Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Moj drugi auto po 15 latach.

Autor: paulus77 • 25.03.2017 19:14 • 3 odpowiedzi

paulus77

25.03.2017 19:14

Odpowiedz
Dzis mija 10 doba po przeszczepie, leukocyty 17 tys, wiec koniec stymulacji. Od wczoraj juz jestem na polotwartym oddziale w izolatce zostal jeszcze moj kompan, ktory mial troche komplikacji i pewnie szybko jeszcze nie wyjdzie.
Mialy byc problemy z poborem materialu bo pacjent po jednym autoprzeszczepie, trzech programach chemioteriapii na przestrzeni 15 la,. dwoch radioterapiach i leczeniu Bendamustyna I Gemzarem. Pobieranie poszlo modelowo, komorki pojawily sie 8 dnia i w jeden dzien ustukalem 17x10^6 czyli 6x wiecej niz absolutne minimum.
Ze wzgledu na wiek 40 lat, ostrzegano mnie ze regeneracja nie bedzie przebiegac tak szybko kiedy mialem 25, ze szpik przecwiczony, ze bedzie ciezej.
Zaczelo sie od podawania 7 dniowej chemii BEAM (z Bendamustyna) kondycjonujacej na oddziale polotwartym. Spacerki na korytarzu, normalne jedzenie, rozmowy z zonka w przedsionku czyli dosc luzno. Normalnie ludzie tak leza do 7 doby i na izolatke jada na sam przeszczep, my z kolega trafilismy do dwojki kilka dni wczesniej i dokonczylismy nasz program juz tam, 8 doba przeszczep i do 6 doby wlacznie zero ale to najmnieszych objawow zmeczenia, zamulenia, nudnosci. Dostalismy jakies leki przeciwwymiotne nowej generacji, duze pudelko i 3 tabletki na 3 dni na zakonczenie kondycjonowania. Przez caly czas jadlem normalnie to malo powiedziane, do kazdego sniadania mialem zawsze extra jajecznice i podwojne porcje wszystkiego. Oczywiscie nie zjadalem calosci ale np. jadem wiecej niz w pojedynczej porcji szynki, masla czy jakis serkow.
Delikatne pogorszenie to doba 7, nagle 39 goraczki, biegunka i przez to oslabienie jak sie potem okazalo wlasnie z kopyta ruszyl szpik. 8 doba 0,5, w dziewiatej 3 tys. aI dzis 17...
Na chwile obecna jeden problem to rozstroj zoladka ale trzymam diete i teoretycznie powinienem wyjsc w poniedzialek. Przeszczep 15 lat temu a dzis to dwa swiaty.

waluszka

25.03.2017 22:10

Odpowiedz

O 20:14, dnia 2017-03-25 Paulus77 napisał(-a):

Dzis mija 10 doba po przeszczepie, leukocyty 17 tys, wiec koniec stymulacji. Od wczoraj juz jestem na polotwartym oddziale w izolatce zostal jeszcze moj kompan, ktory mial troche komplikacji i pewnie szybko jeszcze nie wyjdzie.

Mialy byc problemy z poborem materialu bo pacjent po jednym autoprzeszczepie, trzech programach chemioteriapii na przestrzeni 15 la,. dwoch radioterapiach i leczeniu Bendamustyna I Gemzarem. Pobieranie poszlo modelowo, komorki pojawily sie 8 dnia i w jeden dzien ustukalem 17x10^6 czyli 6x wiecej niz absolutne minimum.

Ze wzgledu na wiek 40 lat, ostrzegano mnie ze regeneracja nie bedzie przebiegac tak szybko kiedy mialem 25, ze szpik przecwiczony, ze bedzie ciezej.

Zaczelo sie od podawania 7 dniowej chemii BEAM (z Bendamustyna) kondycjonujacej na oddziale polotwartym. Spacerki na korytarzu, normalne jedzenie, rozmowy z zonka w przedsionku czyli dosc luzno. Normalnie ludzie tak leza do 7 doby i na izolatke jada na sam przeszczep, my z kolega trafilismy do dwojki kilka dni wczesniej i dokonczylismy nasz program juz tam, 8 doba przeszczep i do 6 doby wlacznie zero ale to najmnieszych objawow zmeczenia, zamulenia, nudnosci. Dostalismy jakies leki przeciwwymiotne nowej generacji, duze pudelko i 3 tabletki na 3 dni na zakonczenie kondycjonowania. Przez caly czas jadlem normalnie to malo powiedziane, do kazdego sniadania mialem zawsze extra jajecznice i podwojne porcje wszystkiego. Oczywiscie nie zjadalem calosci ale np. jadem wiecej niz w pojedynczej porcji szynki, masla czy jakis serkow.

