Witam. Od 2 lat zaglądam na to forum. Chyba potrzebuję Waszej rady. Dwa latarasy temu powiększyłatwiej mi się węzeł za uchem. Po 2 miesiącach poszłam do lekarza. Na usg wyszedł kolejny pod pachą 55 mm. Zrobiłam biopsjē prywatnie i wyszło, że odczynowy. Po kolejnych badaniach okazało się, że przechodziłam toksoplazmoze. Onkolog skomentował, że może była ta toksoplazmoze, a może nie była. ..Do maja tego roku miałam względny spokój. W maju znowu bólach wezel pod drugą
Przepraszam, ale raczej nie udzielam się na forach i chyba coś za szybko wysłałam. Zatem dokończę. W maju bolała mnie druga pacha, ale posmarowałam jakąś maścią z antybiotykiem i przeszło. W lipcu półpasiec i znowu węzły. Na usg wyszło, że ten pod prawą pachą ma 1 cm i pod lewą pachą są dwa po około 1 cm każdy. Rodzinny lekarz wysłał mnie do onkologa, a onkolog powiedział znowu, że wszystko ok. W październiku znowu ruszyłam na usg i okazało się że mam powiększone szyjne dwa szyjne 17 mm każdy, pod prawą pachą 22 mm, pod lewą jeden 15 i drugi 17 mm. Węzły odczynowe. Zrobiłam też usg jamy brzusznej. Tam wszystko ok. Jestem zmęczona tymi węzłami. Nie wiem czy mam dalej chodzić z tymi węzłami czy nie. Wstyd mi już iść do lekarza. Boli mnie w klatce piersiowej i czasami mam problemy ze złapaniem głębokiego oddechu, ale myślę, że to objaw jakiejś nerwicy. Macie różne doświadczenia za sobą, dlatego powiedzcie mi czy mam dalej chodzić po lekarzach czy dać sobie spokój? Pozdrawiam serdecznie.