdzisz. jesli bedziesz sie opalac i zostaniesz silnie poparzona - bedziesz wiedziec, ze nie mozesz wiecej tego robic. jesli nie stanie sie nic - znaczyc to bedzie ni mniej ni wiecej, ze: a) Twoja skora sie zregenerowala lub b) wcale nie byla uszkodzona przez leczenie.
Nie prosiłam o ocenę mojego pytania, tylko o podzielenie sie swoim doświadczeniem albo udzielenie fachowej odpowiedzi na dany temat.
Widocznie na tym forum (co udaje mi się przeczytać)często jego użytkownicy pozwalają sobie na dość nietaktowne, niemiłe odpowiedzi.Ja wychodzę z założenia, że skoro nie znam osoby, nie widzę jej, a ona o coś mnie pyta, to powinnam przede wszystkim przez to, co napiszę i w jaki sposób okazać tej osobie szacunek.Bo myślę, że gdyby doszło do spotkania z ta osobą w realnym świecie, wiele osób nie pozwoliłoby sobie na takie wypowiedzi, jak na forum. Człowiek jest odważny, bo jest anonimowy. A tu nie chodzi o odwagę, tylko o to, by powiedzieć, co się myśli, nie raniąc nikogo. Skąd wiecie w jakiej sytuacji, nastroju jest osoba, która zadaje pytanie i czy przypadkiem wasz ton wypowiedzi, treść nie zaszkodzą jej?Dlatego apeluję, aby bardziej przemyśleć to, co chcemy pisać i starać się wczus w sytuację osoby pytajacej.Pozdrawiam.
baldi
30.04.2006 08:47
O 10:34, dnia 2006-04-30 Justyna napisał(-a):
Nie prosiłam o ocenę mojego pytania, tylko o podzielenie sie swoim doświadczeniem albo udzielenie fachowej odpowiedzi na dany temat.
zle odpowiedzialem? :/
Widocznie na tym forum (co udaje mi się przeczytać)często jego użytkownicy pozwalają sobie na dość nietaktowne, niemiłe odpowiedzi.
na innych forach jest podobnie.
Ja wychodzę z założenia, że skoro nie znam osoby [...]. myślę, że gdyby doszło do spotkania z ta osobą w realnym świecie, wiele osób nie pozwoliłoby sobie na takie wypowiedzi, jak na forum
no to rzeczywiscie mnie nie znasz. a Ci co mnie znaja - wiedza jakim jezykiem/sformulowaniami sie posluguje.
Człowiek jest odważny, bo jest anonimowy.
nie jestem anonimowy. jest tutaj moje imie, nazwisko, nawet adres domowy. z wieloma osobami staram sie spotkac IRL (InRealLife) na tyle, na ile pozwalaja mi zdrowie/czas/checi/pieniadze.
tylko o to, by powiedzieć, co się myśli, nie raniąc nikogo
przepraszam, jesli moja odpowiedz Cie zranila.
Skąd wiecie w jakiej sytuacji, nastroju jest osoba, która zadaje pytanie i czy przypadkiem wasz ton wypowiedzi, treść nie zaszkodzą jej?
ehm, ze co? :/
przez Internet nie widac uczuc. jesli na koncu swojej wypowiedzi napisalabys "przepraszam, ale jest mi smutno" czy "jestem wkurzona" to to oznacza, ze jestes w takim wlasnie nastroju. jesli tego nie piszesz - to znaczy, ze jestes zrelaksowana i swoj wolny czas poswiecasz na przegladanie/pisanie na forum. takie jest _moje_ zdanie.
Dlatego apeluję, aby starać się wczuc w sytuację osoby pytajacej.
Justyna
30.04.2006 16:23
O 10:47, dnia 2006-04-30 Baldi napisał(-a):
O 10:34, dnia 2006-04-30 Justyna napisał(-a):
Nie prosiłam o ocenę mojego pytania, tylko o podzielenie sie swoim doświadczeniem albo udzielenie fachowej odpowiedzi na dany temat.
zle odpowiedzialem? :/
Widocznie na tym forum (co udaje mi się przeczytać)często jego użytkownicy pozwalają sobie na dość nietaktowne, niemiłe odpowiedzi.
na innych forach jest podobnie.
Ja wychodzę z założenia, że skoro nie znam osoby [...]. myślę, że gdyby doszło do spotkania z ta osobą w realnym świecie, wiele osób nie pozwoliłoby sobie na takie wypowiedzi, jak na forum
no to rzeczywiscie mnie nie znasz. a Ci co mnie znaja - wiedza jakim jezykiem/sformulowaniami sie posluguje.
Człowiek jest odważny, bo jest anonimowy.
nie jestem anonimowy. jest tutaj moje imie, nazwisko, nawet adres domowy. z wieloma osobami staram sie spotkac IRL (InRealLife) na tyle, na ile pozwalaja mi zdrowie/czas/checi/pieniadze.
tylko o to, by powiedzieć, co się myśli, nie raniąc nikogo
przepraszam, jesli moja odpowiedz Cie zranila.
Skąd wiecie w jakiej sytuacji, nastroju jest osoba, która zadaje pytanie i czy przypadkiem wasz ton wypowiedzi, treść nie zaszkodzą jej?
ehm, ze co? :/
przez Internet nie widac uczuc. jesli na koncu swojej wypowiedzi napisalabys "przepraszam, ale jest mi smutno" czy "jestem wkurzona" to to oznacza, ze jestes w takim wlasnie nastroju. jesli tego nie piszesz - to znaczy, ze jestes zrelaksowana i swoj wolny czas poswiecasz na przegladanie/pisanie na forum. takie jest _moje_ zdanie.
Dlatego apeluję, aby starać się wczuc w sytuację osoby pytajacej.