Delikatne pogorszenie to doba 7, nagle 39 goraczki, biegunka i przez to oslabienie jak sie potem okazalo wlasnie z kopyta ruszyl szpik. 8 doba 0,5, w dziewiatej 3 tys. aI dzis 17...

Na chwile obecna jeden problem to rozstroj zoladka ale trzymam diete i teoretycznie powinienem wyjsc w poniedzialek. Przeszczep 15 lat temu a dzis to dwa swiaty.

Czytając twoje wiadomości, choć na chwilę, przestaję mieć cykora. Dzięki. Trzymam kciuki. Tu na forum ktoś napisał, że tylko mistrzowie walszą z nowotworami. Jesteś Mistrzem!!!

paulus77

26.03.2017 07:51

Odpowiedz

O 23:10, dnia 2017-03-25 waluszka napisał(-a):

Czytając twoje wiadomości, choć na chwilę, przestaję mieć cykora. Dzięki. Trzymam kciuki. Tu na forum ktoś napisał, że tylko mistrzowie walszą z nowotworami. Jesteś Mistrzem!!!

No dziekuje ale nie czuje sie jakos szczegolnie walczakiem raczej unikam badan, a nawet 3 lata temu po leczeniu ICE kiedy juz mialem wyznaczone terminy na autoprzeszczep wycofalem sie w ostatniej chwili. Teraz okazalo sie to dosc szczesliwe posuniecie bo w leczeniu kondycjonujacy, dostalem Bendamustyne ktora wczesniej w schemacie BGD doczyscila mnie duzo efektywniej niz kiedys ICE a po przeszczepie mam dostawac Adcetris co byloby niemozliwe wtedy. Mam nadzieje na kilkuletnia remisje bo za kilka lat leczenie znow sie zmieni a opcji przybywa ostatnio w tempie lawinowym. Dzis nie prowadzi sie kilkaset badan rocznie nad nowymi lekami jak 10 lat temu, dzisiaj w roznych fazach testow sa tysiace nowych terapii i nie sa to juz jakies strzaly w ciemno ale bardzo konkretne rozwijanie dotychczasowych, niezwykle skutecznych immunoterapeutykow, terapii celowanych, dalsze udoskonalanie technologii CAR T-cell w postaci nowych metod ingerencji genetycznych w nasze Limfocyty jak CRISPR/CAS9 i nie jest jakies bajdurzenie o czyms co bedzie dostepne dla naszych wnukow tylko za kilka miesiecy bedzie mozna sie tak leczyc miedzy innymi w Gliwicach.

Lekarze powiedzieli mi, ze wygladam duzo lepiej niz to wynika z papierow a moze to dla tego, ze jak opuszczam szpital natychmiast wyrzucam chorobe z pamieci i zyje normalnie nie myslac o niej az do nastepnych badan czy leczenia. Swiadomosc postepu w medycynie tez mnie nakreca i rozmawiajac z pielegniarkami jak bardzo roznil sie przeszczep 15 lat temu od dzisiejszego to one mowia, ze to co sie zmienilo na przestrzeni ostatnich 7 lat to juz jest niebo a ziemia a co dopiero 15 lat.

Janek

29.03.2017 12:06

Odpowiedz

O 09:51, dnia 2017-03-26 Paulus77 napisał(-a):

Będzie dobrze, my 30 lat temu nawet nie marzyliśmy o takim leczeniu jak teraz to był inny świat, MOPP w żyłę i miska pod łózko kto tam zapytał jak się czujesz, w dodatku musiałeś sam miche wynieść do kibelka jak była pełna, przed wizytą profesorską wszyscy byli mili uśmiechali się do pacjenta po zmieniali się nie do poznania, pozdrawiam